.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Ramillies 1706:.
Wargaming Zone     
Czwartek godzina 12:34,
29 czerwiec 2017

Ramillies 1706
Data: Pon 06 Gru, 2010
Autor: Ryszard Kita
Recenzja ksi??ki Rafa?a Radziwonka

Ramillies 1706Opis:
Autor: Rafa? Radziwonka
Wydawca: Bellona
Seria: Historyczne Bitwy
Rok wydania: 2010
Stron: 180
Wymiary: 19,6 x 12,5
Oprawa: mi?kka
ISBN: 978-83-11-11721-1

Recenzja:
Ramillies 1706 Rafa?a Radziwonki to kolejna pozycja tego autora o bitwach hiszpa?skiej wojny sukcesyjnej - poprzednia to Blenheim-Hoechstaedt 1704. W obecnej recenzji postaram si? oceni? nowe dzie?o R. Radziwonki na tle poprzedniej ksi??ki. Wszystko wskazuje na to, ?e b?dzie on kontynuowa? seri? HB-eków o bitwach hiszpa?skiej wojny sukcesyjnej, st?d zapewne doczekamy si? jeszcze kolejnych tytu?ów.

Pierwsze co zwraca uwag? w obecnej ksi??ce to zmniejszona w porównaniu z poprzedni? obj?to??. Nie wynika to jedynie z doboru tematyki. Autor wyra?nie zrezygnowa? ze snucia w?asnych, nieco bardziej oryginalnych dywagacji na temat opisywanych zdarze?, i jak si? wydaje, postanowi? skupi? si? na przetworzeniu i przyswojeniu polskiemu czytelnikowi tego, co napisano na ten temat w literaturze zachodniej. Jedynie na ko?cu, w podsumowaniu, usi?uje pisa? bardziej od siebie. Od razu pojawiaj? si? jednak w tym momencie stare problemy, jak cho?by powtarzanie pewnych stwierdze?, cho? ju? nie w takiej skali jak to mia?o miejsce w Blenheim-Hoechstaedt 1704. Ogólnie mo?na powiedzie?, ?e kompilowanie, a miejscami cytowanie ca?ych ust?pów z dzie? zachodnich historyków wychodzi ksi??ce na dobre, bior?c pod uwag? zarówno styl, jak i zawarto?? merytoryczn?. Moje najbardziej dominuj?ce wra?enie po lekturze tej ksi??ki jest takie, ?e zmniejszenie obj?to?ci nast?pi?o w znacznej mierze wskutek rezygnacji z tych przyd?ugich i powtarzaj?cych w kó?ko to samo wywodów, charakterystycznych dla Blenheim-Hoechstaedt 1704.

Ramillies 1706, podobnie jak poprzednia pozycja, to nie tylko ksi??ka o bitwie. Autor stara? si? tak?e przedstawi? dzia?ania w okresie pomi?dzy bitw? pod Blenheim-Hoechstaedt a Ramillies, czyli oko?o dwóch lat wojny. Sporo i udanie pisze p. Radziwonka o dzia?aniach w skali operacyjnej, przemieszczeniach armii na ró?nych teatrach dzia?a? wojennych, zabiegach Ludwika XIV maj?cych na celu wzmocnienie armii, o sferze dyplomatycznej - w szczególno?ci o niesnaskach w obozie koalicji, które obni?a?y efektywno?? dzia?a? jej armii. By? mo?e ta cz??? ksi??ki wysz?a autorowi nawet lepiej ni? sam opis bitwy i zdarze? bezpo?rednio j? poprzedzaj?cych. Wida? zamys? autora, by poszczególne bitwy ukazywa? na szerszym tle tocz?cej si? wojny. W kolejnych „odcinkach" b?dziemy mogli w zwi?zku z kolejnymi wielkimi bitwami (w które ta wojna wr?cz obfitowa?a) pozna? dalsze fazy zmaga? Francji z niemal ca?? Europ?, przypominaj?cych jako ?ywo o wiek pó?niejsze zmagania z epoki napoleo?skiej.

Sam opis bitwy jest klarowny. Na ko?cu znale?? mo?na mapk?, która w tym przypadku powinna by? dla wi?kszo?ci wystarczaj?ca do zrozumienia jej przebiegu. Analiza starcia od strony taktycznej jest jednak dla mnie miejscami troch? uboga. Brak jakiej? g??bszej refleksji, cho?by ?ladowo (wiem, jest to seria popularnonaukowa i w za?o?eniu raczej adresowana do ludzi, którzy o tej tematyce nie maj? zielonego poj?cia, ale jednak i tutaj mam pewien próg oczekiwa?). St?d przyczyny sukcesu koalicjantów i pora?ki Francuzów jawi? si? w tym wszystkim do?? prosto, trywialnie. Troch? na zasadzie - ot zaatakowali, by?o ich w kluczowym punkcie wi?cej, a marsza?ek francuski nie zauwa?y?, gdzie przebiega g?ówne natarcie. Mo?e tak po prostu by?o - nie czuj? si? na si?ach jednoznacznie przes?dza?, chocia? bior?c pod uwag? ca?okszta?t pisarstwa autora, mo?na mie? w?tpliwo?ci.

Je?li chodzi o bibliografi?, da si? zauwa?y? cz?stsze si?ganie przez p. Radziwonk? do ?róde? i opracowa? nieangloj?zycznych. Mimo to ogólnie nadal pozostaje on pod wyra?nym wp?ywem literatury anglosaskiej. G?ównym bohaterem ca?y czas jest oczywi?cie ksi??? Marlborough. Generalnie, ksi??ka, te? troch? na wzór anglosaski, preferuje przedstawianie sytuacji z pozycji g?ównych bohaterów, czyli w tym przypadku marsza?ka Vendome i w?a?nie ksi?cia Marlborough.

Podsumowuj?c, na pewno jest to lepsza pozycja ni? Blenheim-Hoechstaedt 1704, które (przynajmniej u mnie) nie zebra?o dobrych not. Ogólnie da si? zauwa?y? post?p, cho? daleko jeszcze p. Radziwonce do najlepszych autorów pisz?cych w ramach serii Historyczne Bitwy. Mimo szeregu uwag krytycznych, niew?tpliwie z ksi??ki mo?na si? sporo dowiedzie? o przedstawionym w niej wycinku hiszpa?skiej wojny sukcesyjnej, zw?aszcza je?li kto? wcze?niej nic na ten temat nie czyta?.

 


Komentarze

Śr 08 Gru, 2010 pawel11 napisał:
Witam.
W zasadzie zgadzam si? z recenzj?. Z uwag?: w mojej subiektywnej ocenie mniejsza objeto?? ksi?zki jest te? nast?pstwem rezygnacji autora z dok?adnej charakterystyki armii, ktre opisa? juz w ,,Blenheim 1704". Uwa?am ponadto, ?e co prawda autor nie zalicza si? do najlepszych pisz?cych w serii HB ale prezentuje dobry, solidny poziom i jest o lata ?wietlne przed wieloma twrcami, ktrym skrt stopnia naukowego przed nazwiskiem daje w ich ocenie legitymacje do pisania gniotw na dowolny temat. Dlatego czekam (nie)cierpliwie na kolejne ksi??ki w/w o bitwach hiszpa?skiej wojny sukcesyjnej (obstawiam, ?e teraz b?dzie Oudenarde 1708 lub Malplaquet 1709).
Pozdrawiam.


Dodaj komentarz