Historia > XVI-XVIII wiek
Janczarzy strzelali salwami
Marcin G
:
Jędrzej Kitowicz w rozdziale „o znakach lekkich” pisze: „W czym się najbardziej ćwiczyli szeregowi, to w tym, aby ognia dawali razem, jak gdyby orzech zgryzł”. A więc strzelanie jak „gdyby orzech zgryzł” to jednoczesne oddanie salwy. Tak właśnie w Rzplitej określano sposób strzelania janczarów, więc stąd prosta droga do stwierdzenia, że janczarzy strzelali salwami.
Badania wojskowości osmańskiej wciąż są u nas jednak w wielu dziedzinach w powijakach (poza wybitnymi, ale wyjątkowymi en masse przypadkami badaczy), stąd słaba jest też u nas znajomość najnowszych ustaleń badaczy tureckich. Stąd niniejszy post.
Niedawno, nieco przypadkowo, bo z drugiej ręki, trafiłem na wyniki badań naukowych historyka tureckiego, co do taktyki janczarów w XVI i XVII wieku, która rzuca nowe światło na taktykę janczarów – rzecz szczególnie interesująca dla wargamerów.
Günham Börekçi, absolwent i doktorant Uniwersytetu Stanowego Ohio w Columbus, wykorzystując źródła tureckie wykazał, iż janczarzy stosowali płynny (za pomocą kontrmarszu?) ogień od co najmniej 1605 r. (oblężenie Ostrzyhomia). Natomiast byli szkoleni w użyciu muszkietów co najmniej od 1594 r. Börekçi uznał też, że już w 1558 prowadzono ogień salwami ustawiając dwa szeregi janczarów przed własną artylerią.
Tezy swoje zawarł Börekçi w artykule: A Contribution to the Military Revolution Debate: The Janissaries Use of Volley Fire during the Long Ottoman-Habsburg War of and the Problem of Origins, Acta Orientalia Academiae Hungaricae 59, 2006, nr 4.
Ustalenia przytaczam za pracą Jerzego Maronia, Wokół teorii rewolucji militarnej. Wybrane problemy, Wrocław 2011, który tezy Turka przytacza oczywiście w kontekście dyskusji o teorii militarnej (w ujęciu Geoffreya Parkera, z którym Börekçi się generalnie zgadzał).
pawel11
:
Opierając się na wielu książkach autorów polskich i anglojęzycznych zawsze przypuszczałem, że janczarskie ,,kompanie" mogące liczyć od 100 do 500 żołnierzy ustawiały się w szyk 5 - 6 szeregów i strzelały rodzajem kontrmarszu. Co oczywiście nie wyklucza wyszkolenia dającego możliwość oddania przez 2 czołowe szeregi salwy.
Marcin G
:
Co do głębokości szyku to pewnie zależał od sytuacji. Mam wrażenie, że w obronie mógł być po prostu płytszy, czyli na przykład dwuszeregowy. Skoro pod Wiedniem w 1683 janczarzy bronili się za murków w winnicach, to chyba nie w głębokim, kilkuszeregowym szyku? A jak wiadomo w obronie jeśli tylko się dało janczarzy stosowali umocnienia i przeszkody.
pr71
:
Nie chce się wymądrzać bo okres dość słabo rozpoznany z mojej strony. Ale co do szyku za przeszkodą i w otwartym polu zapewne będą znaczące różnice. Obrona przeszkody to zupełnie inna sprawa w porównaniu do pozycji w otwartym terenie. Chyba nie do końca można to porównywać. Przeszkoda dając osłonę pozwala czy wręcz wymusza spłycenie szyku co może być nieopłacalne w otwartym terenie i z tego względu ten szyk musi być głębszy. Pytanie czy w otwartym też mogli stać w płytkim szyku?
elear
:
Tłumacząc z artykułu dra Börekçiego:
"W środku pola [walki] stał pułk janczarów, ustawiony w trzy szeregi (...), każdy muszkieter z gotowym [do strzału] lontem (...) Następnie, po tym jak pierwszy szereg janczarów wystrzelił swe muszkiety, drugi szereg strzela również. Następnie szereg, który wystrzelił wcześniej klęka [ang. bend double] i rozpoczyna ładować swoją broń. Kiedy trzeci szereg strzela drugi szereg przed nimi klęczy i przygotowuje swoje muszkiety. Potem pierwszy szereg znowu powstaje i strzela ze swoich muszkietów"
(wspomniany przez Marcina artykuł, s. 416 - kampania 1605 roku)
Wygląda to zatem jak manewr znany nam z piechoty węgierskiej, tylko wykonywany na niewielką liczbę szeregów (choć autor wspomina, że przed sułtanem janczarzy stawali nawet w dziewięć szeregów). Autor artykułu nie odnalazł niestety informacji źródłowej np. o ilości janczarów w szeregu, tudzież o ew. zmianach takich trójszeregowych elementów. Co ciekawe janczarzy stali za armatami spiętymi łańcuchami (ang. chained cannons), które autor uważa za coś w rodzaju ottomańskiej namiastki wagenburga. O użyciu łańcuchów do osłony szyku, ale przez Szwedów wspominał z naszych autorów Kunowski w "Ekspedycyji inflantskiej".
Nadto autor pokazuje miniaturę przedstawiającą walki Turków z wojskami Michała Walecznego w 1597 roku. Na pierwszym planie widać janczarów, z których pierwszy szereg strzela, drugi ładuje, a trzeci trzyma broń na ramieniu.
Natomiast co ciekawe, autor zastanawia się także kiedy ognia salwowego miałyby zacząć używać wojska w służbie Habsburgów. W Polsce przyjęło się, że taki sposób prowadzenia ognia znany był już wcześniej (pisze o tym chociażby Jan Tarnowski, zresztą cytat zamieszczono również w książce Maronia).
Co więcej wg dra Börekçiego janczarzy mieli prowadzić ciągły ogień szeregami już znacznie wcześniej. Jakkolwiek wspomina o bitwie pod Mohaczem i przytacza relacje źródłowe o ciągłości ognia tureckiego w bitwie, to stwierdza, że nie może podać żadnych bardziej szczegółowych danych. Natomiast wskazuje na kolejną miniaturę z 1558 roku, gdzie widać janczarów ustawionych za armatami w dwa szeregi, z których pierwszy klęczy i ładuje, a drugi strzela. Autor konkluduje, że Turcy dość szybko nauczyli się ognia salwowego, płynnie adaptując nowinki techniczne jak broń palna i dostosowując taktykę do wymogów pola walki
Pozdrawiam serdecznie
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej