Wargaming Zone     

Ogień w Arktyce
Data: Sob 06 Kwi, 2013
Autor: RaV
AAR z bitwy morskiej w systemie MicronautsŸ: The Game – WWII

Gotowy scenariusz do pobrania scenariusz-norvay-naval.doc

Kolejne starcie morskie w Bochni rozgrywało się zimowej scenerii - mimo, że to już wiosna, za oknami śnieg i mróz. I takież warunki panowały w scenariuszu, który na ów wieczór został przygotowany. Pełny fikcyjny scenariusz znajduje się w pliku do pobrania.

 

W skrócie sytuacja wyglądała następująco.

Po udanym przejściu na początku marca 1942 roku konwoju PQ-12 u północnych wybrzeży Norwegii niemieckie okręty wracają do baz z nieudanego wypadu. Jednak rozpoznanie lotnicze odkrywa, że za konwojem przesuwa się kolejna grupa okrętów - bądź to jakaś spóźniona część konwoju, bądź też całkiem osobny konwój, który próbuje przepłynąć niezauważony. Pogarszające się warunki pogodowe eliminują lotnictwo z działań, niemniej po przeanalizowaniu meldunków lotniczych naczelne dowództwo Kriegsmarine postanawia zawrócić pancernik "Tirpitz" i krążownik "Admiral Hipper" w celu przechwycenia rozpoznanej grupy. Z niewielką osłoną niszczycieli okręty udają się na poszukiwania nieprzyjaciela na wzburzonym, smaganym wiatrem i opadami akwenie.

 

Tymczasem niewielki aliancki konwój z silną osłoną lekkich okrętów zmierza z Islandii w kierunku Murmańska. Zakończone sukcesem przejście konwoju PQ-12 pozwala mieć nadzieję, że niemieckie okręty zniechęcone powrócą do baz, dzięki czemu konwój przemknie niepostrzeżenie najgroźniejszy odcinek. Zwłaszcza, że wiezie niezwykle istotne dla walczących Rosjan materiały, przez co unikanie walki jest jak najbardziej wskazane. Załamanie pogody, choć eliminuje osłonę lotniczą samolotów z lotniskowca, nie pozwala także samolotom niemieckim na prowadzenie rozpoznania i ataków. Szanse na przejście są duże i nie zmniejsza ich nawet problem zespołu dalekiej osłony, który musi zawrócić do bazy. Tymczasem do konwoju próbuje pospieszenie dołączyć pancernik "New Mexico", by wzmocnić jego osłonę.

 

Akcja rozpoczyna się dnia 10 marca 1942 r. o godz. 9.00. Zespół niemiecki podąża kursem S-W z dużą prędkością; za dużymi okrętami gonią nieco spóźnione niszczyciele. Konwój aliancki płynie kursem N-E, a z południa kursem N płynie pancernik "New Mexico" w osłonie dwóch niszczycieli.

Morze jest wzburzone, stalowoszare fale przewalają się przez pokłady okrętów, a zacinający śnieg i deszcz są koszmarem każdego marynarza. Widoczność jest całkiem dobra jak na takie warunki - około 40.000 jardów.

USS "New Mexico" po zmianie kursu na N-E porusza się równolegle do konwoju, nieco na wschód od niego.

Przez mniej więcej 40 minut wszystkie zespoły podążają wyznaczonymi kursami, za wyjątkiem transportowców i niszczycieli, które dostają nakaz zmiany kursu na N-E-N. Również "New Mexico" po nawiązaniu łączności radiowej i optycznej z komodorem konwoju podporządkowuje się poleceniom dowódcy konwoju i zmienia kurs na N-E. W tym momencie daleko na północny-wschód od pancernika pojawia się dziób niezidentyfikowanego okrętu. Po kilku minutach pojawia się idący w szyku torowym kolejny, dużo większy okręt. Po identyfikacji wykryte obiekty okazują się być "Admiralem Hipperem" i pancernikiem "Tirpitz". Odpowiednie informacje idą do komodora - niepokój aliantów jest ogromny - "Tirpitz" to góra stali, z którą "New Mexico" niespecjalnie może się mierzyć.

USS "New Mexico" zauważa niezidentyfikowany okręt idący kursem S-W.
USS "New Mexico" zmienia kurs na E, niezidentyfikowany okręt obiera kurs W.
"Tirpitz" na horyzoncie! Niemiecki pancernik tnąc fale mknie kursem S-W, ciężki krążownik "Admiral Hipper" utrzymuje kurs W. USS "New Mexico" zmienia tymczasem kurs na N-W, a towarzyszące mu niszczyciele przyspieszają wychodząc przed dziób okrętu.
Widok, jaki ukazał się admirałowi Ciliaxowi płynącemu na pancerniku "Tirpitz" - daleko przed dziobem majaczy sylwetka potężnego pancernika i wzbijając odkosy dziobowe pędzą niszczyciele. "Admiral Hipper" odłącza się od pancernika i próbuje odszukać pozostałe statki i okręty konwoju.
"Tirpitz" także zmienia kurs na W, po czym na scenę wkraczają lekkie krążowniki osłaniające konwój (z lewej strony). Powolny "New Mexico" próbuje przeciąć drogę zespołu niemieckiego lub zbliżyć się na odległość skutecznego strzału, co w tych warunkach pogodowych oznacza niezbyt duży dystans.
Po lewej stronie zdjęcia pojawiają się dalsze okręty eskorty, małe niszczyciele klasy Hunt. Niemcy próbują przedrzeć się w kierunku konwoju, ale okręty alianckie mają krótszą drogę do przebycia i skutecznie kontrują niemiecki manewr.

Niemieckie okręty po zauważeniu nieprzyjaciela próbują zmniejszyć dystans. O godzinie 10.06 komodor wydaje transportowcom i ich osłonie rozkaz zwrotu o 180 stopni i przejścia na kurs wschodni. Dwa lekkie krążowniki kierują się w stronę okrętów niemieckich, skrywając jednocześnie za zasłoną dymną część jednostek konwoju. Zasłona ta, mimo silnego wiatru i fatalnych warunków atmosferycznych będzie się utrzymywała bardzo długo, przez co marynarze na transportowcach zaczną zastanawiać się czym właściwie palacze na krążownikach "Cleveland" i "Edinburgh" palą pod kotłami. W tym samym czasie ciężkie okręty oddają pierwsze salwy, jednak są one niecelne. Sześć minut później artylerzyści obu stron uzyskali trafienia. "Edinburgh" trafia "Admirala Hippera", w rewanżu otrzymując trafienie z ośmiocalówek niemieckiego krążownika. Również działa 4-calowe trafiają niszczyciele alianckie (typu Fletcher) - jedno trafienie w wyrzutnie torpedowe, drugie w maszynownię.

 

"Tirpitz" tymczasem trafia w wieżę nr 1 pancernika "New Mexico", jednak z powodu dystansu i solidnego opancerzenia pocisk nie przebija stali i wieża nadal może prowadzić ogień. "New Mexico" miał mnóstwo szczęścia.

Admirał Ciliax dostrzega krążowniki i lekkie okręty eskorty. Niemcy już wiedzą, gdzie szukać najlepszych celów dla swych potężnych armat. Kilka salw dotychczas wymienionych z amerykańskim pancernikiem nie przynosi większych rezultatów dla żadnej ze stron.
Krążowniki alianckie stawiają zasłonę dymną, konwój na rozkaz komodora zawraca, Niemcy próbują przebić się przez zasłonę okrętów alianckich. Wymiana ognia nadal nie przynosi spektakularnych sukcesów.
Konwój po zwrocie (lewy dolny róg) podąża kursem S-S-E, widząc to "Tirpitz" obiera ten sam kurs zbliżając się jednocześnie do "New Mexico". Amerykańskie niszczyciele na dużej prędkości usiłują przeszkodzić ciężkiemu krążownikowi "Admiral Hipper" w jego manewrze okrążającym, zza pleców wspierają je oba lekkie krążowniki. W tym momencie USS "New Mexico" staje się jakby osią, wokół której krąży "Tirpitz", a od północy "Hipper" ściera się z lekkimi okrętami.
Za rufą "Tirpitza" pojawiają się spóźnione niemieckie niszczyciele i widząc rozwój sytuacji obierają kurs za "Hipperem". Wejście w zasięg dział "New Mexico" mogłoby się dla nich skończyć fatalnie.

Okręty strzelają z bardzo słabą skutecznością z uwagi na dystans i warunki pogodowe. Gdy po kolejnych sześciu minutach zbliżają się do siebie cały czas plując ogniem, dochodzi do kuriozalnych sytuacji. Oto "Tirpitz" po raz kolejny trafia w "New Mexico", "Admiral Hipper" nie trafia w "Edinburgh", a dodatkowo psuje mu się wieża nr 3. Torpedy wystrzelone kilka minut wcześniej przez niszczyciele alianckie mijają "Admirala Hippera" z obu stron (jego dowódca widząc atak torpedowy wykonał niespodziewany zwrot na południe idąc kursem kolizyjnym na amerykańskie niszczyciele). Torpedyści błyskawicznie odpalają kolejną salwę z dystansu około 1500 jardów - salwa przechodzi bokiem! Jednak artylerzyści niszczycieli mają dobry dzień, strzelają niemal z przyłożenia i choć trafiają tylko raz, to trafienie wywołuje pożar na ciężkim krążowniku.

"Hipper" ostrzeliwuje amerykańskie niszczyciele i prowadzi pojedynek ogniowy z lekkimi krążownikami. Za osłoną okrętów wojennych widać w oddali konwój rozpaczliwie manewrujący, by uniknąć spotkania z niemieckimi okrętami.
Widok na północną część pola walki, krążowniki alianckie próbują zablokować "Hippera" wespół z amerykańskimi niszczycielami, które właśnie wykonały atak torpedowy. To w tym momencie artylerzyści amerykańskich niszczycieli osiągają trafienie, które podpala "Hippera". Za "Hipperem" spieszą na plac boju niemieckie niszczyciele, w centrum u góry "Tirpitz" wymieniając salwy z amerykańskim pancernikiem, przemieszcza się wokół "New Mexico", który znajduje się po prawej stronie poza kadrem.

Rozpędzony "Admiral Hipper" kompletnie niespodziewanie dla aliantów nie wykonując zwrotu na północ, lecz na południe i unikając tym samym torped wystrzelonych przez krążowniki alianckie, przecina szyk niszczycieli amerykańskich. Szalone zwroty trzech okrętów powodują, że nie dochodzi do kolizji, choć w takich warunkach było to niemal pewne, a uderzenie dziobu ciężkiego krążownika po prostu przecięłoby niszczyciel na pół. Tym razem Fletchery znów osiągają trafienie w ciężki krążownik, artylerzyści zaś "Hippera" nie trafiają ani razu! "Cleveland" wspiera własne niszczyciele i trafia "Hippera" dwukrotnie. Stres, prędkość i warunki pogodowe powodują, że celność nawet na najbliższym dystansie jest absurdalnie niska, za to pojawiające się właśnie w zasięgu ognia dwa niemieckie niszczyciele koncentrują ogień na jednym z niszczycieli amerykańskich i osiągają wiele trafień. Udaje im się więc dokonać tego, czego "Hipper" nie potrafił dokonać z dużo bliższego dystansu! Amerykański niszczyciel wstrząsany wybuchami traci prędkość, stopuje i nabierając dziesiątki ton lodowatej wody powoli tonie.

Ku kompletnemu zaskoczeniu aliantów "Hipper" próbuje uniknąć torped wykonując ostry zwrot na południe - dokładnie w kierunku nadciągających torped i amerykańskich niszczycieli, które je wystrzeliły! Torpedy przechodzą bokiem. "Hipper" prowadząc pojedynek ogniowy z krążownikami lekkimi ostrzeliwuje również niszczyciele osiągając trafienia. Niszczyciele po salwie torpedowej wykonały zwrot na kurs E-E-S przez co mogą prowadzić do "Hippera" ogień z pełnej burty. Próba wystrzelenia kolejnej salwy torpedowej nie udaje się, ponieważ jedyna załadowana trzylufowa wyrzutnia na amerykańskim niszczycielu zostaje zniszczona ogniem lekkich dział "Hippera".
"Hipper" omal nie taranuje amerykańskich niszczycieli. W tej fazie walki okręty północnej grupy dają festiwal nieskuteczności, na bliskich dystansach zawodzą nerwy i trafienia są bardziej dziełem przypadku niż kalkulacji.

 

W pojedynku większych braci tym razem "Tirpitz" nie osiąga trafień, natomiast w zamian otrzymuje trafienie z "New Mexico".

Tymczasem konwój idzie kursem S-E, który w tym momencie wyprowadzi go prosto pod lufy szaleńczo pędzącego "Tirpitza". Dowódca konwoju postanawia złamać rozkaz komodora i wykonać ponowny zwrot o 180 stopni, by osłona dział "New Mexico" była skuteczniejsza. Postępowanie dowódcy uzyskuje aprobatę komodora i konwój ponownie zwija się w ciasnych zwrotach, co powolnym statkom handlowym zajmuje niestety sporo czasu.

Sytuacja w tym momencie jest dramatyczna. Szarża amerykańskich niszczycieli i nieoczekiwany zwrot "Hippera" pozwoliła zaangażować ciężki krążownik niemiecki w walkę z najbliższego dystansu. Choć strzały torpedowe fatalnie pudłują, to jednak artylerzyści amerykańscy niezwykłym zbiegiem okoliczności podpalają "Hippera". Alianckie krążowniki wspierają ogniem działania własnych niszczycieli osiągając niezłe rezultaty, jednak ich sześciocalowe działa nie mogą przechylić szali na stronę aliancką. Z drugiej strony doskonałe wejście niemieckich niszczycieli likwiduje jednego przeciwnika - jeden „Fletcher" znika pod wodą - jednak "Hipper" ma problemy. Ogień lekkich krążowników oraz fatalna praca grup naprawczych powodują, że wieża nr 1 i wieża nr 3 zostają wyłączone z walki, a ogień rozprzestrzenia się po okręcie. Jednakowoż salwa torpedowa, którą "Hipper" wystrzelił w kierunku alianckich krążowników przynosi efekt - jedna z torped trafia w postrzelany krążownik "Edinburgh". Uderzenie torpedy wybija ogromną dziurę w burcie, krążownik dostaje przechyłu i redukuje prędkość. Krążowniki alianckie podejmują walkę artyleryjską z niszczycielami niemieckimi, jednak bez efektu z żadnej ze stron. Dodatkowa salwa ciężkiego krążownika spada na "Edinburgh" i wyłącza przednią wieżę artyleryjską.

Rozpędzony "Hipper" cudem unika zderzenia z niszczycielami amerykańskimi, niestety ciężki krążownik płonie coraz bardziej, a próby ugaszenia pożaru nie przynoszą efektu. Mimo wielkiego szczęścia krążownik jest w trudnej sytuacji. Niewielką pociechą dla jego dowódcy i załogi może być fakt, że wyciskające z kotłów maksymalną moc niszczyciele niemieckie jak na ćwiczeniach rozstrzeliwują prowadzący niszczyciel amerykański, który po wielu trafieniach zamienia się w płonący i szybko schodzący pod wodę wrak.

Tymczasem pancernik "New Mexico" znajduje się w dobrej pozycji więc jego działa biją do pancernika "Tirpitz", który próbuje wymanewrować osłonę i dobrać się do znajdującego się już blisko konwoju. Salwa w kierunku transportowców jest wyjątkowo niecelna, konwój zresztą po zauważeniu manewru niemieckiego pancernika dokonuje desperackiego zwrotu na kurs północny, by schować się przed nieprzyjacielem. W takiej sytuacji eskorta stawia zasłonę dymną, która częściowo osłania statki konwoju. "New Mexico" z drugiej burty ogniem średniej artylerii trafia "Hippera", mocno już uszkodzonego i płonącego coraz większym ogniem.

Widok na akwen po widowiskowym zwrocie "Hippera" i doskonałym wejściu niemieckich niszczycieli. "Tirpitz" niemal "objechał" dookoła powolny pancernik amerykański i nie zważając na jego ogień pędzi w kierunku konwoju. Sytuacja konwoju jest bardzo ciężka, jeszcze kilka minut i "Tirpitz" będzie w zasięgu skutecznego ognia. Na dole po prawej alianckie krążowniki po wystrzeleniu salwy torpedowej zawrócą, by wykończyć płonącego "Hippera", a równocześnie uporać się z niemieckimi niszczycielami, które nadciągnęły niczym kawaleria w odpowiednim momencie.

W pojedynku z niemieckimi niszczycielami krążownik "Edinburgh" trafia celnie w prowadzący niemiecki niszczyciel. Doznane ciężkie uszkodzenia zmuszają niemiecki okręt do podjęcia próby wycofania się z walki i ucieczki w kierunku wschodnim - do bezpiecznych norweskich fiordów. W rewanżu ciężko doświadczony "Admiral Hipper" trafia w "Edinburgh" co pieczętuje jego los - okręt zaczyna tonąć. "Tirpitz" nadal manewruje próbując dogonić konwój, ten jednakże dość skutecznie się zasłania. Dystans również jest jeszcze spory, przez co "Tirpitz" nie jest w stanie trafić żadnego celu. Sam znajduje się pod gęstym ostrzałem "New Mexico", ale żadna salwa nie trafia, mimo, że warunki są dla amerykańckich artylerzystów całkiem dobre - przede wszystkim "Tirpitz" doskonale wystawia się na strzał i nie odpowiada ogniem strzelając do statków handlowych!

Po lewej widoczne są krążowniki alianckie, które celnym ogniem ciężko uszkodziły niemiecki niszczyciel. Niemieckie niszczyciele strzelają niecelną salwę torpedową, ale wiązka torped puszczona z "Hippera" mocno uszkadza angielski krążownik. Otrzyma on kilka dalszych trafień od ciężkiego krążownika, które spowodują jego zatonięcie. Znajdujący się w centrum kadru (nieco na prawo) USS "New Mexico" ostrzeliwuje z niezwykłym brakiem skuteczności zarówno próbującego wycofać się "Hippera", jak również "Tirpitza", który w pogoni za konwojem ustawia się idealnie do pełnych salw burtowych. Ocalały amerykański niszczyciel również próbuje ostrzeliwać "Hippera", jednak jego dowódca bardziej myśli o zbliżeniu się pod opiekuńcze działa pancernika - bez torped i z uszkodzeniami niszczyciel nie jest w stanie odegrać w tym starciu większej roli.

Jest godzina 10.36 i "Tirpitz" nadal próbuje dogonić konwój wystawiając się na dobry strzał pancernikowi "New Mexico". Nie wiadomo jak to się Amerykanom udaje, ale nie osiągają ani jednego trafienia! Również średnia artyleria strzelająca do "Hippera" nie notuje sukcesu. Niemieckie niszczyciele tymczasem próbują odejść nieco w kierunku N-E. "Hipper" podejmuje próbuję wycofania się na wschód, ale płonący i postrzelany okręt właściwie skazany jest już na zagładę; tylko cud mógłby go uratować przed zatonięciem.

Ocalały z pojedynku z "Hipperem" "Cleveland" próbuje manewrować tak, by odciąć konwój od niemieckich niszczycieli, a jednocześnie zbliżyć się do "New Mexico" i "Tirpitza".

Widok na uciekającego "Hippera", "New Mexico" wykorzystującego swoje centralne położenie i bije kolejne salwy w pędzącego po okręgu "Tirpitza".
"Edinburgh" tonie, niemieckie niszczyciele mijają płonący okręt od strony zachodniej. "Hipper" próbuje opuścić pole walki, ale płonący i ciężko uszkodzony okręt nie ma prawie szans na skuteczną ucieczkę.
Widok na USS "New Mexico" bijący w "Tirpitza" - bez żadnego trafienia! Konwój próbuje kryć się za zasłonami dymnymi, w tym zasłoną postawioną kilkadziesiąt minut wcześniej przez lekkie krążowniki!
Pole walki w momencie zakończenia starcia. Z lewej "Tirpitz" ścigający konwój, dalej na prawo "New Mexico", następnie uciekający "Admiral Hipper", tonący "Edinburgh" i niemieckie niszczyciele oraz zawracający "Cleveland".

W tym momencie zakończyliśmy rozgrywkę z uwagi na niezwykle późną porę. Dyscyplina tego wieczoru była mniejsza niż zazwyczaj, mnogość niecelnych salw i dziwnych zdarzeń na polu walki powodowała ożywione dyskusje i komentarze, przez co cierpiała prędkość gry. Uznaliśmy po krótkiej dyskusji, że starcie zakończone zostanie bez rozstrzygnięcia, choć można przyjąć lekkie wskazanie na sukces strony alianckiej. Zachowała ona bowiem nieuszkodzone transportowce i mimo straty 4 punktów wielkości okrętów, sama wyeliminowała z pewnością ciężki krążownik niemiecki, co przy ówczesnej sytuacji było niewątpliwie sporym sukcesem. Jednak "Tirpitz" mógłby próbować przedrzeć się do konwoju, co też jego kapitan próbował usilnie czynić, a to, w przypadku powodzenia, zakończyłoby się dla aliantów klęską.

 

Brak rozstrzygnięcia pozostawia pewien rodzaj niedosytu. Muszę przyznać, że choć warunki do strzelania były trudne (nie kryję, że to zabieg celowy, gdyż "New Mexico" nie jest równorzędnym przeciwnikiem dla "Tirpitza", przez co pogoda miała te szanse nieco zwiększyć), to jednak ilość fatalnych rzutów tego wieczoru przebrała wszelką miarę. Mając w zasadzie doskonałe warunki do strzelania "New Mexico" nie trafiał. Wystarczała dobrze umiejscowiona salwa, 2-3 trafienia (co przy 12 strzelających lufach jest proste do osiągnięcia) i można bez cienia wątpliwości przyjąć, że uszkodzony "Tirpitz" nie byłby w stanie wykonać planu swego dowódcy. Niestety, moim skromnym zdaniem, "New Mexico" był największym pechowcem tego starcia nie trafiając pewnych strzałów. Tuż za nim jest "Admiral Hipper", który z odległości około 2000 jardów nie był w stanie trafić niszczycieli amerykańskich dostając w zamian fatalny cios, który wywołał pożar, a w konsekwencji doprowadziłby do zatonięcia okrętu.

 

To był ciężki pojedynek, dużo interesujących i nietypowych rozwiązań taktycznych, niezwykle spokojne nerwy dowódcy "Tirpitza" (przyjmując ogień pancernika nie odpowiadał nań tylko próbował ostrzeliwać swój główny cel - transportowce!). Myślę, że dzięki tym właśnie elementom ten pojedynek zostanie zapamiętany i każda ze stron będzie mogła snuć doskonałe opowieści i dywagacje: co by było gdyby :)


Komentarze

Dodaj komentarz