.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Artyleria szwedzka za panowania Gustawa II Adolfa:.
Wargaming Zone     
¦roda godzina 08:28,
19 grudzień 2018

Artyleria szwedzka za panowania Gustawa II Adolfa
Data: Sob 06 Lis, 2004
Autor: Marcin Gawęda
Artykuł traktuje o artylerii szwedzkiej z okresu panowania Gustawa II Adolfa

Wstęp

Artyleria lekka – działa skórzane i regimentowe

Artyleria ciężka – kolubryny i szturmaki

Nasycenie artylerią

Podsumowanie

Przypisy



Wstęp

Trudno w krótkim artykule zawrzeć wszystkie reformy wojskowe jakie były dziełem Gustawa II Adolfa, stąd zdecydowałem się na przedstawienie konkretnych elementów tych reform. Trudno jest także jednoznacznie określić, co tak naprawdę dawało przewagę armii szwedzkiej nad innymi armiami wojny trzydziestoletniej. Ogólnie rzecz biorąc podstawowe elementy gustawowskiej reformy są znane. Do ciekawszych i być może mniej znanych aspektów tych reform należą kwestie artylerii oraz umundurowania. W niniejszym artykule chciałem zasygnalizować zagadnienie dotyczące artylerii szwedzkiej, która prawdopodobnie dawała piechocie szwedzkiej większą przewagę na polu bitwy niż się na ogół sądzi. Omówimy więc podstawowe elementy reformy artylerii, jej zadania na polu walki oraz rodzaje i ilość dział.

Jak słusznie zauważył znakomity biograf Gustawa II Adolfa Michael Roberts, panowanie tego króla to w kwestii artylerii okres ciągłych eksperymentów i ulepszeń. Gustaw II Adolf, osobiście ekspert w dziedzinie artylerii, bardzo dobrze wiedział co chce osiągnąć w tej dziedzinie. Dążył więc przede wszystkim do uproszczenia typów używanych armat i zwiększenia ich mobilności, co wiązało się głównie ze zmniejszeniem ich ciężaru [1].

Można tylko dodać, uzupełniając słowa Robertsa, że jeszcze jednym, ważnym elementem reform, było wprowadzenie armat skórzanych, a następnie regimentowych. Ich budowa i zadania wykraczały znacznie ponad ogólnie przyjęte sposoby użycia artylerii. Można śmiało rzec, że artyleria regimentowa, której prekursorami były działa skórzane zrewolucjonizowała pole walki i stała się początkiem istnienia artylerii regimentowej (czy, jak kto woli pułkowej), rozumianej jako organiczna artyleria oddziałów piechoty wzmacniająca ich siłę ognia.



Artyleria lekka – działa skórzane i regimentowe

Z końcem panowania Gustawa II Adolfa działa w armii szwedzkiej, tak jak we wszystkich innych, klasyfikowane były od wagi pocisków jakie wystrzeliwały na ciężkie: 24, -12 i 6- funtowe, oraz lekkie 3-funtowe. Długie eksperymenty wykonywane pod okiem króla doprowadziły w 1629 r. do powstania najpierw tzw. „dział skórzanych”, a następnie regimentowych, o wagomiarze 3-funtów, chociaż tak naprawdę były to najprawdopodobniej armaty wagomiaru 3- i 4-funtów. Można śmiało powiedzieć, że powstanie tego rodzaju armat – o specyficznych zadaniach bojowych – odegrało kolosalną rolę na polu walki znacznie wzmacniając siłę ognia szwedzkich regimentów, którym przydzielano na stałe działa regimentowe. Na ogół uważa się, że w 1630 r. używano już tylko trzech rodzajów armat: 24 i 12- funtowych (artyleria ciężka) oraz 3-funtowych (artyleria lekka - regimentowa) [2]. W ten sposób osiągnięto pierwszy cel reformy – ujednolicenie kalibru armat. Pomija się więc działa 6-funtowe, które przeżywają znaczną ewolucję – poprzez skrócenie lufy stają się artylerią lekką, można rzec regimentową.

Tak więc Gustaw Adolf dość szybko dokonał pierwszej części swojej reformy – ujednolicił rodzaje używanych armat do czterech głównych wagomiarów 24, 12, 6 i 3-funtowych. W późniejszym okresie 6-funtówki wyszły z użycia wyparte przez 3-funtowe regimentówki. Oczywiście nadal możliwe były wyjątki, ale już nie na taką skalę jak poprzednio. Ułatwiło to znacznie system zaopatrywania artylerii w amunicję.

Drugim celem, który chciał w dziedzinie artylerii osiągnąć szwedzki monarcha, było obniżenie wagi armat i uczynienie ich bardziej mobilnymi. Cel ten zrealizowano właśnie dzięki wprowadzeniu armat regimentowych.

3-funtowa armata regimentowa (regimentsstyche) była bardzo lekka – wymagała zaledwie jednego lub dwóch koni do ciągnięcia, co więcej na polu walki armata mogła być przemieszczana przez 2-3 żołnierzy. To mobilne działo miało zasięg skuteczny do 300 metrów, strzelało głównie kartaczami, ale potem przystosowano je także do strzelania kulami. Ponieważ stosowano gotowe ładunki wzrosła znacznie szybkostrzelność armat. Działa regimentowe dały Szwedom znaczną przewagę na polu walki, nic dziwnego, że ich produkcja miała duży priorytet. W 1630 r. Gustaw II Adolf miał ich w Niemczech już ponad 80, a liczba ta wciąż się zwiększała. Jeśli weźmiemy pod uwagę mobilność tych dział, które mogły towarzyszyć na polu walki własnej piechocie, to zrozumiemy jaką przewagę uzyskano nad innymi armiami, które używały gównie ciężkiej artylerii wyłącznie na stałych pozycjach. Co więcej, duże było także w armii szwedzkiej nasycenie artylerią – w 1630 r. na tysiąc żołnierzy przypadało ok. 9,4 dział. Znaczne zasoby żelaza i miedzi spowodowały, że Szwedzi byli samowystarczalni w produkcji artylerii [3].

Aby jeszcze lepiej zrozumieć jaką przewagę na polu walki dawały armaty regimentowe trzeba powiedzieć słowo jak używano artylerii w innych armiach. Otóż w tym okresie rozróżniano już artylerię ciężką i lekką, ale właściwie na polach bitew wojny trzydziestoletniej ta druga nie występowała w większych ilościach – poza armią szwedzką oczywiście. Ciężkie działa o dużej wadze zajmowały pozycje przed bitwą i pozostawały na niej do końca walki. Do transportu najcięższych dział artylerii polowej potrzebowano wiele koni i jakikolwiek manewr artylerią ciężką na polu bitwy był praktycznie niemożliwy. Wystarczy przypomnieć, że do transportu działa 30-funtowego (kaliber 16 cm) potrzeba było ok. 20 koni. Z ciężkich dział tworzono więc silne baterie, które niejednokrotnie padały łupem atakującego, który je obracał i używał do ostrzału przeciwnika.

Zupełnie inaczej rzecz miała się z działami regimentowymi, które towarzyszyły piechocie nie tylko w obronie, ale także w ataku. Dodajmy jeszcze że głębokie tercje wojsk cesarskich musiały być znakomitym celem dla artylerzystów szwedzkich.

Trzeba przy okazji powiedzieć, że armaty regimentowe wywodziły się z powszechnie znanych, chociaż nieudanych, „armat skórzanych”. Twórcą armat skórzanych był Melkior (Melchior) Wurmbrandt. Nie były one jednak udanymi armatami i używano ich wyłącznie w latach 1627-1629. Późniejsze armaty regimentowe nie były wcale cięższe od „armat skórzanych” [4].

Wszystko to, co napisałem powyżej, wywodzi się głównie z opracowań Robertsa, na którym to autorze opierało się później wielu historyków. Jak się okazuje nie wszystko jest tu jednak zgodne z prawdą, a wiele ciekawych informacji w tej kwestii przynosi opracowanie Richarda Brzezinskiego w znanej powszechnie serii Men-at-arms wydawnictwa Osprey.

Otóż Brzezinski wywodzi działa skórzane nie ze Szwecji, ale ze... Szwajcarii. Sam autor zdaje sobie sprawę jak kontrowersyjne jest to stwierdzenie, gdyż nie tylko późniejsi historycy łączyli działa skórzane z Gustawem II Adolfem, ale już współcześni. Jeden z żołnierzy katolickich podczas oblężenia w 1631 r. widząc brak dział skórzanych w armii szwedzkiej pyta: „zjedliście wszystkie działa skórzane z głodu?”. Tak więc ten typ dział zawsze kojarzony był z armią gustawowską.

Prawdą jest – zdaniem Brzezinskiego – że matematyk Philip Eberhard otrzymał licencję na wzór działa skórzanego w Zürychu w 1622 roku i testował rok później pierwszy jego model. Dopiero Melkior Wurmprandt, austriacki baron, zabrał sekret Eberharda do Szwecji. 15 lipca 1625 r. Wurmprandt testował pierwsze działo skórzane w Sztokholmie. We wprowadzeniu do swojego dzieła Kriegsbüchlein, inny mieszkaniec Zürichu – Lavater - udowadniał, że działa skórzane nie wywodzą się ze Szwecji, ale ze Szwajcarii. Co więcej, nad typem działa skórzanego pracowali także dwaj inni ludzie – Niemiec Ludwig Ripp oraz Szkot Robert Scott. Działo się to w 1628 roku w Sztokholmie, ale żaden z ich prototypów nie został przyjęty do uzbrojenia, gdyż wówczas model Wurmprandta był już w masowej produkcji [5].

Na gruncie polskim o tym, że działa skórzane znane były już w Zurychu w 1623 roku pisze Janusz Sikorski, co więcej jego zdaniem znane były także w Danii za Chrystiana IV. Nie zmienia to jednak faktu, że Gustaw Adolf był pierwszym wodzem, który zastosował je szeroko w działaniach bojowych. Działa skórzane miały cienką, spiżową lufę, która owinięta była nasmołowanymi linami, a na całość naciągano tak jakby pokrowiec z twardej skóry [6].

Działa skórzane użyte zostały w Prusach w czasie wojny z Polską w latach 1626-1629. Pierwszych 14 dział skórzanych wylądowało w Prusach w październiku 1627 r. Mimo, że działa sprawdziły się w pierwszych akcjach, nowy rodzaj broni nie rokował większych sukcesów na później i ostatni ich udział to bodajże bitwa pod Trzcianą w czerwcu 1629 r., gdzie 10 tych dział padło łupem Polaków. Do Niemiec w 1630 r. Gustaw II Adolf nie wziął ani jednego działa skórzanego, zastępując je działami regimentowymi. Większość dział skórzanych pozostała w Prusach i potem powróciła do arsenału w Sztokholmie, gdzie jeszcze w 1640 r. było ich 30 sztuk [7].

Mówiąc o artylerii szwedzkiej w czasie wojny pruskiej 1626-1629 trudno pominąć wykaz źródłowy pt. „Armata, którą nieprzyjaciel zostawił na Pucku dnia 2 kwietnia roku 1627”. Wojska polskie zdobyły w odbitym Pucku:

- dział spiżanych [spiżowych [8]], które niosą po trzy funty – 6

- dział spiżanych, które niosą po dwa funty – 8

- dział żelaznych, które niosą po 6 funtów – 5 [9]

Biorąc pod uwagę, że w Pucku stały na załodze 3 skwadrony, a zdobytych dział skórzanych jest 6 wypada po dwa na skwadron, ale czy to można uznawać za regułę trudno powiedzieć. Zdaniem Teodorczyka na jednym ze współczesnych rysunków przedstawiających szyk Gustawa Adolfa pod Gniewem przed każdym skwadronem widać po dwa lekkie działa (a więc regimentowe). Teodorczyk uznaje to za normę, co więcej twierdzi, że w Niemczech Szwedzi mieli po trzy regimentówki na każdy skwadron. Z kolei Janusz Sikorski przyjmuje normę jako dwa działa regimentowe na każdy regiment piechoty szwedzkiej, a więc na dwa skwadrony [10].

Niestety nie mamy dokładniejszych danych o użytych działach. Zakładając, że 6-funtówki to armaty szwedzkie, to czy były to już krótkolufowe oktawy, które w niedługim czasie rozpowszechnią się także w innych armiach jako armaty regimentowe? Prawdopodobnie tak, gdyż długolufowe i ciężkie 6-funtówki nie nadawałyby się do współpracy z lekkimi działami skórzanymi. Brzezinski podaje, że w pierwszych akcjach w 1627 r. Wurmprandt używał nie tylko 3-funtowych dział skórzanych, ale i 6-funtowych armat. Może to świadczyć o tym, że 6-funtówki uważano już wówczas w armii szwedzkiej za działa lekkie, zdolne do działań manewrowych w polu, a więc były to już działa „odchudzone” - o krótszej lufie.

Można przy tej okazji powiedzieć, że pełna kartauna miała na ogół lufę długości 18 kalibrów, półkartauna ok. 20 kalibrów, ćwierćkartauna ok. 24 kalibry (12 funtów), a oktawa kartauny ok. 27 kalibrów. Tymczasem 6-funtowe działo regimentowe o tym samym wagomiarze co oktawa kartauny miało lufę już tylko długości ok. 15 kalibrów. Tak przynajmniej było już w latach trzydziestych XVII wieku w przypadku odlewanych dział regimentowych wagomiaru 6-funtów w Rzeczypospolitej (ludwisarz Daniel Tim).

Jerzy Teodorczyk powołując się na pracę Jakobssona twierdzi, że 6-funtowe oktawy, których Gustaw II Adolf miał wówczas w składzie armii 4, stanowiły już zwyczajną artylerię regimentową, tj. towarzyszącą piechocie. Lufy tych oktaw ważyły od 517 do 570 kg i wymagały zaprzęgu od 5 do 9 koni [11].

Stało się tak w wyniku zmniejszenia ciężaru dział poprzez skrócenie lufy. Ponieważ większą cześć dział ciężkich przekazano do fortec i na okręty, można było uzbroić armię polową w nowe, lżejsze działa spiżowe. Zmniejszenie grubości lufy bez obawy jej rozerwania było także możliwe dzięki standaryzacji i ulepszeniu jakości prochu. Poza tym lufy dział były rozwiercane w celu uzyskania większej dokładności kalibru. Zdaniem Sikorskiego produkcję lekkich, krótkolufowych dział 6-funtowych, rozpoczął ludwisarz szwedzki von Siegroth [12]. Jest to tylko częściowo prawda, gdyż jak wykazuje Brzezinski faktycznie Siegrothów było... dwóch. Ale o tym poniżej.

Jak już pisałem, z czasem artyleria szwedzka ograniczyła się do trzech głównych wagomiarów: 24- i 12-funtowych dział ciężkich oraz 3-funtowych regimentówek, które jak się wydaje wyparły wówczas całkowicie 6-funtówki.

Trudno powiedzieć kto pierwszy wynalazł pierwsze działo regimentowe, ale na ogół przypisuje się to Niemcowi von Siegroth, tak jak czyni to Sikorski cytowany powyżej. Tymczasem Brzezinski pisze, że w latach 20-stych na służbie szwedzkiej znalazło się dwóch Siegrothów: Hans Heinrich (zmarł w latach 20-tych) oraz jego syn David Friedrich (zm. w 1647). Pierwsze strzelanie spiżowej regimentówki miało miejsce w Sztokholmie 5 maja 1629 roku. Do końca roku odlano 50 takich dział, a w 1632 r. działa dla armii szwedzkiej zaczęto odlewać także w Niemczech. Co ciekawe Montecuccoli twierdzi, że do obsługi 3-funtowego działa regimentowego Szwedzi przeznaczali dwie załogi: jedna ładowała i strzelała, pełniła więc zadania obsługi artyleryjskiej, natomiast druga przemieszczała działo na polu bitwy, aby utrzymać tempo maszerującej piechoty [13].



Artyleria ciężka – kolubryny i szturmaki

Poza działami regimentowymi Gustaw Adolf nadal w dużych ilościach używał dział ciężkich, o dużych wagomiarach. Zwykł on zabierać w pole nawet 24-funtowe półkartauny. Ciężar ich lufy (łoża były drewniane i o różnym ciężarze) wynosił od 824 do 1240 kg. Do zaprzęgów potrzebnych było od 15 do 19 koni, z tym, że były dwa zaprzęgi – jeden do łoża, a drugi do lufy. Więcej było w armii szwedzkiej 12-funtowych ćwierćkartaun, których lufy ważyły ok. 560 kg. Zaprzęgano do nich od 5 do 13 koni, w zależności czy były do działa „słabe”, czy „wzmocnione” [14].

Szczególna uwaga należy się tzw. szturmakom (stormastycken), o których często się zapomina. W 1627 Gustaw Adolf miał ich 16 sztuk, nie można więc ich pomijać. Problem w tym, że są kłopoty z wyjaśnieniem nie tylko pochodzenia nazwy, ale i przeznaczenia. Przykładowo Marian Krwawicz omawiając rodzaje artylerii zdobytej w Pucku podaje tylko, że szturmak wielki i szturmak mniejszy to „rodzaj broni palnej”. Nie rozwijamy tego wątku, bo trudno powiedzieć czy faktycznie były to działa szwedzkie (szturmaki), czy też może polskie [15]. Sygnalizujemy tutaj tylko problem z nazewnictwem. Zresztą nie jest to problem nowy, wystarczy tylko przypomnieć problemy z nazewnictwem dotyczące broni palnej: arkebuza, rusznicy, muszkietu itd., które w różnych krajach wcale nie muszą oznaczać dokładnie tego samego rodzaju broni palnej.

Zdaniem Teodorczyka, znowu opierającego się na ustaleniach Jakobssona, szturmaki przeznaczone były nie do burzenia murów, co można wywodzić z nazwy, ale do odpędzania obrońców ogniem kartaczowym od uczynionych w murach wyłomów. Stąd duże wagomiary, potrzebne dla kartaczy (48 i 24-funty), a jednocześnie bardzo lekkie lufy (48-funtowej od 274 do 375 kg, a dla 24-funtowej od 207 do 217 kg), ponieważ kartacz nie potrzebował dużego ładunku prochowego. Oczywiście szturmaki mogły wspierać ogniem kartaczy także własną piechotę [16].



Nasycenie artylerią

Oczywiście, aby nawet najlepsze reformy artyleryjskie mogły się sprawdzić, armia szwedzka musiała dysponować dużą ilością artylerii na polu bitwy. W 1629 roku armia ta dysponowała już 6 kompaniami artylerii, które wówczas zostały połączone w pierwszy w dziejach Szwecji regiment artylerii. Dowódcą tego regimentu został 27 letni Lennart Torstensson, który miał wkrótce zdobyć reputację najlepszego generała artylerii w wojnie trzydziestoletniej.

Rodzaje używanych dział w czasie wojny w Prusach były jeszcze różne. Wyraźnie pokazuje to stan artylerii Gustawa II Adolfa z 1626 roku:

31 24-funtowych półkartaun

6 16-funtowych notszlang

12 12-funtowych ćwiećkartaun

4 6-funtowe oktawy

16 24 i 12-funtowych dział szturmowych

5 moździerzy oblężniczych

oraz kilka, kilkanaście (?) dział regimentowych 3-funtowych (czyli dział „skórzanych”) [17].

W sumie daje to 74 lufy oraz nieznaną dokładnie ilość dział 3-funtowych – tzw. dział skórzanych, które dopiero potem zostały zastąpione „prawdziwymi” działami regimentowymi – w stosunku do ok. 9,5 tysiąca żołnierzy.

W armii szwedzkiej nasycenie artylerią ciężką i lekką było bardzo duże i wzrastało wraz z upływem wojny. Jak podaje Razin – niejednokrotnie jednak bałamutny – rzekę Lech Gustaw Adolf forsował rzekomo pod osłoną ognia 72 ciężkich dział polowych; w bitwie pod Greiffenhagen (Gryfino) miał 80 dział na 20 tysięcy ludzi; a w bitwie pod Frankfurtem n. Odrą miał ich rzekomo aż 200 na 18 tysięcy ludzi. Bez wątpienia większość stanowiła artyleria regimentowa, ale chyba nie „działa skórzane”, które zdaniem Razina miały być jeszcze używane w Niemczech, ale „prawdziwe” 3-funtowe działa regimentowe.

Zastanówmy się jeszcze przez chwilę w jaki sposób przydzielano działa regimentowe do piechoty. Tutaj zdania historyków są podzielone, ale też i niekonsekwencja w nazewnictwie oddziałów szwedzkich – skwadrony, regimenty i brygady są używane niemal zamiennie – bardzo komplikuje sprawę. Przykładowo niektórzy historycy uważają, że po dwa działa regimentowe przypadały na każdy skwadron piechoty (a regiment polowy składał się z dwóch skwadronów).

Wydaje się jednak, że nie ma co doszukiwać się jakiś stałych rozwiązań, bo po prostu działa regimentowe przydzielano rozmaicie, tak jak wymagała tego sytuacja na polu bitwy. Trudno się dopatrywać jakiś prawidłowości w tym, że akurat dwa działa przypadały na skwadron czy też na regiment. Jak się wydaje dowodem na kombinowanie z przydziałem artylerii może być jej użycie pod Lützen, kiedy to przed czołowymi brygadami stały w bateriach działa ciężkiej artylerii, natomiast działa regimentowe ustawiono na skrzydłach, przydzielając po dwa do każdego oddziału muszkieterów odkomenderowanych (200 ludzi), rozmieszczonych pomiędzy własną kawalerią. Z kolei pod Breitenfield 42 działa regimentowe przydzielano tylko do pierwszoliniowych brygad piechoty, ale nie wszystkim skwadronom tylko skrzydłowym w każdej brygadzie (po trzy działa). Tak więc przydział dział regimentowych nie był stały i zależał od okoliczności i koncepcji bitwy.



Podsumowanie

Podsumowując, można zgodzić się z Razinem i wyróżnić kilka nowatorskich lub charakterystycznych cech artylerii szwedzkiej epoki Gustawa II Adolfa:

- ustawianie ciężkiej artylerii polowej w baterie (zwykle trzy, jedna w centrum i dwie na skrzydłach)

- towarzyszenie piechocie przez armaty regimentowe zwiększające jej siłę ognia

- tworzenie odwodu artyleryjskiego [18].

Te elementy wyróżnione przez radzieckiego historyka wojskowości można jeszcze wzbogacić o co najmniej dwa inne:

- używanie armat do wzmocnienia oddziałów rozpoznawczych

- manewr artylerią na polu walki.

Aby nie być gołosłownym podajmy po jednym chociaż przykładzie na udowodnienie powyższych tez. Otóż 29 lipca 1631 roku Gustaw Adolf osobiście poprowadził rekonesans przeciwko wojskom cesarskim Tilly’ego biorąc ze sobą 6 armat regimentowych. Z kolei przed bitwą pod Breitenfield, armia szwedzka musiała sforsować strumień Loberbach. W celu zabezpieczenia przeprawy Gustaw Adolf wysunął do wsi Podelwitz baterię artylerii (8 dział), aby pod osłoną jej ognia przeprawiły się bezpiecznie pozostałe oddziały.

Do tego dochodzi jeszcze dbałość o duże, ogólne nasycenie wojska artylerią (5-12 dział na tysiąc żołnierzy), co jeszcze bardziej podkreśla znaczenie jakie przypisywano temu rodzajowi broni w armii szwedzkiej. Dla przykładu pod Breitenfield w 1631 roku armia cesarska miała według Razina tylko 28 ciężkich dział wobec 75 dział szwedzkich różnych kalibrów (nie licząc artylerii saskiej). Natomiast Brzezinski pisze tylko o 12 ciężkich działach i 42 regimentówkach. Z kolei pod Lützen Szwedzi dysponowali 60 działami wobec 21 dział cesarskich – mogło ich być nieco więcej, ale liczba dział regimentowych nie jest Razinowi znana. Każda z czterech brygad szwedzkiej piechoty miała na przedpolu po 5 ciężkich dział polowych, natomiast 40 dział regimentowych ustawiono na skrzydłach. Przydzielono je do oddziałów muszkieterów odkomenderowanych [19].



Przypisy

[1] Michael Roberts, Gustavus Adolphus and the Rise of Sweden, The English Universities Ltd. 1973, s. 107.

[2] M. Roberts, op. cit., s. 107; Zbigniew Anusik, Gustaw II Adolf, Wrocław 1996, s. 110.

[3] M. Roberts, op. cit., s. 107-108; Z. Anusik, op. cit., s. 110.

[4] Z. Anusik, op. cit., s. 110.

[5] Richard Brzezinski, Rochard Hook, The Army of Gustavus Adolphus 2. Cavalry, Osprey Publishing Ltd. 1993, s. 17.

[6] Janusz Sikorski, Zarys historii wojskowości powszechnej do końca wieku XIX, Warszawa 1972, s. 319.

[7] R. Brzezinski, op. cit., s. 17.

[8] Lufa działa regimentowego wykonana była z brązu – stopu miedzi i cyny – zwanego dawniej spiżem.

[9] Marian Krwawicz, Walki w obronie polskiego wybrzeża w roku 1627 i bitwa pod Oliwą, Warszawa 1955, s. 58-59.

[10] Jerzy Teodorczyk, Bitwa pod Gniewem (22.IX-29.IX-1.X.1626). Pierwsza porażka husarii, Studia i Materiały do Historii Wojskowości, t. XII, 1966, s. 104; J. Sikorski, op. cit., s. 319.

[11] J. Teodorczyk, op. cit., s. 104.

[12] J. Sikorski, op. cit., s. 319.

[13] R. Brzezinski, op. cit., s. 18.

[14] J. Teodorczyk, op. cit., s. 104.

[15] W tym wypadku chcemy zwrócić uwagę na trudności w tłumaczeniach. Podobnie ma się rzecz np. z arkebuzem, który w różnych krajach znaczył różną broń palną.

[16] J. Teodorczyk, op. cit., s. 104.

[17] J. Teodorczyk, op. cit., s. 96.

[18] Evgienij Razin, Historia sztuki wojennej, cz. III, Warszawa 1964, s. 371.

[19] E. Razin, op. cit., passim; R. Brzezinski, op. cit., passim.

Komentarze

Wt 04 Lip, 2006 Gość napisał:
w jaki sposob mozna okreslic wiek kuli 3-funtowej znalezionej w okolicy wroclawia ?? moze jakies przypuszczalna data ?


Dodaj komentarz