.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Lovosice 30 IX 2006:.
Wargaming Zone     
Niedziela godzina 02:08,
16 grudzień 2018

Lovosice 30 IX 2006
Data: Nd 08 Kwi, 2007
Autor: RaV
Krótka fotorelacja z imprezy wargamingowej

Jakiś czas temu krakowskie i warszawskie środowisko wargamingowe nawiązało kontakt z grupą z nieodległej Pragi czeskiej. Od kolegów z Czech dostaliśmy zaproszenie na odbywające się 30 września 2006 r. w Lovosicach spotkanie grup rekonstrukcyjnych, przy okazji tego wydarzenia zaplanowali oni pokazanie swoich osiągnięć na polu wargamingu.

Z Polski wybrała się silna grupa w składzie dwóch osób: Robert i Rafał. Wyjechaliśmy z Krakowa w piątek po południu z intencją noclegu w Lądku Zdroju i wczesnego wyruszenia do Lovosic w sobotni poranek. Wszystko poszło zgodnie z planem i do Lovosic dojechaliśmy bez przygód i jak po sznurku przed południem.

Od razu dało się zauważyć, że w miasteczku odbędzie się jakieś nietypowe wydarzenie, mundury pruskich i austriackich żołnierzy z XVIII w. nie pozostawiały żadnych złudzeń.

Tutaj nastąpiła krótka chwila zamieszania, ponieważ musieliśmy odnaleźć szefa czeskich wargamowców Nicka Dorella i miejsce – dom kultury, gdzie czeska grupa rozstawiała swoje makiety.



Krótki telefon i po przywitaniu zostaliśmy doprowadzeni do domu kultury, tam czekał już na nas stół, gdzie mieliśmy rozstawić nasze figurki.

Nastąpiło szybkie zapoznanie, okazało się, że czeski klub wargamingowy tworzą: Walijczyk, Irlandczyk, Włoch i kilku Czechów na dokładkę, żeby nie można było pomyśleć, że to na przykład węgierski klub. Ale już na poważnie, to skład taki wymuszony był faktem, iż niektórzy członkowie nie byli w stanie z różnych powodów przybyć do Lovosic, stąd nadreprezentacja członków z innych krajów. Faktem jest również, że praski klub tworzony był początkowo przez Nicka Dorella jednoosobowo i jako pierwsi nawiązali z nim kontakt przebywający w Pradze obcokrajowcy, można więc powiedzieć, że wargaming w Pradze został zaimportowany z zagranicy i spora liczba członków obcokrajowców jest usprawiedliwiona. Po szybkim zapoznaniu i pobieżnym obejrzeniu innych makiet rozstawiliśmy nasze figurki z okresu napoleońskiego na pozycjach wyjściowych do starcia z kampanii rosyjskiej 1812 roku.

Stół z prezentacją naszego systemu walk napoleońskich - z prawej nacierają Rosjanie, z lewej bronią Bawarczycy


Następnie dokładnie obejrzeliśmy sobie wszystko, co bracia Czesi prezentowali zwiedzającym. Centralnym punktem wystawy była oczywiście makieta bitwy pod Lovosicami, wykonana z wielką starannością i precyzją. Pisząc staranność mam na myśli poziom grania wargamingowego, a nie zawody w kategorii propainted. Niemniej wielkość makiety, jak również fakt, że szczegółowo odtworzono rzeźbę terenu oraz ustawiono wszystkie jednostki biorące udział w bitwie, zrobiły na mnie duże wrażenie. Podejrzewam że na innych oglądających również. Figurki na makiecie miały wielkość 15 mm, ustawione były na pozycjach wyjściowych przed walką. W trakcie trwania wystawy na makiecie doszło do przesunięć pokazujących starcia i walki, pojawiły się dymy prochowe od wystrzałów, co sprawiało miłe dla oka wrażenie.

Makieta pokazująca starcie pod Lovosicami w 1756 r.


Widok na austriackie lewe skrzydło i centrum oraz manewrującą na tyłach kawalerię - bitwa pod Lovosicami.


Pruskie centrum i lewe skrzydło rozpoczynają natarcie na pozycje austriackie pod Lovosicami.


Na innych stołach trwały w najlepsze dużo mniejsze starcia z okresu II wojny światowej, współczesne starcia w Afryce (polecam szczególnie miłośnikom walk ulicznych pokazanych w filmie 'Helikopter w ogniu'). Ustawiono również makiety pokazujące potyczkę z wojny secesyjnej oraz walki z okresu rewolucji październikowej w Rosji, konkretnie starcie pomiędzy armią Białych i Czerwonych. System walk z okresu rewolucji październikowej jest o tyle ciekawy, że można go zastosować do wojny z roku 1920 kiedy to armia polska zmagała się z armią Rosji Sowieckiej. Był także stół z Warhammer Fantasy Battle. Mimo, że z wargamingiem nie ma wiele wspólnego, to jednak najnowsza VII edycja coraz bardziej zbliża się do wargamingu, kładąc nacisk na taktykę kosztem minimalizacji elementów losowych i fantastycznych.

My sami zdążyliśmy zagrać w naszym napoleońskim starciu całkiem sporo tur, przeprowadzić kilka starć i nieco namieszać na polu walki.



Tymczasem przez salę przewijali się zwiedzający, szczególną atrakcją wystawa była dla najmłodszych, aczkolwiek i starsi sporo czasu spędzali na podziwianiu modeli i makiet. Z możliwości zagrania skorzystało kilka osób, głównie spośród członków grup rekonstrukcyjnych, toczyli starcia z okresu II wojny światowej czy walk w Afryce, ponieważ systemy pozwalały na szybką i nieskomplikowaną grę.



O samej imprezie można mówić z umiarkowanym entuzjazmem. Idea pokazania się szerszemu gronu zasługuje na pochwałę, niestety wykonanie było nieco gorsze. Zasadniczym problemem było to, że Lovosice są małym miasteczkiem z silnym kolorytem posocjalistycznego skansenu (pobliski kombinat chemiczny Lovochemie). Powoduje to, że liczba odwiedzających nie była imponująca, nie sądzę także, by klubowi przybyło z powodu wystawy wielu członków czy entuzjastów. Będąc szczerym wydaje mi się, że nie będzie takich w ogóle. Niemniej połączenie wargamingu figurkowego z imprezą dla grup rekonstrukcyjnych wydaje się interesujące i na pewno warto ten model „współpracy” głębiej przemyśleć. Wydaje mi się także, że wystawa miała być raczej sprawdzianem środowiska wargamingowego skupionego wokół entuzjastów z Pragi, a jeśli tak, to sprawdzian wypadł znakomicie. Organizacja jak też rozrzut prezentowanych okresów zrobił na mnie wrażenie, tym bardziej, że dużo dłużej istniejące grupy polskie nie zawsze mogą pochwalić się takimi osiągnięciami, jak stosunkowo młoda grupa czeskich wargamerów. Potwierdziło się to zresztą także podczas organizowanej w Niepołomicach imprezy „Pola Chwały”, gdzie przywieziona przez kolegów z Pragi makieta z czasów Wojny Północnej cieszyła się naprawdę sporym zainteresowaniem, a ekipa programu 3 Telewizji Polskiej spędziła mnóstwo czasu na filmowaniu właśnie tego fragmentu niepołomickiej imprezy. Ale to już osobna historia.

Austriacka armata z okresu wojny siedmioletniej i wojen napoleońskich. Podczas wędrówki po obozie naliczyłem około 9 różnych armat, które brały udział w odtwarzaniu bitwy pod Lovosicami.

Komentarze

Dodaj komentarz