.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Listopad 2010 w Pradze:.
Wargaming Zone     
Niedziela godzina 14:18,
24 wrzesień 2017

Listopad 2010 w Pradze
Data: Wt 13 Wrz, 2011
Autor: RaV
Raport pobitewny - Talavera

W listopadzie 2010 r. po raz trzeci wybrali?my si? do Czech, by rozegra? bitw? przygotowan? przez czeskich kolegów. O ile wcze?niej ?artowa?em sobie nieco ze sk?adu czeskich wargamingowców (wi?kszo?? klubu stanowili nie-Czesi), teraz okaza?o si?, ?e w czeskim klubie czeskich graczy jest ju? ca?kiem sporo, prawd? powiedziawszy to chyba nawet wi?cej ni? nas w Ma?opolsce. Ale prócz zupe?nie nowych twarzy spotkali?my równie? starych znajomych. Z polskiej strony w bitwie wzi?li udzia?: Robert, Krzysiek i Rafa?.

Pole bitwy - widok od strony aliantów, po lewej wzgórze, które mieli zdoby? Francuzi.

Mieli?my "odtworzy?" bitw? pod Talavera de la Reina z 1809 r. w której walczy?y oddzia?y napoleo?skiej Francji z po??czonymi si?ami anglo-hiszpa?skimi (alianci). Ca?a impreza przygotowana by?a bardzo profesjonalnie, pocz?wszy od miejsca, a? po figury i map?. By?a utrzymana w odpowiednim nastroju muzyczka z laptopa, doskona?e materia?y informacyjne o oryginalnej bitwie pod Talavera de la Reina któr? to mieli?my odtworzy?, napoje, przek?ski. S?owem - organizacja perfekcyjna. Ale odrobina dziegciu w beczce miodu: odnalezienie jakiegokolwiek adresu w Pradze graniczy z cudem. Praga posiada bowiem unikalny w ?wiecie system oznaczania budynków za pomoc? dwóch numerów: czerwonego i niebieskiego (ca?kowicie odmienne, niepowi?zane ze sob? systemy numeracji), w dodatku kolejno?? numerów jest dla mnie ca?kowit? zagadk?, brakuje w tym systemie jakiejkolwiek logiki, co przyznawali nawet nasi czescy koledzy. Je?li dodamy do tego szcz?tkowe ilo?ci lub w ogóle brak tablic z nazwami ulic (szczególnie na oddalonych od centrum ulicach) mamy pe?ni? szcz??cia. Zastanawiam si?, czy niech?? do podawania adresów i nazw ulic to nie pok?osie nies?awnej interwencji z 1968 r. Szcz??liwie dla mnie ulica na której mieli?my si? spotka? i by?a d?uga i po ma?ym zamieszaniu dotar?em na miejsce.

Od razu wra?enie zrobi? na mnie teren i figurki, g?ównie ich ilo??, bo do jako?ci samych figur i ich malowania wci?? nie mog? si? przekona?, przyzwyczajenia do najlepszych wzorów z WFB wci?? mam g??boko zakorzenione. Nie b?d? si? specjalnie rozwodzi? nad tym fragmentem.

Ustawienie szyku angielskiego na prawym skrzydle, dalej widoczne centrum, w pobli?u wiatraka w g??bi lewe skrzyd?o alianckie, w tym niewidoczne z tej pozycji oddzia?y hiszpa?skie.

Przepisy, których u?ywali?my to General de Brigade. Mia?em wówczas z nimi do czynienia po raz pierwszy, przed bitw? czyta?em je tylko raz. W zupe?no?ci wystarczy?o, mechanika do?? typowa dla przepisów angloasaskich, bu?ka z mas?em. Co do zachowania samych jednostek na polu walki, te? nie spodziewa?em si? cudów i tak faktycznie by?o, o czym poni?ej. Nie wiedzia?em jednak jak wygl?da rozgrywka, znajomo?? przepisów bez rozegrania cho?by jednej bitwy niewielkie daje poj?cie o tym co si? mo?e wydarzy? na polu walki.

Ogólnie oceniam przepisy bardzo dobrze, przede wszystkim s? szybkie, do?? dobrze oddaj? realia pola walki okresu napoleo?skiego i kie?znaj? co bardziej krewkich genera?ów. Nie da si? w nich zrobi? rzeczy, na które pozwalaj? np. przepisy Newbury i narzucane przez GdB ograniczenia eliminuj? kuriozalne sytuacje, które w przepisach Newbury s? na porz?dku dziennym. Z drugiej jednak strony jest ten problem, ?e gdy genera? brygady dostanie od g?ównodowodz?cego rozkaz dajmy na to ataku, musi go realizowa?, w Newbury nie musi nic :-) Oczywi?cie i tu genera? brygady mo?e spróbowa? zmieni? otrzymany rozkaz zgodnie z w?asnym zdaniem, jednak nie jest to proste i szanse powodzenia nie s? specjalnie du?e. Troch? to ogranicza u?a?sk? fantazj?...

Widok prawego skrzyd?a francuskiego, które uderza?o dok?adnie na wzgórze i wiatrak. W ?rodku szyku widoczna wielka bateria francuska uderzaj?ca na centrum aliantów, po bokach wzmocniona piechot?.

Przejd?my jednak do naszej bitwy. Najpierw nast?pi? podzia? na strony, co ?mieszne, okaza?o si?, ?e alianckich graczy jest o dwóch wi?cej i niespecjalnie którykolwiek z nich kwapi? si? do przej?cia na stron? francusk? :-) W ko?cu kto? si? zlitowa?, nie pami?tam ju? dok?adnie kto i mogli?my rozpocz?? rozstawienie. Jako zaprzysi?g?y nieprzyjaciel Francuzów wcze?niej twardo postanowi?em gra? oddzia?ami hiszpa?skimi, najs?abszymi jako?ciowo w ca?ej bitwie (zawsze jest wymówka na wypadek niepowodzenia ;-), nie dopuszcza?em nawet my?li, bym to ja mia? gra? po stronie francuskiej ;-)
Zadania obu stron by?y proste: Francuzi mieli opanowa? wzgórze, gdzie ulokowali si? alianci, oddzia?y sprzymierzonych mia?y powstrzyma? francuskie natarcie. Proste, prawda?

Teren przygotowany przez czeskich kolegów obejmowa? historyczny obszar, na którym toczy?a si? walka z wy??czeniem samej miejscowo?ci Talavera, historycznie sta?y tam tylko bardzo liczne, ale niezbyt ch?tne do walki oddzia?y hiszpa?skie naprzeciwko zm?czonych i zdziesi?tkowanych oddzia?ów francuskich. Dlatego ten obszar zosta? pomini?ty. Nast?pnie rozpoczyna?o si? zbocze wzgórza, które by?o celem ataku strony francuskiej. Naprzeciwko wzgórza znajdowa?a si? rzeka, jednak nie mia?a ona ?adnego wp?ywu na walk? i ruch. Gdzieniegdzie by?y niewielkie obszary trudnego terenu, na skrajnym lewym skrzydle aliantów nawet jakie? zabudowania.

Szyk lewego skrzyd?a francuskiego, w g??bi francuskie centrum i prawe skrzyd?o.

Gracze alianccy wyszli z sali, by strona francuska mog?a dok?adnie wyrysowa? swoje pozycje. Co si? dzia?o u Francuzów nie wiem, wiem tylko, ?e gracze alianccy postanowili zachowa? si? zgodnie z histori? i umiejscowienie oddzia?ów by?o mniej wi?cej historyczne. Id?c od prawego skrzyd?a stan??a tam brygada piechoty brytyjskiej, by?y to 2 albo 3 bataliony liniowe plus oddzia?y lekkie, dowodzenie nimi obj??, jak si? pó?niej okaza?o, najmniej do?wiadczony gracz klubu z Pragi. Dalej stan??a kolejna brygada weteranów dowodzona przez Mike'a, obok niego stan??y doborowe oddzia?y piechoty kierowane przez Krzy?ka, dalej stan??y oddzia?y prowadzone przez naszego g?ównodowodz?cego Gary'ego, nast?pnie oddzia?y czeskiego Roberta (pozwoli?em sobie go tak nazwa? w odró?nieniu od naszego polskiego Roberta graj?cego po stronie francuskiej :-) Skrajne lewe skrzyd?o aliantów zaj??y moja piechota i kawaleria hiszpa?ska, dowodzili?my nimi wspólnie z Emilem. Od razu ma?e wyja?nienie, ?e to ustawienie i dowodzenie to tylko pocz?tkowe zestawienie, w pó?niejszym okresie sporo si? zmienia?o, przyk?adowo Emil musia? niestety wcze?niej wyjecha?, z kolei prawe skrzyd?o aliantów zosta?o rozbite, wi?c pobity gracz zaj?? si? dowodzeniem innymi brygadami i nie nale?y si? za bardzo do tego schematu przywi?zywa?. Pe?en luz i zabawa.
Ca?o?ci? dowodzi? Gary, trzyma? te? asa w r?kawie, bowiem w odwodzie sta?o jeszcze 6 naszych pu?ków doskona?ej jazdy angielskiej niewidocznej dla przeciwnika, i to Gary zdecydowa? gdzie ich u?y? w pó?niejszym okresie bitwy.

Prawe skrzyd?o francuskie rozpoczyna marsz w kierunku pozycji angielskiego lewego skrzyd?a i oddzia?ów hiszpa?skich. U stóp wzgórza tyralierzy brytyjscy.

Gdy Francuzi byli gotowi, weszli?my na sal? i rozstawili?my si? zgodnie z ustaleniami, dodam tylko, ?e nasz fenomenalny angielski dowódca skrajnego prawego skrzyd?a zacz?? rozstawia? swoje oddzia?y po stronie francuskiej. Wiwat znajomo?? map i orientacja w terenie!

Do?? uszczypliwo?ci. Francuzi rozstawili si? naprzeciwko i troch? mi si? zrobi?o s?abo. Francuski szyk mia? mocne skrzyd?a, a na ?rodku a? po horyzont ogromn? bateri? artylerii. S?dzi?em, ?e b?dzie tam sta?a i pilnowa?a, by nam g?upie pomys?y nie przysz?y do g?owy, myli?em si? jednak.

Strona francuska mia?a zadania ofensywne, wszystkie alianckie brygady mia?y rozkaz "Hold", czyli utrzymywali?my w?asne pozycje.

Zacz??o si? od katastrofy - lewe skrzyd?o francuskie ruszy?o mocno do przodu. Oczywi?cie tempo marszu piechoty nie jest imponuj?ce, niemniej kawaleria zatoczywszy szeroki ?uk rozci?gn??a front i lekko od boku zacz??a zachodzi? skrajne angielskie bataliony. Mniej wi?cej w takim samym czasie pojawi?a si? piechota i artyleria francuska, zagro?eni Brytyjczycy zbili si? w dwa czworoboki, które zosta?y koncertowo zmasakrowane ogniem piechoty i artylerii. Co ciekawe oddzia?y kawalerii by?y bardzo s?abe, je?d?cy ledwo trzymali si? na koniach, piechota francuska te? nie by?a specjalnie bitna i wyszkolona. A dowódca brytyjski mia? ogromn? gam? mo?liwo?ci dzia?ania: cofa? si? w linii, zwin?? si? i skróci? front przybli?aj?c si? do s?siedniej brygady, wreszcie podj?? walk?, by zgin?? z honorem, do tego dowodzi? naprawd? do?wiadczonymi ?o?nierzami, którzy niejeden taki widok prze?yli. Có?, wybrana zosta?a opcja bycia tarcz? strzelnicz?, dzi?ki dobremu morale oddzia?y angielskie sta?y 2 lub 3 tury zanim zgin??y.

Francuskie lewe skrzyd?o przygotowuje uderzenie na praw? flank? alianck?, na dole w prawym roku przemykaj?ca szybko jazda francuska wyd?u?aj?ca front i obchodz?ca oddzia?y angielskie z boku.

Tu? obok sytuacja by?a podobna, tylko ?e kawaleria zbli?aj?ca si? do brytyjskiej piechoty by?a znacznie lepsza, to polscy lansjerzy weterani plus dwa pu?ki dragonów. By?o si? czego ba?, ale dziwnym trafem kawaleria sta?a na ty?ach piechoty, miast ruszy? równo z ni? i zmusi? przeciwnika do g?ówkowania. A skoro ruszy?a piechota, to cho? angielski dowódca by? mocno zaniepokojony ilo?ci? przeciwników (rozmawiali?my sobie prywatnie o tej sytuacji), to finalnie nie da? si? nastraszy? i ostrza?em zada? du?e straty przeciwnikowi, po czym nawet ruszy? do przeciwnatarcia (liczebnie przeciwnik by? tu silniejszy od niego jakie? 2-3 razy!). Wiedzia? jednak, ?e od pewnego czasu g?ównodowodz?cy prowadzi mu na pomoc ca?? kawaleri? i w odpowiednim momencie zjawi?a si? ona na polu walki, by zasia? groz? w sercach przeciwników. Dowodz?cy t? brygad? piechoty by? akurat Amerykaninem, wi?c ?mia?em si?, ?e wszystko odby?o si? zgodnie z konwencj? historyczn? i filmow?: bad guys ju? s? krok od triumfu, gdy przybywa ameryka?ska kawaleria. Mimo komizmu sytuacja by?a jak najbardziej prawdziwa :-)

Troch? bli?ej naszego centrum zaawanturowali si? francuscy dragoni o ile dobrze pami?tam. Bateria Krzysia (jedyna chyba jak? mieli?my w tej okolicy) zadawa?a straty nadchodz?cym Francuzom po czym zosta?a zaszar?owana przez kawaleri?. Krzy? wybra? opcj? uniku od szar?y, nie wiedzia? jednak, ?e powoduje to utrat? dzia?. Có?, pech, jak si? okaza?o w dalszej cz??ci bitwy, warto jednak zosta? artylerzystami i walczy? do ko?ca. Kawalerzy?ci byli dzielni do czasu, gdy lekka piechota Krzy?ka od boku i linia piechoty od przodu odpali?y do nich z muszkietów. Mocno poturbowani ch?opcy podali ty?y i uciekli na z?amanie karku.

Widok prawego skrzyd?a aliantów po uderzeniu francuskim, kawalera przysz?a w sam? por? i odrzuci?a francuskie natarcie. Widoczne równie? oddzia?y francuskie szturmuj?ce wzgórze na wysoko?ci Krzysiowych jednostek.

Nasze centrum sk?ada?o si? z doborowych jednostek. Prób? ich masakrowania podj??a wielka bateria dowodzona przez Roberta, która podsuwa?a si? równocze?nie do przodu. Pocz?tkowo efekt by? ?aden, ale po pewnym czasie elitarny batalion brytyjski zosta? zdziesi?tkowany, inne jednostki pl?cz?ce si? gdzie? obok te? dosta?y swoj? porcj? o?owiu. Przed tak? lawin? ognia trudno by?o si? gdziekolwiek schroni?, ta sytuacja nie mog?a sko?czy? si? inaczej jak skruszeniem obrony w piekielnym ogniu dzia?. Sta?a tu te? jedna bateria angielska, niewiele mog?a poradzi? przeciw tak wielu armatom przeciwnika, ale te? sama niewiele ucierpia?a od ognia w pocz?tkowej fazie.

Lewe skrzyd?o alianckie by?o bardzo spokojne. Na tym odcinku Francuzi mieli najd?u?szy dystans do przebycia, francuska piechota opanowa?a zabudowania i trudny teren przed nimi bez walki. Ponios?a jednak pewne straty od baterii hiszpa?skich dzia? 12-funtowych. Poniewa? oddzia?y te nie mia?y dodatkowych rozkazów posuwania si? naprzód, zauwa?y?em, ?e w pewnym momencie podjecha? do nich g?ównodowodz?cy francuski i wyda? odpowiednie rozkazy. Walec ruszy? do przodu, a by? tym niebezpieczniejszy, ?e by?y to ca?kiem dobre oddzia?y, ustawione w szyku mieszanym no i bardzo liczne. Stoj?ca obok mnie brygada KGL dosta?a hiszpa?sk? bateri? 12-funtow?, która okaza?a si? bohaterk? tego odcinka. Bateria prowadzi?a ogie? do Francuzów, na który ci niespecjalnie mogli odpowiada?, wi?c ponosili spore straty. Gdy bataliony francuskie dotar?y do stóp wzgórza, dosta?y jeszcze ogie? od piechoty i cho? os?aniane przez wolty?erów, do?? powa?nie si? skurczy?y. Francuzi podj?li frontalny atak odpychaj?c bodaj?e 2 bataliony do ty?u. Na szcz??cie by?a druga linia, a czeski Robert na moj? pro?b? zabra? cz??? oddzia?ów bardziej na ?rodek. Co prawda os?abia?o to kiepskiej jako?ci hiszpa?sk? piechot?, ale nie zanosi?o si?, ?e zostanie ona szybko zaatakowana; jednostki KGL by?y bardziej potrzebne gdzie indziej, tam wi?c trafi?y. Francuskie sukcesy by?y raczej minimalne, ale pozwala?y przygotowa? si? do kolejnego szturmu. Najlepsze wra?enie zrobi?a hiszpa?ska bateria 12-funtowa, cho? kiepskie rzuty i s?absze wyszkolenie nie pozwoli?y hiszpa?skim artylerzystom zabi? tak wielu Francuzów jak powinni, ale w kulminacyjnym momencie, gdy z 4 zosta?y ju? tylko 3 dzia?a a obs?uga by?a mocno przestraszona, francuski gracz zdecydowa?, ?e zuchwalców pr?dzej zetrze na proch szybki atak kolumny piechoty, ni? d?u?sze ostrzeliwanie przez wolty?erów. Zdesperowani artlerzy?ci odpalili salw? kartaczy i francuska piechota po sporych stratach cofn??a si?. Jednak czas mia? kluczowe znaczenie na tej pozycji i cho? los baterii by? przes?dzony, kolejna tura zosta?a obroniona. Niestety, piechota po obu stronach baterii uleg?a przewadze przeciwnika i dobrze prowadzonemu natarciu, w ko?cu bateria równie? zosta?a zniszczona.

Francuski walec zbli?a si? do wzgórza - g?ównego celu natarcia. W prawej górnej cz??ci zdj?cia widoczne oddzia?y hiszpa?skie, z tych pozycji cz??? stoj?cej tam piechoty brytyjskiej przesun??a si? nieco w lewo na wprost wiatraka, by zatka? dziur?, która powsta?a w wyniku francuskiego natarcia. Ich miejsce zaj??y oddzia?y hiszpa?skie.

Wró?my jednak na prawe skrzyd?o sprzymierzonych. Po rozbiciu prawoskrzyd?owej brygady Francuzi ponie?li spore straty do "ameryka?skiej" brygady tu? obok. Chwil? pó?niej pojawi?a si? kawaleria prowadzona przez g?ównodowodz?cego i rozpocz??a seri? szybkich szar? taktycznych. Cz??? nie wysz?a o ile pami?tam, cz??? by?a niemo?liwa z powodu ciasnoty, ale sukcesy "amerykanów" pozwoli?y na rozwini?cie skrzyde?. Pierwsz? ofiar? pad?a s?abej jako?ci kawaleria francuska. Rozbita uciek?a, ale poci?gn??a za map? jeden dobry pu?k angielski. Cz??? piechoty francuskiej atakuj?c niezbyt udatnie rozpierzch?a si? w te?cie morale z powodu strat, gdy zrobi?o si? wi?cej miejsca angielscy kawalerzy?ci rozzuchwalili si? na dobre. Kube? zimnej wody na g?owy wyla?a im jednak artyleria francuska, by?o jej du?o i wcale nie mia?a zamiaru ucieka?. Po ogromnej szamotaninie, ta?cu kawaleryjskim z nawrotami, szar?ami, wycofywaniem si? i zawracaniem skrzyd?o francuskie zosta?o niemal zmiecione. Jednak niewiele to da?o, bo stoj?ce w pobli?u baterie francuskie zmieni?y front i wspierane przez piechot? drugiego rzutu zamkn??y spor? cz??? pola walki. Sko?czy?o si? rumakowanie.

Widok wy?omu, którego dokona?a francuska piechota, w pobli?u wiatraka widoczne s? zbieraj?ce si? tam po wycofaniu oddzia?y brytyjskie - dzi?ki ich zebraniu i odtworzona zosta?a druga linia obrony. Z lewej nadesz?y oddzia?y brytyjskie, które zacz??y naciska? Francuzów od boku, po prawej widoczne bataliony alianckie broni?ce ka?dej pi?dzi ziemi. Starcie kawalerii hiszpa?skiej i francuskiej rozegra?o si? daleko na prawo od tego kadru. W takim momencie zako?czy?a si? bitwa - Francuzi nie zdobyli wzgórza, strona aliancka, cho? z ogromnym wysi?kiem, ale jednak wygra?a.

Oddzia?y stoj?ce nieco bli?ej centrum pokona?y nappieraj?ce si?y francuskie, które próbowa?y je atakowa? i zostawiwszy minimalne ubezpieczenia ruszy?y w kierunku najwy?szego punktu wzgórza, bo tu rozgrywa?y si? dantejskie sceny.

Tymczasem skrajna prawa flanka francuska ruszy?a do natarcia na hiszpa?sk? piechot?. Wspieraj?ca obron? 6-funtowa bateria hiszpa?ska strzela?a ile mog?a, postrzelani Francuzi dostarli do stóp wzgórza. Kawaleria francuska przedziera?a si? skrajem pola walki, ruszy?em wi?c brygad? jazdy hiszpa?skiej. Uda?o mi si? z?apa? nieszcz?snych Francuzów z r?k? w nocniku: du?y pu?k lekkiej jazdy francuskiej posuwa? si? w kolumnie, naprzeciw wys?a?em o po?ow? mniejszy pu?k ci??kiej jazdy hiszpa?skiej. Oba pu?ki mia?y kiepskie konie, by?y tak samo s?abo do?wiadczone, pech Francuzów polega? na tym, ?e byli w szyku, który nie dawa? im impetu i walczyli przeciw ci??kiej kawalerii, jedynym ich plusem by?a liczebno??. I co zrobili wspaniali dragoni hiszpa?scy? Ano ruszyli do natarcia, owszem, ale w po?owie drogi si? rozmy?lili i stan?li, a zanim podj?li dalsz? decyzj?, spadli na nich Francuzi. Szcz??ciem jazda francuska nie mia?a impetu, co pozwoli?o prze?y? moim je?d?com tur?, drugi pu?k ci??kiej jazdy czeka? ju?, by da? wsparcie, z ty?u stali równie? huzarzy, co ciekawe na dobrych koniach, lepszych ni? drago?skie. Niestety, wsparcie nie pomog?o, t? walk? Hiszpanie przegrali. Starcie to by?o zupe?nie niepotrzebne, jazda francuska nie stanowi?a zagro?enia dla oddzia?ów broni?cych si? na wzgórzu, nie mia?aby impetu w czasie szar?y pod górk?. Ale poniewa? si? wystawi?a, chcia?em j? ukara?, có? je?d?cy hiszpa?scy mieli inne plany. Ca?e szcz??cie, ?e teren by? tak w?ski, ?e drugi pu?k jazdy francuskiej nie wszed? do akcji, wtedy pewnie ?ywa noga nie zosta?aby z hiszpa?skiej jazdy.

Od tego momentu moja rekonstrukcja zdarze? jest mocno hipotetyczna, tylko na podstawie zdj?? i relacji innych, bo niestety, odleg?o?? od Krakowa spowodowa?a, ?e wyjecha?em z Pragi odpowiednio wcze?nie, d?ugi, 4-dniowy weekend w Polsce stwarza? zagro?enie, ?e utkn? w korkach, a nie mog?em sobie na to pozwoli?.

W centrum wym?czone i zdziesi?tkowane ogniem bataliony brytyjskie, cho? elitarne, nie wtrzyma?y natarcia Robertowej piechoty i poda?y ty?y. Za? Krzysiowe oddzia?y, uwolnione od m?cz?cej obecno?ci Francuzów nadesz?y w sam? por? i mimo, ?e Francuzi dotarli na szczyt, nie mieli szansy go utrzyma?, zostaliby sturlani ze wzgórza albo wzi?ci do niewoli. Na lewym skrzydle aliantów piechota francuska dotar?a w pobli?e brygady hiszpa?skiej, domniemuj?, ?e pewnie wzi??a bateri? 6-funtow? ze sporymi stratami, które zada? jej ostrza?, ruch kawalerii hiszpa?skiej spowodowa? jednak, ?e 2 skrajne bataliony francuskie sta?y d?ugo w czworobokach, przez co si?a natarcia na pewno by?a mniejsza i ?atwiej by?o postrzelane artyleri? francuskie oddzia?y powstrzyma?.

Bitwa zako?czy?a si? wi?c zwyci?stwem sprzymierzonych, bo ?adn? miar? Francuzi celu swego natarcia osi?gn?? i utrzyma? nie mogli.

Podsumowanie b?dzie krótkie, bo wi?kszo?? rzeczy ju? zosta?a opisana. Impreza by?a ?wietna, ludzie, których spotkali?my tak?e. Znamy si? zreszt? z du?? cz??ci? z nich, rozgrywki z nimi to prawdziwa przyjemno??.

Przepisy bardzo mi si? spodoba?y, wreszcie ogl?daj?c pole walki z lotu ptaka, mia?em wra?enie, ?e jest ono bliskie realiom swojej epoki. Troch? boli losowo?? niektórych sytuacji, szczególn? ofiar? pecha pad? Mark dowodz?cy atakuj?c? KGL brygad? francusk?, mog? si? myli?, ale co najmniej 13 razy rzuca? na 2k6 wynik 3-4 w czasie ró?nych testów, co spowodowa?o, ?e nie osi?gn?? tak wiele, jak móg?by. Inna sprawa, ?e dzi?ki dobremu ustawieniu i my?leniu i tak szed? do przodu i uzyska? prze?amanie nawet przy tak koszmarnych rzutach! Inna wada tych przepisów dotyczy dzia?a? lekkiej piechoty, jej ogie? jest tak samo (nie)skuteczny zarówno do wrogiej lekkiej piechoty w rozproszeniu, jak i wielkich, g?sto upakowanych kolumn. Oryginalnie by?o jeszcze gorzej, czescy koledzy wprowadzili pewn? zmian?, ale w moim odczuciu to wci?? jeszcze nie to.

Atmosfera spotkania by?a doskona?a. Wszystko na luzie, spokojnie, bez ci?nienia na wygran?, wtr?cania si? do nie swoich jednostek, nie ma liczenia k?tów, pierwiastków, dziesi?tych cz??ci itd., a kilka spornych sytuacji zosta?o rozwi?zanych prostym rzutem ko?ci?. Koniec i bomba, a kto nie by? ten tr?ba.

 

 


Komentarze

Pi± 16 Wrz, 2011 Headache napisał:
Nie mam bladego poj?cia o okresie Napoleo?skim i nigdy mnie specjalnie nie interesowa? ale czyta?em z zapartym tchem :) ?wietny opis i fajne zdj?cia , teren i ilo?? figur niesamowita.

Pozdrawiam
Marcin


Dodaj komentarz