Czuję się wywołany do tablicy, bo sam zacząłem całą sprawę
1. U dużej ilości autorów problem wynika z tego, że nawet jeżeli znają szwedzki, to dosłownie rozumieją 'latta ryttare' jako 'lekką jazdę' i piszą głupoty. Dokładniejsze prace o kawalerii fińskiej są zresztą trudno dostępne - znam jedną pracę (fakt że doskonałą) w języku fińskim, jest też nie opublikowany owoc badań Barkmana w Sztokholmie (kartony pełne popisów kompanii kawalerii w okresie - liczebność, wyposażenie, etc).
2. Co do napierśników i napleczników - za panowania Gustawa II Adolfa było to bardzo przestrzegane, król miał na tym punkcie niezłego fioła. O ile, jak już pisałem na stronie, w 1621 roku fińska kawaleria miała spore problemy z wyposażeniem (tak uzbrojeniem ochronnym jak i pistoletami) tak już w czasie od 1622 roku zaopatrzenie znacznie się poprawiło, zwłaszcza w związku z dużymi zakupami zagranicznymi. Przykładowo jedną z przyczyn dla których oddziały fińskie Oxenstierny dotarły z opóźnieniem do Prus w 1626 roku było to, że czekano na dostawę wyposażenia (tak dla piechoty jak i kawalerii) zamówionego w Niderlandach. W czasie kampanii w Niemczech król zawsze faworyzował krajowe kompanie szwedzkie i fińskie w kwestii uzupełnienia uzbrojenia czy wyposażenia. Oczywiście po śmierci Gustawa II Adolfa i kryzysie armii szwedzkiej po klęsce pod Nordlingen w 1634 roku standard wyposażenia musiał się obniżyć, mimo to krajowe oddziały (i elitarne regimenty najemne - jak kirasjerzy inflanccy czy kurlandzcy) mieli pierwszeństwo. Upierałbym się więc jednak, że Finów nie można nazywać lekką kawalerią - nie odbiegali bowiem w niczym od krajowej rajtarii szwedzkiej, której jakoś nikt nie nazywa lekka jazdą. Tak Finowie jak i Szwedzi to 'demi-kirasjerzy' - wyposażenie jak cesarscy arkebuzerzy (acz bez długiej broni palnej), za to stosujący inną taktykę walki.
3. Z tym rozpoznaniem Finów po tonsurach i blond włosach to bodajże opis z jednego ze starć z wojny pruskiej - co to ich niby tylu naliczono poległych. Skąd te tonsury, pojęcia nie mam

Nie kojarzę jak Finowie mogli się odróżniać od Szwedów z wyglądu (może mieli lepsze konie, przynajmniej do 1631 roku...), stąd moja sugestia że wyróżniał ich język, w Niemczech zgoła niepodobny do niczego. Nic dziwnego, że Finowie obok Szkotów i 'dzikich' Inflantyczyków byli pożywką dla propagandy cesarskiej. Idealny cel
P.S. Notki z bloga nie ma co wrzucać na stronę, zbyt jest ogólnikowa. Mogę Ci za to coś dokładniejszego w tych klimatach podesłać.