.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Go?cie, go?cie:.
Wargaming Zone     
Wtorek godzina 10:34,
25 kwiecień 2017

Go?cie, go?cie
Data: Wt 09 Lip, 2013
Autor: RaV
AAR z bitwy morskiej w systemie Micronauts?: The Game – WWII

"Dzienniki" vice-ammiraglio Luigi Sansonetti

14 kwietnia 1941 r.

Dzie? zapowiada? si? ca?kiem dobrze. Pi?kna pogoda zwiastowa?a kolejny nudny dzie? w Tarencie. Nastroje we flocie dalekie by?y od entuzjazmu, niewiele czasu min??o od kl?ski pod Matapanem, gdzie nasze wspania?e kr??owniki znalaz?y swój koniec, a mnie przysz?o prze?kn?? gorzk? pigu?k? pora?ki.
Z ca?ego 3 dywizjonu ci??kich kra?owników tylko "Bolzano" posiada? pe?n? sprawno?? bojow?, a dzi?ki moim osobistym zabiegom s?u?y? na nim kwiat marynarzy i by?a to chyba najlepsza za?oga w ca?ej flocie w owym czasie. "Bolzano" zosta? wi?c moim okr?tem flagowym.

Z samego rana nadszed? pilny rozkaz z dowództwa Supermariny. Pancernik "Littorio" oraz dwa zespo?y kr??owników lekkich mia?y tego dnia prowadzi? ?wiczenia, a ja zosta?em mianowany dowódc? zespo?u. W sumie nie by?o w tym nic dziwnego, gdy? dowódca "Littorio" by? ledwie komandorem, podobnie jak dowódcy lekkich kr??owników. I w Tarencie by? wówczas tylko jeden admira? dowodz?cy w linii, czyli ja. Chwil? po otrzymaniu rozkazu na pok?ad przyby? specjalny wys?annik z planem ?wicze?.
"Bolzano" podniós? par? w kot?ach i ruszy? na nakazan? pozycj?. Daleko przed sob? widzia?em maszty okr?tów z pozosta?ych zespo?ów, sz?y niespiesznie na po?udnie. Zastanawia?em si?, dlaczego nie mamy zapewnionej os?ony lotniczej, na moje pytanie uzyska?em od dowództwa odpowied?, ?e w pobli?u nie ma ?adnych okr?tów nieprzyjaciela, a w razie problemów mog? liczy? na lotnictwo morskie. Problem w tym, ?e nie by?o ?adnych konkretów odno?nie wspó?dzia?ania. Pociesza?em si?, ?e to tylko ?wiczenia i ?e kilkadziesi?t mil od Tarentu ?adnych Brytyjczyków nie b?dzie.

Jeszcze w nocy z portu wyszed? stary transportowiec ze szkieletow? za?og?, który mia? holowa? cel, powolny ten stateczek bez tych godzin przewagi nie nad??y?by za okr?tami wojennymi. Po pi?ciu godzinach rejsu nawi?zali?my z nim kontakt i "Littorio" rozpocz?? przygotowania do ?wicze?. Zespo?y kr??owników lekkich mia?y ?wiczy? os?on? przeciwpodwodn? i zwalczanie okr?tów podwodnych. "Littorio" znajdowa? si? na pó?noc od mojej pozycji, w namiarze NE znajdowa?y si? kr??owniki i niszczyciele.

Tkni?ty z?ym przeczuciem nakaza?em wypuszczenie po jednym samolocie z ka?dego okr?tu, "Bolzano" nie mia? os?ony niszczycieli, a przy ma?ej pr?dko?ci by? nara?ony na atak okr?tów podwodnych, wi?c czujny obserwator w samolocie móg? w przejrzystych wodach z ?atwo?ci? wypatrzy? ewentualne zagro?enie. Kr??owniki wypu?ci?y swoje samoloty, samolot z "Littorio" dosta? zadanie obserwacji i korygowania ognia artylerii g?ównej. M?odzi ch?opcy z "Littorio" dopiero uczyli si? swojej sztuki, okr?t niedawno zako?czy? wyposa?anie i o ile wiem jego gotowo?? bojowa pozostawia?a wiele do ?yczenia. Ale po uszkodzeniu "Vittorio Veneto" by? to jedyny nowoczesny pancernik jaki posiadali?my, a za?og? nale?a?o zgra?.

"Littorio" rozpocz?? strzelanie, okr?t cel szed? kursem W ci?gn?c tarcz?. Nie zazdro?ci?em ch?opakom tej roboty.
Pierwsze salwy "Littorio" posz?y fatalnie, ale wstrzyma?em si? z pretensjami. Kolejna salwa siedzia?a w celu i zanosi?o si?, ?e nast?pne trafi? w cel idealnie. To by?o mi?e zaskoczenie.

Pocz?tkowe pozycje okr?tów w?oskich, widok z kierunku W.

Kr??owniki prowadzi?y swoje ?wiczenia bez wi?kszych przygód gdy nagle naszed? meldunek z samolotu koryguj?cego ogie? "Littorio" o zauwa?eniu na po?udnie od naszych pozycji dymów. W obszarze naszego dzia?ania nie mog?o by? ?adnych naszych okr?tów, takie s? zasady, ale znaj?c ba?agan w dowództwie Supermariny wcale si? tym nie zdziwi?em, mog?y to by? nasze niszczyciele lub inne lekkie okr?ty patroluj?ce podej?cia do naszych baz. Mo?e nawet jaki? konwój z Grecji, bo cho? kierunek nie bardzo pasowa?, to jednak móg? to by? cho?by konwój z Krety. ?wiczenia bieg?y w?asnym torem, nakaza?em jedynie pilotowi sprawdzenie kim s? niespodziewani go?cie. Pi?? minut pó?niej nadesz?a informacja, ?e to dwa niszczyciele id?ce do?? szybko kursem N. Wygl?da?y jak brytyjska klasa Tribal.

Bezzw?ocznie nakaza?em dowódcy kr??ownika "Eugenio di Savoia" komandorowi Mirettiemu przerwanie ?wicze? i rozpoznanie okr?tów. Po kolejnych kilku minutach nadszed? meldunek od samolotu ?wicz?cego poszukiwania okr?tów podwodnych wespó? z kr??ownikiem "Duca degli Abruzzi" o zauwa?eniu dymu na kierunku E. To by?o niepokoj?ce, nakaza?em przerwanie ?wicze? wszystkim okr?tom, a samoloty mia?y rozpozna? sytuacj?. Kolejne minuty przynios?y informacje, ?e zauwa?one niszczyciele to prawdopodobnie brytyjska klasa "Tribal". Sytuacja robi?a si? powa?na, ani nasza flota, ani lotnictwo nie mia?y poj?cia, ?e w pobli?u bazy kr?c? si? jakie? jednostki nieprzyjaciela. Zastanawia?em si? co nale?y zrobi? w takiej sytuacji, bo rozkazy kategorycznie nakazywa?y prowadzenie ?wicze?, a nie by?o w nich mowy o zachowaniu w obliczu nieprzyjaciela. Pewnie ?aden b?cwa? w sztabie nie pomy?la? o takiej ewentualno?ci. Moje rozmy?lania przerwa?a chwil? pó?niej informacja, ?e z kierunku E zbli?a si? brytyjski pancernik klasy "Queen Elizabeth". Atmosfera na mostku zg?stnia?a, bo "Bolzano" nie mia? szans z takim przeciwnikiem, a ?wie?aki na "Littorio" nie dawa?y gwarancji, ?e nie umr? ze strachu. Co robi??
Po chwili wahania nakaza?em dowódcy kr??ownika "Duca degli Abruzzi" przyj?cie kursu S i stawianie zas?ony dymnej, a jednocze?nie dok?adniejsze rozpoznanie zespo?u brytyjskiego. Komandor Miretti gna? ju? na spotkanie z niszczycielami brytyjskimi, postanowi?em wi?c, ?e "Littorio" pod os?on? dymu z kr??ownika "Duca degli Abruzzi" i niszczyciela "Alpino" zapewni Mirettiemu wsparcie. Sam skierowa?em okr?t nieco na po?udnie, by 8-calowe dzia?a mog?y ostudzi? zap?dy Brytyjczyków. Po g?owie chodzi?o mnóstwo pyta?: sk?d si? tu wzi?li Anglicy, jaki jest ich cel, ile maj? okr?tów i gdzie si? znajduj?? W?ciek?y nakaza?em poinformowa? baz? w Tarencie i prosi? o wys?anie obiecanego wsparcia lotniczego, ale nie otrzyma?em nawet potwierdzenia odebrania meldunku. Brawo, niekompetencja w szeregach floty by?a pora?aj?ca.
Nakaza?em te? dzielnym marynarzom z transportowca porzuci? cel i gna? czym pr?dzej na pó?noc do bazy. Ich mizerny stateczek zadymi? i powoli obra? kurs N. Z ich pr?dko?ci? rz?du 12 w?z?ów nawet pancernik brytyjski móg? ich dop?dzi?. Zastanawia?em si?, który to z pancerników wybra? si? z?o?y? nam wizyt?, do wyboru by?y a? trzy. W mi?dzyczasie nadesz?y meldunki od lotników, ?e z kierunku SE p?yn? dwa zespo?y: 2 kr??owniki lekkie oraz 3 niszczyciele. Poza tym nie zauwa?ono ?adnego przeciwnika, och có? za ulga... Tego nie spodziewa?bym si? w najgorszych koszmarach, na wodach w?oskich, pod nosem trzonu floty i lotnictwa, w tym tak?e naszych ukochanych sojuszników niemieckich, tfu, jakby nigdy nic pojawiaj? si? okr?ty nieprzyjaciela.

Pojawia si? zespó? brytyjskich niszczycieli typu Tribal oraz (u góry po prawej) kolejne niszczyciele wraz z kr??ownikami lekkimi.

Komandor Miretti rusza w kierunku niszczycieli brytyjskich, za jego plecami okr?ty komandora Matteo stawiaj? zas?on? dymn?, by chroni? zespó? przed ogniem pancernika brytyjskiego; "Littorio" (z lewej) p?ynie w kierunku brytyjskich niszczycieli, "Bolzano" (dó?) równie? przygotowuje si? do walki z lekkimi okr?tami brytyjskimi.

Teraz obraz pola walki by? przynajmniej jasny. Brytyjski pancernik by? daleko, je?li zas?ona dymna oka?e si? skuteczna, to jest szansa na poszarpanie lekkich okr?tów i wycofanie si? do bazy. ?aden sprawny i przebywaj?cy wówczas na Morzu ?ródziemnym pancernik brytyjski nie móg? wyci?gn?? wi?cej ni? 24 w?z?y, "Littorio" by? du?o szybszy.

Teraz ju? sam widzia?em, jak "Tribale" bezmy?lnie pcha?y si? w zasi?g moich dzia? i dzia? "Littorio". Komandor Miretti ze swoim kr??ownikiem i niszczycielem by? ju? blisko i zezwoli?em obu zespo?om na otwarcie ognia, gdy niszczyciele podejd? bli?ej. Ba?em si? tylko ataku lotniczego, zespo?y brytyjskie zazwyczaj by?y os?aniane przez lotnictwo pok?adowe lotniskowca, istnia?a ogromna szansa, ?e gdzie? w pobli?u mo?e on przebywa?. Ale to by? element ryzyka, które ?wiadomie przyj??em na swoje barki. Ucieczka w takiej sytuacji mog?aby bardzo ?le wp?yn?? na morale floty, które i tak by?o bardzo niskie. A zwyci?ska potyczka mog?a by? cenn? zaliczk? na przysz?o??.

Jako? po kilku minutach gruchn??a salwa z "Littorio". Niecelna. Niszyciele zatoczy?y ?uk i skr?ci?y na kurs NW, wyra?nie wida? by?o, ?e szykuj? si? do ataku torpedowego. Cele mog?y by? dwa: albo okr?ty komandora Mirettiego albo "Bolzano", który z pe?n? ju? teraz pr?dko?ci? gna? na spotkanie z niszczycielami. Zagrzmia?a salwa z "Bolzano", okr?t zatrz?s? si?, ale niestety, salwa by?a za d?uga, dalmierzy?ci od dobrych kilku minut namierzali okr?ty brytyjskie, lecz spora pr?dko?? i nakazane przeze mnie zmiany kursu sporo im pewnie namiesza?y. Dowódca "Bolzano" mrukn?? z uznaniem, ?e równie? okr?ty komandora Mirettiego rozpocz??y ogie?, niestety bez sukcesu.

Przeciwnik wyra?nie pope?nia? b??d, jego okr?ty sz?y bez koordynacji do ataku, niszczyciele praktycznie nie mia?y ?adnej os?ony ci??kich dzia?. Kolejne salwy naszych okr?tów nakry?y nieprzyjacielskie niszyciele, zdaje si?, ?e komandor Miretti mia? dzi? szcz??cie, dowódca "Littorio" chyba te? mia? powody do zadowolenia. Po szybkiej wymianie zda? komandor Tomassi z "Littorio" zdecydowa?, ?e ci??ka artyleria ostrzela wchodz?ce w zasi?g kr??owniki lekkie, które tymczasem rozpocz??y strzelanie do okr?tów lekkiego zespo?u Mirettiego. Jeden z "Tribali" otrzyma? kilka trafie? i zacz?? pogr??a? si? w wodzie. Chwil? pó?niej dowódca "Bolzano" z triumfem wykrzykn?? "W celu!". Spojrza?em na drugiego Tribala - ci??kie pociski naszego kr??ownika zdemolowa?y go i okr?t b?yskawicznie zaton??. Cieszy?em si? z tego faktu, jednak w g??bi serca czu?em podziw dla odwagi brytyjskich marynarzy, którzy odwa?yli si? na atak w tak niesprzyjaj?cych okoliczno?ciach.

Po?rodku kadru "Eugenio di Savoia" celn? salw? demoluje brytyjski niszczyciel, po czym wykonuje zwrot w obawie przed torpedami oraz by wyj?? spod ognia brytyjskich kr??owników. Na dole "Bolzano" strzela do drugiego niszczyciela, bardzo ci??kie prezenty z "Littorio" (lewy górny róg) równie? mkn? w kierunku nieprzyjaciela. Za "Littorio" uciekaj?cy stateczek-holownik.

Obserwuj?c chwil? pó?niej zespó? komandora Mirettiego zauwa?y?em trafienia na naszym niszczycielu "Ascari", który zbli?y? si? za bardzo do brytyjskich kr??owników. Po reprymendzie Miretti zameldowa?, ?e niszczyciel dozna? sporych uszkodze? i natychmiast zawraca do bazy. Nie mog?em tego zmieni?, rozkazy Supermariny by?y tu jasne - uszkodzone okr?ty maj? si? wycofywa? do baz bezzw?ocznie, nie mo?emy sobie pozwoli? na straty. Dowódca niszczyciela wykona? zwrot i z maksymaln? mo?liw? pr?dko?ci? ruszy? kursem NNW. Komandor Miretti nakaza? mu widocznie postawienie zas?ony dymnej, bo ci?gn??a si? za nim smuga dymu, zauwa?y?em, ?e nie jest to na szcz??cie po?ar.

Pole walki widziane od strony zespo?ów brytyjskich - niszczyciele typu "Tribal" ju? posz?y na dno, a okr?ty w?oskie wykonuj? zwroty, by wyj?? spod ognia.

Teraz skierowa?em "Bolzano" na kurs E chc?c dorwa? brytyjski kr??owniki. Jeden z nich dosta? trafienie z ci??kiej artylerii "Littorio" w?a?nie w momencie, gdy skierowa?em na? swoj? lornetk?. Okr?t jakby zatrzyma? si?, po czym ruszy? dalej. To niebywa?e, ale tak w?a?nie by?o, p?yn?? dalej jakby nic si? nie sta?o! Wydawa?o mi si?, ?e mamy szans? zatopi? jeszcze co najmniej jeden kr??ownik lekki, gdy zda?em sobie spraw?, ?e artyleria brytyjskiego pancernika ma nas w zasi?gu. Takiego przeciwnika nie mo?na lekcewa?y?, komandor Mateo zameldowa?, ?e pociski z pancernika obramowuj? jego okr?ty. Nakaza?em mu zwi?kszenie dystansu i prób? wyj?cia poza zasi?g ognia, jednocze?nie mia? utrzymywa? zas?on? dymn?. Z ci??kim sercem pozwoli?em dowódcy "Littorio" wys?a? jeszcze jedn? salw? w kierunku Brytyjczyków, po czym bezwzgl?dnie zawróci? do bazy. Nie mog?em ryzykowa? starcia nie wyszkolonej i nie przygotowanej za?ogi z weteranami z brytyjskiego ci??kiego okr?tu. Marynarze brytyjscy doskonale znali swój fach i nawet nasza przewaga pr?dko?ci nic by tu nie da?a. Liczy?em, ?e lotnictwo rozprawi si? z zuchwalcami, uda?o mi si? bowiem przytrzyma? nieprzyjaciela prawie godzin?, wi?c nie mia? wielkiej szansy na ucieczk?. Tylko gdzie ci cholerni lotnicy?
Oba zespo?y kr??owników mia?y przyj?? kurs NW i z pe?n? pr?dko?ci? oderwa? si? od niepzyjaciela. Komandorowi Mateo nakaza?em zdj?cia za?ogi z transportowca, nie mia?em nadziei, by ze swoj? mizern? pr?dko?ci? uszed? ci??kiej artylerii brytyjskiego pancernika.

Komandor Matteo na kr??owniku "Duca degli Abruzzi" wykonuje odej?cie od nieprzyjaciela.

Widok szyku okr?tów brytyjskich w chwili, gdy okr?ty w?oskie znajduj? si? ju? w pe?nym odwrocie do Tarentu.

Niszczyciel "Ascari" próbuje do?? ryzykownie (przed dziobem "Duca degli Abruzzi") podej?? do statku-holownika, by przej?? za?og? i zatopi? statek.

Gdy "Bolzano" p?yn?? ju? kilka minut kursem NW nagle kr??ownik "Duca degli Abruzzi" przys?oni?y dwa pot??ne wybuchy. Fontanny wody wystrzeli?y w gór?. Albo miny albo torpedy, ale sk?d? Po chwili radiooperator przyniós? wiadomo??, ?e "Duca degli Abruzzi" otrzyma? dwa trafienia torpedami. A wi?c okr?ty podwodne! Stan okr?tu pozwala? mie? nadziej?, na jego uratowanie, ale zaraz przysz?a informacja o wielkim przecieku. Nakaza?em wi?c niszczycielowi "Ascari" podej?? do "Duca degli Abruzzi" w celu pomocy w naprawach, ale po kilku minutach nadesz?a informacja, ?e okr?tu nie da si? uratowa?, powoli ton??, a za?oga w po?owie by?a ju? za burt?. Niszczyciel, ryzykuj?c atak torpedowy, zdj?? na moje polecenie pozosta?ych przy ?yciu marynarzy z ton?cego kr??ownika i z wody, a nast?pnie podszed? do transportowca, by przej?? kilku cz?onków za?ogi. Komandor Matteo na szcz??cie by? w?ród uratowanych. "Littorio" dosta? zadanie dobicia transportowca, co wykona? jedn?, precyzyjn? salw? g?ównej artylerii. Plu?em sobie w brod?, ?e nie zdecydowa?em si? na pojedynek z Brytyjczykiem, przy takiej skuteczno?ci ognia "Littorio" fakt, ?e mia? niewyszkolon? za?og?, jakby zupe?nie nie istnia?, strzelali naprawd? ?wietnie.

Kaboooom!!! "Duca degli Abruzzi" storpedowany! "Ascari" po wy?owieniu za?ogi kr??ównika, przejmuje równie? za?og? statku-holownika.

Oderwali?my si? od nieprzyjaciela, który nie kontynuowa? po?cigu, ale nie czu?em smaku zwyci?stwa. Nag?a i niespodziewana strata "Duca degli Abruzzi" odar?a nas z chwa?y, któr? z pewno?ci? okryliby?my si?, gdyby wszyskie okr?ty wróci?y do bazy. I niewielkim pocieszeniem by?y dobre wyniki strzela? "Littorio"...

"Eugenio di Savoia" mija ton?cy po salwie "Littorio" statek-holownik oddaj?c ostatnie honory ton?cemu kr??ownikowi "Duca degli Abruzzi". Niszczyciele z du?? pr?dko?ci? pod??aj? w awangardzie, równie? "Littorio" (na dole) opuszcza pole walki. "Bolzano" po wysforowaniu si? mocno na po?udnie, po szerokim nawrocie p?dzi? kursem zachodnim próbuj?c dogoni? pozosta?e okr?ty i nie ma go w tym kadrze.

---

Te stylizowane wspomnienia opisuj? starcie, które w realiach Morza ?ródziemnego zosta?o rozegrane 31 maja 2013 r. w Bochni. Ciekawy scenariusz, fajna zabawa. Bitwa po podsumowaniu s?dziego zako?czy?a si? remisem, obiektywnie mo?na by j? nawet uzna? za niewielki sukces floty w?oskiej, gdy? ich okr?ty mia?y specjaln? zasad?: po trafieniu w artyleri? g?ówn?, maszynowni?, b?d? elektryk? bezwgl?dnie musia?y obra? kurs do bazy, co drastycznie zmniejsza?o ich warto?? bojow?.
Z kolei Brytyjczycy mieli problemy z paliwem, wi?c za wyj?tkiem "Tribali" nie mogli rozp?dza? si? do pe?nych pr?dko?ci.
W bitwie uda?o nam si? w pe?ni wykorzysta? potencja? lekkich okr?tów w?oskich, które skuteczn? zas?on? dymn? uniemo?liwi?y brytyjskiemu pancernikowi narobienie nam problemów, z kolei po zatopieniu dwóch "Tribali" chcia?em si? pr?dko wycofa?, co by?oby z pewno?ci? du?ym zwyci?stwem strony w?oskiej, ale nie przewidzia?em okr?tu podwodnego, cho? si? ich oczywi?cie, jak zawsze, spodziewa?em.

Przy okazji ujawni?a si? jeszcze niespodziewana s?abo?? zasad Micronauts: brak przepisów do wykrywania okr?tów podwodnych na g??boko?ci peryskopowej, zarówno przez okr?ty, jak i samoloty. I ten mankament trzeba b?dzie skorygowa?, bo raczej nie dosz?oby do skutecznego ataku torpedowego, gdyby?my takowe zasady mieli - w powietrzu wisia?o sporo samolotów, które okr?t podwodny by wykry?y, równie? okr?ty nawodne mog?y zauwa?y? ?lad peryskopu, wszak warunki pogodowe by? idealne.
Te przepisy i zasady musimy wymy?li? sami, bo na razie GHQ nie raczy?o odpowiedzie? na propozycje, które im wys?a?em w tej sprawie.


Dramatis personae

okr?ty RM:
CA Bolzano - wiceadmira? Sansonetti
BB "Littorio" - komandor Tomassi
CL "Duca degli Abruzzi", DD "Alpino" - komandor Matteo
CL "Eugenio di Savoia", DD "Ascari" - komandor Miretti

okr?ty RN
BB "Warspite" (uszkodzony, wy??czona wie?a jedna rufowa)
CL "Ajax", CL "Achilles"
DD klasa J: "Janus", "Juno", "Jersey",
DD klasy Tribal: "Bedouin", "Maori"
okr?t podwodny klasy "Urchin"

Szczegó?y scenariusza

Okr?ty RM wyp?yn??y w morze w celach szkoleniowych, meldunek zosta? przej?ty przez Brytyjczyków, w rejon ?wicze? zosta?y wys?ane okr?ty nawodne i jeden b?d?cy w pobli?u okr?t podwodny.

Czas akcji: pocz?tek kwietnia 1941 (po bitwie u Przyl?dka Matapan)

 


Komentarze

Dodaj komentarz