Wargaming Zone     

ELEYN MAGYAR! (węg.: Niech żyją Węgry)
Data: Nd 13 Lut, 2005
Autor: Paweł Zatryb
Opisana rozgrywka odbyła się 15 stycznia 2005 r. w klubie przy ul. Mokotowskiej 55 w Warszawie. Uczestniczyło w niej 3 graczy sekcji warszawskiej (dwóch po stronie armii cesarskiej i jeden po stronie węgierskiej)

Wprowadzenie

Scenariusz

Siły

Rozmieszczenie i plany stron

Przebieg bitwy

Straty

Podsumowanie



Wprowadzenie

Opisana rozgrywka odbyła się 15 stycznia 2005 r. w klubie przy ul. Mokotowskiej 55 w Warszawie. Uczestniczyło w niej 3 graczy sekcji warszawskiej (dwóch po stronie armii cesarskiej i jeden po stronie węgierskiej).



Scenariusz

Scenariusz został opracowany przez uczestników walki kilka dni przed bitwą. Generalne założenia bitwy i jej charakterystykę terenową oparto na bitwie pod Tarcal stoczonej 22 stycznia 1849 r. Wprowadzone na potrzeby gry zmiany dotyczyły warunków terenowych (lewe skrzydło oparto o niemożliwy do sforsowania strumień), warunków atmosferycznych (lato zamiast zimy) oraz zmian w składzie wrogich armii (wzmocniono kawalerię węgierską). Zmodyfikowany teren walk został przedstawiony na schematycznej mapie nr 1. Organizacja i charakterystyki oddziałów z 1849 roku (dozwolone szyki, prędkość manewrowania i reorganizacji – jak dla armii austriackiej w 1813 r.) Zadaniem sił austriackich było zdobycie punktów terenowych (karczma i wzgórze blokujących ruch po drodze na osi N - S. Na realizację zadania Austriacy mieli 25 ruchów. Strona węgierska miała uniemożliwić przeciwnikowi wykonanie zadania. Odległość pomiędzy liniami wyjściowymi stron (najbliższa możliwa linia przybliżenia własnych sił do przeciwnika) wynosiła od około 70 cm.



MAPA TERENU NR 1





Siły (podane po uwzględnieniu podziału taktycznego)

Siły węgierskie: 1 Brygada

1 x generał brygady (głównodowodzący)

1 x pułkownik

batalion piechoty liniowej (kl. C) – 6 kompanii (po 5 fig.).

1 batalion Honvedów (morale kl. B/ wyszkolenie kl. C) – 4 kompanie.

2 batalion Honvedów (kl. C/D) – 6 kompanii.

batalion Ochotniczej Straży Narodowej (kl. D) – 6 kompanii (po 4 fig.).

dywizjon 14 pułku granicznego (kl. C)* – 2 kompanie (Szeklerzy)

3 x kompania strzelców - ochotników (po 3 fig, kl. C; uzbrojeni w sztucery).

półbateria piesza (kl. B) – 4 x armata 6 funt.

półbateria piesza (kl. B) – 4 x armata 3 funt.

3 x szwadron huzarów (po 4 fig, kl. C; uzbr: kbk)

1 x szwadron ułanów Legionu Polskiego (3 fig, kl. B; uzbr: lance, kbk).

Charakterystyka oddziałów armii węgierskiej:

- piechota liniowa, pogranicznicy, strzelcy, huzarzy – regularne formacje dawnej armii cesarskiej złożone z Węgrów, które opowiedziały się po stronie rewolucji węgierskiej.

- Ochotnicza Straż Narodowa – następca Straży Narodowej (formacja policyjno – porządkowa powołana dekretem rządu węgierskiego z dn. 15.03.1848 r.). Z uwagi na słabe wyszkolenie i uzbrojenie nie brała zwykle udziału w walkach z regularną armią cesarską. Czynnie uczestniczyła w ,,małej” wojnie na pograniczu serbskim i w Siedmiogrodzie (walki z powstańcami rumuńskimi).

- Honved – regularne formacje powstańcze powołane 15.05.1848 r. oparte na zaciągu ochotniczym. Podstawowa część armii węgierskiej.

- Legion Polski – formacja złożona z Polaków walcząca po stronie węgierskiej. Utworzono 5 batalionów piechoty i 2 pułki ułanów (w praktyce miały po jednym szwadronie bojowym).

* Formalne zjednoczenie powyższych formacji w Armię Węgierską (nazwaną Honvedem) nastąpiło 27.11.1848 r. - bliższe dane na temat armii węgierskiej: M. Sowa. ,,Armia węgierska w czasach Wiosny Ludów”, Dragon 1/2001.

- Szeklerzy – górale z Karpat mówiący po węgiersku. Tworzyli 14 i 15 pułk graniczny, które opowiedziały się po stronie rewolucyjnego rządu węgierskiego.

Siły austriackie:

1 x generał dywizji (głównodowodzący) - 1 Brygada

3 x batalion piechoty liniowej (kl. C) – po 6 kompanii (po 4 fig.).

dywizjon 5 pułku granicznego (kl. C)* – 2 kompanie (po 5 fig.).

2 x szwadron dragonów (po 3 fig, kl. C, uzbrojeni w muszkiety dragońskie)

3 x szwadron szwoleżerów (po 4 fig, kl. C, uzbrojeni j.w.)

1 x generał brygady – 2 Brygada

3 x batalion piechoty liniowej (kl. C)

dywizjon 5 pułku granicznego (kl. C)* – 2 kompanie (po 5 fig.).

bateria piesza (kl. B) – 4 x armata 6 funt. + 2 x haubica polowa.

bateria rakietowa (kl. B) – 4 x wyrzutnia.

Charakterystyka oddziałów armii cesarskiej:

- w zasadzie na głównym teatrze działań siły cesarskie składały się z formacji regularnych (wyłączając chorwacki korpus gen. J. Jellacicia). Dużo formacji ochotniczych złożonych z Serbów, Rumunów i Niemców siedmiogrodzkich walczyło na drugorzędnych frontach.



Rozmieszczenie i plany

Austriacy:

Dowódca sił cesarskich uznał frontalne natarcie wzdłuż drogi za nie rokujące powodzenia. Atakujące oddziały nie miałyby miejsca na rozwinięcie się (odległość pomiędzy wzgórzem nr 2 a żywopłotem wynosiła tylko 30 cm, a więc mieścił się tam tylko jeden batalion w szyku liniowym), byłyby narażone na ogień oraz ewentualne kontrataki ze wzgórza i musiałby szturmować silne pozycje obronne w postaci murowanego budynku karczmy i położonego obok muru. Dlatego 1 Brygada pod jego osobistym dowództwem miała, wyruszając z lewego skrzydła (zachodnia część lasu nr 1), opanować las nr 2, a następnie zmienić front w kierunku wschodnim i uderzyć stamtąd na rejon karczmy. Brygada przyjęła następujące ugrupowanie: wzdłuż skraju lasu rozwinięto w linie dwa bataliony piechoty każdy poprzedzony kompanią pograniczników w szyku półtyraliery. W drugim rzucie stały w szyku rozproszonym trzy szwadrony szwoleżerów (towarzyszył im dowódca dywizji), a trzeci rzut tworzył dywizjon dragonów i ustawiony bardziej na wschód kolejny batalion liniowy. Rozkazy wydane brygadzie przewidywały możliwość uderzenia prawoskrzydłowym batalionem pierwszego rzutu na wzgórze nr 2. W czasie trwania manewru 1 Brygady pododdziały 2 brygady miały związać siły nieprzyjaciela w rejonie wzgórza nr 2 oraz opanować rejon zaoranego pola nr 2 (ZP2) otoczonego żywopłotem, zbliżając się tym samym na odległość szturmową do rejonu karczmy. Brygadzie tej przydzielono również całą artylerię, która miała w pierwszym rzędzie zwalczyć baterie przeciwnika. Siły 2 Brygady zajęły następujące pozycje wyjściowe: na prawo od 1 Brygady wzdłuż skraju lasu rozwinięto jeden batalion piechoty w szyk liniowy. Jego zadaniem było uderzenie na wzgórze nr 2. Za nim ustawiono kolejny batalion, którego zadaniem było – po nawiązaniu walki przez pierwszy batalion – wysunięcie się na jego prawe skrzydło i osłona tego kierunku, przy jednoczesnym oczyszczeniu z sił przeciwnika przedpola karczmy. Z baonami miała współdziałać kompania pograniczników ustawiona w półtyralierę na lewo od wzgórza nr 1. Całość wspierana była przez baterię rakietników ustawioną początkowo w lesie przy N – E. Kolejny batalion tym razem w szyku kolumny kompanii miał, wyruszając z pozycji na prawo od wzgórza nr 1, opanować rejon ZP nr 2. Jego osłonę czołową stanowiła druga kompania pograniczników działająca w tyralierze. Bateria artylerii została rozstawiona na szczycie wzgórza nr 2. Tu zajął również pozycje dowódca brygady.

Węgrzy:

Dowódca węgierski przyjął jako główne założenie bitewne konieczność maksymalnego opóźnienia uderzenia sił cesarskich na główny punkt swoich pozycji obronnych, tj. karczmę i rejon muru. Stosownie do tego umieścił swoje pododdziały: w lesie nr 2 stanęły w szyku zwartym dwa szwadrony kawalerii (huzarski i ułański). Wzdłuż północnego brzegu wzgórza rozwinęły się w szyku rozproszonym dwa kolejne szwadrony huzarów. Zadaniem kawalerii było jak najdłużej uniemożliwić nieprzyjacielowi obejście z tego kierunku pierwszej linii obrony. Zgrupowaniem tym dowodził bezpośrednio generał głównodowodzący. Na wzgórzu nr 2 za żywopłotem zajęli pozycję rozwinięci w półtyralierę strzelcy. Mieli oni ostrzeliwać ze swoich dalekonośnych sztucerów siły przeciwnika manewrujące na zachód, południe i wschód od wzgórza (przemieszczając się pod osłona żywopłotów na odpowiedni odcinek zależnie od sytuacji). Ich wsparcie stanowił rozwinięty na środku wzgórza w szyk dwuliniowy batalion regularnej piechoty pod dowództwem pułkownika. Z tyłu za wzgórzem nr 2 stanęła zaprzodkowana półbateria dział 3-funtowych, która miała zgodnie z otrzymanymi rozkazami interweniować w razie potrzeby na zachód lub wschód od wzgórza (pozostając cały czas osłonięta z południa wzgórzem). Za murem ustawiono 2 batalion Honvedów, a karczmę obsadził baon Straży Narodowej. Za karczmą stanęła zaprzodkowana półbateria dział 6-funtowych (stanowiła odwód ogólny, który miał bronić zajmowanej pozycji i oczekiwać na dalsze rozkazy). Przestrzeń pomiędzy wzgórzem nr 2 a żywopłotem osłonięto półtyralierą kompanii pograniczników. Druga kompania obsadziła żywopłot rosnący wzdłuż drogi do mostka. 1 batalion Honwedów stanął na północnym stoku wzgórza nr 4. W tak przyjętym ugrupowaniu większość sił pozostawała poza polem widoczności oddziałów cesarskich. Widoczni byli jedynie huzarzy przy strumieniu i kompania pograniczników przed karczmą.



Przebieg bitwy

Działania początkowe

Po rozpoczęciu gry oddziały austriackie ruszyły energicznie do przodu. Prowadzeni przez dowódcę dywizji szwoleżerowie wysunęli się przed jednostki piechoty i skierowali w stronę kawalerii węgierskiej operującej w rejonie strumienia, która przesunęła się w prawo tak, że zajmowała obecnie pozycje przed lasem nr 2 (pierwszy szwadron) i w ciaśninie pomiędzy lasem, a strumieniem (drugi szwadron). Lewoskrzydłowy szwadron szwoleżerów zadeklarował szarże na huzarów przed lasem, a prawoskrzydłowy na pododdział przy strumieniu. Trzeci szwadron szwoleżerów zwarł szyk i pozostał z tyłu jako odwód. Huzarzy nie przyjęli walki i wykonali unik, a ścigający ich lewoskrzydłowy szwadron szwoleżerów natknął się na huzarów w szyku zwartym stojących w lesie, został ostrzelany i automatycznie powstrzymany mając przed sobą jednostkę w szyku zwartym. Huzarzy po uniku zebrali się w szyk zwarty i jednym szwadronem wzmocnili obsadę lasu, a drugim zajęli pozycje na N – E od lasu.

Walki z kawalerią węgierską na przedpolu lasu nr 2

Pod osłoną szwoleżerów na przedpole lasu nr 2 nadeszła kompania pograniczników, którzy zaczęli ostrzeliwać huzarów w lesie. Węgrzy przeszli w szyk rozproszony i zadeklarowali siłami jednego szwadronu szarżę na najbliższy szwadron szwoleżerów. Stojący na drodze szarży pogranicznicy zostali rozbici i uciekając zmieszali szwoleżerów, którzy po krótkiej walce zmuszeni zostali do odwrotu za nadchodzące jednostki własnej piechoty. Z kolei na zwycięskich huzarów zadeklarował szarżę odwodowy szwadron szwoleżerów i odrzucił ich na pozycje wyjściowe. W tym samym ruchu kolejny szwadron szwoleżerów wszedł w szyku rozproszonym pomiędzy las a wzgórze w skutek czego rozpoznał miejsce ustawienia węgierskiej półbaterii 3-funtowej. Wobec zamieszania jakie powstało we własnych szykach na skutek walk przed lasem i obawiając się odcięcia od reszty sił, szwadron w następnym ruchu zawrócił na poprzednio zajmowaną pozycje. Nadejście głównych sił piechoty austriackiej ustabilizowało chwilowo sytuację na tym odcinku frontu.

Walki w rejonie wzgórza nr 2

Tymczasem lewoskrzydłowy batalion 2 Brygady podążając w stronę S – E krańca wzgórza nr 2 dostał się pod silny ogień strzelców węgierskich lecz mimo to kontynuował natarcie. Drugoliniowy baon zmienił tymczasem szyk na kolumny dywizjonów i zgodnie z rozkazami początkowymi osłaniany przez tyralierę pograniczników przesunął się na prawe skrzydło czołowej jednostki, która podeszła na dystans około 100 metrów (10 cm) od wzgórza i rozpoczęła walkę ogniową ze strzelcami. W walce tej baon został wsparty przez kompanie pograniczników z 1 Brygady (ostrzeliwali oni pozycje strzelców z rejonu strumienia). Wobec narastającej przewagi ogniowej przeciwnika (walczyło 9 figurek własnych przeciwko 27 przeciwnika) węgierski pułkownik zdecydował się na śmiały manewr: jego prawoskrzydłowa kompania strzelców wyszła zza żywopłotu i zaszarżowała na pograniczników wiążąc ich walką wręcz (szarże wykonano na część frontu przeciwnika tak, że walczyły 2 figurki pograniczników z 3 figurkami Węgrów). W następnym ruchu na drugie skrzydło pograniczników zza lasu nr 2 zaszarżował szwadron huzarów, co spowodowało załamanie cesarskiego pododdziału i jego ucieczkę. Huzarzy zostali jednak zatrzymani salwą z linii austriackiej piechoty (stracili figurkę) i odrzuceni. Ta połączona akcja strzelców i huzarów dała czas na zatoczenie na pozycje na N – W rogu wzgórza półbaterii 3-funtowej, która otworzyła ogień kartaczami do austriackiej piechoty liniowej przekraczającej strumień i zatrzymała dalszy atak na tym odcinku frontu. Długotrwała wymiana ognia (4 kolejki) pomiędzy strzelcami a baonem z 2 Brygady zakończyła się tymczasem sukcesem Austriaków: strzelcy stracili 30% stanu i wycofali się na wzgórze. Ich miejsce przy żywopłocie usiłował zająć węgierski batalion piechoty liniowej, ale Austriacy uprzedzili go w tym, skutkiem czego w wymianie ognia, która zaraz nastąpi to oni będą mieć ochronę w postaci żywopłotu. Mimo ciężkich strat węgierska piechota nie da się do końca bitwy wyprzeć ze swojej pozycji, zwłaszcza, że baonowi austriackiemu zacznie brakować amunicji, a ostrzał podjęty przez baterię rakietową będzie mało skuteczny. Sytuacja Węgrów pod koniec bitwy skomplikuje się dodatkowo skutkiem wejścia na ich tyły kompanii pograniczników z 2 Brygady. Pododdział ten będzie co prawda zbyt słaby aby wymusić jakieś rozstrzygnięcie, ale nieprzyjaciel operujący na bliskich tyłach batalionu węgierskiego w przypadku dalszego trwania walki miałby zapewne negatywny wpływ na dalszą skuteczną obronę wzgórza.

Opanowanie zaoranego pola nr 2.

W tym czasie trzeci batalion 2 Brygady i dywizjon pograniczników posuwając się zaoranym polem nr 1 i nr 2 opanowały te obiekty, oraz odrzuciły kompanie Szeklerów z przedpola karczmy i nawiązały walkę ogniową z kolejną kompania Szeklerów broniącą żywopłotu przy drodze do mostku. Dalszy atak został wstrzymany z uwagi na wzmocnienie linii obronnych Węgrów: półbateria 6-funtowa zajęła pozycję przy N – E rogu wzgórza nr 2, a 1 baon Honvedu zajął pozycję na wzgórzu nr 4. Ostrzał artyleryjski 6-funtowej półbaterii podjęty przez podciągniętą na odległość 600 metrów od karczmy baterie cesarską okazał się mało skuteczny. Na tym odcinku frontu położenie nie uległo zmianie do końca walki.

Dalszy ciąg walk na prawym skrzydle węgierskim

Po zreorganizowaniu i przegrupowaniu swoich sił dowódca cesarskiej dywizji poprowadził kolejny atak na las nr 2. Tym razem na czele posuwał się batalion piechoty w linii. Węgrzy rzucili na niego do szarży szwadron huzarów, który został zatrzymany salwą i odrzucony na pozycję wyjściowe z bardzo dużymi stratami (2 figurki). W wyniku przeprowadzonego testu morale węgierska kawaleria otrzymała wynik ,,wycofanie do ukrycia” i przesunęła się na pozycję za wzgórzem nr 3. Austriacy opanowali opuszczony przez przeciwnika las nr 2, a wykorzystując odwrót huzarów jeden szwadron szwoleżerów zadeklarował szarżę na półbaterię 3 – funtową. W wyniku testu ,,reakcji na szarże” szwoleżerowie odmówili wykonania rozkazu. W kolejnym ruchu do szarży na półbaterię ruszyła kompania pograniczników, która mimo strat od ostrzału kartaczami związała się walką wręcz z artylerzystami. Korzystając z przerwania ognia przez półbaterię prawoskrzydłowy batalion liniowy 1 Brygady rozpoczął forsowanie strumienia, a dragoni ze szwadronem szwoleżerów zajęli pozycje na N – W rogu lasu. W tym momencie na polu walki pojawiła się ponownie węgierska kawaleria. Szwadron huzarów zadeklarował szarżę na walczących wręcz z artylerzystami pograniczników i rozbił ich, w rezultacie czego uciekający zdezorganizowali baon forsujący strumień. Nie mogąc zatrzymać szarży huzarzy wpadli na baon w strumieniu. Zdezorganizowana piechota została pobita (choć nie przełamana), a dwie kompanie poddały się. Próba rozbrojenia i odprowadzenia jeńców nie udała się na skutek szarży kompanii z drugorzutowego batalionu, która zmusiła zwycięzców do porzucenia jeńców i ucieczki. W momencie rozpoczęcia szarży na pograniczników szwadron ułanów i szwadron huzarów ochraniające flankę atakującego pododdziału zostały zaszarżowane przez dragonów i szwoleżerów cesarskich z rejonu lasu nr 2. Węgrzy ruszyli do kontrszarży i doszło do walki kawaleryjskiej. W jej wyniku dwukrotnie silniejsi liczebnie dragoni rozbili ułanów, ale szwoleżerowie ulegli huzarom. Pod osłoną szarż kawalerii Węgrzy cofnęli półbaterię 3 – funtówek i przerzucili na to skrzydło półbaterię 6 – funtową. Działanie to ustabilizowało front choć pewne ruchy wskazywały na zamiar podjęcia przez kawalerie cesarską ataku na działa.

Zmierzch – koniec bitwy

W tak złożonej sytuacji taktycznej zaczął zapadać zmierzch (po 15 ruchu). W skutek podjętej dyskusji ustalono, że siły austriackie nie są w stanie opanować do pełnego zapadnięcia ciemności (czyli w 10 ruchów) nakazanych w rozkazach obiektów, choć pewne było zajęcie wzgórza nr 2. Z kolei Węgrzy pod osłoną ciemności planowali wycofać się z pola walki. Na tym grę zakończono.



Straty ( w figurkach)

Węgrzy:

zabici:

6 żołnierzy piechoty liniowej

3 strzelców

2 żołnierzy pułku granicznego

5 huzarów

1 ułan

1 artylerzysta

uciekli z pola walki:

1 huzar

Austriacy:

zabici:

12 żołnierzy piechoty liniowej

2 żołnierzy pułku granicznego

1 szwoleżer



Podsumowanie

Ocena działań sił austriackich:

Plan ataku przyjęty przez cesarskich dowódców zakładał przełamanie pozycji prawego skrzydła węgierskiego i manewr oskrzydlający centrum przeciwnika, przy jednoczesnym nacisku na pozostałe odcinki obrony. Przyjęty plan był ambitny, ale w istniejących warunkach terenowych i przy ograniczeniu czasowym trudny do wykonania. Szybko też uwidoczniły się jego wady: z uwagi na ograniczoną szerokość pola walki (180 cm) i przyjęty szyk (o czym niżej) faktycznie przeprowadzono atak wzdłuż całego frontu. Obawa przed stratami od ognia węgierskiej artylerii zadecydowała o przyjęciu szyku liniowego, który ograniczał straty, ale spowalniał marsz, a przecież 1 Brygada miała do przejścia do głównego celu ataku, tj. karczmy, prawie 2 km (200 cm). Jednocześnie przyjęty przez Austriaków szyk uniemożliwiał im w praktyce koncentrację sił na wybranym punkcie obrony, a obawę przed dużo większymi stratami od ognia artylerii w przypadku ataku w kolumnach należy uznać za raczej nieuzasadnioną: Węgrzy dysponowali dwoma słabymi bateriami, które szybko zostałyby wyeliminowane z walki ogniem kontrbateryjnym. Przy tych wszystkich zastrzeżeniach co do planu i przyjętego ugrupowania bojowego do samego prowadzenia walki nie można mieć większych zastrzeżeń. Ataki przeprowadzano zgodnie z nakazami sztuki wojennej, elastycznie reagowano na zmiany na polu walki i skutecznie uniemożliwiano przeciwnikowi rozwinięcie lokalnie uzyskanego powodzenia.

Ocena działań sił węgierskich:

Przy przyjętych założeniach walki rozstawienie sił węgierskich należy uznać za prawidłowe. Wokół głównego punktu oporu (karczma) skupiono równowartość 3.5 z 5 posiadanych batalionów, a pozostałe broniły obiektu – wzgórza nr 2 blokującego ataki przeciwnika na karczmę. Artyleria zajęła pozycje niewidoczne początkowo dla przeciwnika, a zmieniając je w celu podjęcia ostrzału szyków nieprzyjaciela starała się pozostawać w martwym polu dział wroga (co jest zgodne z zasadą, aby obrońca zachował swe armaty do zwalczania atakującej siły żywej wroga, a nie wdawał się w pojedynek kontrbateryjny). Kawalerię ustawiono na optymalnej pozycji uniemożliwiającej osłonę skrzydła przed obejściem. Walkę prowadzono czynnie starając się kontratakami likwidować włamania i maksymalnie opóźniać wroga. Jedyne zastrzeżenie jakie można mieć do dowódcy sił węgierskich dotyczy zbytniego narażenia swojej kawalerii na samotną walkę z przeważającymi siłami broni połączonych przeciwnika i w rezultacie doprowadzenie do jej wykrwawienia (strata 7 z 15 posiadanych figurek).

Komentarze

Pi± 18 Lut, 2005 rrober napisał:
Zajrzałem na Forum i teraz czuję, że przydałaby się funkcjonalność umożliwiająca wycofanie komentarza. :-)

Pi± 18 Lut, 2005 rrober napisał:
Osobiście nie widzę powodu, żeby to właśnie z Wiosny Ludów tworzyć osobny dział - myślę, że przyjęty podział jest klarowny i ten temat doskonale wpisuje się w dział poświecony XIXw. Odnośnie pierwszej sugestii to warunkiem koniecznym jest to aby ktoś na Forum otworzył nowy temat, a nie wydaje mi się, żeby jakaś drobna dygresja była wystarczającym powodem do otwarcia nowego tematu. Zresztą z tego, że nikt nie otworzył takiego tematu wnoszę, że inni podzielają mój pogląd. Pozdrawiam

Pi± 18 Lut, 2005 Marcin G napisał:
Przy długich dygresjach na inne tematy prosiłbym jednak o przejście do forum. W innym przypadku za chwilę komentarze będą zajmować więcej miejsca niż sam raport. Jeśli zanosi się na dłuższą romowę, to w komentarzach nie ma raczej na to miejsca. Mam wrażenie, że ,mówiąc ogólnie, militaria 1848 roku mogą być już osobnym działem w forum.

Pi± 18 Lut, 2005 Hubert napisał:
Skoro już tak wesoło odbiegamy od tematu - jest taka funkcja strony, która została przewidziana na okoliczność zapomnianego hasła. Działa. Wiem z autopsji. Osobiście więc nie sądzę, aby użytkownicy rejestrowali się wiele razy z powodu zapomnianego hasła. Nie robiłem też żadnych statystyk (bo nie bardzo widzę cel takiego działania) podsumowujących ilu zarejestrowanych użytkowników strony kiedykolwiek umieściło jakiś komentarz, lu wiadomość na forum. Prawie na pewno nie 70-ciu, ale też z pewnością więcej niż 10-ciu, ilu dokładnie nie wiem. Pozostaje przyjąć, że funkcja newsletter'a jest pwodem rejestrowania się pozostałych użytkowników.
Pozdrawiam

Pi± 18 Lut, 2005 rrober napisał:
Ciekaw jestem ilu z zarejestrowanych użytkowników (teraz już 71) to "martwe dusze" czyli tacy np. co zapomnieli hasła i zarejestrowali się ponownie, zarejestrowali się i natychmiast o tym zapomnieli itp. Według mnie podstawowym sensem rejestracji jest aktywność na stronie (tak to rozumiem). No, są jeszcze newslettery, ale nie wiem czy z tego powodu rejestrował bym się. Chyba faktycznie bardzo odbiegłem od tematu. Pozdrawiam

Czw 17 Lut, 2005 Hubert napisał:
To forum jest dla użytkowników, a nie odwrotnie. Poza tym forum funkcjonuje na stronie coś około 3 miesięcy, a strona około 10, więc nie do końca można ruch na stronie i aktywność na forum ze sobą porównywać. Jakoś tak się jednak dzieje, że chyba więcej wiadomości pojawia się w formie komentarzy do artykułów, niż na forum. A ponieważ nasza dyskusja zaczęła dość mocno wybiegać poza sam zakres AAR'a wydawało mi się właściwym przeniesienie jej na forum (tym bardziej, że interfejs forum jest jednak cokolwiek przyjaźniejszy dla użytkownika...). Pozdrawiam

Czw 17 Lut, 2005 rrober napisał:
No, nie wiem czy to jest dobry pomysł. Biorąc pod uwagę wysoką oglądalność strony (ponad 142 tys. odwiedzin w ciągu kilku miesięcy) oraz 70 zarejestrowanych użytkowników to Forum oględnie mówiąc kuleje. Rozumiem, że Ty oraz Marcin G odpisujecie na posty bardziej z obowiązku niż dla przyjemności, ale znam przykłady ludzi, którzy regularnie odwiedzają stronę, a jakoś (co dla mnie nie jest zrozumiałe) nie odczuwają potrzeby aby przyłączyć się do dyskusji - a na pewno mieliby o czym pogadać , ponieważ dysponują duzą wiedzą. Mam nadzieję, że z czasem to się zmieni. A propos tematu to muszę zajrzeć do kilku książek bo b.dawno nie zajmowałem się tym tematem i faktycznie chyba dużo zapomniałem lub mam luki w wiedzy. Pozdrawiam

Czw 17 Lut, 2005 Hubert napisał:
Kolumna dywizjonowa, jeżeli chodzi o Francuzów faktycznie oznacza front o szerokości dwóch kompanii (pelotons). Austryjacy, o ile wiem takiej kolumny nigdy nie stosowali. W regulaminie austiackim istniała zaś kolumna dywizjonowa składająca się z dwóch kompanii, o szerokości frontu wynoszącej połowę kompanii. I faktycznie batalion formował się w 3 takie kolumny. Czasami w opisach spotyka się w odniesieniu do tej formacji określenie dyvision masse, technicznie jest ono niepoprawne, bo oznacza taką właśnie kolumnę po ściśnięciu szeregów i obróceniu frontu na zewnątrz dla obrony przed kawalerią (odpowiednik francuskiej colonne serre). Z opisu kampanii 1813 roku autorstwa G. Nafziger'a wynika, że formacja ta była nie tylko w regulaminie, ale również w praktyce. Spotkałem się z na jednej ze stron internetowych z opisem, który totalnie mylił te pojęcia, interpretując austriacką kolumnę dywizjonową tak samo jak francuską (czyli dokładniej jako batalion par division). Ponieważ opis ten nie powoływał się na żadne źródła, a równocześnie całkowicie pomijał faktycznie istniejącą formację, którą opisałem powyżej, zakładam że jest to po prostu "stara dobra niekompetencja" piszącego. Jak z tego wszytkiego widać, kolumna dywizjonowa (choć ja wolę raczej nazywać ją kolumienką - tak jest jaśniejsze o czym mówimy) nie oznacza formacji liniowej. Faktycznie jest to pewne spłycenie szyku (4 półkompanie w głąb, zamiast 6 kompanii). Główna jednak chyba zaleta tego szyku, go możliwość błyskawicznego sformowania z niego linii i vice versa, więc nawet jeżeli nie jest to szyk liniowy to taki który się rewelacyjnie nadaje do rozwinięcia w linię. Co do linii 2 szeregowej po wjnach napoleońskich - tak z głowy to i ja nie wiem. Ale pod koniec wojen napoleońskich częściowo stsowali ją również Francuzi (w 1813 roku korpus Marmonta), bardzo pozytywnie o jej stosowaniu wypowiadał się Cesarz. Ponieważ widzę, że trochę wybiegamy poza komentarze do samego artykułu, proponowałbym, abyśmy dalszą dyskusję przenieśli na forum (a przy okazji dialog wprowadzenia wiadomości na forum działa w sposób o wiele bardziej cywilizowany, niż ten od komentarza - to taka drobna sugestia pod adresem Webmastera ;-) ).
Pozdrawiam

Czw 17 Lut, 2005 rrober napisał:
Zawsze rozumiałem pojęcie kolumny dywizjonowej z okresu napoleońskiego jako klumny batalionowej o froncie szerokości dwóch kompanii. Natomiast w późniejszym okresie (nie wiem czy już w latach czterdziestych) pojawiły się kolumny dywizjonowe złożone z dwóch kompanii tzn. np. batalion 6-kompanijny ustawia się w trzy kolumny. Odnośnie elementów taktyki linearnej to rozumiem to w ten sposób, że zmniejszenie wielkości i głębokości kolumn sprawia, że zaczynają one manewrować w szykach linearnych. Poza tym istotne jest to, że linia dwuszeregowa stosowana jest (tak jak napisał Paweł) jako środek do zwiększenia skuteczności ogniowej piechoty. Tak z głowy to nie potrafię nic przytoczyć, ale poszukam informacji na ten temat. Tak samo nie pamiętam kiedy pojawiły się w armii austriackiej pierwsze gwintowane działa odprzodowe - postaram się to sprawdzić. A tak w ogóle to napisałem tylko o swoich wątpliwościach jakie nasunęły mi się zaraz po przeczytaniu opisu bitwy. Pozdrawiam

Śr 16 Lut, 2005 Hubert napisał:
Postaram się odnieść do wszystkich spraw po kolei. Rakietnicy - w armii austriackiej ta formacja istniała formalnie rzecz biorąc również w okresie napoleońskim. O ile wiem w tym okresie nie została użyta bojowo. Jeżeli chodzi o zamki kapiszonowe, to przyznaję, że nie wiem w jakim zakresie armia austriacka była przezbrojona w broń kapiszonową w czasie Wiosny Ludów. Jednakże balistycznie broń z zamkiem kapisznowym różni się od broni z zamkiem skałkowym nieznacznie lub wcale (niektóre modele kapiszonowe, to po prostu zmodyfikowana broń skałkowa). To co jest istotne to jej większa niezawodność (szczególnie w trudnych warunkach, np. podczas deszczu). Przepisy Newbury do XIX w nie rozróżniają dwóch różnych typów broni gładkolufowej, co jak przypuszczam wynika ze zbyt małej granularności mechaniki systemu - takie rozróżnienie w praktyce musiałoby oznaczać różnicę skuteczności bliską 20%, a to byłaby pewna przesada (moim zdaniem). Co do dział gwintowanych w czasie Wiosny Ludów, to jest to dla mnie spora ciekawostka. Możesz podać jakieś źródło?
Jeżeli chodzi o taktykę, to kolumna dywizjonowa istniała w armii austriackiej w okresie napoleońskim i co więcej była stosowana na polu bitwy (np. pod Lipskiem, patrz choćby prace G. Nafziger'a). Nie dysponuję danymi statystycznymi, ale nie zdziwiłbym się, gdyby z czasem jej popularność rosła. W każdym razie nasze poprawki do przepisów przewidują możliwość jej użycia. To, że nikt jej nie użył to już tylko taktyczny wybór (mniej lub bardziej świadomy) graczy. Jeżeli chodzi o taktykę linearną w powstaniu, to chyba jednak nie, choć nie czuję się w tej sprawie ekspertem. Bardziej odnoszę wrażenie, że następowało ciągłe zmniejszanie wielkości kolumn, powiekszanie liczebności tyralier. W walkach w czasie powstania zdażały się manewry polegające na przejściu całej kolumny kompanijnej w tyralierę, w reakcji na silny ostrzał przeciwnika. Ta ogólna tendencja zmniejszania kolumn prawdopodobnie wynikała z rosnącej siły ognia (lepsze wyszkolenie żołnierzy w armii stałej, oraz w jakimś zakresie prawdopodobnie również efektywniejsza broń, w tym stopniowo wprowadzany zamek kapiszonowy..
Pozdrawiam

Śr 16 Lut, 2005 rrober napisał:
Ja robiłem figurki austriaków (piechoty) do okresu 1859-66 poprzez przerabianie żołnierzy z ACW oraz franc. Legii Cudoziemskiej. To dosyć żmudne zajęcie - zresztą zrobiłem ich niewiele.

Śr 16 Lut, 2005 Paweł napisał:
Witam. Pomysł na stoczenie bitwy z tego okresu był mój stąd poczuwam się do napisania kilku wyjaśnień. Według posiadanych informacji nie ma obecnie firmy, która wykonywałaby figurki żołnierzy węgierskich z tego okresu, są natomiast dwie firmy (których nie wymienie nie chcąc być posądzonym o ich reklame), które robią w skali 15mm figurki do wojny 1859 r. w tym także oddzały węgierskie armii cesarskiej. Co do zmian w uzbrojeniu: system na którym gramy tj. ,,Napoleon" ma dodatek dotyczący uzbrojenia strzeleckiego pozwalający toczyć walki z okresu wojny krymskiej stąd możliwość ,,rozciągnięcia" tych przepisów na okres I połowy XIX w. Dysponujemy też przepisami ,,Wojny XIX wieku" obejmującymi drugą połowę tego stulecia, choć jeszcze na nich nie graliśmy. Co do organizacji armii cesarskiej - od wojen napoleońskich nie nastąpiło zbyt wiele zmian (wkrótce ma się ukazać książka dotycząca Wiosny Ludów na Węgrzech gdzie tematyka ta będzie mam nadzieję szeroko opisana). Co do szyku: masz rację - oddziały cesarskie operowały w tym czasie już nie w kolumnach batalionowych lecz w kolumnach dywizjonowych (dwie kompanie), często też rozwijano się do walki w podwójną linie chcąc zwiększyć siłę ognia lub zmniejszyć straty od ognia artylerii. Wzrosłą też rola tyraliery, a kawaleria z obawy przed dużymi stratami raczej unikała szarż na piechotę stojącą w szyku zwartym zajmując się raczej osłoną skrzydeł i neutralizując jazdę przeciwnika. I to by było na tyle. Zdaje sobie sprawę, że opisana bitwa została stoczona trochę ,,na wyrost" ale sądze, że była ciekawa. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się rozpocząć nowy okres obejmujący walki z epoki ponapoleońskiej. Pozdrawiam.

Śr 16 Lut, 2005 rrober napisał:
A jeszcze sprawa zmian w taktyce - czy to nie jest przypadkiem okres, kiedy kolumny batalionowe zostają zastąpione dywizjonowymi lub kompanijnymi. Poza tym w latach dwudziestych-trzydziestych XIXw. ma miejsce powrót do pewnych elementów taktyki linearnej (w tej chwili nie pamiętam dokładnie, ale ten problem pojawił się kiedyś jak mysleliśmy o wystawieniu okresu Powstania Listopadowego).
Pozdrawiam

Śr 16 Lut, 2005 rrober napisał:
Teraz rozumiem brak zdjęć. A jak rozwiązaliście różnice, jakie w uzbrojeniu i taktyce pojawiły się przez te 30 lat (chociażby wprowadzenie zamków kapiszonowych i większy udział karabinów i dział gwintowanych lub obecność rakietników w artylerii austriackiej) - rozumiem, że korzystaliście z innych przepisów niż do wojen napoleońskich?

Śr 16 Lut, 2005 Hubert napisał:
Niestety rozczaruję cię, figurki oczywiście zostały wzięte z jednostek zrobionych do wojen napoleońskich. Jednakże i tak jest to dość interesujące doświadczenie, ponieważ konfrontuje ze sobą armie używające praktycznie tych samych regulaminów i tej samej taktyki. Nie mamy konfrontacji elastycznej i sprawnej w działaniach ofensywnych armii francuskiej z cokolwiek nieruchawą austriacką, a starcie dwóch cokolwiek nieruchawych armii. Podobnie ciekawym doświadczeniem jest konfrontacja Rosjan i Austriaków (1812 rok, prawe skrzydło Wielkiej Armii).

Śr 16 Lut, 2005 rrober napisał:
Naprawdę jestem zaskoczony i pełen podziwu, że zajmujecie się tym okresem (jak dla mnie dosyć egzotycznym). W jakiej skali są figurki, których użyliście?Może moglibyście zamieścić jakieś zdjęcia? Mam nadzieję, że nie używacie figurek z wojen napoleońskich. Jeszcze raz chciałbym podkreślić mój podziw - sądziłem, że podobnie jak Jelonki zasklepiliście się (jeżeli chodzi o XIXw.) w okresie napoleońskim, a tu taka niespodzianka! (dla mnie ten okres to w zasadzie zupełna terra incognita - a materiały źródłowe i opracowania pewnie są głównie po niemiecku lub po węgiersku). Sam bardziej interesuję się wojnami: astryjacko-francusko-włoską 1859 oraz austrujacko-pruską 1866. Pozdrawiam


Dodaj komentarz