Wargaming Zone     

Bitwa pod Hanau w innym wydaniu
Data: Sob 17 Kwi, 2004
Autor: Hubert Kłak
"Bitwa pod Hanau" jest opisem bitwy rozegranej na zjeździe warszawskim w maju 2002 roku. Autorem opisu jest Hubert Kłak, który przygotował scenariusz i sędziował rozgrywkę

Opis bitwy

Mapa

Załączniki

Postscriptum - uwagi Pawła Zatryba



Wprowadzenie

Składy sił obu stron oraz ich zadania i wszystkie inne elementy scenariusza, zainteresowani znajdą w załącznikach.

Teren ilustruje mapka. Z konieczności mapka jest dość niedokładna, bo rysowana z pamięci, warto zwrócić uwagę na to, że mapka nie przedstawia wiernie terenu w północnej części pola bitwy, ponieważ nie toczyły się w niej żadne walki, gdyż Francuzi uznali odcinek południowy za dogodniejszy do natarcia.



Uwagi odnośnie scenariusza

Jak można zauważyć scenariusz w dużym stopniu oparty jest na bitwie pod Hanau z 1813 roku (z zastrzeżeniem co do narodowości armii koalicji oraz co do ogólnej liczebności sił i układu terenu), a co za tym idzie jest wyraźnie asymetryczny, zarówno co do wielkości sił, jak i zadań obu stron. Istotnymi elementami wyważającymi scenariusz, w rozumieniu autora, były następujące parametry: szerokość frontu, którego musiała bronić koalicja, wielkość i sposób wprowadzenia ograniczenia czasowego na działania strony francuskiej oraz początkowe warunki pogodowe, które zapewniały stronie francuskiej możliwość ugrupowania się do ataku, w wybrany przez siebie sposób, jednocześnie pozwalając na ukrycie ugrupowania (oczywiście pewną alternatywą byłby atak przeprowadzany z lasu - tak jak pod Hanau, jednakże przy tej alternatywie pojawia się pytanie dlaczego obrońca nie bronił tego lasu; podobne pytanie można zadać gen. baronowi Wrede). Nie mniej istotnym elementem wyważającym scenariusza były składy osobowe obu stron uwzględniające różne doświadczenie grających.



Rozmieszczenie i plany



Francuzi

Francuzi nie zdecydowali się wykorzystać opcji scenariusza pozwalającej im na rozmieszczenie na szerszym froncie, przedkładając szybkość działania nad elastyczność taktyczną. Piechota rozpoczęła bitwę w bardzo ciasnym ugrupowaniu (brygada liniowa w kolumnach kompanii), które to ugrupowanie umieszczone było na południowym skraju dopuszczalnego pasa rozwinięcia. Pozycje najbardziej na południu zajmowała Brygada Gwardii, bezpośrednio na jej prawej flance zajmowała pozycję Brygada Piechoty, zaś Brygada Kawalerii Gwardii utworzyła północną flankę.

Francuzi, po rozważeniu, odrzucili plan uderzenia na znajdujący się w centrum teren zabudowany, wybierając atak na flankę. Równocześnie ocenili teren na południowej flance jako korzystniejszy do ataku niż obszar na północ od terenu zabudowanego. Główną siłę uderzeniową planowanego natarcia miała stanowić Brygada Gwardii, jej prawą flankę miała ubezpieczać Brygada Piechoty, zaś Brygada Kawalerii Gwardii miała ubezpieczać prawą flankę całego ugrupowania i, w miarę przebijania się, tworzyć tylną straż tegoż ugrupowania.



Koalicja

Koalicja bardzo trafnie uznała, że przeciwnik, którego mają zatrzymać (z czego całkiem słusznie należałoby wnosić, że ma on się przebić), nie uderzy na całym froncie, lecz skoncentruje wysiłek na pewnym odcinku. W związku z tym koalicja ugrupowała większość piechoty i artylerii w centrum (praktycznie cała artyleria koalicji znajdowała się bezpośrednio w okolicy centralnego terenu zabudowanego). Stosunkowo niewielkie ilości piechoty koalicji rozmieszczono na flankach. Na obu skrzydłach zajęły pozycję także dwa koalicyjne związki kawaleryjskie

Plan ten, słuszny w swoich założeniach, wykluczał jednak czysto statyczną obronę na zajmowanej pozycji. Był to plan dla powodzenia którego niezbędny był energiczny i skoordynowany manewr zaraz po ustaleniu kierunku głównego wysiłku przeciwnika. Koalicja uznała za stosowne (za zgodą sędziego) dokonać wymiany brygad pomiędzy dywizjami piechoty. Dywizja austriacka otrzymała brygadę rosyjską i vice-versa (w dalszym opisie, dla ułatwienia dywizje te będą nazywane południową i północną, od początkowo zajmowanych pozycji). W efekcie powstały dwa związki taktyczne piechoty o bardzo podobnych możliwościach, każdy składający się z piechoty o różnej jakości. Tego typu rozwiązanie można uznać za korzystne, o ile uważamy te dwa rodzaje piechoty (austriacką piechotę liniową i rosyjskich grenadierów), za na tyle różniące się właściwościami, aby ich użycie razem dawało efekt użycia broni połączonych. O ile można dyskutować, czy różnice w tym przypadku są dostatecznie istotne, o tyle nie sposób zaprzeczyć, że wykorzystanie broni połączonych wymaga odpowiednich umiejętności od dowódcy związku.

Sędzia nie potrafi wypowiedzieć się na temat tego jakie były początkowe rozkazy koalicji, albowiem były one wydane ustnie. Nie można więc jednoznacznie stwierdzić, czy rozkazy wykonawcze faktycznie odzwierciedlały plan wyłaniający się z przyjętego ugrupowania.

Konkluzja

Wynikające ze scenariusza uwarunkowania doprowadziły obie strony do przyjęcia ugrupowania i (prawdopodobnie) planów działania, które otwierały pole do prowadzenia walki manewrowej. Scena była przygotowana.

Przebieg bitwy

Ze względu na tworzenie opisu w pewien czas po walce, nie będzie w nim odniesieñ do konkretnych ruchów (co wymagałoby notatek sporządzanych na bieżąco), jednak dla celów porządkowych bitwa została podzielona na kilka faz.

Faza początkowa

W fazie początkowej francuskie brygady piesze ruszyły energicznie na południowy zachód, jednocześnie rozluźniając nieco swój szyk (szczególnie dotyczyło to Brygady Piechoty, która z kolumn kompanii przeszła w kolumny dywizjonowe), wraz z pokonywaną odległością. Pozostałe jednostki Brygady Kawalerii Gwardii wzmocniły Pułk Strzelców Konnych Gwardii, zajmujący do tej pory pozycję w pierwszej linii.

W tym czasie szwoleżerowie austriaccy z Lekkiej Brygady cofnęli się z pozycji, które zajmowali naprzeciw Pułku Strzelców Konnych Gwardii. Na południowej flance na rozpoznanie terenu ruszyły dwa pułki Kozackie z rosyjskiej Brygady Kawalerii. Jednocześnie przestał padać deszcz.

Koalicja, widząc dzięki temu ugrupowanie przeciwnika, rozpoczęła działania, które odbywały się w trakcie marszu Francuzów w stronę jej linii frontu. Po pierwsze Kozacy widząc idącą im naprzeciw Brygadę Gwardii uznali teren za dostatecznie rozpoznany i zaczęli się wycofywać. Udzieliło się to siłom głównym rosyjskiej Brygady Kawalerii, które z zajmowanej rozpadliny wycofały się na pozycję za wzgórzem, bardzo umiejętnie cały czas pozostając poza polem widzenia przeciwnika. Tym sposobem dwa austriackie bataliony Dywizji Południowej znalazły się na pierwszej linii frontu, na odcinku w stronę którego maszerowała Brygada Gwardii. Sama Brygada Gwardii miała w tym momencie pewne problemy, ponieważ dostała się pod ostrzał 12-to funtowej rosyjskiej baterii pochodzącej z tej samej dywizji, co spowodowało zmianę kierunku marszu, która wyprowadziła brygadę spod ognia baterii. Brygada straciła jednak od ostrzału kulami 2 figurki. Po wyjściu z pola rażenia Brygady Gwardii następnym celem tej samej baterii stała się Brygada Piechoty, która ze względu na przypisane miejsce w szyku, nie mogła się uchronić od ostrzału, tak drobną korektą trasy przemarszu, ponieważ maszerowała po prawej stronie Brygady Gwardii, a więc nieco bliżej rosyjskich armat. Tu straty były bardziej dotkliwe; jeden z batalionów francuskich zatrzymał się nawet i położył czekając na wsparcie. Stopniowo jednak Francuzi wprowadzili do akcji baterie piesze z obu pieszych brygad oraz Baterię Konną Gwardii, co związało baterię 12-to funtową walką, a jednocześnie uniemożliwiło jej manewr. Ten ostatni czynnik, połączony z dalszym ruchem pieszych brygad spowodował, że znalazły się one wkrótce poza polem ostrzału baterii 12-to funtowej. Ta z kolei znalazła się pod koncentrycznym ogniem trzech baterii francuskich.

Poza wydarzeniami na bezpośrednim odcinku walk koalicja przejawiła także aktywność na innych odcinkach. Dywizja Północna rozpoczęła przegrupowanie w stronę centrum najbardziej na północ wysuniętych jednostek piechoty oraz przerzut na obszar znajdujący się za terenem zabudowanym w centrum obu swoich baterii artylerii (trudno powiedzieć ile z tego wynikało z rozkazu głównodowodzącego, a ile z inicjatywy dowódcy - rozkazy były ustne). Z lasu na północnej flance wyruszył w stronę prawej flanki francuskiej austriacki Pułk Dragonów, a stopniowo dołączył do niego w tym rejonie Pułk Szwoleżerów i Bateria Konna (co oznaczało, że w rejonie tym operuje cała Lekka Brygada, bez batalionu strzelców). Działania na flankę francuską zostały skontrowane manewrem kilku szwadronów Strzelców Konnych Gwardii, wspartych Grenadierami Gwardii, co zmusiło kawalerię austriacką do przyjęcia szyku bojowego. Pułk Szwoleżerów Gwardii został tymczasem wysłany w stronę Brygady Piechoty w celu rozpoznania pozycji przed jej frontem.



Atak na pozycje wyjściową

Po opisanych poprzednio manewrach Brygada Gwardii osiągnęła wzgórze z rozpadliną (prawe skrzydło koalicji), jednocześnie nieco na prawo i z tyłu znajdowała się Brygada Piechoty, niedaleko której znajdował się Pułk Szwoleżerów Gwardii, a na prawo od niej formowały się francuskie baterie piesze. Brygada Gwardii otoczyła się osłoną lekkiego batalionu i weszła na stok wzgórza, na którym za rozpadliną, znajdowały się dwa rozwinięte w linię bataliony austriackie. W trakcie tego manewru dowódca Brygady Gwardii wydał rozkazy ataku na pozycję zajmowaną przez dostrzeżonego przeciwnika. Batalion lekki miał stanowić dalej osłonę, dwa bataliony gwardii miały zajmować za nim pozycję na przeciw rozpadliny, a dwa pod osobistym dowództwem generała miały uderzyć na niewielki teren zabudowany znajdujący się na południe od rozpadliny (kraniec pola walki po lewej stronie Brygady Gwardii). Po jego zajęciu oba bataliony miały zaatakować z flanki pozycję za rozpadliną, która dopiero po zwinięciu frontu przeciwnika miała być przekroczona frontalnie. Manewrująca na prawo od gwardii Brygada Piechoty dotarła w okolice zaoranego pola częściowo otoczonego żywopłotem. Ponieważ jej czołowe elementy znajdowały się od południowego wschodu tej pozycji, żywopłot nie stanowił pozycji obronnej i znajdujący się za nim batalion austriacki zmienił front zajmując pozycję w zaoranym polu. Równocześnie w tej samej okolicy znalazł się Pułk Szwoleżerów nad którym bezpośrednią komendę przejął głównodowodzący (co było zgodne z rozkazami, które pułk otrzymał od swojego generała brygady, na wyraźny rozkaz głównodowodzącego).

Precyzyjnie przygotowane uderzenie Brygady Gwardii trafiło w próżnię. Dowódca Dywizji Południowej, widząc wycofującą się kawalerię rosyjską i nacierającą na jego dwa bataliony całą Brygadę Gwardii nakazał odwrót. Najpierw wycofały się kompanie broniące terenu zabudowanego na południe od wzgórza z rozpadliną (idealnie w czas by nie przeszkodzić grenadierom gwardii zająć ten teren bez walki), a po ich dołączeniu do macierzystej jednostki oba bataliony rozpoczęły odwrót na zachód skręcając potem stopniowo w kierunku północnym. Zanim Francuzi zdołali przejść przez teren zabudowany i uporządkować się, przeciwnik zdołał opuścić wzgórze - bataliony na przeciw rozpadliny posłuszne rozkazom przyglądały się odwrotowi przeciwnika. Dalsze działania Brygady Gwardii były związane z obsadzeniem całego wzgórza i ponownym uformowaniem szyku.

W tym czasie Brygada Piechoty starła się ze swoim przeciwnikiem. Pierwszy z jej batalionów otrzymał niszczącą salwę od batalionu broniącego zaoranego pola, lecz w chwilę później kolejny batalion francuski uderzeniem na bagnety pole to zdobył. Nie wspierany batalion austriacki uciekł na sam widok zdecydowanej szarży. Wydarzenie to miało o tyle poważne konsekwencje, że bateria 12-to funtowa została z odsłoniętą prawą flanką.

Równocześnie przez tak powstały wyłom w szyki przeciwnika wdarł się Pułk Szwoleżerów Gwardii (wykonując szarżę na półbatalion strzelców, który akurat znalazł się w tej okolicy), co dało początek rajdowi na tyły koalicji, który zostanie opisany w szczegółach w dalszej części. Na prawej flance trwał daleki ostrzał artyleryjski szyków Brygady Kawalerii Gwardii przez baterię konną z Lekkiej Brygady i wzajemne podchody obu formacji kawaleryjskich. W centrum miało miejsce dalsze przegrupowanie oddziałów Dywizji Północnej.



Rajd szwoleżerów i strzelców austriackich

Wydarzenia te zostaną opisane osobno, ponieważ nie miały bezpośredniego związku z działaniami innych formacji, więc nie jest konieczna próba ich szczegółowego umieszczenia w czasie, a jednocześnie każde z nich jest na tyle widowiskowe, że zasługuje na wspomnienie.

Szwoleżerowie

W momencie gdy Pułk Szwoleżerów Gwardii przedostał się przez lukę we froncie koalicji, odwrót ze wzgórza z rozpadliną jeszcze się nie rozpoczął. W stronę znajdujących się w szyku rozproszonym szwoleżerów ruszył rosyjski Pułk Kirasjerów, prawdopodobnie z zamiarem częściowego wypełnienia luki. To uniemożliwiło szwoleżerom atak na północną flankę piechoty na wzgórzu. W tej sytuacji głównodowodzący znajdujący się osobiście przy szwoleżerach mógł wybrać bądź cofnięcie się na własną pozycję wyjściową, bądź rajd na tyły nieprzyjaciela. Krewki generał francuski wybrał rajd. Szwoleżerowie podążyli dalej w szyku rozproszonym, pomiędzy lasem a mostem na strumieniu, częściowo przy tym dezorganizując przerzut Dywizji Północnej, która zajęła pozycje obronne i rozmieściła już baterie na pozycjach z których otworzyła ogień do szwoleżerów (jak można się domyślać z szyku szwoleżerów nieszczególnie skuteczny). W ślad za szwoleżerami ruszył Pułk Kirasjerów pod osobistym dowództwem dowódcy rosyjskiej Brygady Kawalerii. Natomiast rosyjski Pułk Dragonów, w związku z sytuacją i odwrotem piechoty ze wzgórza z rozpadliną, otrzymał rozkaz odwrotu na wzgórze na południe od lasu. Szwoleżerowie okrążyli las powiększając dystans od rosyjskich kirasjerów i znaleźli się w okolicach Pułku Dragonów, gdzie zwarli szyk przygotowując się na atak na działających w szyku zwartym dragonów. Ci próbowali odwrócić się do nich frontem, co nie do końca się udało (choć nie był to w pozycji początkowej atak z flanki) i w efekcie kolejne szwadrony Pułku Dragonów zostały zwinięte i popędzone na wschód, gdzie wpadły na Brygadę Gwardii, która właśnie kończyła zajmowanie wzgórza z rozpadliną. Pułk znalazł się wewnątrz trójkąta, którego dwa boki stanowił przeciwnik, a trzecią niemożliwa do przekroczenia przeszkoda od południa – krawędź pola walki. Dragonii próbowali wydostać się z matni, nie wszystkim to się jednak udało - pułk stracił 5 figurek z 12.

Strzelcy

Batalion strzelców austriackich uzbrojony w sztucery zajmował na początku bitwy pozycję w terenie zabudowanym w centrum. Bardzo szybko otrzymał rozkaz udania się w okolice baterii 12-to funtowej, który to rozkaz zaczął wykonywać. W związku z dalszym przemieszczaniem się pieszych brygad przeciwnika otrzymał kolejny rozkaz. Jednakże rozkaz ten był trudny do zrozumienia (uwaga sędziego: wobec całkowitej niemożności zrozumienia jakiego typu działania oddział ma podjąć, a w celu zabezpieczenia przed dowolną interpretacją przez dowodzącego oddziałem, została podjęta decyzja, że rozkazy na czas ruchu dla tego oddziału będą wpisywać, w oparciu o rozkaz na czas gry, inni, wybrani przez sędziego, gracze tej samej strony). Gracze kolejno wcielający się w dowódcę batalionu mieli równie wielkie problemy ze zinterpretowaniem rozkazu co sędzia. W efekcie batalion znajdujący się wtedy w okolicy baterii 12-to funtowej, przez dwa kolejne ruchy otrzymał rozkaz marszu w kierunku przeciwnika, co częściowo zablokowało pole ostrzału baterii 12-to funtowej). W efekcie takiego ruchu batalion strzelców znalazł się w okolicy trzech francuskich baterii. Widząc najwyraźniej co się dzieje dowódca macierzystej Lekkiej Brygady ruszył ze szwoleżerami wesprzeć batalion, co odciągnęło od baterii konnej osłaniający ją szwadron z Pułku Strzelców Konnych Gwardii oraz kolejny znajdujący się w okolicy szwadron tego pułku (które oczywiście pobiły szwoleżerów zadając im straty w wysokości 3 figurek). Niemniej 3 baterie francuskie pozostały sam na sam z batalionem strzelców. Na tym etapie walki Bateria Konna Gwardii miała już pewne straty (co przy wyjściowym stanie 6 dział nie pozostawiało szczególnie imponującej siły ognia), Bateria Piesza Gwardii ze swoimi 12-to funtowymi armatami miała problemy z utrzymaniem ruchliwej lekkiej piechoty w polu ostrzału (w niektórych ruchach prowadziła ostrzał tylko z połowy dział), zaś Bateria Piesza z brygady piechoty znajdowała się najdalej od celu. W efekcie przeciw sztucerom strzelców siła ognia baterii francuskich była znacznie mniejsza niż można by sądzić po ilości baterii. Walka toczyła się kilka ruchów na dość bliskich dystansach i bateria konna była już bardzo bliska oskrzydlenia. Strzelcy austriaccy ponosili straty od ognia artylerii, ale sami także celnie ostrzeliwali francuskich artylerzystów. Jednak, jako że batalion był podzielony na dwa półbataliony, najpierw jeden z nich (po poniesionych stratach) rozpoczął wycofanie, a w ruch później podobny los spotkał drugi. Straty w tej walce były dość wyrównane. Szacunkowo (to nie jest wartość precyzyjna, bo nie uwzględnia pochodzenia wszystkich strat) obie strony straciły po 3 figurki. Tyle tylko, że Francuzom ginęli artylerzyści.

W chwilę po zakończeniu tego wypadu Pułk Strzelców Konnych Gwardii uderzył na baterię 12 funtową i zajął ją bez strat własnych. W trakcie tej bitwy będą zdobywać ją jeszcze raz, albowiem ostrzał z terenu zabudowanego zmusił ich do opuszczenia pozycji armat. Trzeba jednak powiedzieć, że kawalerii francuskiej sprzyjał ten fakt, że przy bezwietrznej pogodzie po kilku turach ostrzału baterię rosyjską spowiły obłoki dymu prochowego ograniczające wgląd na przedpole.



Pierwszy kontratak

Po zdobyciu zaoranego pola francuska Brygada Piechoty posadowiła za żywopłotem kompanię woltyżerów, która ostrzeliwała z flanki baterię 12-to funtową (ostrzał był prowadzony z odległości jakichś 100 kroków (10 cm), więc kompanii udało się wystrzelać całą amunicję, a na tak licznej baterii nie zrobiło to większego wrażenia, oczywiście ostrzał trwał tylko do czasu, aż kompania woltyżerów starła się z innym przeciwnikiem). Jednocześnie już za zaoranym polem manewrowały bataliony brygady. Mniej więcej w tym samym momencie w rejonie walki pojawiły się dwa bataliony grenadierów rosyjskich z Dywizji Południowej, które początkowo stały za terenem zabudowanym, po jego południowej stronie. Fakt ten zostanie wspomniany w podsumowaniu. W tym momencie dowódca Brygady Piechoty wykonał oryginalny, ale niezbyt przemyślany manewr. Otóż bataliony stojące do tej pory frontem na północ, w stronę nadchodzących grenadierów, obróciły się frontem na zachód, podstawiając flankę. Odległość była co prawda jeszcze, jak za chwilę można będzie stwierdzić, dość spora, niemniej manewr ten był szalenie ryzykowny. Jeden z batalionów grenadierów mając przed sobą flankę nieprzyjaciela. postanowił zaryzykować szarżę podwójnym ruchem (rzeczywiście normalna szarża nie osiągnęłaby celu). Szczęśliwemu rzutowi (i dobremu ugrupowaniu całej brygady) batalion francuski zawdzięcza przetrwanie testu początkowego, znaczna odległość pozwoliła piechocie francuskiej zrobić zwrot i oddać salwę, a szarża podwójnym ruchem zdezorganizowała grenadierów i pozbawiła ich impetu. Niemniej było konieczne kilka ruchów ciężkiej walki, aby odeprzeć atak grenadierów. W tym czasie drugi batalion grenadierów manewrował w stronę żywopłotu, na który przypuścił szarżę. Broniąca go kompania woltyżerów po oddaniu strzałów wykonała unik, a grenadierzy przechodząc przez żywopłot wpadli w zaorane pole, co spowodowało dezorganizację porządkowaną potem przez 4 ruchy (do tego faktu również będzie odniesienie w podsumowaniu). Woltyżerowie tymczasem zajęli pozycję za żywopłotem przy innej krawędzi zaoranego pola, skąd ostrzeliwali batalion z flanki. Ten batalion koalicji poniósł najcięższe straty w całej bitwie. Ogień francuskich woltyżerów był na tyle skuteczny, że zdjął bezkarnie kilka figurek grenadierów.

Niemniej na tym nie skończyły się problemy francuskiej Brygady Piechoty, albowiem Dywizja Północna, uwolniona już od deprymującej obecności Pułku Szwoleżerów Gwardii, zdołała w końcu ustawić swoje baterie na wzgórzu, które znajdowało się na południe od drogi. Z tego to wzgórza dwie baterie podjęły morderczy ostrzał Brygady Piechoty. Jak wspomniano wcześniej bataliony te obróciły się na zachód (w dość niebezpiecznym momencie) i zaczęły podążać w tym kierunku (w celu dojścia do reszty sił Brygady Gwardii zajmującej wzgórze z rozpadliną), przy czym jeden z nich, z jakiejś przyczyny, zboczył w stronę wspomnianego wzgórza (przyczyna jest o tyle niejasna, że sędzia nie przypomina sobie żadnego rozkazu zajęcia wzgórza dla tego batalionu). W momencie. gdy na wzgórzu znalazły się baterie batalion został przez bliższą z nich powitany kartaczami. Usiłując się wydostać spod ostrzału zmienił kierunek marszu na zachodni z odchyleniem na południe, w efekcie otrzymując ponowny, tym razem flankowy, ostrzał kartaczami. Tylko dobre ugrupowanie brygady oraz szczęśliwe rzuty spowodowały, że batalion w uporządkowany sposób wydostał się z pola ostrzału. Ten batalion poniósł największe straty po stronie francuskiej. Po stracie tego wspaniałego celu baterie zaczęły „obrabiać” z flanki kulami inne bataliony tej samej brygady, które defilowały na jej przedpolu starając się dołączyć do własnej Brygady Gwardii. Ostrzał kulami, jak można się domyśleć, nie dawał już tak spektakularnych efektów jak kartacze, a trwał mniej więcej do czasu, gdy udało się dokonać pewnego przegrupowania brygady (zdaje się, że pod wpływem "budujących" słów dowódcy Kawalerii Gwardii, który widząc co się dzieje pofatygował się w ten rejon osobiście). Sytuację Brygady Piechoty poprawił także fakt, że na wzgórzu z rozpadliną ustawiono już francuską baterię, która wzięła pod ostrzał baterie austriackie z Dywizji Północnej na przeciwległym wzgórzu. W efekcie wspomnianego przegrupowania Brygada Piechoty zaczęła stopniowo zajmować miejsce za Brygadą Gwardii, a za nią z kolei zajmowała pozycje Brygada Kawalerii Gwardii. Można też na sprawę spojrzeć nieco inaczej, cały front powoli zaczynał przebiegać na linii wschód-zachód, a nie północ-południe. Wiązało się to z ważnym zdarzeniem, kiedy wreszcie po powrocie głównodowodzącego z rajdu na tyły przeciwnika Brygada Gwardii dostała nowe rozkazy i energicznie pomaszerowała na zachód (czyli przed siebie, mając przeciwnika już nie od czoła, ale od prawej flanki).



Walki kawalerii

Na północnym odcinku frontu, poza wspomnianą akcją Pułku Strzelców Konnych przeciw szwoleżerom, która odbyła się równolegle do rajdu batalionu strzelców, a także również wspomnianym zajęciem baterii 12-sto funtowej, doszło do co najmniej jednego godnego uwagi zdarzenia. Pozostający pod ciągłym ostrzałem Baterii Konnej Pułk Grenadierów Konnych Gwardii i szwadron z Pułku Strzelców Konnych Gwardii zdołali skrócić dystans i ruszyć do szarży na austriacki Pułk Dragonów osłaniających Baterię Konną. W tym czasie inny szwadron strzelców konnych spędzał, działających w rozproszeniu, szwoleżerów. W szarży dragonom dopisało wyjątkowe szczęście, gdyż w jednym z testów otrzymali wycofanie, dzięki czemu uniknęli poważnych strat. W tej chwili śmiertelne niebezpieczeñstwo zagroziło baterii: stała sama, mając przeciwnika poza polem ostrzału i co więcej nie mogąc poprzez zmianę frontu wziąć go pod ostrzał, albowiem od Pułku Grenadierów Konnych oddzielało ją wzgórze. Baterię uratowały posiadane rozkazy. Jako, że miała wspierać dragonów, w następnym ruchu po ich wycofaniu zaprzodkowała się i co prędzej wycofała w ślad za nimi, zanim przeciwnik zreorganizował się i zdołał podjąć przeciw niej jakieś akcje. Było to ostatnie poważniejsze starcie pomiędzy kawaleriami obu stron, od tej pory koalicja zachowywała się zdecydowanie ostrożniej.

Natomiast nie było to ostanie działanie ofensywne Brygady Kawalerii Gwardii. W jakiś czas po odparciu rajdu batalionu strzelców, batalion piechoty austriackiej z Dywizji Południowej (broniący do tej pory miasta), wyprowadził w otwarte pole kilka kompanii rozwiniętych w linię, dla ubezpieczenia lewej flanki baterii 12-sto funtowej, która zwracając się coraz bardziej w prawo, eksponowała coraz bardziej swoją lewą flankę. Kawaleria gwardii wykorzystała natychmiast tą okazję. Jeden szwadron z Pułku Strzelców Konnych Gwardii nacierając w szyku zwartym spowodował załamanie i ucieczkę wspomnianego batalionu, podczas gdy drugi, w szyku rozproszonym, uderzył na pozycję baterii i spowodował (po raz drugi w trakcie tej bitwy) porzucenie dział przez rosyjskich kanonierów. Co prawda pozycje baterii musiał wkrótce opuścić ze względu na ostrzał z terenu zabudowanego prowadzony przez batalion strzelców, ale przez dłuższy czas działa baterii pozostawały na ziemi niczyjej. Pozwoliło to Francuzom na zabranie własnych baterii (w tym 12-sto funtowej!!!) z pozycji ogniowych i przesunięcie ich na zachód.



Drugi kontratak

Marsz Brygady Gwardii stopniowo przybliżał ją do strumienia, za którym znajdowali się w tym momencie Kozacy i resztki rosyjskiego Pułku Dragonów (i jedni i drudzy kierowali się jednak na północ, wyraźnie nie kwapiąc się, by wchodzić w drogę gwardii). Ta z kolei krok za krokiem zbliżała się do rejonu, którego osiągnięcie oznaczało przebicie się przez linie obronne koalicji. Brygada Gwardii w swym marszu była wspierana przez Pułk Szwoleżerów Gwardii, w dalszym ciągu od osobistym dowództwem głównodowodzącego. W ślad za Brygadą Gwardii podążała Brygada Piechoty, a za nimi artyleria piesza (bateria z Brygady Piechoty zajmowała pozycję na wzgórzu z rozpadliną, prowadząc ogień kontrbateryjny), osłaniana przez bataliony Brygady Piechoty. Za Brygadą Piechoty zajmowała pozycję kawaleria gwardii osłaniając całe ugrupowanie od tyłu. Ze wschodu, czyli w ślad za brygadami francuskimi, powoli nadchodzili Prusacy, lecz byli jeszcze bardzo daleko. Zresztą musieli rozwinąć się z kolumn marszowych w szyk bojowy i przemaszerować dobre półtorej kilometra, mając przeciw sobie Brygadę Kawalerii Gwardii. Na przeciwko Brygady Kawalerii Gwardii stała kawaleria z Lekkiej Brygady, utrzymując bezpieczny dystans. Dywizja Południowa część swoich oddziałów miała w terenie zabudowanym w centrum, część z nich walczyła (a raczej ginęła od ognia woltyżerów) w okolicach baterii 12-sto funtowej, część, po odwrocie ze wzgórz z rozpadliną, wycofywała się w rejon lasu na północny zachód od tego wzgórza. Całość frontu tej dywizji wynosiła blisko 2 kilometry. W jej froncie była wielka dziura, w której to dziurze operowały, w okolicach wzgórza znajdującego się na południe od drogi i na zachód od niego, oddziały Dywizji Północnej. Dywizja ta na wzgórzu na południe od drogi miała rozstawione obie baterie, na zachód od nich znajdował się batalion austriacki, a jeszcze dalej na zachód 4 bataliony grenadierów rosyjskich. Te właśnie oddziały miały się stać bohaterami drugiego kontrataku. Ponieważ przed maszerującą Brygadą Gwardii nie było większych sił przeciwnika jedynie atak z prawej flanki przeprowadzony przez bataliony Dywizji Północnej mógł jeszcze zmienić obraz bitwy. Na zachód od nich działał jeszcze rosyjski Pułk Kirasjerów, teraz pod osobistym dowództwem głównodowodzącego, który po raz pierwszy przybył na to skrzydło i przejął kontrolę nad wspomnianym pułkiem. W czasie, gdy znajdujące się nieco na wschód od nich dwa bataliony austriackie szły na północ, wspomniany wcześniej batalion austriacki i 4 bataliony grenadierów poszły szybko na południe (ten fakt też zostanie wspomniany w podsumowaniu). Uderzenie batalionu austriackiego rozwiniętego w linię trafiło na Brygadę Piechoty, poza tym batalion ten ściągnął na siebie część ognia lekkiej piechoty gwardii. Batalion w linii posuwał się naprzód, wymieniając ogień z lekką piechotą gwardii i woltyżerami, co w efekcie uniemożliwiało tym lekkim formacjom skupienie uwagi na idących za nim w zawartych kolumnach grenadierach. Idąc z pewnym opóźnieniem w stosunku do niego, ale zdecydowanie szybciej, bo w kolumnach, grenadierzy trafili na styk Brygady Gwardii i Brygady Piechoty. Jeden z batalionów grenadierów wykonał szarżę na lekki batalion gwardii, a zmusiwszy go do wykonania uniku oczyścił drogę i oszczędził strat pozostałym batalionom. Jednak natarcie to, które pokonało już kilkaset metrów po otwartej przestrzeni, nie było dla Francuzów zaskoczeniem. Wobec natarcia idącego na flankę brygady, dowódca Brygady Gwardii nakazał obrót batalionów frontem na północ (więc ok. 90 stopni na prawo) i atak na zbliżających się grenadierów, osobiście też przekazał rozkazy jednemu z batalionów, aby przyśpieszyć ich wykonanie. Mniej więcej w tym samym czasie znajdujący się w pobliżu głównodowodzący z podobnym zamysłem poprowadził drugi batalion. Szarża batalionu grenadierów gwardii doprowadziła do załamania rosyjskich grenadierów, którzy rzucili się do ucieczki. Zbliżający się Pułk Kirasjerów zmusił najbliżej niego znajdujący się batalion gwardii do sformowania czworoboku. Nieco zamieszania pojawiało się na styku brygad francuskich. Na pozycjach do szarży na batalion grenadierów, który swoją szarżą spędził lekką piechotę, znajdowały się zarówno batalion gwardii, jak i batalion irlandzki z Brygady Piechoty. Żaden z nich nie ruszył do szarży, w obawie, że uczyni to również drugi i nastąpi wymieszanie. O mało nie została zmarnotrawiona szansa. Niemniej wspomniany batalion grenadierów zamiast po szarży uporządkować swoje szyki, postanowił się cofnąć (do czego miał oczywiste prawo, lecz działanie to nie było w tej sytuacji zbyt efektywne - będzie to wspomniane w podsumowaniu). W kolejnym ruchu na szarżę zdecydował się batalion irlandzki, który w efekcie związał walką kolejny batalion grenadierów. Przeciw 4 nienaruszonym batalionom gwardii oraz batalionowi lekkiemu, którego obecność za chwilę stałaby się odczuwalna, jak również Pułkowi Szwoleżerów Gwardii, pozostały w okolicy 2 bataliony grenadierów i Pułk Kirasjerów. Bataliony Dywizji Południowej dalej cofały się na północ, reszta kawalerii rosyjskiej nie przejawiała ochoty do uczestnictwa w walce. Najwyraźniej kontratak po stronie koalicji nie był skoordynowany pomiędzy dowódcami dywizji, a nawet brygad.

W tym momencie, głównodowodzący koalicji postawił pytanie o celowość dalszego kontynuowania walki, która jego zdaniem była nie do wygrania. Po dyskusji, w której koalicja doszła do konkluzji o niecelowości dalszej rozgrywki, a strony uzgodniły wynik, rozgrywkę zakończono.



Możliwy dalszy przebieg rozgrywki

Nie można powiedzieć, aby decyzja koalicji nie była umotywowana. Na tym etapie bitwy przeciw niej grała już chociażby geometria terenu - Francuzom było bliżej do celu, niż oddziałom koalicji, które miałyby im w tym przeszkodzić. Nie da się jednak ukryć, że kilka ciekawych zdarzeń mogło jeszcze nastąpić. Po pierwsze walka batalionu irlandzkiego nie była jeszcze rozstrzygnięta i mogła się zakończyć niepowodzeniem (choć na to szansy były dość małe). Natomiast dwa pozostałe bataliony grenadierów znajdowały się bardziej przed frontem Brygady Piechoty, niż Brygady Gwardii. Ta sytuacja, przy energicznym ataku (i sporym szczęściu), mogła doprowadzić do przepołowienia sił francuskich (szczęście byłoby konieczne, bo Francuzi byli zdecydowanie lepiej ugrupowani - cała brygada przeciw 3 batalionom: austriackiemu i dwóm grenadierów rosyjskich). Co prawda przepołowienie to przy obecności w pobliżu Brygady Gwardii i głównodowodzącego zostałoby szybko zlikwidowane, nie da się jednak ukryć, że likwidacja ta zajęłaby czas, a co więcej, wymagałaby od Gwardii ruchu wstecz. W efekcie spowodowałoby to podwójną stratę czasu. A czas, to było to, czego koalicja potrzebowała najbardziej. Ze sporą dozą odpowiedzialności można powiedzieć, że właśnie niefrasobliwe podejście do czasu bardzo koalicji zaszkodziło, choć na pewno nie był to jedyny czynnik decydujący o wyniku.



Straty

Strony poniosły następujące straty:

Francuzi:

Piechota:

2 figurki grenadierów gwardii

16 fizylierów

1 grenadier

4 woltyżerów

W sumie 23 figurki

Kawaleria:

1 grenadier konny gwardii

1 szwoleżer gwardii

Artyleria:

1 artylerzysta pieszy gwardii

2 artylerzystów konnych gwardii

3 artylerzystów pieszych

2 armaty 6 funtowe zniszczone

4 armaty 6 funtowe i 2 haubice zagwożdżone i porzucone

Koalicja:

Piechota:

15 figurek grenadierów rosyjskich

8 piechurów austriackich

3 strzelców austriackich

W sumie 26 figurek

Kawaleria:

3 szwoleżerów austriackich

1 dragon rosyjski

4 dragonów rosyjskich wziętych do niewoli

Artyleria:

3 artylerzystów pieszych rosyjskich

2 armaty 12 funtowe

1 haubica

1 artylerzysta pieszy austriacki

1 armata 6 funtowa



Podsumowanie

Powyższy opis, na tyle na ile było to możliwe nie dysponując na bieżąco sporządzanymi notatkami, wyczerpuje opis przebiegu wydarzeń. Przeważnie jednak w takim momencie pojawia się pytanie, jakie wynikają z tego wnioski. Oto próba podsumowania, podzielona na trzy części, która jest oceną założeń scenariusza i ich realizacji oraz oceną działań obu stron.



Scenariusz

W założeniu scenariusz miał prowadzić do stoczenia walki manewrowej, która jednocześnie miała realne szansy zakończyć się w określonym czasie. Założenie określonego czasu na rozgrywkę wynikało z ograniczeń organizacyjnych. Dążenie do wymuszenia walki manewrowej było podyktowane chęcią uniknięcia walki na wyniszczenie, która nie prowadzi do szczególnie pasjonującej rozgrywki. Oba założenie zostały zrealizowane: bitwa miała charakter manewrowy i skończyła się przed zarezerwowanym na nią czasem (co więcej z zapasem na tyle dużym, że w przypadku bardziej zdecydowanej postawy koalicji były duże szansy na doprowadzenie rozgrywki do rozstrzygnięcia na polu walki, w czasie który pozostał). W tym przypadku gwarancją skończonego czasu było nadejście posiłków dla koalicji, które sytuację Francuzów ze złej zmieniały w beznadziejną. Z drugiej strony Francuzi dysponowali (co zresztą udowodnili w praktyce) środkami pozwalającymi przy aktywnym i zdecydowanym działaniu na realizację postawionych zadań.

Czy oznacza to, że w dziedzinie scenariuszy jest już tak dobrze, że nie może być lepiej? Oczywiście nie. Jedną z najtrudniejszych kwestii jest przewidzenie czasu trwania scenariusza. Naturalnie szalenie niedogodna jest sytuacja, gdy trzeba przerwać bitwę w samym środku, z braku czasu, lecz jej przedwczesne zakończenie również nie jest idealnym rozwiązaniem. Istnieje szereg metod, jakimi autor scenariusza może spowodować określony czas jego trwania, mierzony w ruchach, jednak nadal nie sposób przewidzieć ile czasu rzeczywistego ruchy te zajmą. Podobny problem występuje przy określaniu sił, szczególnie gdy siły i zadania są asymetryczne, a dodatkowym czynnikiem wpływającym na możliwość realizacji celów jest właśnie czas. W takich warunkach system punktowy, który sam w sobie jest daleki od ideału, staje się mało pomocny. Sądzę, że oba te tematy są otwartym polem do dyskusji.



Działania Francuzów



Brygada Gwardii

Trudno oceniać działania bojowe Brygady Gwardii, ponieważ poza baterią praktycznie nie weszła do walki, co jednak samo w sobie świadczy o intensywności oporu stawianego przez koalicję. Żeby nie zamknąć tematu stwierdzeniem, że całe manewrowanie brygady było perfekcyjne, należy zwrócić uwagę na trzy następujące punkty.

· Brygada Gwardii dość po macoszemu potraktowała własną baterię, pozostawiając innym jej osłonę (co zresztą podczas wypadu batalionu strzelców doprowadziło do dramatycznej sytuacji). Czy było to uzasadnione? Oczywiście tak, gdyż bateria 12-sto funtowa bardzo spowalniałaby brygadę, która wystąpiła w roli głównej siły uderzeniowej, a więc musiała być mobilna. Nie zmienia to jednak faktu, że przerzucenie obowiązków względem baterii na inne oddziały znacząco ułatwiło manewrowanie brygady, a zarazem utrudniło sytuację tych innych oddziałów.

· Manewrowanie w okolicy wzgórza z rozpadliną, a w szczególności dopuszczenie do odwrotu obu austriackich batalionów broniących rozpadliny. Jeżeli chodzi o wybrany sposób ataku, to trudno mu cokolwiek zarzucić. Jest praktycznie pewne, że gwardia wzięłaby rozpadlinę również frontalnym atakiem, tylko kosztem jakich strat i czemu miałoby to służyć? Błędu można dopatrzyć się głównie w tym, że lekki batalion gwardii nie miał dostatecznie agresywnych rozkazów i nie ruszył ścigać przeciwnika w momencie, gdy ten sformował kolumny do odwrotu. Jest to niewątpliwie błąd, ale błąd stosunkowo drobny biorąc pod uwagę przeszkody na drodze, szybkość marszu nieprzyjaciela. i obecność w pobliżu jego kawalerii. W trakcie takiej akcji batalion ten nie zadałby wycofującemu się przeciwnikowi strat "na wagę zwycięstwa".

· Brak koordynacji z Brygadą Piechoty przy odpieraniu drugiego kontrataku. Ten brak współpracy jest faktem, jednak pozostaje kwestią otwartą, czy odpowiedzialny jest za to dowódca Brygady Gwardii. Można powiedzieć, że wykazał się on "ograniczonym zaufaniem" do sąsiada i miał ku temu pewne podstawy. Wygląda na to, że francuska odprawa taktyczna przed bitwą nie obejmowała punktu "koordynacja działań na styku związków taktycznych", prawdopodobnie głównodowodzący uznał, że takie rzeczy generałowie po prostu powinni wiedzieć. (Na marginesie, nie przypominam sobie jakiejkolwiek odprawy, która obejmowałaby taki punkt...)

Te trzy drobne zastrzeżenia nie zmieniają w żaden sposób oceny działań brygady.



Brygada Piechoty

To jest niewątpliwie szeroki temat. I problemy zaczynają się stosunkowo wcześnie. Po części początkowe problemy były zawinione przez czynnik obiektywny, jakim było bardzo ciasne ugrupowanie wyjściowe, które spowodowało dość spore zamieszanie, gdy brygada dostał się pod ostrzał artylerii rosyjskiej i starała się szyk przeformować. Jednak ten drobny problem był wstępem do znacznie poważniejszych.

Niezrozumiały jest brak wykorzystania woltyżerów w końcowej fazie podejścia do pozycji nieprzyjaciela. Prowadzący batalion otrzymał destrukcyjną (dwie figurki?) salwę od austriackiej linii. Jego woltyżerowie maszerowali jako część kolumny dywizjonowej, o czym wtedy myślał dowódca tego batalionu?

Po zajęciu rejonu żywopłotu (i użyciu, co się chwali, woltyżerów) problemy rosną. Brygada Gwardii właśnie zwolniła (organizuje atak na rozpadlinę), a Brygada Piechoty jakby zapomniała o swoim zadaniu - do przodu posuwać się nie trzeba, bo Gwardia tego nie robi, więc się nie posuwa, natomiast poszczególne bataliony zaczynają przyjmować raczej przypadkowy i stopniowo poszerzający się szyk. Na razie jeszcze nie jest to problemem, ale stanie się za chwilę.

Prawdziwy problem następuje w momencie, gdy trzeba ruszyć ponownie naprzód, a przed częścią tak rozciągniętego frontu pojawiają się grenadierzy rosyjscy. Tu błąd był duży - obrót flanką do zbliżającego się przeciwnika. Fakt, że nie zakończył się on katastrofą zawdzięczać należy błędowi przeciwnika, szczęściu oraz mimo wszystko dość zwartemu ustawieniu brygady.

Wyraźnie zaczyna rosnąć chaos. Jaki był cel wędrówki pojedynczego batalionu w stronę wzgórza, na którym chwilę później przeciwnik postawił dwie baterie jest dla sędziego zagadką. Oczywiście działając nieco wcześnie i w zdecydowany sposób siłami całej brygady, można było to wzgórze zająć (i właściwie zakończyłoby to bitwę, dając Francuzom tak wielką rezerwę przestrzeni manewrowej, że koalicja nie miałaby realnych szans zrealizowania swoich zadań), jednak wyprawa pojedynczego batalionu nie służyła niczemu pożytecznemu. Dalsze bataliony brygady, wobec stojących już na wzgórzu baterii przeciwnika, również wybierają drogę daleką od optymalnej, bo pod ostrzałem. Na dodatek bateria piesza zajmuje pozycję, z której potem nie będzie można jej wycofać (choć nie wiem czy ta inicjatywa pochodziła od dowódcy brygady; chyba raczej od dowódcy Brygady Kawalerii Gwardii). Wszystko wskazuje na to, że dowódca brygady nie nadąża za wydarzeniami. Konsekwencją są duże, raczej bezcelowe straty.

Wobec tych wszystkich błędów brak koordynacji działań z Brygadą Gwardii przy odpieraniu drugiego kontrataku jest już detalem (co więcej takim, za który odpowiedzialność daje się rozłożyć tak szeroko, że nikogo ona szczególnie nie obciąża).

Niewątpliwie lista dokonań Brygady Piechoty nie jest szczególnie imponująca, choć jej dzieje skłaniają do pewnych spostrzeżeń. W szczególności można zauważyć, że oddziały walczące w dobrze uformowanym szyku wybaczają wiele błędów. Można również zauważyć, że koordynacja działań na styku brygad jest dużym wyzwaniem.

Żeby podsumowanie działań tej brygady nie było całkiem jednostronne, godzi się wspomnieć o podręcznikowym wręcz odparciu ataku batalionu grenadierów rosyjskich przez kompanię woltyżerów, w klasyczny sposób wykorzystującą dogodny dla siebie teren (żywopłot).



Brygada Kawalerii Gwardii

Gdyby nie brzmiało to zbyt lakonicznie, można by napisać "zastrzeżeń brak". Daje się znaleźć dwie nieco wątpliwe sytuacje w działaniach tej brygady.

· Wypad batalionu strzelców poważnie zagroził jej baterii, więc wskazywałoby to na jakiś błąd. Lecz trzeba zwrócić uwagę na liczebność - w chwili wypadu brygada dysponowała 36 figurkami kawalerii, przeciwko 42 figurkom kawalerii i 18 figurkom batalionu strzelców. Po prostu nie było środków, żeby lepiej zabezpieczyć baterię, a decyzja rozbicia szwoleżerów wspierających wypad pozwalała realnie myśleć o odbiciu baterii, gdyby spotkało ją jakieś nieszczęście.

· Druga sytuacja jest jeszcze mniej wątpliwa - w pewnym momencie brygada zawędrowała dość daleko na północ, co można uznać, za niecelowe i nieuzasadnione. Biorąc jednak pod uwagę przeciwnika, którego miała przed frontem, działanie to zmierzające do jego rozbicia (którego zresztą unikną szczęśliwym zbiegiem dosłownie o włos), było jak najbardziej celowe. Co więcej ruchliwość brygady pozwoliła jej bez problemu zająć po tym wypadzie właściwe miejsce w szyku.

Pozostaje więc tylko uwaga głównodowodzącego, że atak na baterię 12-sto funtową nastąpił za późno. Wobec braku kopii rozkazów nie potrafię się do niej odnieść.

Faktem nie wymagającym, jak sądzę, żadnego komentarza jest natomiast dwukrotne zdobywanie baterii 12-sto funtowej bez jakichkolwiek strat własnych!



Głównodowodzący

Zwycięzcy zawsze mają rację. Jeżeli plan się powiódł to znaczy, że był dobry (rzeczywiście był dobry). Jednak do działań głównodowodzącego można mieć jedno poważne zastrzeżenie. Otóż wypad pojedynczym pułkiem na tyły przeciwnika wydaje się działaniem nieodpowiedzialnym, a równocześnie nie do końca zgodnym z podstawowymi zadaniami głównodowodzącego. I oczywiście przedstawione wyjaśnienia tego postępowania wskazują na to, że było ono przemyślane. Skoro wypad zakończył się sukcesem, to nie należy go krytykować (bo jak pamiętamy - zwycięzcy mają rację), nie zmienia to jednak faktu, że przy nieco skuteczniej działającym przeciwniku głównodowodzący mógł zostać odcięty i tym sposobem bitwa przegrana z braku dalszych rozkazów. Z zasady było to działanie niewłaściwe. Oczywiście od każdej zasady zdarzają się wyjątki.

Francuzi od początku mieli jasny plan działania i służące mu ugrupowanie. Pomimo pewnych niedociągnięć współdziałanie związków było zadowalające. Posiadanie rezerw wynikających z należytego urzutowania oddziałów powodowało, że lokalne niepowodzenia takimi pozostawały. Brygady Gwardii bardzo efektywnie działały w warunkach zagrożenia z wielu kierunków, stosując bądź to właściwe do tego celu ugrupowanie, bądź dopuszczając "wkalkulowane ryzyko". Co więcej przyjęte ugrupowanie gwarantowało zachowanie efektywności najcenniejszych oddziałów. Te wszystkie czynniki zadecydowały o sukcesie strony francuskiej.



Działania koalicji

To jest zdecydowanie trudniejsza część podsumowania, zresztą z oczywistych przyczyn. Ponieważ koalicja była stroną defensywną, dodatkowym wymagającym oceny elementem jest przyjęte ugrupowanie.



Ugrupowanie

Piorąc pod uwagę istniejące warunki, a konkretnie ograniczoną przez deszcz widoczność, wydaje się, że siły koalicji powinny być bardziej urzutowane w głąb. Gdyby rezerwy koalicji znajdowały się gdzieś w okolicach mostu ich przemieszczanie byłoby o wiele łatwiejsze. Jak można zauważyć przesuwanie rezerw z obszaru bezpośrednio za terenem zabudowanym, doprowadziło w wyniku szybkich postępów Francuzów do tego, że oddziały koalicji musiały ich gonić. Marsz na południe stawał się marszem na flankę lub w okolicę tyłów ugrupowania nieprzyjaciela., żeby przeciąć mu drogę trzeba było maszerować na południowy zachód, ale ponieważ przeciwnik dalej maszerował na zachód trafiało się ponownie we flankę. Obrońca był więc zmuszony do ataku. Zapobiegłaby temu cofnięta pozycja rezerw. Oczywiście w takiej sytuacji należałoby poważnie się zastanowić nad rozlokowaniem artylerii, aby nie została utracona w przypadku niepowodzenia oddziałów pierwszego rzutu.

Z ugrupowaniem powiązana jest kwestia reorganizacji sił. Koalicja poprzez wymianę brygad stworzyła dwie bardzo podobne dywizje. Pomysł ze sporym potencjałem, pod warunkiem, że dostrzega się wszystkie różnice pomiędzy grenadierami rosyjskimi i piechotą austriacką, a co za tym idzie wykorzystuje się je w działaniach broni połączonych. Jak przekonamy się w podsumowaniu działania dywizji, tego typu wykorzystanie jednostek miało miejsce sporadycznie. Co więcej pomysł ten traci gwałtownie na racjonalności, gdy zestawimy go z początkowym rozmieszczeniem grenadierów. Otóż znajdujący się pod dwoma różnymi dowództwami grenadierzy zostali zmasowani razem, za terenem zabudowanym. Patrząc na rozmieszczenie i nie znając organizacji, można by sądzić iż stoi tam dywizja odwodowa. Nie jest to prawdą, gdyż stały tam dwie brygady z dwóch różnych dywizji. Miało to swoje konsekwencje w trakcie walki. Kolejnym czynnikiem, który zaważył na wyniku był - według wszelkiego prawdopodobieństwa - brak jasno określonej roli poszczególnych związków w trakcie bitwy. Przyjrzyjmy się po kolei działaniom poszczególnych związków.



Rosyjska Brygada Kawalerii

Ocena działań tej brygady jest mocno utrudniona przez nieznajomość jej konkretnych zadań i planowanej roli w walce - rozkazy zostały wydane ustnie. Można powiedzieć, że przy składzie brygady, w którym występowali poza ciężką kawalerią również Kozacy, jej początkowa pozycja w rozpadlinie, szczególnie z piechotą w drugim rzucie, dawała szansę na sprawienie Brygadzie Gwardii niemiłej niespodzianki. Oczywiście nie należy się łudzić, że takimi siłami możliwe byłoby rozbicie Brygady Gwardii, ale przy odrobinie szczęścia mogłoby się udać zadanie jej znaczących strat (co biorąc pod uwagę warunki scenariusza mogło być na wagę zwycięstwa). Bez szczególnego szczęścia przy zdecydowanym i kompetentnym dowodzeniu, praktycznie pewne było opóźnienie jej marszu. A czas w tym scenariuszu był krytyczny, pomijając już inne czynniki, choćby ze względu na konieczność przegrupowania sił. Nie ulega oczywiście wątpliwości, że realizując to zadanie Brygada Kawalerii poniosłaby ciężkie straty i toczyła walkę skazaną na niepowodzenie (oczywiście w ujęciu pojedynczej brygady, jej "niepowodzenie" mogło koalicji kupić czas potrzebny na przegrupowanie sił). Trudno więc powiedzieć, czy wycofanie kawalerii ciężkiej z rozpadliny było błędem. To zależy jakie miała rozkazy, a tego nie wiem. Faktem jest, że wycofanie to zostało przeprowadzone sprawnie, w zorganizowany i przemyślany sposób. Faktem jest także, że dowódca Dywizji Południowej zdecydowanie nie był przygotowany na ten manewr. Faktem jest wreszcie także to, że nikt go nie powiadomił o dalszych planach Brygady Kawalerii. Dowódca tejże wysłał wprawdzie w tym momencie wiadomość do głównodowodzącego, który znajdował się jednak w odległości około 3 km, domagając się wsparcia piechoty, do czego jeszcze wrócimy.

Nie ulega kwestii, że Brygada Kawalerii musiał jakoś zareagować na "przełamanie" frontu przez Pułk Szwoleżerów Gwardii. Nie można było tego po prostu zignorować. Problem polega jednak na realizacji tejże reakcji. Dowódca Brygady dopuścił do karygodnego podziału swoich sił. Było oczywistym, że pułk ciężki (w tym przypadku kirasjerzy) nie doścignie szwoleżerów. Mógł ich jednak zmusić do odwrotu w konkretnym kierunku (co się udało). Jednakże po odskoczeniu szwoleżerów od Pułku Kirasjerów, okazało się, że pomiędzy pułkami ciężkimi jest duży odstęp, co szwoleżerowie natychmiast wykorzystali. Ten podział sił był błędem. Za utratę Pułku Dragonów nie da się obciążyć odpowiedzialnością nikogo poza dowódcą brygady. Działając sprawnie i zdecydowanie mógł wygrać tą bitwę dla koalicji, poprzez odcięcie głównodowodzącego przeciwnej strony, zamiast tego pozwolił by kilkakrotnie słabsza liczebnie kawaleria nieprzyjaciela – prawda, że gwardii – wyrwała mu z szeregów jeden pułk. Ponieważ kilka ruchów później dowództwo nad kirasjerami przejął osobiście głównodowodzący na tym można by zakończyć podsumowanie działań tej brygady. Może jedyną wartą jeszcze uwagi rzeczą jest bardzo niska aktywność Kozaków, którzy mogli przeciwnikowi zdecydowanie więcej "przeszkadzać". To jednak może być kwestią złej koordynacji działań z innymi związkami i nieznajomości ich planów (czego zresztą były przykłady w trakcie walki).



Dywizja Południowa

Podobnie jak w przypadku poprzedniej formacji nie sposób dokładnie ocenić działań nie znając rozkazów. Kilka rzeczy jest jednak oczywistych. Po pierwsze jednostka tej dywizji, która zadała przeciwnikowi największe straty, czyli bateria 12-sto funtowa była niezbyt szczęśliwie ustawiona. Fakt odkrycia prawej flanki i wynikający tego ostrzał woltyżerów wynikał z przełamania frontu, ale również lewa flanka nie była dostatecznie zabezpieczona. Najlepszy dowód to fakt, że strzelcy konni gwardii dwukrotnie zajmowali pozycje baterii. W związku z tym strzelała ona mniej niż by mogła.

Pewne kontrowersje budzi fakt odwrotu ze wzgórza z rozpadliną, lecz ciężko go jednoznacznie uznać za błąd, szczególnie nie znając dokładnych rozkazów dla dywizji. Te dwa bataliony bez żadnej walki znacznie opóźniły Brygadę Gwardii, tocząc walkę opóźniły by ją niewiele więcej. Lecz nawet te kilka ruchów, mogło być krytyczne. Nie znając rozkazów można powiedzieć tylko, że był to kontrowersyjny manewr.

Jednoznacznie za błąd należy uznać fakt stosunkowo późnego rozpoczęcia ruchu przez rezerwy zza terenu zabudowanego. Przeprowadzony przez bataliony grenadierów kontratak okazał się, mimo ewidentnych błędów przeciwnika, katastrofą. Zabrakło współdziałania w ramach samej dywizji. Grenadierów nie wspierał nikt, żaden batalion austriacki nie dał im wsparcia ogniowego. Jeżeli organizacja sił wynikała z nadziei na efekt broni połączonych, to tutaj nadzieje te zawiodły.

Poza tym w działaniach dywizji można zauważyć jeszcze kilka innych błędów: rozciągnięcie sił, pozostawienie przez długi czas nadmiernie silnego garnizonu w niezagrożonym terenie zabudowanym, brak koordynacji z innymi jednostkami.



Dywizja Północna

Tu ocenę utrudnia ten sam czynnik co wcześniej, czyli nieznajomość rozkazów. Jednak ciężko wskazać ewidentne błędy w działaniach tej dywizji, może co najwyżej kilka drobnych niedociągnięć. Wydaje się, że dywizja nieco zbyt "alergicznie" zareagowała na pojawienie się w okolicach mostu Pułku Szwoleżerów Gwardii. Jednak ciężko to uznać za błąd, może tylko za drobne niedociągnięcie (wszak szwoleżerowie nie są formacją, którą bezkarnie można ignorować...). Wydaje się również, że baterie dywizji na swojej pozycji na wzgórzu były słabo zabezpieczone, jednak biorąc pod uwagę, że przeciwnik nie miał w okolicy sił, którymi po ich zdobyciu mógłby je utrzymać, natomiast było w okolicy wiele jednostek koalicji, które mogły je odbić, to również ciężko uznać za błąd (oczywiście w tej konkretnej sytuacji). Można też mieć zastrzeżenia do faktu wykonywania drugiego kontrataku, ponieważ ze względu na proporcję sił był on skazany na niepowodzenie. Jednak nie można mieć prawie żadnych zastrzeżeń co do sposobu jego przeprowadzenia. A rolą dowódcy dywizji nie jest dyskutowanie o sensowności rozkazów, ale ich wykonywanie. Jeśli więc kontratak ten był przeprowadzany zgodnie z rozkazem głównodowodzącego, nie ma w nim nic co obciążałoby dowódcę dywizji. Jeżeli można mieć jakieś prawdziwe zastrzeżenie, to o brak koordynacji działań z pozostałymi związkami, ale to była po stronie koalicji powszechna przywara (poza tym, tu zwykle wina leży po obu stronach). Po intensywnym szukaniu dziury w całym, pozostaje stwierdzić, że działania tej dywizji zasługują na najwyższą ocenę ze wszystkich związków koalicji. Wszak zaczynając na północy zdołała doprowadzić swój, zresztą prowadzony znacznie większymi siłami, kontratak dalej na południe niż Dywizja Południowa.



Brygada Lekka

Najpoważniejszym błędem jest oczywiście fatalne wręcz wykorzystanie batalionu strzelców. Błąd wynika z podstawowego problemu, czyli rozciągnięcia brygady na zbyt wielkiej przestrzeni (około 2 km). Przy takich odległościach rzeczywiście trudniej pisać jednoznaczne rozkazy. Jednak jeżeli dowódca zaczyna pisać rozkazy tak mętne, że można na ich podstawie zrobić cokolwiek, wymaga to reakcji sędziego dla wprowadzenia do gry śladów realizmu - niech ktoś inny określi co to jest to cokolwiek. Oczywiście o wiele bardziej sensownym działaniem było podporządkowanie batalionu strzelców, czy to na początku, czy po stwierdzeniu, gdzie idzie główne uderzenie, dowództwu jednej z dywizji. W tym drugim przypadku raczej południowej (nie przez przypadek sędzia nie wybrał dowódcy Dywizji Południowej do interpretacji rozkazów batalionu strzelców – dowódca tej dywizji był istotnie zainteresowany w jego działaniach, a mając możliwość podjęcia od ręki praktycznie dowolnych działań uzyskałby natychmiast wręcz idealną koordynację ze swoją dywizją). Oszczędziłoby to koalicji wielu strat i szczególnie Brygadę Piechoty postawiło w bardzo trudnej sytuacji (kontratak dwóch batalionów grenadierów, wsparty przez batalion strzelców? - w takiej sytuacji Brygada Piechoty miałaby szalone problemy). Kolejny błąd to dopuszczenie do nadmiernego zbliżenia kawalerii gwardii do Pułku Dragonów. To mogło się skończyć naprawdę fatalnie, nie skończyło się tylko szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Nie można jednak jednoznacznie uznać za błąd wsparcia szwoleżerami natarcia batalionu strzelców, mimo iż zakończyło się ono dużymi stratami. Pozostawienie batalionu samemu sobie było o wiele bardzie ryzykowne, a poza tym, dzięki temu o mało nie udało mu się zdobyć baterii. Jeżeli pominiemy kwestię batalionu lekkiego, Lekka Brygada zasługuje na drugą ocenę po Dywizji Północnej. Natomiast kwestia batalionu strzelców bardziej daje się zaliczyć do błędów głównodowodzącego.



Głównodowodzący

Błędy ugrupowania, zgodnie z zasadami wojskowej hierarchii, należy zapisać na konto głównodowodzącego, niezależnie od tego jaki był proces podejmowania decyzji. Problem z zerowym praktycznie wykorzystaniem batalionu strzelców, to również błąd głównodowodzącego. Większą część bitwy głównodowodzący spędził w okolicach Lekkiej Brygady, co z pewnością usprawniało manewrowanie tego związku, ale w efekcie pozycja głównodowodzącego znajdowała się na jednym, dość odległym skrzydle. Spowodowało to problemy komunikacyjne. W szczególności wiadomość od Brygady Kawalerii nie miała szans dotrzeć do głównodowodzącego w czasie pozwalającym na jakąkolwiek sensowną reakcję (osobna sprawa, że dowódca Brygady Kawalerii powinien sobie z tego zdawać sprawę). Następnie głównodowodzący osobiście przejął dowodzenie Pułkiem Kirasjerów (popełniając przy tym formalne błędy w manewrowaniu, zapewne w wyniku nie znajomości rosyjskich komend ;-). Jak widać ta tendencja dotyczyła obu głównodowodzących i również w tym przypadku należy uznać to z zasady za błąd. Choć również w tym przypadku, można dopatrzyć się sytuacji wyjątkowej. Wcześniejsze osiągnięcia dowódcy Brygady Kawalerii miały prawo zachwiać zaufaniem głównodowodzącego w jego umiejętności.

Jednak wszystkie wymienione do tej pory błędy (ugrupowanie, koncentracja nadmiernej uwagi na poszczególnych jednostkach) są bardziej przyczyną niż skutkiem, a część dalszych błędów z nich właśnie wynika.

Bardzo dyskusyjne jest użycie Brygady Lekkiej na dalekim północnym skrzydle. To fakt, że wiązała ona kawalerię gwardii, lecz czy warto było ją do tego angażować? Wszystko zależy od tego, czy uznamy iż kawalerię gwardii był jak wprowadzić do akcji na dość zatłoczonym i trudnym terenowo odcinku południowym. Nie można tej decyzji jednoznacznie uznać za błąd. Argument, że Lekka Brygada toczyła tam walkę, której nie mogła wygrać (chyba, że w wyniku totalnych błędów przeciwnika, co biorąc pod uwagę osobę dowódcy Brygady Kawalerii Gwardii nie było szczególnie prawdopodobne) jest bez znaczenia. Do porażki koalicji przyczynił się w dużym stopniu fakt, że inne związki takiej walki unikały, przez co nie starczyło czasu na efektywne przegrupowanie rezerw i dzięki czemu główna siłą uderzeniowa przeciwnika do końca pozostał w pełni sprawna, gdyż nie musiała się angażować w żadną walkę. Tak więc ta decyzja pozostaje dyskusyjna. Gdyby koalicja wygrała, byłby to "błyskotliwy manewr służący do rozciągnięcia i zmęczenia sił przeciwnika".

Nie ma jednak żadnej dyskusji, jeżeli chodzi o główną rolę głównodowodzącego, a jest nią koordynacja działań poszczególnych jednostek. Coś takiego w czasie bitwy praktycznie nie istniało. Ponieważ rozkaz ten nie istnieje na piśmie nie wiadomo jakie polecenie przekazał głównodowodzący dowódcy Dywizji Północnej, lecz dalsze wydarzenia nie wskazują na to, by rozkaz był bardzo precyzyjny i określał sposób koordynacji działań. W efekcie doprowadziło to do walki na tym samym, około 2 km froncie, dwóch wzajemnie przemieszanych dywizji, wśród których kręcił się batalion strzelców, a w ich okolicy błąkała się Brygada Kawalerii. Pomiędzy jednostkami z tych związków nie występowały ślady jakiejkolwiek planowej koordynacji działań. Oczywiście w dużym stopniu wynika to z opisanych wcześniej przyczyn, jednak głównodowodzący taką a nie inną pozycję zajął z własnej woli.

W oparciu o powyższe szczegóły można stwierdzić, że główną przyczyną porażki koalicji był chaos w dowodzeniu i brak planu działania (bądź niejasne rozkazy początkowe). Sprawę utrudniały problemy w początkowym rozmieszczeniu. Wiele dalszych niepowodzeń było konsekwencją (np. gdyby Dywizja Południowa zaczęła od razu przerzucać grenadierów w okolicę wzgórza z rozpadliną, szwoleżerowie nie wyszliby na tyły, gdyż na ich drodze staliby grenadierzy, w konsekwencji dowódca Brygady Kawalerii nie popełniłby błędu i nie stracił dragonów, a grenadierów nie użyto by wśród zaoranych pól i żywopłotów rojących się od woltyżerów). Co więcej, daje się zauważyć wyraźną niechęć związków koalicji stojących na południowym odcinku frontu, do podejmowania walki z przeciwnikiem. Obraz jest taki jakby każdy miał nadzieję, że znajdzie się ktoś inny, kto będzie walczył z gwardią. Nie wiadomo, na ile były to nieprecyzyjne rozkazy, a na ile samowola dowódców.



Jako ciekawostkę, może warto nadmienić, że głównodowodzący strony francuskiej w chwili zakończenia scenariusza uważał, że strona francuska utraci całą artylerię (przed bitwą uważał, że nie da się na pewno przeprowadzić baterii ciężkiej - jest to pogląd zbieżny z poglądem autora scenariusza, który uważał, że nie da się przeprowadzić żadnej artylerii pieszej, w związku z czym artyleria nie występowała w warunkach zwycięstwa). Wywiad donosi, że głównodowodzący strony francuskiej nawet wydał w związku z tym stosowne rozkazy, przerzucając na kogo innego odpowiedzialność za artylerię (szukanie kozła ofiarnego?). Wygląda więc na to, że w chwili zakończenia Francuzi uważali swą sytuację za dość trudną. Pozostaje więc tylko zacytować admirała Kinga: "Niezależnie od tego jak zła wydaje nam się nasza własna sytuacja, zawsze możliwe, że przeciwnik uważa swoją sytuację za gorszą.".



Opis oznaczeń użytych na mapie

1. Wyjściowe pozycje Francuzów.

2. Wzgórze z rozpadliną.

3. Teren zabudowany w centrum.

4. Zaorane pole i przylegające do niego żywopłoty.

5. Mały teren zabudowany.

6. Las, który w trakcie rajdu okrążyli szwoleżerowie gwardii.

7. Wzgórze na którym zajęli pozycję Dragoni rosyjscy po wycofaniu się z rozpadliny.

8. Początkowa pozycja batalionów grenadierów rosyjskich z obu dywizji.

9. Pozycja czołowych oddziałów Dywizji Północnej w czasie rajdu szwoleżerów.

10. Las w którym na początku zajmowali pozycję dragoni austriaccy.

11. Wzgórze w okolicach którego doszło do walki pomiędzy Lekką Brygadą, a Brygadą Kawalerii Gwardii.

12. Pozycja 12-sto funtowej baterii rosyjskiej.

13. Wzgórze na którym zajęły pozycję baterie z Dywizji Północnej.

14. Rzeka możliwa do sforsowania.

15. Strumień i rosnące koło niego żywopłoty.

16. Teren zabudowany.

17. Rejon w którym rozgrywał się drugi kontratak.

18. Orientacyjna pozycja baterii francuskich w trakcie pojedynku z baterią 12-sto funtową i wypadu batalionu strzelców. Warto przy tym zwrócić uwagę, że w tym rejonie znajdowało się niewielkie wzgórze nie zaznaczone na mapie, które w pewien sposób ułatwiało manewrowanie francuskich baterii.



Mapa





Załączniki



Rozkazy i siły francuskie

Jest rok 1813, po porażce pod Lipskiem Francuzi cofają się na zachód, a za nimi podążają zwycięskie wojska koalicji. Jednak ich droga jest zablokowana i muszą się przebić przez pozycję nieprzyjaciela. Idący w straży przedniej Pułk Strzelców Konnych Gwardii napotkał na drodze Pułk Szwoleżerów austriackich, którzy po odwrocie w stronę najbliższej miejscowości sformowali szyk bojowy. Padający deszcz uniemożliwia sprawdzenie co znajduje się za szwoleżerami, ale zachowują się oni bardzo pewnie co wskazuje na to, że szykuje się bitwa.



Siły:

Głównodowodzący

Brygada Gwardii (1 generał, 1 pułkownik)

4 x batalion (klasa A 24 figurki)

1 x batalion lekki (klasa B 24 figurki)

1 x bateria 12 funtowa (klasa A, 6 x 12, 2 x haubica)



Brygada Kawalerii Gwardii (1 generał)

Pułk Strzelców Konnych Gwardii (klasa A, 24 figurki, karabinki)

Pułk Szwoleżerów Gwardii (klasa A, 12 figurek, karabinki, lance)

Pułk Grenadierów Konnych Gwardii (klasa A, 12 figurek, muszkiety dragońskie)

Bateria Konna Gwardii (klasa A, 5 x 4, 1 x haubica)



Brygada Piechoty (1 generał, 1 pułkownik)

5 x batalion liniowy (klasa C)

1 x batalion irlandzki (morale B, wyszkolenie C)

1 x bateria 6 funtowa (klasa B, 6 x 6, 2 x haubica)



Amunicja:

Do broni ręcznej po 12 nabojów.

Do armat po 12 kartaczy i 24 kule.

Do armat 4 funtowych: 8 kartaczy, 20 kul.

Do haubic po 4 kartacze i 35 granatów.



Rozmieszczenie:

Strzelcy konni stoją w szyku rozproszonym naprzeciw Pułku Szwoleżerów austriackich (ustawi ich rozjemca). Pozostałe oddziały mogą zajmować pozycję nie bliżej przeciwnika niż 20 cm za strzelcami i nie dalej w bok od położonej centralnie drogi (wskaże ją rozjemca) niż 80 cm (opcjonalnie gracze mogą wybrać rozmieszczenie w odległości do 150 cm od tej drogi, ale w tym przypadku przybycie sił nieprzyjaciela ścigających siły francuskie zostanie przyśpieszone o 6 ruchów, należy się także liczyć z tym, że przeciwnik również będzie miał więcej czasu na przygotowanie do walki. Siły te przybędą od strony z której nadeszli Francuzi (od wschodu), po około 30 ruchach.



Pogoda:

Jest bezwietrznie i pada niewielki deszcz. Ziemia na razie jest sucha.



Zadanie:

Przebić się przez siły koalicji blokujące drogę.



Rozkazy i siły koalicji

Jest rok 1813, pobici Francuzi cofają się na zachód, ścigani przez zwycięskie wojska koalicji. Ich droga przebiega przez przesmyk pomiędzy rzeką a jeziorem w którym to przesmyku siły koalicji postanowiły zastąpić im drogę. Ubezpieczający rozwinięcie wojsk Pułk Szwoleżerów wszedł w kontakt z Pułkiem Strzelców Gwardii i cofnął się w stronę pozycji sił głównych. Trudno powiedzieć, co dzieje się za strzelcami, bo pada niewielki deszcz i ogranicza widoczność. Wszystko wskazuje jednak na to, że przeciwnik szykuje się do ataku.



Siły:

Głównodowodzący

Austriacka Dywizja Piechoty (generał dywizji i generał brygady)

8 x batalion liniowy (klasa C, 24 figurki)

1 x batalion landwehry (klasa D, 24 figurki)

2 x bateria 6 funtowa



Rosyjska Dywizja Grenadierów (generał i pułkownik)

6 x batalion grenadierów (klasa B, 20 figurek)

1 x bateria 12 funtowa



Brygada Lekka (generał)

Pułk Szwoleżerów (24 figurki, klasa C, muszkiety dragońskie)

Pułk Dragonów (18 figurek, klasa C, muszkiety dragońskie)

Batalion strzelców (18 figurek, klasa C, sztucery)

Bateria Konna 3 funtowa (klasa B, 8 x 3)



Brygada Kawalerii (generał)

Pułk Kirasjerów (klasa C, 16 figurek)

Pułk Dragonów (klasa C, 12 figurek)

2 x pułk Kozaków (klasa E, 6 figurek, bez broni palnej, nieregularni)



Amunicja:

Do broni ręcznej po 12 nabojów.

Do armat 12 funtowych: 10 kartaczy, 23 granaty

Do armat 6 funtowych: 6 kartaczy, 25 kul

Do armat 3 funtowych: 6 kartaczy, 25 kul

Do haubic: 3 kartacze, 35 granatów



Rozmieszczenie:

Szwoleżerowie austriaccy stoją w szyku rozproszonym naprzeciw Pułk Strzelców Konnych (ustawi ich rozjemca). Pozostałe oddziały mogą zajmować pozycję nie bliżej przeciwnika niż 20 cm za szwoleżerami.



Pogoda:

Jest bezwietrznie i pada niewielki deszcz. Ziemia na razie jest sucha.



Zadanie:

Nie przepuścić Francuzów na zachód.



Warunki zwycięstwa

Nadejście posiłków:

Po 30 (lub 26 ruchach) ze wschodu wchodzą w kolumnie 2 brygady pruskie (każda po 9 batalionów piechoty i 2 baterie piesze 6-cio funtowe). Rozjemca może opóźnić ich wkroczenie o maksymalnie 5 ruchów, jeżeli będzie tego wymagało zapewnienie możliwości kontynuowania rozgrywki. O ruch przed początkiem kolumny na pole bitwy wchodzi jej ubezpieczenie (huzarzy gwardii, klasa B, 12 figurek) i francuska straż tylna (7 Pułk Huzarów, 9 figurek klasy C, 3 figurki klasy B, karabinki). Po wejściu na pole bitwy pułk ten przechodzi pod dowództwo głównodowodzącego strony francuskiej (zaczyna rozgrywkę z rozkazem „opóźniać marsz kolumny nieprzyjaciela na zachód nie wdając się w walkę.”). Rozjemca wybierze gracza ze strony koalicji, który będzie dowodził wchodzącymi siłami.



Pogoda:

W momencie rozpoczęcia walki przestaje padać deszcz (niezależnie od tego, czy zostanie wybrany wariant z opóźnieniem). Pogoda pozostanie cały czas bez zmian, lecz gracze nie zostaną o tym poinformowani z wyprzedzeniem.



Warunki zwycięstwa:

Francuzi odnoszą zwycięstwo gdy co najmniej 75% (liczone punktowo) ich piechoty opuści pole bitwy przez zachodnią krawędź, w sposób inny niż poprzez ucieczkę za tą krawędź. Jeżeli równocześnie zadadzą przeciwnikowi dwa razy większe straty jest to wielkie zwycięstwo.

Jeżeli więcej niż 50% piechoty francuskiej spełni warunki jak wyżej, Francuzi odnoszą marginalne zwycięstwo.

Jeżeli mniej niż 25% piechoty francuskiej spełni warunki jak wyżej, koalicja odnosi marginalne zwycięstwo.

Jeżeli żaden piechur francuski nie opuści pola bitwy w sposób jak wyżej, Koalicja odnosi zwycięstwo. Jest to wielkie zwycięstwo jeżeli równocześnie straty koalicji (liczone punktowo, w wliczeniem do nich strat jakie poniosły nadchodzące ze wschodu oddziały pruskie) nie przekroczyły 50% strat francuskich.



Postscriptum - uwagi Pawła Zatryba

Kilka uwag do podsumowania ”Bitwy...”

(autor: Dowódca Brygady Kawalerii Gwardii)

Zgadzam się z opisanym przez autora scenariusza (neutralnego) przebiegiem rozgrywki oraz dokonanymi przez niego ocenami działania poszczególnych związków taktycznych obu stron. Celem tej publikacji jest wyjaśnienie pewnych niejasności dotyczących działań podległej mi formacji oraz mających związek z dowódcą Brygady Kawalerii Gwardii (BKG) działań pozostałych formacji francuskich.

l. Rozkaz głównodowodzącego dotyczący podjęcia ataku na rosyjską baterie 12 funtową otrzymałem mniej więcej w momencie gdy rozpoczynał on rajd na tyły przeciwnika na czele szwoleżerów gwardii. Rozkaz ten pozwalał w mojej ocenie na dowolną jego interpretację, tzn. nie miał klauzuli natychmiastowej wykonalności. Oczywiście polecenie wyeliminowania 12 funtowej baterii było logiczne albowiem uniemożliwiała ona ruch bateriom francuskim, ale postanowiłem poczekać na wytworzenie dogodniejszej sytuacji taktycznej. Przeprowadzenie natychmiastowego ataku było według mnie niemożliwe, ponieważ w rejonie baterii operowali strzelcy austriaccy, a na północny wschód od miasteczka działało około 3 - 4 szwadronów szwoleżerów austriackich. Do zaatakowania baterii mógłbym użyć tylko 2 szwadronów strzelców konnych gwardii, ponieważ pozostałe siły tego pułku i grenadierzy konni gwardii byli w tym czasie wiązani przez resztę sił lekkiej brygady przeciwnika (pułk dragonów, 2 - 3 szwadrony szwoleżerów i bateria konna). Dogodna sytuacja do ataku powstała dopiero w momencie odparcia wypadu baonu strzelców austriackich i pobiciu części szwoleżerów. Na moją korzyść działało również to, że w wyniku ostrzału kontrbateryjnego z trzech baterii francuskich rosyjska bateria miała 25% strat. Podjęty atak pozwolił opanować baterię bez strat.

2. Całość strat w mojej baterii artylerii gwardii (2 figurki) spowodował ostrzał ze sztucerów strzelców austriackich. Wcześniej nikt do mnie nie strzelał. Później również nie poniosłem żadnych strat.

3. Mając zamiar rozbicia kawalerii Lekkiej Brygady przeciwnika rzeczywiście oddaliłem się zbyt daleko na północ - w stosunku do potrzeb osłony tyłów francuskich brygad pieszych, ale po pierwsze, posiadane przez moją brygadę rozkazy pozwalały mi na taki manewr, a po drugie, kierował mną zamiar wykrwawienia kawalerii wroga (wynik walki szwadronu strzelców konnych gwardii przeciwko szwadronowi szwoleżerów austriackich w trakcie wypadu baonu strzelców przeciwko bateriom francuskim był bardzo zachęcający: wróg stracił ponad 60 ludzi (3 figurki) a ja tylko 10 żołnierzy). Mogę stwierdzić, że mój plan zawiódł z powodu zbyt dobrego wykonania ;-). Pułk grenadierów konnych gwardii zaszarżował na dragonów austriackich, którzy w wyniku testu reakcji na szarżę otrzymali wynik ”zostają lub unik”(a więc musieli przyjąć szarżę stojąc - co przy najgorszym wyniku mojego rzutu w walce wręcz powodowało u nich stratę 2 figurek i konieczność poddania się testowi ”reakcji w walce wręcz”). Niestety obawiając się nieco o moich grenadierów (wszak było ich 12 przeciwko 18 dragonom) i chcąc zadać jak największe straty dragonom, w tym samym ruchu rozkazałem szarżować szwadronowi strzelców konnych gwardii. Strzelcy (6 figurek) spisali się aż za dobrze. W wyniku testu reakcji na szarżę trzykrotnie liczniejsi dragoni dostali wynik ”wycofanie do ukrycia podwójnym ruchem”. Podsumowując mogę tylko stwierdzić, że sytuacja ta potwierdziła starą maksymę - ”lepiej jest wrogiem dobrze”.

4. W momencie pierwszego kontrataku przeciwnika, a szczególnie niefortunnego manewru francuskiej Brygady Piechoty, który naraził niektóre jej pododdziały na ciężkie straty, uznałem za konieczne interweniować osobiście i udzielić kilku rad dowódcy brygady. Myślę, że trochę mu pomogłem w opanowaniu sytuacji, aczkolwiek uczciwie przyznaję, że odparcie 2 baonów grenadierów rosyjskich jest wyłącznie jego zasługą. Udając się do dowództwa Brygady Piechoty mogłem bez obawy chwilowo pozostawić swoje oddziały bez nadzoru - miały wydane odpowiednie rozkazy, a nieprzyjaciel nie przejawiał żadnej aktywności na moim odcinku (kawaleria brygady lekkiej była ponad 1 kilometr na północ, strzelcy siedzieli w terenie zabudowanym, a 12 funtowa bateria rosyjska była w wyniku mojego drugiego ataku pozbawiona obsług, które nie mogły powrócić z uwagi na to, że w odległości około 20 cm od prawego skrzydła baterii stała przy linii żywopłotu kompania strzelców konnych gwardii z rozkazem natychmiastowego ataku na kanonierów gdyby próbowali obsadzić działa. Ale byli rozsądni i nie próbowali ;-). Na marginesie dodam, że jeszcze raz przepraszam dowódcę Brygady Piechoty za to, iż ”szorstko” go potraktowałem.

5. W trakcie drugiego kontrataku przeciwnika brak synchronizacji działań pomiędzy batalionem irlandzkim a jednym z batalionów gwardii obciąża w dużym stopniu moje konto (i głównodowodzącego). Znajdowałem się wtedy ponownie przy dowódcy Brygady Piechoty i zasugerowałem mu, aby nie szarżował tym baonem na batalion rosyjskich grenadierów, ponieważ najprawdopodobniej nasz agresywny wódz naczelny uderzy na Rosjan baonem gwardii. Niestety wódz naczelny również obawiał się ewentualnego wymieszania się gwardzistów z Irlandczykami w przypadku równoczesnego podjęcia szarży na ten sam cel. Na moje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że rada opierała się na racjonalnych przesłankach - baon irlandzki miał 2 figurki strat, a gwardziści byli świeżą jednostką. Niemniej dowódca Brygady Piechoty zaszarżował baon grenadierów rosyjskich w kolejnym ruchu i był na dobrej drodze do rozbicia go (Rosjanie przegrali dwie pierwsze kolejki walki wręcz, mieli 1 liczony punkt dezorganizacji).

6. Chciałem również potwierdzić ”wiadomości z wywiadu” o wydaniu przez głównodowodzącego strony francuskiej rozkazu o podporządkowaniu pod jedno (moje) dowództwo całej artylerii francuskiej. Rozkaz ten otrzymałem jeszcze przed rozpoczęciem drugiego kontrataku przeciwnika. Pomijam niskie pobudki, które kierowały moim głównodowodzącym (sam mi powiedział po bitwie, że wolał aby ktoś inny stracił artylerię), ale muszę zaznaczyć, że rozkaz był w danej sytuacji taktycznej logiczny i nie miałem wewnętrznych oporów podporządkowując się jego treści. Należy bowiem mieć na względzie, że cała artyleria francuska nie przekroczyła jeszcze wzgórza z rozpadliną, podczas gdy Brygada Gwardii i Brygada Piechot (z wyjątkiem jednego batalionu, który również mi podporządkowano) znajdowały się już za wzgórzem, co niewątpliwie komplikowało dowodzenie brygadierom. Wyłącznie ja ponoszę odpowiedzialność za utratę baterii z Brygady Piechoty. Poświęcenie jej miało jednak uzasadnienie taktyczne: po pierwsze prowadząc ogień kontrbateryjny na stosunkowo niewielki dystans (60cm) do artylerii austriackiej (2 baterie piesze) uniemożliwiała ona szybki ruch przeciwnikowi (a pamiętajmy baterie te zadały wcześniej duże straty Brygadzie Piechoty i były najbliżej rejonu głównych walk), po drugie bateria zasłoniła sobą przeprowadzenie 12 funtowej baterii z Brygady Gwardii przez rozpadlinę (a kto próbował to robić wie, że jest to operacja czasochłonna), po trzecie mimo dwukrotnej przewagi ogniowej przeciwnika ogień kontrbateryjny wyeliminował 1 działo z baterii przeciwnika.

To tyle ode mnie - ”więcej grzechów nie pamiętam”. Na koniec chciałem podziękować neutralnemu oraz wszystkim uczestnikom rozgrywki za naprawdę – w mojej ocenie - świetnie spędzony czas.

Paweł Zatryb

Komentarze

Dodaj komentarz