.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Talavera de la Reyna 2010:.
Wargaming Zone     
Niedziela godzina 16:33,
28 maj 2017

Talavera de la Reyna 2010
Data: Nd 28 Lis, 2010
Autor: RaV
Obszerna relacja opowiada o przebiegu i atmosferze tego niezwyk?ego spotkania

Po raz trzeci wybrali?my si? do Czech, by rozegra? bitw? przygotowan? przez czeskich kolegów. O ile wcze?niej ?artowa?em sobie nieco ze sk?adu czeskich wargamingowców (wi?kszo?? klubu stanowili nie-Czesi), teraz okaza?o si?, ?e w czeskim klubie rodzimych graczy jest ju? ca?kiem sporo, prawd? powiedziawszy, to chyba nawet wi?cej ni? nas w Ma?opolsce. Ale prócz zupe?nie nowych twarzy spotkali?my równie? starych znajomych.

Ca?a impreza przygotowana by?a bardzo profesjonalnie, pocz?wszy od miejsca, a? po figury i map?. By?a utrzymana w odpowiednim nastroju muzyczka z laptopa, doskona?e materia?y informacyjne o bitwie pod Talavera de la Reina, napoje, przek?ski. S?owem - organizacja perfekcyjna.

Od razu wra?enie zrobi? na mnie teren i figurki, g?ównie ich ilo??, bo do jako?ci samych figur i ich malowania wci?? nie mog? si? przekona?, przyzwyczajenia do najlepszych wzorów z WFB wci?? mam g??boko zakorzenione. Nie b?d? si? specjalnie rozwodzi? nad tym fragmentem, zdj?cia poka?? to znacznie lepiej.

Przepisy, których u?ywali?my to General de Brigade. Mia?em z nimi do czynienia po raz pierwszy, przed bitw? czyta?em je tylko raz. W zupe?no?ci wystarczy?o, mechanika do?? typowa dla przepisów angloasaskich - bu?ka z mas?em. Co do zachowania samych jednostek na polu walki, te? nie spodziewa?em si? cudów i tak faktycznie by?o, o czym poni?ej. Nie wiedzia?em jednak jak wygl?da rozgrywka, znajomo?? przepisów bez rozegrania cho?by jednej bitwy niewielkie daje poj?cie o tym, co si? mo?e wydarzy? na polu walki.

Ogólnie oceniam przepisy bardzo dobrze. Przede wszystkim gra si? szybko, do?? dobrze oddaj? realia pola walki okresu napoleo?skiego i stosownie ograniczaj? co bardziej krewkich genera?ów. Nie da si? w nich zrobi? rzeczy, na które pozwalaj? np. przepisy Newbury i narzucane przez GdB ograniczenia eliminuj? kuriozalne sytuacje, które w przepisach Newbury s? na porz?dku dziennym. Z drugiej jednak strony jest ten problem, ?e gdy genera? brygady dostanie od g?ównodowodz?cego rozkaz dajmy na to ataku, musi go realizowa?, w Newbury nie musi nic :-) Oczywi?cie i tu genera? brygady mo?e spróbowa? zmieni? otrzymany rozkaz zgodnie z w?asnym zdaniem, jednak nie jest to proste i szanse powodzenia nie s? specjalnie du?e. Troch? to ogranicza u?a?sk? fantazj?...

Przejd?my jednak do naszej bitwy. Najpierw nast?pi? podzia? na strony, co ?mieszne, okaza?o si?, ?e alianckich graczy jest o dwóch wi?cej i niespecjalnie którykolwiek z nich kwapi? si? do przej?cia na stron? francusk? :-) W ko?cu kto? si? zlitowa?, nie pami?tam ju? dok?adnie kto i mogli?my rozpocz?? rozstawienie. Jako zaprzysi?g?y nieprzyjaciel Francuzów wcze?niej twardo postanowi?em gra? oddzia?ami hiszpa?skimi, nie dopuszcza?em nawet my?li, bym to ja mia? gra? po stronie francuskiej ;-)

Zadania obu stron by?y proste: Francuzi mieli opanowa? wzgórze, gdzie ulokowali si? alianci, oddzia?y sprzymierzonych mia? powstrzyma? francuskie natarcie. Proste, prawda?

Teren przygotowany przez czeskich kolegów obejmowa? historyczny obszar, na którym toczy?a si? walka z wy??czeniem samej miejscowo?ci Talavera, historycznie sta?y tam tylko bardzo liczne, ale niezbyt ch?tne do walki oddzia?y hiszpa?skie, na przeciwko zm?czonych i zdziesi?tkowanych oddzia?ów francuskich. Dlatego ten obszar zosta? pomini?ty. Nast?pnie rozpoczyna?o si? zbocze wzgórza, które by?o celem ataku strony francuskiej. Na przeciwko wzgórza znajdowa?a si? rzeka, jednak nie mia?a ona ?adnego wp?ywu na walk? i ruch. Gdzieniegdzie by?y niewielkie obszary trudnego terenu, na skrajnym lewym skrzydle aliantów nawet jakie? zabudowania.

Gracze alianccy wyszli z sali, by strona francuska mog?a dok?adnie wyrysowa? swoje pozycje. Co si? dzia?o u Francuzów nie wiem, wiem tylko, ?e gracze alianccy postanowili zachowa? si? zgodnie z histori? i umiejscowienie oddzia?ów by?o mniej wi?cej historyczne. Id?c od prawego skrzyd?a stan??a tam brygada piechoty brytyjskiej, by?y to 2 albo 3 bataliony liniowe plus oddzia?y lekkie, dowodzenie nimi obj??, jak si? pó?niej okaza?o, najmniej do?wiadczony gracz klubu z Pragi. Dalej stan??a kolejna brygada weteranów dowodzona przez Mike'a, obok niego stan??y doborowe oddzia?y piechoty kierowane przez Krzy?ka, dalej stan??y oddzia?y prowadzone przez naszego g?ównodowodz?cego Gary'ego, nast?pnie oddzia?y czeskiego Roberta (pozwoli?em sobie go tak nazwa? w odró?nieniu od naszego polskiego Roberta ;-) Skrajne lewe skrzyd?o aliantów zaj??a moja piechota i kawaleria hiszpa?ska, dowodzili?my nimi wspólnie z Emilem. Od razu ma?e wyja?nienie, ?e to ustawienie i dowodzenie to tylko pocz?tkowe zestawienie, w pó?niejszym okresie sporo si? zmienia?o, przyk?adowo Emil musia? niestety wcze?niej wyjecha?, z kolei prawe skrzyd?o aliantów zosta?o rozbite, wi?c pobity gracz zaj?? si? dowodzeniem innymi brygadami i nie nale?y si? za bardzo do tego schematu przywi?zywa?. Pe?en luz i zabawa na ca?ego.

Ca?o?ci? dowodzi? Gary, trzyma? te? asa w r?kawie, bowiem w odwodzie sta?o jeszcze 6 naszych pu?ków doskona?ej jazdy angielskiej niewidocznej dla przeciwnika. To Gary zdecydowa? gdzie ich u?y? w pó?niejszym okresie bitwy.

Gdy Francuzi byli gotowi, weszli?my na sal? i rozstawili?my si? zgodnie z ustaleniami, dodam tylko, ?e nasz fenomenalny angielski dowódca skrajnego prawego skrzyd?a zacz?? rozstawia? swoje oddzia?y po stronie francuskiej. Wiwat znajomo?? map!

Do?? uszczypliwo?ci. Francuzi rozstawili si? na przeciwko i troch? mi si? zrobi?o s?abo. Francuski szyk mia? mocne skrzyd?a, a na ?rodku a? po horyzont ogromn? bateri? artylerii. S?dzi?em, ?e b?dzie tam sta?a i pilnowa?a, by nam g?upie pomys?y nie przysz?y do g?owy, myli?em si? jednak.

Strona francuska mia?a zadania ofensywne, wszystkie alianckie brygady mia?y rozkaz „Hold", czyli utrzymywali?my w?asne pozycje.

Zacz??o si? od katastrofy - lewe skrzyd?o francuskie ruszy?o mocno do przodu. Oczywi?cie tempo marszu piechoty nie jest imponuj?ce, niemniej kawaleria zatoczywszy szeroki ?uk rozci?gn??a front i lekko od boku zacz??a zachodzi? skrajne angielskie bataliony. Mniej wi?cej w takim samym czasie pojawi?a si? piechota i artyleria francuska, zagro?eni Brytyjczycy zbili si? w dwa czworoboki, które zosta?y koncertowo zmasakrowane ogniem piechoty i artylerii. Co ciekawe oddzia?y kawalerii by?y bardzo s?abe, je?d?cy ledwo trzymali si? na koniach, piechota francuska te? nie by?a specjalnie bitna i wyszkolona. A dowódca brytyjski mia? ogromn? gam? mo?liwo?ci dzia?ania: cofa? si? w linii, zwin?? si? i skróci? front przybli?aj?c si? do s?siedniej brygady, wreszcie podj?? walk?, by zgin?? z honorem, do tego dowodzi? naprawd? do?wiadczonymi ?o?nierzami, którzy niejeden taki widok wiedzieli. Có?, wybrana zosta?a opcja odgrywania roli tarczy strzelniczej - dzi?ki dobremu morale oddzia?y angielskie sta?y 2 lub 3 tury zanim zgin??y.

Tu? obok sytuacja by?a podobna, tylko ?e kawaleria zbli?aj?ca si? do brytyjskiej piechoty by?a znacznie lepsza - polscy lansjerzy weterani plus dwa pu?ki dragonów. By?o si? czego ba?, ale dziwnym trafem kawaleria sta?a na ty?ach piechoty, miast ruszy? równo z ni? i zmusi? przeciwnika do g?ówkowania. A skoro ruszy?a piechota, to cho? angielski dowódca by? mocno przestraszony ilo?ci? przeciwników (rozmawiali?my sobie prywatnie o tej sytuacji), to finalnie nie da? si? nastraszy? i ostrza?em zada? du?e straty przeciwnikowi, po czym nawet ruszy? do przeciwnatarcia (liczebnie przeciwnik by? tu silniejszy od niego jakie? 2-3 razy!). Wiedzia? jednak, ?e od pewnego czasu g?ównodowodz?cy prowadzi mu na pomoc ca?? kawaleri? i w odpowiednim momencie zjawi?a si? ona na polu walki, by zasia? groz? w sercach przeciwników. Dowodz?cy t? brygad? piechoty by? akurat Amerykaninem, wi?c ?mia?em si?, ?e wszystko odby?o si? zgodnie z konwencj? historyczn? i filmow?: bad guys ju? s? krok od triumfu, gdy przybywa ameryka?ska kawaleria. Mimo komizmu sytuacja by?a jak najbardziej prawdziwa :-)

Troch? bli?ej naszego centrum zaawanturowali si? francuscy dragoni o ile dobrze pami?tam. Bateria Krzysia (jedyna chyba jak? mieli?my w tej okolicy) zadawa?a straty nadchodz?cym Francuzom po czym zosta?a zaszar?owana przez kawaleri?. Krzy? wybra? opcj? uniku od szar?y, nie wiedzia? jednak, ?e powoduje to utrat? dzia?. Có? - pech - jak si? okaza?o w dalszej cz??ci bitwy, warto jednak zosta? artylerzystami i walczy? do ko?ca. Kawalerzy?ci byli dzielni do czasu, gdy lekka piechota Krzy?ka od boku i linia piechoty od przodu odpali?y do nich z muszkietów. Mocno poturbowani ch?opcy podali ty?y i uciekli na z?amanie karku.

Nasze centrum sk?ada?o si? z doborowych jednostek. Prób? ich masakrowania podj??a wielka bateria dowodzona przez Roberta, która podsuwa?a si? równocze?nie do przodu. Pocz?tkowo efekt by? ?aden, ale po pewnym czasie elitarny batalion brytyjski zosta? zdziesi?tkowany, inne jednostki pl?cz?ce si? gdzie? obok te? dosta?y swoj? porcj? o?owiu. Przed tak? lawin? ognia trudno by?o si? gdziekolwiek schroni?, ta sytuacja nie mog?a sko?czy? si? inaczej. Sta?a tu te? jedna bateria angielska, ale niewiele mog?a poradzi? przeciw tak wielu armatom przeciwnika - prawda, ?e sama niewiele ucierpia?a od ognia w pocz?tkowej fazie.

Lewe skrzyd?o alianckie by?o bardzo spokojne. Francuska piechota opanowa?a zabudowania i trudny teren przed nimi bez walki. Ponios?a jednak pewne straty od baterii hiszpa?skich dzia? 6-funtowych. Poniewa? oddzia?y te nie mia?y dodatkowych rozkazów posuwania si? naprzód, zauwa?y?em, ?e w pewnym momencie podjecha? do nich g?ównodowodz?cy francuski i wyda? odpowiednie rozkazy. Walec ruszy? do przodu, a by? tym gro?niejszy, ?e by?y to ca?kiem dobre oddzia?y, ustawione w szyku mieszanym, do tego bardzo liczne. Stoj?ca obok mnie brygada KGL dosta?a hiszpa?sk? bateri? 12-funtow?, która okaza?a si? bohaterk? tego odcinka. Bateria prowadzi?a ogie? do Francuzów, na który ci niespecjalnie mogli odpowiada?, wi?c ponosili spore straty. Gdy bataliony francuskie dotar?y do stóp wzgórza, dosta?y jeszcze ogie? od piechoty i cho? os?aniane przez wolty?erów, do?? powa?nie si? skurczy?y. Francuzi podj?li frontalny atak odpychaj?c bodaj?e 2 bataliony do ty?u. Na szcz??cie by?a druga linia, a czeski Robert na moj? pro?b? zabra? cz??? oddzia?ów bardziej na ?rodek. Co prawda os?abia?o to kiepskiej jako?ci hiszpa?sk? piechot?, ale nie zanosi?o si?, ?e zostanie ona szybko zaatakowana; jednostki KGL by?y bardziej potrzebne gdzie indziej, tam wi?c trafi?y. Francuskie sukcesy by?y raczej minimalne, ale pozwala?y przygotowa? si? do kolejnego szturmu. Najlepsze wra?enie zrobi?a hiszpa?ska bateria 12-funtowa, kiepskie rzuty i s?absze wyszkolenie nie pozwoli?y hiszpa?skim artylerzystom zabi? tak wielu Francuzów jak powinni, ale w kulminacyjnym momencie, gdy z 4 zosta?y ju? tylko 3 dzia?a, a obs?uga by?a mocno przestraszona, francuski gracz zdecydowa?, ?e zuchwalców pr?dzej zetrze na proch szybki atak kolumny piechoty, ni? d?u?sze ostrzeliwanie przez wolty?erów. Zdesperowani artylerzy?ci odpalili salw? kartaczy i francuska piechota po sporych stratach cofn??a si?. Jednak czas mia? kluczowe znaczenie na tej pozycji i cho? los baterii by? przes?dzony, kolejna tura zosta?a obroniona. Niestety, piechota po obu stronach baterii uleg?a przewadze przeciwnika i dobrze prowadzonemu natarciu, w ko?cu bateria równie? zosta?a zniszczona.

Wró?my jednak na prawe skrzyd?o sprzymierzonych. Po rozbiciu prawoskrzyd?owej brygady Francuzi ponie?li spore straty od „ameryka?skiej" brygady tu? obok. Chwil? pó?niej pojawi?a si? kawaleria prowadzona przez g?ównodowodz?cego i rozpocz??a seri? szybkich szar? taktycznych. Cz??? nie wysz?a o ile pami?tam, cz??? by?a niemo?liwa z powodu ciasnoty, ale sukcesy „amerykanów" pozwoli?y na rozwini?cie skrzyde?. Pierwsz? ofiar? pad?a s?abej jako?ci kawaleria francuska. Rozbita uciek?a, ale poci?gn??a za map? jeden dobry pu?k angielski. Cz??? piechoty francuskiej atakuj?c niezbyt udatnie rozpierzch?a si? w te?cie morale z powodu strat. Gdy zrobi?o si? wi?cej miejsca angielscy kawalerzy?ci rozzuchwalili si? na dobre. Kube? zimnej wody na g?owy wyla?a im jednak artyleria francuska, by?o jej du?o i wcale nie mia?a zamiaru ucieka?. Po ogromnej szamotaninie, ta?cu kawaleryjskim z nawrotami, szar?ami, wycofywaniem si? i zawracaniem skrzyd?o francuskie zosta?o niemal zmiecione. Jednak niewiele to da?o, bo stoj?ce w pobli?u baterie francuskie zmieni?y front i wspierane przez piechot? drugiego rzutu zamkn??y spor? cz??? pola walki. Sko?czy?o si? rumakowanie.

Oddzia?y stoj?ce nieco bli?ej centrum pokona?y tymczasem si?y francuskie, które próbowa?y je straszy? i zostawiwszy minimalne ubezpieczenia ruszy?y w kierunku najwy?szego punktu wzgórza, bo tu rozgrywa?y si? dantejskie sceny.

Tymczasem skrajna prawa flanka francuska ruszy?a do natarcia na hiszpa?sk? piechot?. 6-funtowa bateria hiszpa?ska strzela?a ile mog?a, postrzelani Francuzi dotarli do stóp wzgórza. Kawaleria francuska przedziera?a si? skrajem pola walki, ruszy?em wi?c brygad? jazdy hiszpa?skiej. Uda?o mi si? z?apa? nieszcz?snych Francuzów z r?k? w nocniku: du?y pu?k lekkiej jazdy francuskiej posuwa? si? w kolumnie, naprzeciw wys?a?em o po?ow? mniejszy pu?k ci??kiej jazdy hiszpa?skiej. Oba pu?ki mia?y kiepskie konie, by?y tak samo do?wiadczone, pech Francuzów polega? na tym, ?e byli w szyku, który nie dawa? im impetu i walczyli przeciw ci??kiej kawalerii, jedynym ich plusem by?a liczebno??. I co zrobili wspaniali dragoni hiszpa?scy? Ano ruszyli do natarcia, owszem, ale w po?owie drogi si? rozmy?lili, a zanim podj?li dalsz? decyzj?, spadli na nich Francuzi. Szcz??ciem jazda francuska nie mia?a impetu, co pozwoli?o prze?y? moim je?d?com tur?, drugi pu?k ci??kiej jazdy czeka? ju?, by da? wsparcie, z ty?u stali równie? huzarzy, co ciekawe na dobrych koniach, lepszych ni? drago?skie. Niestety, wsparcie nie pomog?o, t? walk? Hiszpanie przegrali. Starcie to by?o zupe?nie niepotrzebne, jazda francuska nie stanowi?a zagro?enia dla oddzia?ów broni?cych si? na wzgórzu, nie mia?aby impetu w czasie szar?y pod górk?, ale poniewa? si? wystawi?a, chcia?em j? ukara?. Có?, je?d?cy hiszpa?scy mieli inne plany. Ca?e szcz??cie, ?e teren by? tak w?ski, ?e drugi pu?k jazdy francuskiej nie wszed? do akcji, wtedy pewnie ?ywa noga nie zosta?aby z hiszpa?skiej jazdy.

Od tego momentu moja rekonstrukcja zdarze? jest mocno hipotetyczna, tylko na podstawie zdj?? i relacji innych, bo niestety, odleg?o?? od Krakowa spowodowa?a, ?e wyjecha?em z Pragi odpowiednio wcze?nie. D?ugi, czterodniowy weekend w Polsce stwarza? zagro?enie, ?e utkn? w korkach, a nie mog?em sobie na to pozwoli?.

W centrum wym?czone i zdziesi?tkowane ogniem bataliony brytyjskie, cho? elitarne, nie wytrzyma?y natarcia piechoty Roberta i poda?y ty?y. Równie? brygada KGL p?k?a na swoim prawym skrzydle i mocno si? cofn??a, jednak jej stan osobowy nie by? za bardzo przetrzebiony i po zatrzymaniu cofaj?cych si? nadawa?a si? ona do dalszej walki. Za? Krzysiowe oddzia?y, uwolnione od m?cz?cej obecno?ci Francuzów, nadesz?y w sam? por? i mimo, ?e Francuzi dotarli na szczyt, nie mieli szansy go utrzyma? - zostaliby sturlani ze wzgórza albo wzi?ci do niewoli. Na lewym skrzydle aliantów piechota francuska dotar?a w pobli?e brygady hiszpa?skiej, domniemuj?, ?e pewnie wzi??a bateri? 6-funtow? ze sporymi stratami, które zada? jej ostrza?, ruch kawalerii hiszpa?skiej spowodowa? jednak, ?e 2 skrajne bataliony francuskie sta?y d?ugo w czworobokach, przez co si?a natarcia na pewno by?aby mniejsza i ?atwiej by?oby postrzelane artyleri? francuskie oddzia?y powstrzyma?.

Bitwa zako?czy?a si? wi?c zwyci?stwem sprzymierzonych, bo ?adn? miar? Francuzi celu swego natarcia osi?gn?? i utrzyma? nie mogli.

Podsumowanie b?dzie krótkie, bo wi?kszo?? rzeczy ju? zosta?a opisana. Impreza by?a ?wietna, ludzie, których spotkali?my tak?e. Znamy si? zreszt? z du?? cz??ci? z nich, rozgrywki z nimi to prawdziwa przyjemno??.

Przepisy bardzo mi si? spodoba?y, wreszcie ogl?daj?c pole walki z lotu ptaka, mia?em wra?enie, ?e jest ono bliskie realiom swojej epoki. Troch? boli losowo?? niektórych sytuacji, szczególn? ofiar? pecha pad? Mark dowodz?cy atakuj?c? KGL brygad? francusk? - mog? si? myli?, ale co najmniej 13 razy rzuca? na 2k6 wynik 3-4 w czasie ró?nych testów, co spowodowa?o, ?e nie osi?gn?? tak wiele, jak móg?by. Inna sprawa, ?e dzi?ki dobremu ustawieniu i my?leniu i tak szed? do przodu i uzyska? prze?amanie nawet przy tak koszmarnych rzutach! Inna wada tych przepisów dotyczy dzia?a? lekkiej piechoty; otó? jej ogie? jest tak samo (nie)skuteczny zarówno do wrogiej lekkiej piechoty w rozproszeniu, jak i wielkich, g?sto upakowanych kolumn. Oryginalnie by?o jeszcze gorzej, czescy koledzy wprowadzili pewn? zmian?, ale w moim odczuciu to wci?? jeszcze nie to.

Atmosfera spotkania równie? by?a doskona?a. Wszystko na luzie, spokojnie, nie ma liczenia k?tów, pierwiastków, dziesi?tych cz??ci itd., a kilka spornych sytuacji zosta?o rozwi?zanych prostym rzutem ko?ci?. Koniec i bomba, a kto nie by? ten tr?ba.

 


Komentarze

Śr 08 Gru, 2010 pawel11 napisał:
Witam.
Bardzo ciekawy opis. Sama bitwa te? imponuje skal? i terenem. Daj Bo?e doczeka? takiego starcia na przepisach NR ,,Napoleon" ;)
Co do dowodzenia strony francuskiej to s?owo ,,dyletanctwo" jest chyba najw?a?ciwsze, bo ,,amatorstwo" to by?by juz komplement.
Pozdrawiam.

Czw 02 Gru, 2010 Robert napisał:
Jeszcze tylko w skrcie gar?? uwag na temat dzia?a? przegranej strony francuskiej- przegranej moim zdaniem w pe?ni zas?u?enie, bowiem liczba b??dw pope?nionych przez graczy tej strony by?a wyra?nie wi?ksza ni? ich przeciwnikw ( ktrzy w zasadzie dopki stali i strzelali, to b??dw nie pope?niali;-).

B??dy na szczeblu operacyjnym:
- Z?y plan bitwy, je?li celem by?o zdobycie wzgrza
- Brak by?o g?wnego punktu natarcia- linia brygad roz?o?onych jedna obok drugiej, bez drugiego rzutu i bez jakichkolwiek rezerw na szczeblu poszczeglnych korpusw i ca?ej armii
- 3 rozdzielone w czasie i kierunku uderzenia zamiast jednoczasowego i nakierowanego na cel g?wny
- Rozbie?ne i drugorz?dne kierunki natar? prowadz?ce do zu?ycia jednostek w?asnych (celem by?o wzgrze w centrum, najwi?cej jednostek w?asnych zu?yto atakuj?c drugorz?dne cele na skrzyd?ach)
- Brak g?wnodowodz?cego w trakcie bitwy- w fazie wst?pnej zaanga?owa? si? bez reszty w niewielk? potyczk? na skraju pola walki i straci? z oczu cel g?wny i ca?o?? pola bitwy

B??dy taktyczne:
- Brak pomys?u na wykorzystanie kawalerii (czo?owe szar?e na baterie, szar?e na przewa?aj?cego liczebnie (i jako?ciowo) przeciwnika
- W wi?kszo?ci przypadkw brak wsparcia w?asnej artylerii przy natarciu
- Brak u?ycia broni po??czonych- nigdzie nie zaistnia?o wsp?dzia?anie jednocze?nie 3 elementw- piechoty i kawalerii ??cznie z artyleri?
- Orde mix zastosowany w natarciu powodowa? spowolnienie marszu oraz bardzo du?e straty od ostrza?u angielskiej piechoty
- Du?e zag?szczenie jednostek i brak przerw pomi?dzy pierwsz? i drug? lini? brygady znacz?co utrudnia?o manewrowanie i powodowa?o przemieszania jednostek odchodz?cych z pierwszej linii z nast?puj?cymi za nimi
- Jednoczesne szar?e 2 -3 batalionw tu? obok siebie na wprost na lini? przeciwnika zwi?ksza?y straty i w razie niepowodzenia powodowa?y testy dla ca?ej brygady
- Atakowanie na ?rodek linii angielskiej piechoty- najcz??ciej skutkuj?ce powstrzymaniem ogniem szar?uj?cych

Jestem otwarty na dyskuj?, jak nale?a?o prowadzi? natarcie na ka?dym ze szczebli- armii z?o?onej z dwch korpusw, ka?dego z korpusw osobno oraz na szczeblu atakuj?cych brygad.
Pozdrawiam, R.

Wt 30 Lis, 2010 Robert napisał:
Dok?adne si?y stron i klasyfikacj? jednostek mo?na znale?? tutaj: http://wargaming.pl/forum/index.php?topic=1022.msg7798#msg7798

Pon 29 Lis, 2010 Rafal1999 napisał:
Witam,
serdecznie dziekuj? za ciekawy opis bitwy. Mam pytanko, w jakiej skali byly figury bo nie doczyta?em si?? Czy mo?na by by?o doda? lub otrzyma? na maila:rafal.k1999@vp.pl OBB obu stron?
Mam ochot? rozegra? ten scenariusz na przepisach LFS III (opis zamieszczony by? wcze?niej na stronie). Co do malowania to na tych zdjeciach i tak nie wida?, wiwc nie ma co sie tym przejmowa?. Ciesze si?, ?e GdB sie podoba?, mia?em rzyjemno?? t?umaczy? te rulsy. Wg mnie maj? ciekawe rozwiazania, ale skala jest bardzo du?a.
Pozdr,
Rafa?


Dodaj komentarz