Wargaming Zone     

Zapowiedzi i nowości wydawnicze – marzec
Data: Czw 02 Mar, 2006
Autor: Jarosław Kocznur
Książki, które mają ukazać się w marcu

Witam ponownie i ponownie przedstawiam informacje o książkach, które mogą się ukazać w nadchodzącym miesiącu. Co prawda w komentarzach do zapowiedzi z lutego zapowiadałem rewolucyjne zmiany polegające m. in. na tym że będę podawał tylko autora bez informacji co i w jakim wydawnictwie ta osoba napisała, ale to może jeszcze za jakiś czas. Na razie po staremu. Według wypracowanego szymelka, choć może nie zupełnie:



DOM WYDAWNICZY BELLONA



Jak zawsze zacznę od przypomnienia pozycji, które miały się ukazać w poprzednim miesiącu, ale się nie ukazały, przechodząc jako zapowiedzi na marzec. W tym miesiącu w Bellonie są to dwie pozycje, w tym jedna która może już uchodzić za ducha straszącego w operze:

1) POCZET HETMANÓW RZECZYPOSPOLITEJ. HETMANI LITEWSCY - pod red. Mirosława Nagielskiego. ISBN 8311102457, oprawa twarda, format 205x295 mm, 352 stron. – Ta pozycja ma już półroczne opóźnienie.



2) OKRĘT PODWODNY USS CAVALLA - Marka Dąbrowskiego (Zeszyt nr 219 z serii "Typy broni i uzbrojenia") ISBN 8311103410, oprawa miękka, format 170x240 mm, 32 stron. – miesięczne opóźnienie.



Szerszy opis powyższej pozycji można znaleźć w artykule o nowościach wrześniowych i lutowych.



Zupełne nowości w Bellonie to:



3) DUBLIN 1916 – Grzegorza Swobody (z serii Historyczne Bitwy). ISBN 8311103356, oprawa miękka, format 130x200 mm, 192 strony.



Książka przedstawia przebieg najbardziej chyba znanego powstania w Irlandii które swoją drogą są raczej u nas generalnie mało znane. Choć najbardziej znane bynajmniej niebyło to ani najkrwawsze ani nie najsławniejsze, choć podobno najbardziej brzemiennego w skutki spośród licznych powstań w wielowiekowej historii zmagań Irlandczyków z Koroną Brytyjską. Jest chyba wiele racji w stwierdzeniu że Irlandzkie powstanie wielkanocne 1916 r. jest jednym z tych wydarzeń, które znane są równie powszechnie, co powierzchownie. Postrzega się je jako zryw szlachetny, lecz nieprzemyślany, najczęściej jako "powstanie poetów", wojskowych dyletantów, romantyków, którzy chcieli złożyć Irlandii ofiarę własnej krwi. Wybrany przez nich na dzień wybuchu powstania Wielki Piątek takiej interpretacji sprzyjał. Miejmy nadzieje że zainteresowani tym tematem znajdą w pozycji Pana Swobody jakieś dogłębniejsze przemyślenia i informacje o tym zrywie.



4) WOJNA NA MORZU ŚRÓDZIEMNYM - Bernarda Irelanda. Tłumaczenie: Jan Szkudliński, ISBN 8311103321, oprawa twarda lakierowana, format 170x240 mm, 208 stron.

Tytuł właściwie mówi sam za siebie dla formalności dodam jednak że rzecz dotyczy zmagań Aliantów i państw Osi o panowanie na Morzu Śródziemnym w latach 1940-1943, od momentu przystąpienia Włoch do wojny do momentu kapitulacji sił Osi w Tunezji. Ten teren walk odgrywał niezmiernie ważną rolę dla Włoch i Wielkiej Brytanii. Ewentualny sukces oznaczał bowiem dla Mussoliniego możliwość ekspansji kolonialnej i wejścia Włoch do grona mocarstw pierwszego rzędu, zaś ewentualna przegrana Wielkiej Brytanii powodowała utratę jej kontroli nad bliskowschodnimi polami naftowymi i drogami do Indii. Miał on też moim zdaniem co najmniej pewne znaczenie z punktu wiedzenia Niemiec, choć ich flota z tego co wiem (choć mogę się mylić) raczej nie brała udziału w tych walkach. W końcu najkrótsza droga zaopatrzenia dla AK Rommla wiodła właśnie przez Morze Śródziemne.



5) CUDOWNA BROŃ HITLERA - Geoffrey Brookes. Tłumaczenie: Maciej Kowasz, ISBN 8311102821, oprawa miękka, format 170x240 mm, 224 stron

Książka choć skupia się przede wszystkim na nazistowskim próbom nuklearnym, których zwieńczeniem miała być bomba jądrowa, to jednak, może trochę przy okazji, omawia również próby budowy "latających talerzy" (podobno najtajniejszego projektu badawczego w ówczesnych Niemczech) oraz eksperymentalnych pojazdów o niekonwencjonalnym napędzie. Pisze także o urządzeniu "Motorstopmitte", służącym do zakłócania pracy silników pojazdów naziemnych i samolotów oraz o międzykontynentalnych rakietach balistycznych. Wspomina o badaniach prowadzonych przez nazistów nad przezwyciężeniem i ujarzmieniem w celach militarnych siły przyciągania. Nie pomija kwestii ludzi zatrudnionych przy wyżej wymienionych przedsięwzięciach oraz związków nazistowskiej fizyki i techniki z teoriami okultystycznymi rodem z Tybetu.



I to tyle jeśli chodzi o zapowiedzi wydawnicze Bellony na marzec 2006r. Jeśli patrzeć na ilość na pewno zdecydowanie więcej niż w poprzednich miesiącach, jeśli chodzi o jakość ocenę pozostawiam czytelnikom.

Jeśli jednak już mowa o jakości to muszę przyznać że duże wrażenie zrobiła na mnie pozycja zapowiadana w ubiegłym miesiącu HAMMERSTEIN 1627 – Pawła Skworoda. Można się z niej dowiedzieć naprawdę wielu ciekawych rzeczy. Żeby jednak nie było tak zupełnie słodko na 5 z plusem muszę przyznać że z pewnym powątpiewaniem czytałem opisy walk w których muszkieterzy (zdaje się że w pewnej części obu stron choć głównie szwedzcy) zachowywali się według autora jak współczesna piechota uzbrojona w broń co najmniej odtylcową, tzn. skokami posuwała się do przodu i ostrzeliwała przeciwnika z pozycji leżącej. (Przynajmniej ja tak zrozumiałem te opisy). Do tej pory wydawało mi się że prowadzenie ognia, a przede wszystkim ładowanie w pozycji leżącej było powszechnie możliwe dopiero od bitwy pod Sadową (no może przez niektóre oddziały już w czasie wojny secesyjnej), gdzie właśnie Prusacy po raz pierwszy powszechnie zastosowali właśnie broń odtylcową.



INFORTEDITIONS

Już jak zakładam tradycyjnie wydawnictwo INFORTEDITIONS przygotowało na marzec kolejną pozycję która może nas zainteresować:



6) POTOP SZWEDZKI NA PODLASIU 1655-1657 - Jacka Płosińskiego. Seria Bitwy/Taktyka. ISBN 8389943077, oprawa miękka, format 145x205mm, 205 stron. Książka będzie ponadto zawierać 11 mapek i 5 rysunków Roberta Jurgi

I znów jest to kolejna książka dotycząca jak się wydaje ulubionego okresu tego wydawnictwa, a wiec połowa XVII wieku i raczej wschodnia strona naszego kraju, choć z drugiej strony coś nowego, bowiem z walk z Rosją i Kozakami przechodzimy do Szwedów. Mam nadzieje, że pozycja ta będzie równie interesująca jak większość wcześniejszych pozycji INFORTEDITIONS.



W tym miejscu zwykle do tej pory pojawiał się tekst „I to już wszystko jeśli chodzi o zapowiedzi na…”

Tym razem jednak, idąc za głosem czytelników, przechodzę do kolejnego wydawnictwa;



AMBER

Do tej pory pomijałem informacje o książkach wydawanych przez to wydawnictwo gdyż moim zdaniem nie reprezentuje ono zbyt wysokich lotów jeśli chodzi o książki historyczne i historyczno-wojskowe. Może to uprzedzenie, które u mnie powstało po przeczytaniu w jednej z pozycji tego wydawnictwa że pod Somosierrą polakom nie udało się zdobyć hiszpańskich baterii i że była to równie nietrafiona szarża jak atak słynnej lekkiej brygady. Taki tekst wyszedł z pod pióra jakiegoś anglika a większość publikuje AMBER dotyczących historii to właśnie tłumaczenia angielskich autorów. Odłóżmy jednak uprzedzenia na bok i zajrzyjmy do zapowiedzi z działu historia tego wydawnictwa. Od razu wyjaśniam, że nie znalazłem tam pozycji dotyczącej stricte wojskowości dlatego z 4 zapowiedzi na marzec tego wydawnictwa klasyfikowanych jako książki związane z historią przedstawiam dwie najbardziej zbliżone do tematów jakie uważam za atrakcyjne dla czytelników tych artykułów:

7) LENIN. PROROK RAJU, APOSTOŁ PIEKŁA -Dmitrija Wołkogonowa. ISBN-8324124373, oprawa twarda, format 165x235 mm, 512 stron. cena det. 49,80 zł.

Książka, jak wskazuje sam tytuł, mówi o Leninie. Choć nie jest jego biografią lecz raczej próbą oceny jego idei i działań oraz próbą wyjaśnienia dlaczego dla Rosjan jest on ideałem a dla nas raczej zbrodniarzem.



8) JAK HITLER MÓGŁ WYGRAĆ WOJNĘ - Alexandra Bevina. ISBN-83-241-2444-6, oprawa miękka, format 165x235 mm, 320 stron, cena det. 34,80 zł

Kolejna książka o ważnym człowieku XX wieku i kolejna praca nie będąca w dosłownym tego słowa znaczeniu biografią ale próbą wyjaśnienia jak Hitler początkowo unikał istotnych błędów i dzięki temu doszedł do władzy a następnie popełnił mnóstwo błędów które, na szczęście, doprowadziły go do klęski.

I to już naprawdę wszystko jeśli chodzi o zapowiedzi na marzec do których dotarłem i które uważam za na tyle interesujące że warto je przedstawić w tym tekście. Jeśli zdaniem kogoś są jeszcze inne ciekawe zapowiedzi na marzec to szczerze zachęcam do napisania o tym jeśli nie w formie osobnego tekstu to chociaż w formie komentarza, który w ten sposób stanie się suplementem, do tego artykułu

Żegnam się pozdrawiając wszystkich do przyszłego miesiąca i kolejnych zapowiedzi wydawniczych.

Komentarze

Sob 11 Mar, 2006 nEY napisał:
Witam,

Ja odnośnie tego małego sporu na temat Somosierry. Otóż według mojej wiedzy (fakt zmanipulowanej przez polską patriotyczną propagandę;) to Polacy zajeli baterie hiszpańskie. Natomiast samo przyrównanie tej szarży do ataku lekkiej brygady uważam za bardzo ciekawe i zasadne z kilku powodów.
Po pierwsze prawdopodobnie (spór do dziś chyba nierozstrzygnięty i wzbudzający sporo kontrowersji) to atak szwoleżerów był podobnie jak szraża lekkiej brygady wynikiem serii błędów, połączoncyh z brawurą dowódcy. Napoleon miał bowiem wydać rozkaz zajęcia jedynie pierwszej baterii, nie kolejnych - ich zajęcie było już wyrazem ,,samoinicjatywy" szwleżerów. Andzrej Nieuważny ,,My z Napoleonem" s. 78 - coby nie było, że wymyślam;)

Po drugie skutek był podobny, przypominam, bowiem, że kawalerzyści angielscy też dodtarli do dział i zwarli się w walce z wrogiem, w zasadzie zdobyli baterię podobnie jak polscy szwoleżerowie oto cytat z artykułu znajdującego się na tej stronie „Po tej salwie w pułkach pierwszej linii spośród 270 żołnierzy, którzy rozpoczęli szarże, w siodłach pozostało nie więcej niż 50 – 60. Sekundy potem cudem nietknięty lord Cardigan przegalopował pomiędzy armatami, a za nim wpadli na działa lansjerzy i lekcy dragoni. Większość rosyjskich kanonierów rzuciła się do ucieczki. Niektórzy usiłowali się bronić, a inni próbowali chować się pod armaty lub jaszcze, ale i tam dosięgały ich lance. Po opanowaniu baterii uniesione entuzjazmem grupki Brytyjczyków uderzyły na stojącą za nią kawalerię. Kpt. Morris z dwudziestoma lansjerami wpadł w jej środek z takim impetem, że złamał szyk czołowego szwadronu i wdarł się do środka. Szybko ich okrążono. Kapitan został ranny i wzięty do niewoli. Jego ludzi w większości zabito. Kilku zdołało uciec dzięki akcji 11 Pułku Huzarów i 4 Pułku Lekkich Dragonów, które właśnie dotarły na miejsce potyczki i włączyły się do walki. Ich atak odepchnął Rosjan tak daleko, że za plecami konnych widać już było Czarną rzekę.” Czy czegoś to Wam nie przypomina?? Szwoleżerów także zostało niewielu i ocaleli dzięki posiłkom jakie otrzymali, efekt był więc bardzo podobny.

Jest więc moim zdaniem uprawnione porównywanie szarży lekkiej brygady spod Bałakławy z szarżą Szwoleżerów pod Somosierrą. I nie chodzi tu o uprzedzenia, czy dumę narodową – tak było – może i dobrze się dla szwoleżerów owa szarża skończyła (no może nie wszystkich;) ale moim zdaniem powodów do specjalnej dumy nie ma bo była to bardziej kwestia przypadku i słabego przeciwnika (przypominam armaty bronione były przez ok. 3000 andaluzyjskich milicjantów, poza tym hiszpańska armia potrafiła przestraszyć się własnej salwy – patrz Talavera). W mojej ocenie Somosierra to bardziej dowód ignorancji i głupoty niż specjalnego kunsztu i odwagi (często odwaga łączy się z głupotą).

Pozdrawiam

Wt 07 Mar, 2006 Hubert napisał:
Jarku, co do tekstu dotyczącego Somosiery, który wyszedł z pod pióra "jakiegoś anglika", to może warto byłoby wiedzieć, że "jakić anglik", opierał się na relacjach jakichś Francuzów, którzy pod Somosierą byli i w swoich wspomnieniach twierdzą wręcz, że w szarży uczestniczyli. A swoją drogą już sobie wyobrażam jedynie-patriotyczno-słuszne komentarze, gdyby "jakiś anglik" ośmielił się napisać, że tą szarżę (skutecznę czy nie) wykonali "jacyś polacy" (czy też może ostatnio zmieniły się zasady polskiej pisowni - np. przestano rozróżniać litery wielkie od małych?).

Poza tym, jak wskazuje doświadczenie, od popularnonaukowych książek o charakterze przeglądowym nie należy oczekiwać wiele. Przykłady tego daje się znaleźć u naszych rodzimych autorów - choćby "Encyklopedia wojen napoleońskich", w której część haseł zawiera piramidalne bzdury. Jeżeli AMBER ma ochotę wydawać takie książki, to jego sprawa. Gorzej, jeżeli potem takie popularnonaukowo-sensacyjne pozycje ktoś zaczyna przywoływać jako "źródło" (patrz polemika tocząca się na łamach czasopisma Wojna!, dotycząca kwestii zachowania Gwardii pod koniec bitwy pod Waterloo i kuriozalne wręcz źródła przywoływane przez część osób w tej polemice uczestniczących).

Pozdrawiam

Pon 06 Mar, 2006 pawel11 napisał:
Jestem zawiedziony, że ,,nowościach" zabrakło informacji o książce p.t. ,,Kaczuszka, kwa, kwa" (,,Bellona"). Jarku to poważne niedopatrzenie!;-)
P.S. A co do ,,Hammerstein 1627" to faktycznie taktyka piechoty obu stron wydaje się nieco za nowoczesna ale pamiętajmy, że: 1. wszystkie źródła opisują to tak samo, 2. teren bitwy uniemożliwiał często stosowanie regulaminowego szyku, 3. natężenie ognia było dotąd niespotykane, 4. Gustaw Adolf uchodził za ,,nowatora".

Pi± 03 Mar, 2006 Gość napisał:
Abstrahując od wartości książek Ambera w miesiącu marcu faktycznie nie ma ciekawych pozycji o tematyce militarnej. Przy okazji artykułu o Bałakławie, który jest dostępny na łamach WZ można wspomnieć, że w nowościach Ambera można znaleźć książkę o szarży lekkiej brygady: Terry Brighton, SZARŻA LEKKIEJ BRYGADY.

Czw 02 Mar, 2006 elear napisał:
Powstanie Wielkanocne wybuchło w poniedziałek wielkanocny 23 kwietnia 1916 r., na ten dzień P. Pearse wyznaczył wielkie manewry legalnie istniejących irlandzkich organizacji paramilitarnych. Powstańcy zostali (skromnie) z resztą dozbrojeni przez Niemców.Ta ruchawka (bo ciężko to nazwać inaczej) nabrała olbrzymiego znaczenia ze względu na represje jakim Anglicy poddali Irlandię, co spowodowało,że lokalna ludność stała się podatna na hasła rewolucyjne (olbrzymi wpływ miała też rozpoczęta parę miesięcy później bitwa n. Sommą, gdzie wykrwawiły się potwornie irlandzkie dywizje w armii bryt.). Michał


Dodaj komentarz