Wargaming Zone     

Jankesi przeciw Czerwonym Kurtkom
Data: Sob 23 Lut, 2008
Autor: Paweł Zatryb
Raport z bitwy rozegranej w realiach wojny amerykańsko-brytyjskiej 1812-1814

Jankesi przeciw Czerwonym Kurtkom



Starcie odbyło się dnia 29.12.2007 r. w siedzibie klubu STRATEG w Warszawie przy ul. Mokotowskiej 55/132. W grze uczestniczyły 4 osoby. Autorem scenariusza był Paweł Zatryb.



Wprowadzenie historyczne

Bitwa pod Nowym Orleanem miała miejsce 8 stycznia 1814 r. i była jednym z większych starć wojny amerykańsko – angielskiej toczonej na obszarze Ameryki Płn. w latach 1812 – 1815. Wbrew temu co napisano w wielu polskich publikacjach wojna ta nie była próbą ponownego podporządkowania sobie przez Anglię swojej dawnej kolonii. Przeciwnie, to Amerykanie postanowili „nieść demokrację” i zaatakowali brytyjską Kanadę. Walki toczyły się ze zmiennym szczęściem do połowy 1814 roku, kiedy to na kontynent amerykański przybyły oddziały brytyjskie przerzucone z Europy po klęsce napoleońskiej Francji. Doborowe pułki księcia Wellingtona szybko pokazały Amerykanom jak walczy się w Europie i zadały im szereg klęsk, zajmując nawet przejściowo Waszyngton. Także walka o Nowy Orlean mogła zakończyć się sukcesem Anglików, gdyby ich niecierpliwy głównodowodzący – gen. Pakenham – nie podjął zgubnej w skutkach decyzji o przeprowadzeniu szturmu, zamiast prowadzić dalej oblężenie. Ale cóż, gdy się jest szwagrem Wellingtona to można mieć kompleksy, na które terapią mogą być tylko sukcesy militarne. Paradoksem jest, że bitwa została stoczona już po zawarciu traktatu pokojowego w Gandawie, o czym jednak dowódcy walczących stron nie wiedzieli. Pierwszy okręt z wieściami o zawarciu pokoju przypłynął dokładnie w miesiąc po bitwie...



Założenia:

Starcie miało mieć charakter asymetryczny, tj. strona atakująca miała zdecydowanie mniejsze szanse na odniesienie sukcesu. Za tą tezą przemawiało silne ufortyfikowanie pozycji amerykańskich, które tworzyły ciągłą linię umocnień. Celem bitwy była więc próba odpowiedzi na pytanie: czy w przypadku lepszego dowodzenia i braku zamieszania po stronie angielskiej, które miały miejsce w prawdziwej bitwie (i które w niemałym stopniu przyczyniły się do porażki), istniała realna szansa zdobycia fortyfikacji czołowym atakiem?



Siły stron:

Siły angielskie:

Generał głównodowodzący

1 Brygada Piechoty

skład:

generał brygady

3 x bat. piech. lin. (kl. B)*

3 x komp. strzelców (kl. A; sztucery)**

2 Brygada Piechoty

skład:

generał brygady

3 x bat. piech. lin. (kl.B)*

2 x komp. strzelców (kl. A; sztucery)**

* - kompanie lekkie o normalnym poziomie wyszkolenia do walki w rozproszeniu.

- kompanie grenadierów (kl. morale B/ wyszkolenie A)

** - strzelcy o normalnym poziomie wyszkolenia do walki w rozproszeniu.

Siły amerykańskie:

Generał głównodowodzący

1 Brygada Piechoty

skład:

pułkownik

bateria nr 1(kl. B) – 3 x armata oblężnicza (20 kul; 4 kartacze)

1 x pułk milicji z Luizjany (kl. C/D; Nieregularni)*

1 x pułk milicji z Kentucky (kl. D; Nieregularni)****

organizacja jednostek piechoty:

* - 6 kompani po 4 figurki;

** - 4 kompanie po 4 figurki.



2 Brygada Piechoty

skład:

pułkownik

bateria nr 2 (kl. B) – 4 x armata 12 funt. (23 kule; 5 kartaczy)

bateria nr 3 (kl. B) – 3 x armata 6 funt. + 1 x haubica polowa

(armaty: 23 kule; 6 kartaczy/ haubica:18 granatów; 3 kartacze)

2 x batalion piechoty liniowej (kl. C)*

1 x pułk milicji z Tennessee (kl. D; Nieregularni)**

organizacja jednostek piechoty:

* - 8 kompanii po 2 figurki;

** - 4 kompanie po 5 figurek;

Uwagi:

bataliony piechoty liniowej mają po kompani lekkiej; harcownicy o normalnym poziomie wyszkolenia;

wszystkie jednostki mogą działać ,,harcownikami trzeciego szeregu”;

nie licz faktora „-1” przy ogniu z broni strzeleckiej dla piechoty U.S. klasy D.



faktory dla kartaczy z armat oblężniczych:

do 10 cm – 34

do 20 cm – 33

do 30 cm – 31

do 40 cm – 29

do 27 cm - 27



Teren walk – ukazano na zdjęciu poniżej. Omówienia wymagają elementy fortyfikacyjne (dla lepszego zilustrowania wymiary umocnień zostały podane w centymetrach).
Ogólny widok pola bitwy


Linia fortyfikacji na odcinku 40 cm od brzegu rzeki składała się z reduty dla artylerii i chroniących ją po obu stronach fleszy. Całość miała wysokość 3,5 do 4 cm. Przyjęto, że stoki umocnień należy traktować jak strome wzgórze (nie można szarżować). Dalej ciągnęła się linia umocnień w formie wału ziemnego o wysokości 1,5 cm. Na tym odcinku fortyfikacji można było zadeklarować szarżę. Przyjęto też, że całość umocnień stanowi „twardą przeszkodę” przy rozliczaniu wyników ostrzału do jednostek za nią ukrytych. Dodatkowym utrudnieniem dla atakujących była wykopana w odległości 8 cm od linii umocnień fosa o szerokości 3 cm.



Pogoda:

Historyczne natarcie rozpoczęło się przed świtem (jeszcze w ciemnościach). Ponieważ przepisy nie przewidują prowadzenia walk w nocy przyjęto założenie, że jest mgła – co ograniczało zasięg widoczności do 30 cm (opary mgły widoczne na zdjęciach w postaci białych smug). Mgła miała się rozwiać po upływie co najmniej godziny (10 ruchów). Strony wiedziały o przepisie dotyczącym minimalnego czasu zalegania oparu. Nie znały czasu faktycznego ustąpienia mgły, który neutralny określił w wyniku rzutu K6. Uzyskany wynik powodował, że mgła miała się rozwiać po 12 ruchu.



Zadania:

Strony miały następujące zadania:

Anglicy – opanować linie umocnień i obronić uczyniony wyłom przed ewentualnymi kontratakami.

Amerykanie – odeprzeć przeciwnika utrzymując całą ufortyfikowaną linię obrony.



Pozycje stron:

Amerykanie:

Patrząc od strony rzeki pozycję zajmowały następujące pododdziały:

½ pułku milicji z Kentucky

bateria nr 1 (w reducie)

½ pułku milicji z Kentucky

pułk milicji z Luizjany

bateria nr 2

pułk milicji z Tennessee

bateria nr 3

batalion piechoty liniowej nr 1

Wszystkie wymienione pododdziały piechoty zajmowały pozycje w szyku liniowym, bezpośrednio na linii umocnień. Odwód zgrupowania stanowił batalion piechoty liniowej nr 2, który został umieszczony około 20 cm za pierwszą linią. Baon był rozciągnięty kompaniami wzdłuż całej linii obrony (kompania co 20 cm), z zadaniem kontratakowania w przypadku przerwania frontu.



Anglicy:

Plan ataku ułożony przez angielskiego głównodowodzącego zakładał uderzenie na lewe skrzydło Amerykanów (czyli to oddalone od rzeki). Za przyjęciem takiego rozwiązania przemawiały dwie przesłanki: słabszy rodzaj umocnień na tym odcinku i możliwość skrytego podejścia do fortyfikacji pod osłoną lasu. Umocnienia znajdowały się 30 cm od skraju lasu. Co prawda we mgle widoczność wynosi również 30 cm, ale gdyby przeciwnik otworzył ogień artyleryjski na oślep (co jest wg przepisów możliwe), niewątpliwie las zmniejszyłby straty w ostrzeliwanych jednostkach.

Linia wyjściowa Anglików biegła wzdłuż koryta płytkiego strumienia i była oddalona o 80 cm od fortyfikacji.

Na skraju prawego skrzydła zajęła pozycję 2 B.P. Jej awangardę tworzyły 2 kompanie strzelców i lekkie kompanie (3) wydzielone ze wszystkich batalionów liniowych brygady. Za tyralierą rozwinięto po kolei w szyku liniowym bataliony 2 B.P., każdy o 8 cm za poprzednikiem. W odległości 6 cm od 2 B.P., na jej lewym skrzydle w analogiczny sposób ugrupowała się 1 B.P. Różnica polegała na tym, że 3 kompanie strzelców z 1 B.P. zostały wydzielone z sił brygady i ustawione na przeciwko reduty.

Łącznie front jednostek angielskich na kierunku głównego uderzenia miał 60 cm szerokości, co stanowiło 2/5 całkowitej szerokości pola walki.

Rozkazy zakładały podejście do fortyfikacji pod osłoną lekkich formacji, a następnie kierowanie do natarcia kolejnych rzutów piechoty liniowej, która w zależności od okoliczności miała ogniem lub atakami na białą broń zmusić przeciwnika do opuszczenia umocnień. Wydzielone kompanie strzeleckie na lewym skrzydle otrzymały rozkaz pozorowania natarcia na redutę.



Przebieg walk:

Ruch 1:

Oddziały angielskie ruszają do ataku. Amerykanie nie przejawiają żadnej aktywności.



Ruch 2:

Anglicy z uwagi na trudny teren powoli przesuwają się do przodu. Głównodowodzący Amerykanami decyduje się wysłać lekką kompanie z 1 bat. lin. w celu rozpoznania lasu przed frontem swojej brygady.



Ruch 3 :

Angielscy strzelcy wyłaniają się z mgły naprzeciw reduty. Rozpoznają pozycje amerykańskie i otwierają ogień do przeciwnika. Amerykanie nie odpowiadają.

Na drugim skrzydle lekka kompania U.S. opuszcza umocnienia i kieruje się w stronę lasu. Główne siły Anglików nadal maszerują przez las.



Ruch 4:

Lekka kompania U.S. natyka się w lesie na tyraliery przeciwnika. Następuje wymiana ognia na bliskim dystansie. Pododdziały 1 B.P. U.S. chcąc uniknąć nękającego ognia strzelców chowają się za umocnieniami (kładą się).



Ruch 5:

Kompania angielskich strzelców deklaruje szarżę na lekką kompanie U.S., która deklaruje - i po teście wykonuje - unik. Amerykańscy artylerzyści wstają - obsadzają działa w reducie i otwierają ogień kartaczowy do strzelców przekraczających fosę, którzy odpowiadają im ze sztucerów. Żadna ze stron nie ponosi większych strat.



Ruch 6:

Angielskie tyraliery wychodzą z lasu, podchodzą do fosy i rozpoznają amerykańskie pozycje. Dochodzi do wymiany ognia z lekką kompanią U.S., którą 5-krotnie słabsi liczebnie Amerykanie przegrywają. Do Anglików otwiera ogień kulami bateria nr 3.

W rejonie reduty strzelcy ostrzeliwują ze sztucerów przeciwnika, który nie przejawia żadnej aktywności.



Ruch 7:

Kompania angielskich strzelców deklaruje szarżę na wysuniętą przed umocnienia lekką kompanię U.S., która deklaruje - i po teście wykonuje unik za umocnienia. Strzelcy w pościgu wpadają pod zmasowany ogień pięciu kompanii piechoty U.S. Z lasu wychodzą pierwszoliniowe bataliony obu angielskich brygad. Do bliższego z nich otwiera ogień kartaczowy bateria nr 3, a sama dostaje się pod ogień lekkiej piechoty przeciwnika, który z powodu osłony jest jednak nieskuteczny.

W reducie artylerzyści ponownie kładą się za umocnieniami chcąc uniknąć ognia ze sztucerów.



Ruch 8:

Kompania strzelców deklaruje atak na obsadę reduty. Broniący jej artylerzyści wstają i oddają jeden strzał kartaczem ale nie zatrzymuje to uderzenia. Dochodzi do walki wręcz, którą artylerzyści mimo przewagi liczebnej zdecydowanie przegrywają (mają 4 pkt dezorganizacji).

Na drugim skrzydle lekka piechota angielska forsuje fosę. Strzelcy zostają cofnięci w celu reorganizacji. Czołowe bataliony podchodzą do fosy, a drugi rzut obu brygad wychodzi z lasu. Cała piechota, milicja i artyleria 2 B.P. otwiera ogień do przeciwnika.



Ruch 9:

W reducie nadal toczy się walka wręcz, którą Amerykanie przegrywają. Mimo to w wyniku „testu po walce wręcz” pozostają na swoich pozycjach i bronią dział. Bataliony milicji zajmujące umocnienia po obu stronach reduty wstają, ale nie przejawiają żadnej innej aktywności.

Na drugim skrzydle pierwszorzutowe bataliony pod osłoną ognia lekkich kompanii forsują fosę. Drugi rzut podchodzi do fosy, a trzecie bataliony obu brygad wychodzą z lasu. Do walki wracają strzelcy. Wszystkie opisane manewry odbywają się pod silnym ogniem amerykańskiej piechoty i kartaczami artylerii, które zadają Anglikom duże straty. W ich następstwie 1 batalion 1 B.P. (1/1 B.P.) w wyniku testu morale dostaje wynik „wycofanie do ukrycia”.



Ruch 10:

Walka wręcz w reducie zostaje ostatecznie rozstrzygnięta na korzyść strzelców, a amerykańscy artylerzyści rzucają się do ucieczki. Jednakże już w chwilę potem nacierająca w szyku zwartym kompania z odwodowego 2 bat. liniowego U.S. (prowadzona osobiście przez głównodowodzącego) spycha Anglików z reduty.

Na głównym odcinku walk 1/1 B.P. cofa się, czym dezorganizuje ruch następnego batalionu. Z kolei 1/2 B.P. pozbawiony osłony skrzydła nie podejmuje żadnej akcji. Angielska lekka piechota wraz ze strzelcami ostrzeliwują pozycje Amerykanów, ale bez większych efektów. Natomiast nacierający ciągle pozostają pod ogniem przeciwnika, który zadaje im ciężkie straty. Szczególnie morderczy jest efekt działania kartaczy z armat 12 funtowych. Ginie generał dowodzący 1 Brygadą Piechoty.

2 bat. lin. U.S. na rozkaz głównodowodzącego zaczyna się koncentrować za pozycjami 1 bat. lin. U.S. z zadaniem kontratakowania w przypadku przerwania linii obrony.



Ruch 11:

2/1 B.P. deklaruje szarżę na 1 bat.lin. U.S. oraz pułk milicji z Kentucky. Anglicy – prowadzeni przez generała głównodowodzącego ruszają do ataku, ale ogień obrony zatrzymuje ich na odcinku obsadzonym przez milicje. Pozostałe pół batalionu dochodzi do umocnień i nawiązuje walkę wręcz. Zdezorganizowani szarżą przez przeszkodę liniową (fosa) Anglicy przegrywają starcie z piechotą U.S. i rzucają się do ucieczki pociągając ze sobą resztę batalionu i głównodowodzącego. 3/1 B.P. dochodzi do fosy ale nie forsuje jej. 1/1 B.P. reorganizuje się pod lasem.

Na odcinku 2 B.P. jej 1 batalion nadal pozostaje bierny, podobnie jak pozostałe jednostki brygady. Walkę ogniową prowadzi jedynie lekka piechota i strzelcy. Natomiast Amerykanie ciągle prowadzą zmasowany ogień zadając przeciwnikowi dalsze straty.

Na drugim skrzydle strzelcy ostrzeliwują obrońców reduty. Pierwsze działania podejmuje pułkownik – dowódca 1 B.P., który rozkazuje wysłać do reduty jedną kompanię milicji.



Zakończenie bitwy:

Po 11 ruchu gracze dowodzący stroną angielską deklarują, że nie mają zamiaru kontynuować natarcia i podejmą zaraz odwrót na pozycje wyjściowe. W związku z powyższym zapada decyzja o zakończeniu rozgrywki.





Straty:

Straty sił angielskich:

Zabici:

15 x fizylier (piechota liniowa)

1 x grenadier

2 x żołnierz lekkiej kompani

1 x strzelec

generał – dowódca 1 Brygady Piechoty



Straty sił amerykańskich:

Zabici:

1 x fizylier (piechota liniowa)

1 x milicjant

1 x artylerzysta



Ocena działań stron:

Anglicy:

Plan bitwy ułożony przez głównodowodzącego był bardzo dobry. Niestety zabrakło konsekwencji w jego wykonaniu. Po wielkich stratach jakie poniosły czołowe bataliony dowodzący Anglikami uznali się za pobitych, chociaż posiadali jeszcze sprawne pododdziały, a baony trzeciego rzutu nie poniosły dotąd prawie żadnych strat.

Zawiodło użycie lekkich formacji, które co prawda osłoniły dość skutecznie podejście baonów liniowych pod fortyfikacje ale potem rozproszyły swój ogień zamiast skupić się np. na eliminacji obsług dział przeciwnika.

Nie wiadomo dlaczego 1/2 B.P. nie podjął próby szarży na przeciwnika, po tym jak już sforsował fosę i uporządkował się. Fakt, baon miał spore straty, ale można było spróbować zaatakować albo chociaż podjąć walkę ogniową. Tego też nie uczyniono.

Szarża 2/1 B.P. była hazardem. Prawdopodobnie deklarując ją gracz liczył na załamanie się przeciwnika w wyniku „testu reakcji na szarżę”. Po tym jak to nie nastąpiło szarża była skazana na niepowodzenie.

Natomiast działania wydzielonych kompani strzeleckich były majstersztykiem. Manewr obliczony początkowo na pozorowanie natarcia, w sprzyjających okolicznościach rozwinął się w prawdziwy atak i przyniósł chwilowe powodzenie. Było to możliwe dzięki bierności przeciwnika, ale o tym niżej.

Oceniając dowodzenie graczy należy pamiętać, że mieli oni do wykonania bardzo trudne zadanie, a o niepowodzeniu nie zadecydowały ich błędy (których popełnili bardzo mało), lecz ufortyfikowana pozycja obronna i twardy opór nieprzyjaciela.



Amerykanie:

Plan bitwy ułożony przez głównodowodzącego zakładał statyczną obronę linii umocnień. Stąd też trudno mówić o wybitnym dowodzeniu. Głównodowodzący amerykański (będący także pułkownikiem - dowódcą 2 B.P.) grał po prostu dobrze. Nie można tego samego powiedzieć o pułkowniku dowodzącym 1 B.P. Nie dość, że dopuścił, aby strzelcy przeciwnika weszli na redutę i zajęli baterię, to nie uczynił nic, aby ich stamtąd wyprzeć. Musiał się tym zająć generał i odwodowy pododdział. Zresztą, gdyby strzelcy angielscy (klasy A) sformowali w reducie szyk zwarty to milicja (klasy D), a nawet piechota U.S. (klasy C) miałyby spore problemy z odzyskaniem reduty. Na szczęście dla Amerykanów strzelcom zabrakło na to czasu. Bierność dowódcy 1 B.P. zadziwia: tak jakby po tym, gdy stwierdził, że jego odcinek nie jest atakowany, stracił zainteresowanie cała bitwą (każdemu może się zdarzyć gorszy dzień).

Na koniec chciałem podziękować wszystkim uczestnikom rozgrywki za miło spędzony czas.

Komentarze

Pon 25 Lut, 2008 klemens napisał:
Wielce interesujące starcie.
Ogromnie trudne zadanie dla atakujacego, zakładam sądząc z opisu, że Angolami grali doświadczeni gracze.
Amerykanie pewnie mocno sie denerwowali..........co, gdzie i w jakiej ilości sie pojawi.

Pon 25 Lut, 2008 Robert napisał:
Jak dla mnie bomba. Proporcje strat robią szczególne wrażenie...
Pozdrawiam, bardzo ciekawe starcie


Dodaj komentarz