Wargaming Zone     

Bitwa pod Winkowem raz jeszcze
Data: Sob 03 Lip, 2004
Autor: Paweł Zatryb
Rozgrywka odbyła się 10 czerwca 2004 r. w klubie przy ul. Mokotowskiej 55 w Warszawie. Założenia scenariusza oparto na elementach bitwy stoczonej pomiędzy siłami francuskimi (Murat) i rosyjskimi (Baggowut) 18 października 1812 r. pod Winkowem (Tarutino)

Spis treści:

1. Wprowadzenie

2. Scenariusz

3. Siły

- francuskie

- rosyjskie

4. Rozmieszczenie i plany stron

5. Przebieg bitwy

- działania początkowe

- walki w rejonie mostu

- walka kawalerii w rejonie strumienia

- walki w rejonie wzgórza nr 4

- nadejście Polaków

- decyzja o odwrocie i zakończenie walki

6. Straty

- francuskie

- rosyjskie

7. Podsumowanie

- ocena działań sił francuskich

- ocena działań sił rosyjskich



Wprowadzenie

Opisana rozgrywka odbyła się 10 czerwca 2004 r. w klubie przy ul. Mokotowskiej 55 w Warszawie. Uczestniczyło w niej 5 graczy sekcji warszawskiej (dwóch po stronie rosyjskiej i 3 po stronie francuskiej).



Scenariusz

Autorem scenariusza był Paweł Zatryb. Jego założenia oparto na elementach bitwy stoczonej pomiędzy siłami francuskimi (Murat) i rosyjskimi (Baggowut) 18 października 1812 r. Teren walk został przedstawiony na schematycznej mapie nr 1. Organizacja i charakterystyki oddziałów z 1812 roku. Zadaniem sił rosyjskich było sforsowanie rzeki, opanowanie mostu oraz zabezpieczenie przyczółka i uzyskanie tym samym swobodnej trasy przerzutu dla dalszych oddziałów. Na realizację zadania Rosjanie mieli 30 ruchów. Założenia scenariusza przewidywały możliwość przedłużenia rozgrywki o 5 ruchów (dowódca sił rosyjskich nie był o tym poinformowany). Strona francuska miała uniemożliwić przeciwnikowi sforsowanie rzeki, a w przypadku gdyby do tego doszło – likwidację przyczółka. Odległość pomiędzy liniami wyjściowymi stron (najbliższa możliwa linia przybliżenia własnych sił do przeciwnika) była bardzo zróżnicowana i wynosiła od około 30 cm (300 metrów) do prawie 150 cm. Generalnie przeciwników oddzielała niemożliwa do sforsowania wpław rzeka, a rozpoznanie początkowego rozstawienia oddziałów uniemożliwiała poranna mgła, która rozwiała się wraz z początkiem rozgrywki. Należy także zauważyć, że istotnym dla przebiegu walki elementem był fakt, iż Rosjanie – zgodnie z założeniami scenariusza – wiedzieli, gdzie istnieje odcinek rzeki umożliwiający przeprawę i w związku z tym odpowiednio ugrupowali swoje oddziały. Dowódca francuski był natomiast przekonany, że jedynym punktem, w którym wróg może się przeprawić jest most.

MAPA TERENU NR 1





Siły (podane po uwzględnieniu podziału taktycznego)

Siły francuskie:

1 x marszałek (głównodowodzący)

1 x pułk karabinierów (kl. B) – 2 x szwadron (uzbr.: muszk. drag.)

1 x pułk lekkich dragonów portugalskich (kl. C) – 2 x szwadron (etat francuski - 12 fig; uzbr.: karabinki).

1 x pułk szwoleżerów bawarskich. (kl. C) – 3 x szwadron (12 fig.; uzbr. karabinki).

1 x szwadron ułanów (6 fig.) – (kl. B; uzbr: lance, karabinki).

1 x szwadron Mameluków (6 fig; morale kl. B/ wyszkolenie kl. A) – (uzbr.: karabinki gwintowane).

1 x bateria konna (kl. B) – 5 x armata 6 funt. + 1x haubica polowa

1 x pułkownik – tzw. siły osłony.

4 x kompania pieszych dragonów (kl. C) – uzbr.: muszkiety dragońskie.

1 x kompania karabinierów (kl. B) – z bat. lekkiej piechoty.

Oddziały polskie (nadejdą drogą ze wschodu po 10 ruchach)

1 x generał brygady

4 x bat. piech. lin. (morale kl. B/ wyszkolenie kl. C).

1 x kompania strzelców konnych (3 fig.) – (kl. C; uzbr: karabinki).

1 x bateria piesza (kl. B) – 4 x armata 12 funt. + 2 x haubica polowa.



Siły rosyjskie:

1 x generał dywizji (głównodowodzący)

1 x pułk kirasjerów (kl. C) - 4 x szwadron (16 figurek, bez karabinków).

1 x pułk dragonów (kl. C) - 4 x szwadron (12 figurek, bez broni palnej).

1 x pułk huzarów (kl. C) - 4 x szwadron (12 figurek, bez karabinków).

1 x generał brygady

2 x batalion grenadierów (kl. B).

2 x batalion muszkieterów (kl. C)*

1 x batalion jegrów (kl. C)*

1 x pułk huzarów (kl. C) - 3 x szwadron (12 figurek, bez karabinków)

3 x sotnia kozaków (kl. E) – (po 3 fig,; uzbr.: lance).

1 x bateria konna (kl. B) - 12 x armata 6 funt.

* - wg. etatu z 1811r.



Rozmieszczenie i plany

Rosjanie:

Dowódca sił rosyjskich założył, że niezbędnym warunkiem wykonania zadania jest opanowanie terenu zabudowanego, wzgórz nr 2 - 4 oraz położonego tuż przy rzece zaoranego pola otoczonego żywopłotem. Dysponując wymienionymi punktami mógł bowiem zapewnić swobodny przerzut swoich sił przez rzekę oraz posiadał silne pozycje obronne w przypadku francuskiego kontrataku. Zdając sobie sprawę z trudności przerzucenia całości sił na drugi brzeg rzeki po jednym moście i wiedząc o istnieniu dogodnej przeprawy przez rzekę, zdecydował się na podjęcie ataku na dwóch kierunkach. Trzy pułki kawalerii (kirasjerzy, dragoni oraz huzarzy) pod osobistą komendą głównodowodzącego miały sforsować rzekę wpław, skrycie obejść skrzydło nieprzyjaciela przez kompleks leśny (nr 3), położony przy zachodnim krańcu pola walki, a następnie uderzyć na siły przeciwnika w centrum. Stosownie do tego w ariergardzie brygady kawalerii rozwinięto w szyku rozproszonym, tuż przy rzece, dwa szwadrony huzarów, za nimi ustawiono w linii dwa kolejne szwadrony huzarów, a ugrupowanie zamykały idące obok siebie w kolumnach szwadronów pułk kirasjerów i pułk dragonów. W czasie trwania tego manewru (wymagał 7 - 8 ruchów) dowódca brygady piechoty miał uderzyć ze swoimi oddziałami przez most i korzystając z zaangażowania przeciwnika w walkę z kawalerią opanować wyżej wymienione punkty. Zgodnie z dyspozycją dowódcy brygady jako pierwsze miały przejść przez most sotnie kozackie, które miały rozpoznać pozycje przeciwnika (jedna z sotni na początku rozgrywki była ustawiona tuż przy rzece, w rozpadlinie wzgórza nr 1, gdzie miała symulować przeprawę przez rzekę). Za Kozakami miał wyruszyć baon jegrów i działając w szyku rozproszonym osłonić przerzut pozostałych batalionów brygady. Stosownie do kolejności przeprawy muszkieterzy zajęli pozycje w lesie nr 1, a grenadierzy przy S – E rogu wzgórza nr 1. Wszystkie bataliony liniowe ustawiono w kolumny marszowe. Obok grenadierów umieszczono w ugrupowaniu kolumny szwadronów pułk huzarów. Konna bateria, która mogła przebyć rzekę jedynie po moście została ustawiona na wzgórzu nr 1 z zadaniem wspierania ogniowego sił na drugim brzegu (z uwagi na ukształtowanie terenu nie mogła ona ostrzeliwać domu).



Francuzi:

Z godnie z założeniami scenariusza na pierwszej linii, a dokładnie w rejonie domu, znajdowały się pododdziały ,,sił osłony”. W budynku zajęły pozycję dwie kompanie dragonów, za murem jedna kompania, a w przylegającym do zabudowań sadzie (patrząc od strony rzeki), po lewej ostatnia kompania dragonów, a po prawej kompania karabinierów (obie w półtyralierach). Pułkownik znajdował się wewnątrz otoczonego murem dziedzińca. Pozostałe siły francuskie zajęły pozycję po północnej stronie wzgórza nr 6 oraz w przylegającym do niego lasku nr 5 (ułani, szwoleżerowie bawarscy oraz bateria). Zgodnie z zamierzeniami dowódcy Francuzów pododdziały te miały zostać przerzucone na odpowiedni odcinek w miarę rozwoju sytuacji na polu walki. Marszałek znajdował się na wzgórzu nr 6 skąd, po ustąpieniu mgły, miał widok na większą część pola walki.



Przebieg bitwy

Działania początkowe Po rozpoczęciu gry kawaleria rosyjska rozpoczęła forsowanie rzeki, a następnie uporządkowała się i ruszyła przez las nr 3 w kierunku północnym. Manewr ten był niewidoczny dla przeciwnika. Jednocześnie sotnia Kozaków ruszyła przez most, została jednak natychmiast ostrzelana przez francuskich karabinierów i dragonów z sadu. Ostrzał ten mimo, że nie zadał żadnych strat, w wyniku testu morale zmusił Kozaków do odwrotu! Bezpośrednio po wycofaniu się sotni przez most ruszyli jegrzy w sile kompani. Ponieważ poznali dzięki Kozakom położenie pozycji przeciwnika wykonali w kolejnym ruchu szarże, w wyniku czego doszło do walki wręcz. Z uwagi na brak możliwości rozwinięcia frontu w walce brała udział tylko jedna figurka każdej ze stron (u Francuzów dodatkowo sąsiad). Walkę wręcz Rosjanie przegrywali, ale zaangażowanie w nią przeciwnika uniemożliwiało mu ostrzał kolejnego rosyjskiego pododdziału przekraczającego most. Był to szwadron huzarów, który w szyku zwartym zadeklarował szarżę na karabinierów. Dzięki impetowi huzarów Francuzi zostali pobici i zmuszeni do ucieczki. Odepchnięcie obrońców od wylotu mostu pozwoliło Rosjanom na uzyskanie nieco przestrzeni do manewrowania i umożliwiło przerzut pozostałych kompanii z batalionu jegrów, kolejnych dwóch szwadronów huzarów oraz trzech sotni kozackich. Pododdziały te zajęły zaorane pole otoczone żywopłotami, wzgórze nr 2 oraz obsadziły drogę przez most. Jegrzy ze wzgórza i z pozycji przed sadem rozpoczęli walkę ogniową z obsadą domu. Do południowego wlotu mostu podciągnięto kolumny grenadierów i muszkieterów. Uciekająca kompania karabinierska została zatrzymana, uporządkowana i skierowana do wzmocnienia obsady domu.



Walki w rejonie mostu

W trakcie opisanych wyżej działań Francuzi przerzucili z rejonu lasu nr 5 do rejonu północnego stoku wzgórza nr 4 pułk szwoleżerów, szwadron ułanów oraz baterie konną, która zajęła pozycję umożliwiającą ostrzał drogi. Baterii nie wprowadzono na szczyt wzgórza nr 4, ponieważ tam byłaby ona wystawiona na ostrzał dwukrotnie liczniejszej artylerii rosyjskiej. Na zajmowanej pozycji bateria francuska nie miała w polu ostrzału mostu, ani sił rosyjskich na wzgórzu nr 2 i na zaoranym polu otoczonym żywopłotem. Jednocześnie zza wzgórza nr 6 rozpoczął ruch w stronę rzeki szwadron lekkich dragonów portugalskich. Pododdział ten wyszedł na pozycję pomiędzy sadem a zaoranym polem (na wschód od drogi), przez co zagroził siłom rosyjskim przechodzącym przez most. Jedna kompania Portugalczyków spędziła, działając w szyku rozproszonym, jegrów z przedpola sadu, co umożliwiło kompani spieszonych dragonów z sadu podejście bliżej mostu (ale nie zdołali zająć poprzedniej pozycji karabinierów i nie zablokowali go). W tym czasie reszta szwadronu weszła w szyku zwartym pomiędzy sad i rzekę, skąd zamierzała zaszarżować batalion muszkieterów przekraczający właśnie most. Rosjanie na moście zdołali przeformować się z kolumny marszowej w dwulinię, której zmasowany ogień zniechęcił kawalerię do dokonania szarży. Portugalczycy cofnęli się wówczas na wysokość S - E końca sadu skąd nadal zagrażali oddziałom forsującym most. Spowodowało to zablokowanie na około 4 - 5 ruchów przerzutu sił rosyjskich. Aby odblokować most dowódca rosyjskiej brygady nakazał drugiemu batalionowi muszkieterów sformować linię wzdłuż południowego brzegu rzeki (od mostu na wschód). Oddana przez ten baon salwa zmusiła kawalerzystów do wycofania się za zaorane pole koło lasu nr 4. Na zajętej pozycji muszkieterzy osłonili więc przerzut pozostałych pododdziałów przez most, ale konieczność stałego przeciwdziałania podobnym akcjom przeciwnika faktycznie wyeliminowała baon z dalszego czynnego udziału w bitwie.



Walki kawalerii w rejonie strumienia

Po osiągnięciu północnego krańca lasu nr 3 idące w awangardzie dwa szwadrony huzarów sformowały szyk zwarty i ruszyły omijając strumień w kierunku wzgórza nr 8. Za nimi podążyły pozostałe szwadrony pułku huzarów oraz pułk kirasjerów. Dragoni natomiast odbili w kierunku wzgórza nr 4, prawdopodobnie z zamiarem ataku na tyły konnej baterii francuskiej. W marszu przeformowali szyk w linię. Ponieważ manewr i dojście na upatrzoną pozycję zajęło im trochę czasu, asekurujące baterię 2 szwadrony pułku szwoleżerów bawarskich ustawiły się przodem do nich. Dragoni porzucili więc plan zaatakowania przeciwnika w rejonie wzgórza nr 4 i wykonali oryginalny manewr. Zwinęli szyk liniowy na flankę formując kolumnę szwadronów skierowaną przodem na N – W i ruszyli w kierunku wzgórza nr 8. Manewrem tym wystawili swoją flankę na atak przeciwnika. W następnym ruchu do szarży na nich ruszył szwadron szwoleżerów. Wobec dość dużego dystansu z którego podjęto szarżę, konieczności sforsowania po drodze do celu strumienia i dzięki szczęśliwym rzutom dragoni przetrwali początkowy test szarży. Udało im się wykonać obrót w lewo szwadronami i tym samym sformować linię. Doszło do walki wręcz pomiędzy szarżującymi, a prawoskrzydłowym szwadronem dragonów. Zdezorganizowani oraz pozbawieni impetu szwoleżerowie zostali pokonani i rzucili się do ucieczki. Walczący z nimi szwadron wykonując pościg przekroczył strumień i zaszarżował na asekurującą baterię kompanię ułanów, która ruszyła do kontrszarży. Zdezorganizowani poprzednią walką i forsowaniem strumienia dragoni zostali przełamani i uciekli na wzgórze nr 3, a ułani w pościgu zaszarżowali kolejny szwadron dragonów, który przyjął ich szarże stojąc tuż nad brzegiem strumienia. Teraz ułani znaleźli się w identycznym położeniu jak rozbity przez nich przed chwilą szwadron przeciwnika (duża dezorganizacja). Po dłuższej walce zostali rozbici i uciekli w stronę baterii, ale zwycięzcy nie zdecydowali się tym razem na pościg. W międzyczasie głównodowodzący Francuzów sprowadził w rejon walki dalsze swoje jednostki. Pomiędzy strumieniami ruszył w dwóch liniach szwadronowych pułk karabinierów, a jego prawe skrzydło (od strony wzgórza nr 8) ubezpieczali Mamelucy oraz szwadron lekkich dragonów portugalskich. Pułk kirasjerów rosyjskich zbliżył się w linii do strumienia ustawiając się frontem na wschód, dwa szwadrony huzarów weszły na wzgórze nr 8, a kolejne dwa weszły w przestrzeń pomiędzy tym wzgórzem a zaoranym polem. Czołowy szwadron karabinierów ruszył do szarży na dwa dotychczas niezaangażowane w walce szwadrony dragonów rosyjskich (zajmowali pozycje idealnie w przewie pomiędzy strumieniami). W wyniku testu reakcji na szarżę dragoni otrzymali wynik ,,stoją”. Szarżujący z impetem karabinierzy z łatwością pobili Rosjan, którzy ścigani rzucili się do ucieczki w kierunku lasu nr 3. W następnym ruchu drugi szwadron karabinierów zadeklarował szarżę na kirasjerów, którzy nie popisali się odwagą - w teście reakcji na szarżę dostali wynik "wycofanie do ukrycia podwójnym ruchem", co zaprowadziło ich w rejon wzgórza nr 7 (zresztą taki wynik szarży bardzo odpowiadał dowódcy kirasjerów, ponieważ nie chcąc zdezorganizować się kontrszarżą przez strumień zadeklarował odpowiedź "stoją" – liczył, że przeciwnik będzie zdezorganizowany szarżą przez strumień i nie będzie miał w związku z tym impetu. Ale zapomniał, że karabinierzy są klasy B, więc gdyby doszło do walki wręcz to szarżowani z impetem stojący kirasjerzy byliby od razu na straconej pozycji). Lepiej poszło rosyjskim huzarom, którzy zadeklarowali szarżę na Mameluków i Portugalczyków (odpowiedzieli oczywiście kontrszarżą).

Przesilenie bitwy. Mamelucy i szwadron dragonów portugalskich walczą z huzarami. Kompania ułanów i szwadron karabinierów walczą z dragonami (za plecami kompanii ułanów znajduje się rozbity szwadron dragonów, którego szyki przed chwilą przełamała). Na prawo, poza kadrem, druga kompania ułanów walczy z drugim pułkiem huzarów. Szwoleżerowie bawarscy po niepowodzeniu w walce z dragonami porządkują szyki i ubezpieczają baterię. Naprzeciw całego pułku kirasjerów rosyjskich pozostał ostatni samotny szwadron karabinierów.


Obie strony ruszyły i z impetem zwarły się w walce wręcz. Lekcy dragoni dość szybko pokonali przeciwnika i zmusili go do ucieczki w stronę lasu nr 6, natomiast Mamelukom (wyszkolenie klasa A) pokonanie huzarów zajęło aż 3 ruchy! Ostatecznie reszta pułku huzarów również uciekła za las nr 6. Szwadron karabinierów, przed którym wycofali się kirasjerzy, sforsował strumień i ruszył w ich kierunku, jednocześnie 1 szwadron karabinierów po pościgu za dragonami zreorganizował się i także podążał od południa w stronę pozycji kirasjerów. Na jego tyły usiłował wyjść ostatni sprawny szwadron dragonów (ten, który pokonał ułanów), ale ostrzelany z flanki przez konną baterię w wyniku testu morale otrzymał wynik ,,wycofanie do ukrycia” – podążył do lasu nr 3. Kirasjerzy zajęli tymczasem pozycję wzdłuż linii bocznej pola walki od wzgórza nr 7 do rejonu lasu nr 6. Lewoskrzydłowy szwadron kirasjerów wykonał szarżę na Mameluków, którzy zakończyli właśnie pogoń za rozbitymi huzarami. Zdezorganizowani walką i pogonią Mamelucy rzucili się do ucieczki. W następnym ruchu, chcąc wykorzystać dezorganizację kirasjerów zadeklarował na nich szarżę szwadron lekkich dragonów portugalskich. W wyniku testu reakcji na szarżę Portugalczycy odmówili jednak szarży na przeciwnika. W kolejnym ruchu do szarży ruszył 2 szwadron karabinierów. Rosjanie odpowiedzieli kontrszarżą dwóch środkowych szwadronów. W wyniku walki wręcz kirasjerzy zostali rozbici i uciekli z pola walki, choć wcześniej zdołali zadać straty przeciwnikowi. Dwa pozostałe szwadrony kirasjerów w następstwie testu morale otrzymały wynik ,,odwrót”. Zaszarżowane w następnym ruchu przez 1 szwadron karabinierów oraz Portugalczyków automatycznie rzuciły się do ucieczki i wyszły poza krawędź pola gry.



Walki w rejonie wzgórza nr 4

W trakcie, gdy w rejonie strumienia trwała zaciekła walka kawalerii, dowódca brygady rosyjskiej piechoty osobiście poprowadził trzy szwadrony huzarów w kierunku wzgórza nr 4. Pierwszy szwadron, który jako jedyny był w szyku rozproszonym, wjechał na wzgórze, drugi zajął pozycje przy S – E rogu wzgórza, a trzeci – ustawiony frontem na S – E asekurował resztę pułku (przed ewentualnym zagrożeniem z rejonu sadu – pamiętajmy, że w tym rejonie operował szwadron Portugalczyków). Na huzarów na wzgórzu zadeklarowała szarżę stojąca przy baterii druga kompania ułanów. Działając w szyku zwartym ułani zmusili huzarów do wykonania uniku, a następnie w tym samym ruchu uderzyli na 2 szwadron huzarów.

Ułani w obronie baterii szarżują huzarów rosyjskich.


Mimo przewagi jakościowej oraz lepszej pozycji przeciwnika (ułani szarżowali w dół) huzarzy ruszyli do kontrszarży i doszło do walki wręcz. Do starcia usiłował przyłączyć się 3 szwadron huzarów, deklarując szarżę na przeciwnika, który znajdował się za nim. Wykonując manewr obrotu o ponad 180 stopni nie zdołał jednak dojść do walczących (nabył przy tym dezorganizację za szarżę bez uzyskania kontaktu). Wymuszona deklaracja szarży w następnym ruchu również nie doprowadziła szwadronu do kontaktu z wrogiem. W czasie, gdy trwała walka, 1 szwadron zreorganizowany po uniku i zebrany w szyk zwarty wysunął się przed żywopłot. Ułani jednak zmusili do ucieczki 2 szwadron i w pościgu uderzyli na 1, który także pobili. Uciekające jednostki spowodowały konieczność przeprowadzenia testów morale dla pododdziałów na obszarze zaoranego pola otoczonego żywopłotem. W wyniku testów sotnie kozackie otrzymały wynik ,,odwrót” i wycofały się w rejon wzgórza nr 3. Na wzgórzu udało się też zebrać pobite szwadrony huzarów (3 szwadron wycofał się na zaorane pole).

Rosyjska przeprawa w toku. Na lewo od mostu batalion piechoty, który przed chwilą odpędził szwadron dragonów portugalskich i ubezpiecza przeprawę.
Przed podjęciem opisanej akcji pułku huzarów – wobec zlikwidowania zagrożenia dla pododdziałów przechodzących most – brygadier nakazał wznowić przeprawę baonom piechoty (za wyjątkiem batalionu muszkieterów stojącego w linii przy rzece). Mimo, że przechodzące przez most kolumny marszowe były pod ciągłym ogniem przeciwnika z domku i sadu, to jednak ostrzał ten nie spowodował większych strat (strzelano na odległość 14 cm ale przez sad czyli miękką osłonę, a na dodatek kompania dragonów w sadzie była w półtyralierze co jeszcze bardziej osłabiało siłę ognia). Przeprawione bataliony (muszkieterski i dwa grenadierskie) zajęły – już po ucieczce własnych huzarów pobitych w rejonie wzgórza nr 4 – pozycje na zaoranym polu otoczonym żywopłotem (zrobiło się tam bardzo tłoczno: 3 bataliony w szyku zwartym, batalion jegrów, szwadron huzarów. Za chwile dołączyliby pewnie Kozacy i reszta pułku huzarów).
Przyczółek z innej strony. Jak widać cały czas jego komunikacja z drugim brzegiem rzeki znajduje się pod ostrzałem.




Nadejście Polaków

W międzyczasie na pole bitwy drogą ze wschodu zaczęły wchodzić pododdziały z brygady polskiej (w kolejności: kompania strzelców konnych, bataliony piechoty, bateria). Siły te maszerowały w stronę skrzyżowania. Dowódca Polaków otrzymał od głównodowodzącego rozkaz przesunięcia brygady w rejon sadu. Jednocześnie – w obawie przed stratami od ognia artylerii – marszałek nakazał, aby przemarsz odbył się trasą na wschód od zaoranego pola, a nie drogą. Polacy sformowali szyk bojowy (kolumny dywizjonów) i ruszyli w nakazanym kierunku. Do walki jednak nie weszli z powodu zakończenia rozgrywki.



Decyzja o odwrocie

Wobec zaistniałej sytuacji, tj. rozbicia brygady kawalerii rosyjskiej (ucieczka pułku kirasjerów, duże straty pozostałych pułków), niepowodzenia własnego ataku na wzgórze nr 4 oraz zbliżających się posiłków dla przeciwnika, dowódca rosyjskiej brygady piechoty postawił pytanie o celowość dalszej rozgrywki. Po krótkiej dyskusji jego zdanie podzielił rosyjski głównodowodzący. W porozumieniu z przeciwnikami ustalono, że oddziały rosyjskie wycofają się na południowy brzeg rzeki, a strona rosyjska uznała się za pobitą. Na tym grę zakończono.



Straty ( w figurkach)

Francuzi:

zabici:

1 karabinier

1 mameluk

1 ułan

1 lekki dragon portugalski

1 pieszy dragon

Rosjanie:

zabici:

3 kirasjerów

3 dragonów

5 huzarów

1 jegier

uciekli z pola walki:

13 kirasjerów



Podsumowanie

Ocena działań sił rosyjskich:

Początkowe założenie dowództwa rosyjskiego, aby wykorzystać do przerzutu sił odcinek rzeki możliwy do sforsowania było trafne. Błędem było natomiast wydzielenie ze składu brygady kawalerii całego pułku huzarów oraz sotni kozackich i podporządkowanie tych pododdziałów brygadzie piechoty.

Kozacy z racji słabej klasy (E) nie nadawali się do efektywnego wykorzystania, byli podatni na negatywne skutki testów morale i na zatłoczonym froncie w rejonie mostu mieli małe możliwości działania. Gdyby działali razem z resztą brygady kawalerii w rejonie strumienia to sama ich obecność zmuszałaby przeciwnika do kontrowania ich poczynań częścią swoich pododdziałów. Wiążąc lepszego jakościowo przeciwnika działaliby tym na korzyść swoich sił. Ich ewentualne uniki lub ucieczki nie byłyby groźne dla reszty pododdziałów własnej kawalerii, gdyż byli zbyt mało liczni i mieliby przestrzeń do uników lub ucieczek.

Do odrzucenia przeciwnika od mostu wystarczył jeden szwadron huzarów, dwa pozostałe można było pozostawić w składzie brygady kawalerii. Argument, że działający z rejonu mostu pułk huzarów związał część kawalerii przeciwnika jest nieprzekonywujący. Po pierwsze w walkę z pułkiem huzarów zaangażowano tylko jedną kompanię ułanów (ewentualnie można też stwierdzić, że jeden szwadron szwoleżerów bawarskich był gotowy do akcji przeciwko huzarom, ale ostatecznie nie został użyty). Po drugie, gdyby większość pułku huzarów działała z resztą brygady kawalerii to Francuzi i tak nie mogliby pozostawić baterii konnej bez asekuracji i musieli bronić częścią swoich sił wzgórza nr 4.

Odrzucenie sił przeciwnika z rejonu mostu przy użyciu szwadronu huzarów było dobrym posunięciem, ale dalsze działania brygady piechoty budzą poważne wątpliwości. Pobitewne wypowiedzi dowódcy brygady wskazują, że przeceniał on siły przeciwnika broniące domu i sadu (oceniał, że obrońcy dysponują batalionem lekkiej piechoty i 4 kompaniami spieszonych dragonów). Nie podjął w związku z tym decyzji szturmu na dom, tłumacząc to obawą przed dużymi stratami. Rosjanie nie zdecydowali się też na zajęcie sadu. Zaniechanie zajęcia sadu umożliwiło zablokowanie ruchu na moście samą groźbą ataku ze strony nielicznego pododdziału kawalerii francuskiej. Skoncentrowanie większości sił brygady na zaoranym polu otoczonym żywopłotem było ryzykownym działaniem. Jako podstawa natarcia w kierunku wzgórza nr 4 pozycja ta zbytnio narażała wyruszające z niej oddziały na ataki ze skrzydeł. Ze wsparciem artylerii zza rzeki była to świetna pozycja obronna, tyle tylko, że wątpię, żeby przeciwnik chciał ją atakować od frontu. Francuzom (a właściwie Polakom) wystarczyłoby wprowadzić 1 – 2 bataliony do sadu przy moście co zablokowałoby całkowicie możliwość ewentualnego odwrotu za rzekę i uczyniło wykonanie zadania zdobycia domu całkowicie nierealnym (a jak pamiętamy dowódca brygady polskiej otrzymał rozkaz, który umożliwiał mu podjęcie takiej akcji).

Nie do końca zrozumiała jest też akcja pułku huzarów, który usiłował samotnie zająć wzgórze nr 4. Działanie to było groźne, ponieważ przypadkowo zbiegło się w czasie z manewrem przeprowadzonym w kierunku wzgórza przez pułk dragonów, ale jak pokazał dalszy przebieg zdarzeń strona francuska posiadała w tym rejonie odpowiednie siły, które udaremniły zamiar opanowania wzgórza.

W działaniu brygady kawalerii również można znaleźć wiele błędów. Pułk dragonów został odłączony od pozostałych sił brygady dla realizacji drugoplanowego zadania (zajęcia baterii), które nawet w przypadku powodzenia niewiele by dało (wobec braku wsparcia utrzymanie dział byłoby niemożliwe). Następnie usiłując dołączyć do brygady dragoni uwikłali się w walkę w niekorzystnym dla siebie miejscu i w efekcie zostali rozbici. Reszta sił brygady została ustawiona w półksiężyc co dawało przeciwnikowi możliwość działania z położenia środkowego, którą świetnie wykorzystał. Rozbicie i ucieczka z pola walki kirasjerów były następstwem tego błędu.

Na koniec powstaje pytanie czy inicjatywa dowódcy brygady piechoty rosyjskiej o zaniechaniu walki była słuszna? Niewątpliwie tak. Po rozbiciu brygady kawalerii jego oddziały narażone zostały na odcięcie (Polacy blokują most, francuska kawaleria możliwość wycofania się trasą przez możliwą do sforsowania część rzeki) i zniszczenie. Doskonale zrozumiał to również rosyjski głównodowodzący, skoro bez oporu wyraził zgodę na zakończenie walki.

Na marginesie: już po bitwie dowódca brygady piechoty rosyjskiej stwierdził, że nie powinien w ogóle atakować przez most. Do jego ubezpieczenia należało zostawić batalion muszkieterów i baterię artylerii, a resztę sił pchnąć przez rzekę za brygadą kawalerii. Po przejściu rzeki brygada mogłaby zaatakować w kierunki wzgórza nr 4 lub w stronę mostu. Plan niewątpliwie interesujący. Pytanie tylko czy udałoby się go zrealizować w 30 – 35 ruchów, z uwagi na konieczność pokonania przez piechotę znacznego dystansu do celu ataku (częściowo w terenie zmniejszającym ruch). To, że przeciwnik nie blokowałby przeprawy nie zmieniało faktu, że i tak żeby wygrać bitwę należało opanować rejon mostu (bez mostu niemożliwa była przeprawa artylerii). No i pozostaje pytanie, jak przy takim manewrze reagowałby przeciwnik.



Ocena działań sił francuskich:

Początkowe rozstawienie części sił francuskich wymuszały założenia scenariusza. Działało to zarówno na korzyść (obrona mostu) jak i na niekorzyść (znaczna odległość brygady kawalerii od linii rzeki) sił francuskich. Marszałek mimo, że zaskoczony sforsowaniem przez przeciwnika niemożliwej do sforsowania rzeki (według jego wiedzy), bardzo umiejętnie manewrował swoimi oddziałami wprowadzając je do walki stosownie do sytuacji. Wykorzystał przy tym bezlitośnie wszystkie błędy popełnione przez przeciwnika. Za bardzo trafną należy uznać decyzję posłania w rejon mostu szwadronu Portugalczyków, który skutecznie wsparł obrońców sadu.

Również pułkownik dowodzący siłami blokującym most nie popełnił większych błędów. Za drobny błąd należy uznać uporczywe prowadzenie walki ogniowej z jegrami oraz mało skuteczny ostrzał kolumn przechodzących przez most. Ogień ten nie zadał przeciwnikowi prawie żadnych strat (1 figurka jegra i po kilkunastu zabitych żołnierzy w każdym ostrzelanym batalionie), a doprowadził do wyczerpania amunicji (jedna kompania dragonów już jej nie miała, drugiej została jedna kolejka ognia, a trzecia miała 2 – 3 kolejki). Co byłoby gdyby Rosjanie jednak zaatakowali dom? Na pewno bez amunicji obrona byłaby mniej skuteczna.

Żadnych błędów nie popełnił natomiast generał dowodzący brygadą polską, bo nie wszedł do walki ;-).

Chciałbym podziękować wszystkim graczom za udział w rozgrywce prowadzonej w oparciu o mój scenariusz oraz podziękować za pobitewne uwagi dotyczące scenariusza.

Komentarze

Sob 03 Lip, 2004 Hubert napisał:
Dwie uwagi odnośnie oceny działań.
Dowódca rosyjskiej brygady piechoty miał wszelkie prawo oceniać, że domu i sadu broni lekki batalion i kilka kompanii pieszych, lub spieszonych dragonów. Widział kompanię karabinierół i widział kompanie dragońskie. To czy w tej sytuacji decyzja o nie atakowaniu kompleksu była słuszna, to osobna sprawa. Nie zapominajmy jednak o tym, że nie mógł wiedzieć iż dragoni nie posiadają koni i że nie grozi mu z ich strony szarża.
Druga uwaga dotyczy ataku huzarów na wzgórze. Oczywiście, możliwe, że jest tak jak uważa autor opisu i atak ten przypadkowo zbiegł się z walkami z brygadą kawalerii rozyjskiej. Istnieje jednak inna możliwość, możliwość, że dowódca brygady piechoty ocenił sytuację, dostrzegł dogodny moment i kierując się własną inicjatywą postanowił to wykorzystać. Gdyby mu się udało, zostałoby to opisane właśnie w ten sposób (zaś o dowódcy kawalerii francuskiej napisanoby, że lekkomyślnie pozostawił za małe ubezpieczenia baterii ;-) ). Jak było w rzeczywistości wie tylko dowódca rozyjskiej brygady piechoty.

Pozdrawiam

Hubert


Dodaj komentarz