.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - The Battle of Borodino:.
Wargaming Zone     
Niedziela godzina 02:10,
16 grudzień 2018

The Battle of Borodino
Data: Nd 20 Lut, 2011
Autor: Hubert Kłak
Recenzja angielskojęzycznej pozycji wydawnictwa Pen & Sword

The Battle of BorodinoOpis:
Tytuł: The Battle of Borodino, Autor: Alexander Mikaberidze Napoleon Against Kutuzov, wydawca: Pen & Sword, rok wydania 2007, oprawa: twarda, język: angielski, ISBN 978-1-84415-603-0, ilość stron: 276, ilość map: 10, ilość ilustracji: 61; inne wydania: rok 2011, oprawa: miękka, ISBN 978-1848844049

Recenzja:
Z opisu wydawcy, w wolnym tłumaczeniu: „... nowe studium kampanii 1812, autorstwa Alexandra Mikaberidze, opisuje dramatyczną bitwę pod Borodino z rosyjskiego punktu widzenia." Przyznaję, że to ostatnie stwierdzenie spowodowało, że książka dość długo stała na półce, bo jak wygląda rosyjski punkt widzenia...

Jednak dorobek dr Alexandra Mikaberidze, zarówno publicystyczny, jak i akademicki - do którego poza nauczaniem historii Europy na uniwersytetach stanowych Mississippi i Florydy zaliczają się także wykłady z historii wojen napoleońskich na Naval War College - przekonał mnie żeby dać tej książce szansę.

Zawartość książki bardzo dobrze odpowiada tytułowi. To jest książka o bitwie pod Borodino - to nie jest kolejna książka o kampanii 1812 z mniej lub bardziej pobieżnym opisem bitwy pod Borodino. Ogólny zarys kampanii zajmuje wszystkiego 11 stron, wydarzenia od 2 sierpnia, do 4 września, które doprowadziły do starcia w tym miejscu i tym czasie kolejnych 17. Następne ponad 170 stron to przebieg wydarzeń w dniach 5-7 września. A ponieważ bitwa pod Szewardino przez Rosjan uważana jest za część bitwy pod Borodino, to jej opis jest jak najbardziej na miejscu. Odwrót Kutuzowa po bitwie, zestawienie strat, skrótowy opis dalszej kampanii zajmują w sumie 23 strony. Reszta to dodatki, z obowiązkowym zestawieniem oddziałów, słownik, bibliografia, indeks. Z zasadniczego tekstu ponad 80% jego treści jest na tytułowy temat, co każe po raz kolejny zadać pytanie, dlaczego u nas tak nie można?

Autor rzeczywiście koncentruje się na stronie rosyjskiej. Mniej miejsca poświęcane jest rozważaniu tematu dyżurnego, dlaczego Napoleon nie obszedł rosyjskiej lewej flanki, więcej ustaleniu dlaczego Rosjanie postanowili walczyć w tym miejscu, w tym czasie, kto o tym zadecydował i jaki był plan, kiedy i dlaczego podjęto określone działania. W przeciwieństwie do wielu zachodnich historyków którzy podejmowali temat bitwy pod Borodino, dr Mikaberidze nie miał problemów z korzystaniem z rosyjskich źródeł archiwalnych i korzystał z nich szeroko. A zarazem poddał zawartość tych źródeł rzeczowej analizie. Dzięki temu otrzymujemy relację opisującą szczegółowo wydarzenia po stronie rosyjskiej, które w wielu zachodnich opracowania traktowane są skrótowo, lub pobieżnie, zaś w wielu opracowaniach rosyjskich, a zwłaszcza sowieckich, ich opis jest czystą propagandą, nie odbiegającą specjalnie od 18-go Biuletynu. A rzeczowa analiza zawartości rosyjskich archiwów ujawnia rzeczy interesujące, w szczególności poważne sprzeczności, które można wyjaśnić w zasadzie tylko tuszowaniem pewnych spraw, lub realizowaniem prywatnych celów przez konkretne osoby.

Sposób prezentacji i analizy, zwłaszcza kontrowersyjnych problemów, jest bardzo przejrzysty, a zestawienia danych, na przykład dla oszacowań sił obu stron i ich strat, są bardzo pouczające. W przypadku niektórych kontrowersyjnych kwestii autor prezentuje sprzeczne relacje, oraz swoją ocenę, która z nich wydaje się najbardziej prawdopodobna, pozostawiając czytelnikowi możliwość dokonania własnej oceny. Bo w istocie przy tak sprzecznych źródłach nikt nie zna przebiegu wydarzeń z absolutną pewnością.

Niewątpliwą zaletą książki jest szeroka baza źródłowa. Nie jest to spojrzenie przez pryzmat relacji i archiwów francuskich, czy francuskich i rosyjskich. Autor korzysta również z relacji i opracowań polskich - w bibliografii znajdziemy Kukiela, Brandta, Kołaczkowskiego. Podobnie nie brakuje materiałów źródłowych dotyczących niemieckojęzycznych oddziałów Wielkiej Armii.

Czy w takim razie można coś tej pozycji zarzucić? Moim zdaniem problemem są mapy. Po pierwsze na formacie zbliżonym do A5 ciężko umieścić użyteczną mapę. Decyzję o wydaniu map w takiej a nie innej postaci podejmuje wydawca. Autor musi się do tej decyzji dostosować. Przy takim formacie prawie wszystkie rozwiązania są złe. Mapy dołączone do książki zawierają bardzo zgrubne, lub wręcz żadne, informacje o rzeźbie i naturze terenu. Utrudnia to śledzenie przebiegu wydarzeń, oraz zrozumienia dlaczego strony pewne rzeczy robiły, lub ich nie robiły. Drugi problem, dość marginalny, to sporadycznie spotykana niekonsekwencja przy pisowni nazw miejscowości, lub użycie nazw niepoprawnych w ówczesnym kontekście politycznym, bo o ile jestem się gotów zgodzić na Kolberg, o tyle na pewno nie na Pozen.

Pomimo tych marginalnych problemów książka jest z pewnością godna polecenia wszystkim interesującym się okresem wojen napoleońskich. Dla zainteresowanych kampanią 1812 roku to w praktyce pozycja obowiązkowa.

 


Komentarze

Dodaj komentarz