Wargaming Zone     

Drohiń 1812
Data: Pi± 15 Wrz, 2006
Autor: RaV
Raport z bitwy napoleońskiej

Francja

Rosja

Przygotowania do bitwy

Rozwinięcie sił francuskich

Walki o Drohiń

Cisza przed burzą

Kozacka dumka

Punktacja i wartości jednostek

Próba podsumowania



Szczęśliwie udało mi się znaleźć chwilę czasu i przygotować scenariusz, z czego pewnie najbardziej zadowolony był Robert, bo ostatnio bardzo rzadko ma możliwość oglądania bitew z pozycji innej niż sędzia. Udział w bitwie potwierdziło 5 osób, z czego jedna miała dotrzeć kilka godzin po rozpoczęciu walki, więc przygotowałem odpowiednie założenia scenariuszowe. Muszę tu dodać, że chciałem przygotować większe starcie, ale wybrałem raczej mniejsze siły, co jak się okazało było całkowicie wystarczające. Dodatkowo postawiłem sobie za cel sprawdzenie kilku rozwiązań, ale o tym szerzej w podsumowaniu.

Akcja scenariusza rozgrywa się w północnej Rosji po najeździe wojsk napoleońskich.

Pole bitwy widziane od południowego wschodu.




Poniżej podaję warunki początkowe jakie miała każda ze stron, na zdjęciu pokazany jest teren bitwy wraz z objaśnieniami.



Francja

Pierwsze dni września 1812 rok, dokładnie 2 września wg kalendarza gregoriańskiego. Wzmocniona brygada francuska wchodzi w skład północnej grupy wojsk nacierających w kierunku St. Petersburga. Dotychczasowe marsze były poważnie utrudniane przez Rosjan broniących się na dogodnych pozycjach. 2 dni temu w walkach przed Borysowem udało się pobić oddziały osłonowe, do niewoli został wzięty cały batalion piechoty i połowa baterii artylerii. Prowadzenie pościgu nie było jednak możliwe z powodu zmęczenia żołnierzy marszami i przeciwdziałania silniejszej kawalerii rosyjskiej. W chwili obecnej siły rosyjskie znajdują się w miejscowości Drohiń, - ze skraju lasu obserwuje je pułk huzarów. Siły nieprzyjaciela to jakieś 3 bataliony, artyleria i silna kawaleria, co najmniej 2 pułki dobrej, bitnej jazdy.

Nowe rozkazy naczelnego dowództwa są jasne i dobitne – dążyć do jak najszybszego zniszczenia siły żywej Rosjan, opanować drogę Borysów-Małaszki i zabezpieczyć ją przed nieprzyjacielem. W tym celu, dzień po bitwie, z sąsiadującej od północy brygady wydzielono 2 bataliony piechoty oraz 2 szwadrony szwoleżerów bawarskich i wysłano okrężną drogą w celu odcięcia drogi odwrotu nieprzyjaciela i zablokowania Małaszek. Wg planów maszerując forsownie powinny się tam znaleźć dziś rano i odciąć Rosjanom drogę odwrotu. Nie jest to jednak pewne, ponieważ wywiad nie zdobył żadnych informacji czy Małaszki są obsadzone, czy nie i czy manewr okrążający nie zostanie powstrzymany przez jakieś nieznane siły nieprzyjaciela.

Reszta sił, po wzmocnieniu i uzupełnieniu zapasów jest gotowa do walki. Jeden z batalionów posiada niższą klasę, ponieważ poniósł spore straty i został uzupełniony świeżymi rekrutami.

Dowódca francuski otrzymał od dowódcy korpusu zapewnienie, że dostanie wsparcie z północy (okolice Chutoru), jednak będzie ono na polu walki najwcześniej dopiero godzinę po rozpoczęciu starcia.



Siły francuskie

(gracz francuski dzieli je dowolnie)

6 batalionów piechoty (klasa C/B, jeden klasy D/C)

bateria artylerii 8-funtowej (6 dział, 2 haubice)

pułk huzarów (12 figurek, klasa C, 3 kompanie)



Wsparcie

(dowodzone osobno przez jednego gracza)

(pojawia się w Chutorze najwcześniej godzinę po rozpoczęciu starcia)

1 batalion piechoty szwajcarskiej (klasa C/B)

1 batalion piechoty (klasa D/C)

2 szwadrony szwoleżerów bawarskich (6 figurek, klasa C, 2 szwadrony)

Siły francuskie wchodzą drogą od strony Borysowa o godzinie 8.00. Należy ustalić kolejność kolumny marszowej, wsparcie pojawia się osobno w okolicy Chutoru. Huzarzy francuscy mogą się wystawić nie dalej niż 10 cm od skraju lasu w okolicach drogi do Drohinia.



Rosja

Pierwsze dni września 1812 roku, dokładnie 2 września wg kalendarza gregoriańskiego. Północna część armii francuskiej posuwa się w kierunku St. Petersburga. Marsz tej części spowalniają nieliczne oddziały rosyjskie obsadzając dogodne do obrony punkty.

Sytuacja oddziałów rosyjskich jest dość trudna, ponieważ dwa dni wcześniej w okolicy Borysowa stoczyły bój obronny z posuwającymi się oddziałami francuskimi, w wyniku tego starcia do niewoli dostał się cały batalion piechoty oraz połowa baterii artylerii. Dodatkowo pozostała artyleria ma tylko połowę amunicji (zaokrąglając w górę).

Rozkaz naczelnego dowództwa rosyjskiego jest jasny – powstrzymywać marsz nieprzyjaciela tak długo i skutecznie jak to możliwe, manewrować oddziałami tak, by jak najdłużej zachowały zdolność bojową i nie zostały rozbite przez nieprzyjaciela. Rozkaz, mimo przegranej bitwy, nadal obowiązuje, ponieważ ze sztabu nie dotarły żadne nowe polecenia.

Nieprzyjaciel posuwa się od zachodu, a jego celem jest zapewne opanowanie całego szlaku Borysów-Drohiń-Małaszki.

Siły rosyjskie stacjonują w Drohiniu miały dzień odpoczynku. Siły francuskie z pewnością są w pobliżu, ponieważ Drohiń jest obserwowany przez nieprzyjacielskich huzarów ze skraju lasu od wczorajszego popołudnia, Francuzi nadejdą zapewne od strony Borysowa. Można się spodziewać 3 albo więcej pułków piechoty, wspartych kawalerią i artylerią.

W Małaszkach koncentrują się: pułk kozaków oraz batalion opołczenia, ale będą gotowe do działań dopiero przed południem dzisiejszego dnia, tak więc tyły pozycji rosyjskich są zabezpieczone. Można wydać tym oddziałom polecenia, ale nie wiadomo do końca kiedy ukończą one mobilizację.

Własne oddziały znajdują się również na południe od Drohinia, prawdopodobnie w Baniach, jednak do tej pory nie nawiązano z nimi kontaktu, więc i ten kierunek jest bezpieczny.



Siły rosyjskie

brygada piechoty

3 bataliony piechoty (klasa C)

1 batalion lekki (klasa C)

bateria artylerii 6-funtowej (6 dział) z połową amunicji (klasa B)

brygada jazdy

pułk huzarów (16 figurek, 4 szwadrony) (klasa C)

pułk kozaków gwardii (15 figurek, 3 sotnie) (klasa C, nieregularni)

Rosjanie mogą rozstawić się dowolnie w okolicach Drohinia. Kawaleria rosyjska nie może stać dalej niż 20 cm po zachodniej stronie strumienia w pobliżu Drohinia. Siły rosyjskie mogą również zająć pozycje na linii strumienia aż po nieprzekraczalną rzekę na północy.



Przygotowania do bitwy

Jako sędzia przygotowałem sobie specjalny scenopis, w którym opisałem niektóre wydarzenia mające się zdarzyć w trakcie bitwy, przygotowałem dla własnych potrzeb także instrukcje jak mają postępować gracze w niektórych fazach, pozwolę sobie zamiast szerokiego opisu na cytaty z przywołanego scenopisu.

Scenopis do scenariusza to taki mój specjalny pomysł, który wiąże się z szeregiem problemów stojących przed sędzią. Ponieważ w naszych rozgrywkach zdarzali się nam zarówno sędziowie bawiący się w reżyserów widowiska i jednocześnie jego producentów, jak też sędziowie zupełnie nie panujący nad przebiegiem gry, postanowiłem wybrać wariant pośredni: napisać scenariusz, który będzie się dział niezależnie od okoliczności zachodzących na polu walki. Jedynie nagłe zwroty sytuacji mogłyby mieć wpływ na jakieś wydarzenia w scenopisie, ale postanowiłem wszystkie te uwarunkowania starannie opisać i w razie wątpliwości zaprezentować graczom. Dawało mi to doskonałą pozycję arbitra rozstrzygającego ewentualne spory i niejasności (których akurat nie było w tej bitwie zbyt wiele, prócz jednej poważniejszej wątpliwości), bez angażowania się w poczynania graczy.

A oto co scenopis mówił o przygotowaniach:

"Przed rozpoczęciem bitwy pole walki oglądają gracze rosyjscy, którzy sporządzają sobie jego dokładną mapę. W tym czasie gracze francuscy muszą zdecydować, kto będzie głównodowodzącym i kto będzie dowodził poszczególnymi siłami.

Widok pola walki, jaki ukazał się dowódcy francuskiego pułku huzarów. Niektóre elementy terenu znajdujące się dalej są niewidoczne.


Gdy gracze rosyjscy będą gotowi, należy poprosić gracza dowodzącego pułkiem huzarów do sali by sporządził mapę pola walki dla Francuzów. Jednak nie może on obejrzeć elementów pola walki znajdujących się poza Drohiniem, dlatego elementy te należy częściowo usunąć.

Zbliżenie na fragment w okolicy Drohinia gdzie rozegrały się najzaciętsze pojedynki tego starcia.


Gracze rosyjscy mają w tym czasie sporządzić plan ustawienia własnych jednostek, a sędzia naniesie widoczne dla francuskich huzarów oddziały na mapę przeznaczoną dla graczy francuskich.

Gracze obu stron mają czas na przygotowanie się do bitwy i ustalenie planów. Gracz dowodzący francuskim oddziałem wspierającym nie ma prawa kontaktować się z głównym dowódcą francuskim do chwili pojawienia się na polu walki, nie może go też wcześniej obejrzeć, może otrzymać tylko jeden pisemny rozkaz nim pojawi się na polu walki. Przed walką dowodzący wsparciem rzuca k6: 1 - oddziały wchodzą w 12 turze, 2-5 - oddziały wchodzą w turze 10, 6 - oddziały wchodzą w turze 9, te informacje są tajne dla graczy".

Wszystko odbyło się wg powyższego założenia w scenopisie. Gracze przygotowali plany działań i bitwa się rozpoczęła; była godzina 8 rano, 2 września 1812 roku.



Rozwinięcie sił francuskich

Starcie rozpoczęło się od ostrego ruchu naprzód francuskich huzarów. Podzieleni na kompanie mieli za zadanie rozpoznać obronę przeciwnika w Drohiniu i laskach na północ od niego, a jedna kompania sprawdzała gęsty las na południu. Rozpoznanie przebiegało bez zakłóceń do czasu bliskiego podejścia w okolice lasków. Jedna z kompanii dostała w twarz kartacze od ukrytej w lesie baterii, pozostałe zostały ostrzelane przez lekką piechotę broniącą się w lasach i gęstym lesie na południu. Na tym rozpoznanie się zakończyło, przy czym huzarzy zdobyli dodatkową informację – że dolny bieg strumienia jest bagnisty i nie da się go sforsować.

Tymczasem huzarzy francuscy zebrali się w jednym miejscu po dramatycznym rozpoznaniu, co zaowocowało zdjęciem jednej figurki, z powodu poniesionych strat przez poszczególne kompanie. Następnie udali się na południe od drogi Borysów-Drohiń, by osłaniać flankę własnej piechoty i przez pozostałą część bitwy zajmowali tamtejszą pozycję.

Siły francuskie początkowo dość sprawnie rozwinęły się do natarcia ustawiając dość luźny, ale jednak dobrze wspierający się wzajemnie szyk.

Rosjanie również nie próżnowali i dowódca rosyjski chyba początkowo sądził, że natarcie francuskie pójdzie od strony północnej, więc zarządził przesunięcie baterii na północ. Francuzi zmienili jednak decyzję po rozpoznaniu terenu i postanowili uderzać na Drohiń i laski. Jeszcze przed zjechaniem z pozycji, bateria rosyjska oddała salwę do maszerującej baterii francuskiej, jednak z powodu odległości (1200 m) strzał okazał się nieskuteczny. Bateria francuska podsunęła się do przodu i rozwinęła na pozycjach bojowych. Bateria rosyjska opuściła lasek i podjęła marsz na północ wystawiając lewą flankę w przecince między lasami. Jednak dowodzący baterią francuską generał był zbyt zajęty podtaczaniem jej do przodu, by wykorzystać sytuację, podobnie przespał też moment, gdy bateria rosyjska wracała na południe wystawiając tym razem prawy bok.

W tej fazie jednostki francuskie dość niemrawo posuwały się do przodu, przez parę tur poruszały się jedynie po 50 m w kierunku przeciwnika. Zawrócona w trakcie marszu bateria rosyjska zajęła sprytnie pozycję pomiędzy Drohiniem a laskiem, jednak jej prawa flanka była osłonięta lasem, przez co bateria francuska nie miała szansy do niej strzelać. Natomiast bateria rosyjska wzięła za cel francuskie bataliony i metodycznie dziesiątkowała jeden z nich, przy okazji trafiając w idący obok kolejny batalion. W efekcie ostrzału francuski batalion poniósł tak duże straty, że zmuszony był przeprowadzić test morale, jednak dobre ugrupowanie brygady pozwoliło batalionowi nadal posuwać się do przodu. Dość powiedzieć, że ten batalion dostawał ostrzał przez 8 tur, dopóki dym prochowy nie zasłonił baterii widoczności.



Widok od południa na miejscowoć Drohiń. Po lewej wojska francuskie rozwijają się do natarcia, po prawej Rosjanie broniący się na dogodnej pozycji. Warto szczególnie zwrócić uwagę na ustawienie rosyjskiej artylerii, której ustawienie w pobliżu lasu powoduje, że jest osłonięta przed ogniem znajdującej się w centrum francuskiej baterii, jednoczenie może razić bataliony szykujące się do natarcia na Drohiń.


W okolicach godziny 9.00 dowódca rosyjski usłyszał od strony Małaszek strzały, a chwilę później nadbiegł goniec z informacją, że od wschodu pojawiła się francuska kawaleria i że stojące w Małaszkach opołczenie i pułk kozacki rozpoczęły utarczki z wrogiem. Głównodowodzący rosyjski przyjął te informacje ze spokojem, co więcej nie przeraził się również informacji, która przyszła trochę później, że do kawalerii dołączyła piechota nieprzyjaciela. Podziwiam zimną krew rosyjskiego generała, niemniej w tej chwili miał on sporo szczęścia, bowiem siły, które ukazały się w Małaszkach miały bardzo pasywne zadania. W scenopisie było to ujęte następująco:

„W 10 ruchu na Małaszki wychodzą 2 bataliony francuskie wraz z dwoma szwadronami szwoleżerów bawarskich, jednak ich działania będą bardzo pasywne (piechota ma 2 pkt dezorganizacji (2D) z powodu ciężkich marszów i wynikającego z tego zmęczenia); zatrzymają się naprzeciw batalionu opołczenia i pułku kozackiego w Małaszkach i będą czekać na zepchnięcie Rosjan w swe objęcia, bowiem dowódcy francuscy nie wiedzą o drodze przez las na południe. Dowodzenie zarówno opołczeniem, kozakami jak też oddziałami francuskimi spoczywa w rękach sędziego. Będą one stały naprzeciw siebie szachując się wzajemnie. Jeśli rosyjski dowódca postanowi zmienić im rozkazy ma się spotkać z odmową i argumentacją, że jak opuszczą pozycję, to przeciwnik ich zniszczy”.

Siły francuskie w Małaszkach nie mogły przekroczyć strumienia inaczej niż przez most w Małaszkach, ponieważ na całej długości był on nieprzekraczalny z powodu grząskich brzegów.



Walki o Drohiń

Godzinę po rozpoczęciu starcia w Chutorze pojawiły się czołówki francuskich sił wsparcia. Otrzymały one zadanie osłony lewej flanki francuskiej, co wykonały przyjmując odpowiednie ustawienie.

Główne siły francuskie posuwały się w kierunku przeciwnika szykując się do uderzenia na Drohiń oraz okoliczne laski. Na stojący w Drohiniu batalion rosyjski uderzył najbardziej postrzelany batalion francuski, na lekką kompanię broniącą się w lasku uderzył kolejny. Rozpoczęła się mordercza przepychanka, w której obie strony krwawiły i nie zanosiło się na szybkie roztrzygnięcie.

Walki w Drohiniu zaczęły przybierać pomyślniejszy dla Francuzów obrót dopiero, gdy nadszedł kolejny batalion francuski uderzając na niezaangażowaną w walkę część rosyjskiego batalionu broniącego się w Drohiniu. Batalion ten został przy okazji ostrzelany z boku przez rosyjskich jegrów, którzy opuścili pozycje w gęstym lesie, by wzmocnić obronę Drohinia. Jegrzy jednak nie odegrali w tej fazie walki większej roli, gdyż zostali spędzeni z pola szarżą jednego szwadronu francuskich huzarów i zbierali się po ucieczce dopiero na wschód od Drohinia.



Ponowny widok od południa na ugrupowanie obu stron chwilę przed natarciem na Drohiń.


Widok od północy na sytuację bojową: częć jednostek francuskich zaatakowała batalion broniący Drohinia, oddziały wspierające, które wyszły z Chutoru podchodzą pod strumień, bateria francuska wciąż bezużytecznie manewruje, bateria rosyjska zmuszona została chwilowo wstrzymać ogień ze względu na dym prochowy zasłaniający jej pole widzenia (biała smuga przed czołem baterii), na południu po obu stronach strumienia stoi kawaleria.


Waleczni żołnierze rosyjscy bronili się mężnie, za plecami mieli wsparcie moralne od pułku huzarów oraz własnej baterii, więc szala zwycięstwa przechylała się na francuską stronę bardzo wolno. W kluczowej dla Francuzów 26 turze walki w Drohiniu wciąż trwały, jednak nieuniknione musiało nadejść – spychani sukcesywnie w kierunku wschodnim Rosjanie walczyli dzielnie, ale w pewnym momencie na północy Drohinia pękła obrona rosyjskiego batalionu. Przewidując taki obrót sprawy dowódca pułku huzarów przesunął się nieznacznie, by uciekająca piechota nie zmieszała szyku jego jednostki, po czym nawet zaszarżował jednym szwadronem na francuskich woltyżerów stojących pomiędzy Drohiniem a laskiem. Spędziwszy z pola tę kompanię rosyjska jazda cofnęła się dalej na wschód.

Zbliżenie na bój w Drohiniu (widok od zachodu z pozycji francuskich), bateria rosyjska częciowo zasłonięta dymem.


Do walki o Drohiń wchodzą kolejne jednostki francuskie. Bojowa linia francuska przekracza strumień i rozpoczyna natarcie na zagajniki za strumieniem w celu przepędzenia z nich lekkiej piechoty rosyjskiej.


Drohiń na chwilę przed upadkiem: francuska piechota wdarła się niemal na drugi koniec wsi, bateria rosyjska wycofała się na nowe pozycje, pułk huzarów rosyjskich przeczuwając upadek Drohinia cofnął się na otwarte pole. Widać także lekką piechotę rosyjską cofającą się na drugą linię obrony oraz uciekających piechurów z Drohinia w pobliżu pułku huzarów. Francuski generał w zagajniku osobicie czuwa nad złamaniem resztek oporu rosyjskiej lekkiej piechoty, która broni się długo i zawzięcie.


Drohiń zdobyty! Francuskie jednostki zmieniają ustawienie, by nie narażać się na kontratak kawalerii jeden z batalionów formuje czworobok, reszta piechoty korzysta z osłony zdobytego Drohinia. Widać także francuskich piechurów cigających rosyjską piechotę, wrócą oni do reszty jednostek, gdyż kawaleria, która mogłaby im zagrozić stoi bokiem i nie może podjść reakcji.


Tymczasem w Drohiniu kolejne elementy rosyjskiego batalionu pokonane w walce rozpoczynały ucieczkę. W ślad za pierwszą grupą ruszyła chwilę później druga grupa, a następnie trzecia, która załamała się widząc klęskę kolegów. Żołnierze rosyjscy wybiegli w panice z Drohinia w 3 grupach, jednak dowodzący Rosjanami zatrzymał uciekających dopiero za wzgórzem przy drodze prowadzącej do Bań. Jeden z batalionów francuskich powstrzymał się od pogoni, drugi jednak ruszył ostro na karkach Rosjan wybiegając z Drohinia na wschód, tuż przed nosem rosyjskiej kawalerii i baterii zajmującej właśnie pozycję jakieś 600 metrów na wschód od Drohinia. Batalion po wyjściu na otwarte pole szybko jednak zawrócił w kierunku własnych sił i pobiegł do Drohinia poszukać schronienia. Kawaleria rosyjska nie zareagowała stojąc bokiem do batalionu, na pożegnanie dostał on jedynie od rosyjskiej baterii swoją dawkę kul i w przyspieszonym tempie wycofał się do własnych sił.

Po upadku obrony Drohinia także jegrzy w lasku musieli uznać wyższość i przewagę batalionu francuskiego i po zaciętej walce rzucili się do ucieczki, jednak dopiero wówczas, gdy wspierający z tyłu batalion rosyjski cofnął się na drugą linię obrony. Doszło tu także do kuriozalnej sytuacji, kiedy dowodzący baterią francuską po przejściu strumienia (strumień był możliwy do sforsowania, traktowany był jako bród na całej długości tam, gdzie nie było bagien) rozwinął się w leśnej przecince frontem na południe kilka metrów od ściany lasu gdzie zmagały się francuski batalion i rosyjscy jegrzy! Po bitwie dowiedziałem się, że dowódca francuski planował cofnięcie batalionu z walki wręcz i ostrzelanie tej kompanii z najbliższego dystansu. Akurat ten manewr miał małe szanse powodzenia i błąd wynikał z braku doświadczenia francuskiego dowódcy.

W końcu batalion francuski zdobył pozycję, a wychodzące z Chutoru jednostki otrzymały polecenie zdobycia kolejnego lasku, skoro obrona w centrum została przełamana. Wykonały to nadzwyczaj sprawnie, po szarży na broniącą się w lesie kompanię w wyniku osamotnienia Rosjanie uciekli. Wart wzmianki jest fakt, że szarżował batalion klasy D.



Północny fragment pola walki.


Północna grupa wojsk francuskich szturmuje zagajniki.


Sytuacja w centrum po złamaniu oporu rosyjskiego na pierwszej linii. Widać niedobitki rosyjskiej piechoty, które już za chwilę uciekną i nieporadnie manewrującą baterię francuską.


W czasie zmagań o Drohiń i laski Rosjanie zrobili kilka manewrów jednostkami piechoty. Bataliony piechoty liniowej wspierające jegrów broniących się w lasach wykonały odwrót na drugą linię obrony, co znacznie ułatwiło Francuzom zdobycie lasków. Jednak i tak wcześniej czy później obrona ta skazana była na klęskę, więc wycofanie piechoty nie było sytuacją nietypową, kompanie jegrów bardzo szybko dołączyły do własnej piechoty i zebrawszy się znów stanęły na pozycjach obronnych drugiej linii.

Sytuacja po zdobyciu Drohinia, na północy widać batalion francuski, który cigał uciekającą piechotę zawracany przez generała w celu uporządkowania szyku przed nowym natarciem. Wszystko dzieje się tuż przed nosem Rosjan, jednak batalion ma sporo szczęcia i poniesie trochę strat od ostrzału.


Północna grupa wojsk francuskich przekroczyła strumień i po wycofaniu się jednostek rosyjskich przegrupowuje się do nowego natarcia.




Cisza przed burzą

W trakcie zmagań w Drohiniu na tyłach rosyjskich pojawiły się wychodzące z Bań dwa posiłkowe pułki jazdy: baszkirski i kałmucki. Niewidoczni dla Francuzów jeźdźcy zatrzymali się chwilkę za wzgórzem, a prowadzący je chan udał się do dowódcy rosyjskiego na rozmowę i wybadanie sytuacji.

W scenopisie sytuacja ta ujęta była następująco:

„Rosjanie w trakcie bitwy mogą otrzymać posiłki oraz specjalny meldunek. Wchodzą one do walki, gdy przyjedzie trzeci gracz rosyjski lub wcześniej albo w ogóle, wg uznania sędziego. Wskazane jest jednak, by te oddziały się pojawiły w okolicach 28-30 ruchu. Jeśli oddziały te się nie pojawią, wówczas dowódca rosyjski otrzymuje meldunek specjalny następującej treści (czas wejścia gońca określa sędzia):



Banie, 2 września 1812 roku

Wasza Dostojność,

uniżenie donoszę że od dwóch dni w Baniach zbiera się okoliczne opołczenie. Dziś będzie już ze dwa bataliony, choć trochę do boju niezdatne, to do bitki ochotne. Wczoraj przyszły tu Kozaki kaukaskie, wysłałem ich pod Małaszki po komendę Waszej Dostojności, bo takie były polecenia z korpusu.

Francuzów ni widu ni słychu, rozkazy z korpusu nakazują zbierać opołczeńców i połączyć się z Waszą Dostojnością, tak więc posyłam gońców na północ bo nijak nie wiem gdzie Wasza Dostojność przebywa i połączyć się nie mogę.

Jeśli ten uniżony donos dotrze do Waszej Dostojności, to proszę powiedzieć co dalej czynić.

pułkownik Orlicki”.

Ponieważ posiłkami rosyjskimi dowodził realny gracz zamiast listu otrzymał on po prostu wszystkie wymienione w liście informacje, mógł je przekazać dowódcy rosyjskiemu, ale chyba tego nie uczynił za bardzo spragniony walki. To już jednak problem Rosjan.

Po naradzie z dowódcami rosyjskimi chan zaordynował wyjście pułków na otwartą przestrzeń i wejście w kontakt bojowy z nieprzyjacielem. Siły rosyjskiej piechoty znajdowały się już w pełnym odwrocie na drugą linię, siły francuskie podjęły dość niemrawy marsz na nowe pozycje wyjściowe do natarcia. Jedynie na północy grupa wspierająca zajęła las bez walki i po otrzymaniu od głównodowodzącego francuskiego polecenia szturmowania drugiej linii rozpoczęła marsz w kierunku pozycji francuskich. Z powodu konieczności obejścia lasku i manewrowania w dość niewygodnym terenie zajęło to trochę czasu, niemniej dowódca rosyjski chyba zauważył niebezpieczeństwo, bo po rozmowie z chanem udał się do własnych sił na północy, w pewnym momencie zaordynował nawet utworzenie czworoboku stojącemu tam batalionowi piechoty, ponieważ nie posiadał żadnej kawalerii, a w okolicy kręcili się szwoleżerowie bawarscy.

Południowy fragment rosyjskiej drugiej linii obrony. Kawaleria osłania odwrót piechoty z Drohinia, która zbiera się dopiero przy pagórku, za pagórkiem już maszerują oddziały rosyjskiej nieregularnej kawalerii, jednak nie zostały wystawione, ponieważ wciąż są niewidoczne dla strony francuskiej. Artyleria rosyjska na nowych pozycjach, jednakże jej sytuacja jest kiepska, gdyż nie ma już prawie wcale amunicji, nad jej działaniami osobicie czuwa głównodowodzšcy strony rosyjskiej. To także przełomowy moment walk, gdyż za chwilę ustawieni w kolumnę Kozacy Gwardii uderzą na francuskich huzarów za strumieniem i po pobiciu ich wyjdą na tyły wojsk francuskich, co spowoduje znaczny wstrząs francuskiego morale, osłabienie impetu i w konsekwencji przerwanie natarcia.


Tymczasem obudziła się rosyjska jazda. Nie bardzo jestem w stanie ocenić motywy działania dowódcy regularnej kawalerii rosyjskiej w tej fazie walki. Czy były one spowodowane bezczynnością w czasie dotychczasowych starć w trudnych dla kawalerii terenach, czy może wynikały z sugestii dowódcy zgrupowania, niemniej okazały się brzemienne w skutki.

Pułki rosyjskiej kawalerii ustawiły się frontem na zachód i zbliżyły do przeciwnika, ponieważ kotłujące się w Drohiniu bataliony francuskie nie do końca zajęły właściwie pozycje. Tylko jeden z batalionów zdecydował się wyjść na otwartą przestrzeń, sformował więc czworobok i zza Drohinia zaczął przesuwać się na południe, by wyjść na otwarte pole. Za plecami Rosjan pojawiły się z kolei posiłkowe pułki jazdy nieregularnej i sformowały w szyki zwarte.



Kozacka dumka

Wspomniany już dowódca kawalerii rosyjskiej w pierwszej linii uformował pułk Kozaków Gwardii w szyku kolumnowym. Naprzeciw siebie miał tylko słabszy pułk francuskich huzarów stojący po drugiej stronie strumienia, jakieś 250 metrów przed sobą, z prawej flanki wychodził francuski batalion w czworoboku, poza tym nie było przeciwników. Wyczuwając dobry moment dołączywszy do oddziału rozkazał zaszarżować na francuskich huzarów za strumieniem. Dowódca francuskiej jazdy widząc zagrożenie zadeklarował kontrszarżę. Obie jednostki ruszyły na siebie i pojawiła się kwestia zachowania batalionu francuskiego stojącego w czworoboku. Niestety dla Francuzów ruszył on 50 m w kierunku kawalerii, w związku z czym nie zdążył oddać salwy w bok szarżujących Rosjan i doszli oni do francuskich huzarów bez szwanku. Niemniej z powodu ustawienia oba pułki jazdy zdezorganizowały się w wyniku przekraczania strumienia i rozpoczęła się walka. Jej przebieg nie mógł być inny. Kozacy pobili huzarów błyskawicznie, a następnie rzucili się w pogoń za nimi. Przekroczywszy strumień pobiegli za francuską jazdą, jednak dowódca rosyjskiej kawalerii zatrzymał oddział, by uformować szyki i rozejrzeć się w sytuacji. A ta wcale dla Kozaków nie był różowa, ponieważ wyraźnie zdenerwowany kozackimi wyczynami głównodowodzący francuski wreszcie postanowił postrzelać z baterii i nakazał jej zwrócenie się w kierunku pułku kozaków. Pozostawanie na tej pozycji było więc bezcelowe i dowódca rosyjski wrócił na pozycje wyjściowe. W tym czasie chan widząc, że koledzy znakomicie sobie radzą postanowił szukać wojennego szczęścia na północnej flance i po zmianie szyku na rozproszony ruszył prędko wspomóc własne oddziały. Spowodowało to z kolei, że gdy dowódca francuskiego wsparcia rozwijający się właśnie do natarcia zauważył w oddali nadchodzącą kawalerię, podjął pospieszną i słuszną decyzję cofnięcia się na bezpieczniejsze pozycje, bowiem przewaga kawalerii przeciwnika była zbyt duża, a jego piechota w otwartym terenie mogła ponieść spore straty.

Szarża Kozaków spowodowała jednak mało oczekiwany efekt. Dowódca prawego skrzydła francuskiego doznał moralnego wstrząsu i uznał, że dalsze walki nie mają szans powodzenia. Głównodowodzący francuski chyba myślał inaczej, bo jednak kilka jego jednostek jeszcze nadawało się do dalszego boju – miał jeszcze świeżą baterię artylerii, dotychczas bezczynną. Dodatkowo bateria rosyjska miała już tylko 1 kartacz, ale o tym dowódcy francuscy nie mieli pojęcia. Dowódca francuskiego wsparcia także nie za bardzo widział sens walki w najbliższym czasie, po krótkiej dyskusji zaproponowałem ogłoszenie zakończenia starcia, na co dwie strony przystały. Jego przedłużanie, nawet jeśli strona francuska podjęłaby natarcie, było bezcelowe – Rosjanie mieli jeszcze godzinę czasu, by się utrzymać i osiągnąć wielkie zwycięstwo. W sytuacji, która wytworzyła się na polu walki było to w 100% pewne.

Północny fragment rosyjskiej drugiej linii obrony, pułki nieregularnej kawalerii rosyjskiej przedłużają front a ich waleczny chan miast czekać na przeciwnika sam postanawia ruszyć na przeciwnika, do starcia jednak nie dochodzi, ponieważ Francuzi widząc przewagę rosyjskiej kawalerii cofną się na pozycje obronne nie podejmując natarcia na tym odcinku.


Pozycje północnej grupy wojsk francuskich w chwili przerwania walk.




Punktacja i wartości jednostek

Rosjanie dostają punkty zwycięstwa:

- za każdy oddział wycofany na południe (najwcześniej po 4 godzinach starcia) - wartość danej figurki (artyleria podwójna wartość, kawaleria się nie liczy, nie liczą się także oddziały z Małaszek)

- za każdą figurkę strat w oddziałach francuskich - wartość danej figurki

Francuzi dostają punkty zwycięstwa:

- za każdą figurkę strat w oddziałach rosyjskich - wartość danej figurki

- za odcięcie Rosjanom możliwości odwrotu na południe i wschód - wartość figurek, które nie są w stanie się wycofać

- za kontrolowanie Drohinia przed upływem 26 tury - 240 punktów

Zwycięstwo:

obie strony sumują posiadane punkty i od sumy punktów francuskich odejmuje się punkty rosyjskie. Różnica wskazuje wynik starcia.

-801 i mniej wielkie zwycięstwo Rosjan

-800 - +100 małe zwycięstwo Rosjan

+101 - +900 małe zwycięstwo Francuzów

+901 i więcej wielkie zwycięstwo Francuzów

Punkty zostały tak ustawione, by dowódca francuski nie mógł osiągnąć wielkiego zwycięstwa, jeśli będzie działał kunktatorsko i nie uderzy szybko na Drohiń. Z kolei jeśli dowódca rosyjski poniesie nawet duże straty, lecz uniemożliwi szybkie opanowanie Drohinia i zachowa drogę odwrotu na południe odnosi wielkie zwycięstwo.



Wartości poszczególnych oddziałów były następujące:

Rosjanie

3 bataliony piechoty

1 batalion lekki

pułk huzarów (16 figurek)

pułk kozaków gwardii (15 figurek)

bateria artylerii 6-funtowej (6 dział) z połową amunicji

360+160+160+150=830

artyleria [300]

Posiłki:

2 pułki: baszkirski i kałmucki, każdy po 12 figurek

Łącznie: 1130 punktów plus 240 punktów wsparcia bez punktów za generałów.

Francuzi

6 batalionów piechoty (jeden klasy D)

pułk huzarów (12 figurek)

bateria artylerii 8-funtowej (6 dział, 2 haubice)

696+120+=816

artyleria [480]

wsparcie

1 batalion piechoty szwajcarskiej

1 batalion piechoty

2 szwadrony szwoleżerów bawarskich (6 figurek)

120+96+60=276

Łącznie: 1572 punkty bez punktów za generałów.

Jak więc widać początkowa przewaga Francuzów wynosiła około 40%, później nieco spadała, dodatkowo wartość rosyjskiej artylerii była niższa niż odzwierciedlona w punktach, z powodu mniejszej ilości amunicji. Jednak ta przewaga była równoważona lepszym terenem do działań obronnych po stronie rosyjskiej, choć nie do końca, gdyż oddziały francuskie miały z kolei otwarte pole pozwalające im na swobodne manewrowanie, nie było po ich stronie jakichś przeszkód terenowych uniemożliwiających komunikację czy manewry.



Próba podsumowania

Zacznę bardzo nietypowo: od sędziego i scenariusza, gdyż ocena tych elementów rzadko pojawia się w naszych artykułach.

Starałem się przygotować scenariusz banalny, zmuszający graczy do działania, a nie przesadnego kombinowania. Nieskromnie wydaje mi się, że ten cel w dużym stopniu osiągnąłem. Jestem bardzo zadowolony przede wszystkim z trudnej sztuki spięcia w czasie różnych elementów scenariusza. Wyjście wsparcia francuskiego odbyło się dokładnie wtedy, kiedy powinno, czyli w momencie rozwijania się sił głównych. Punkty za zdobycie Drohinia były możliwe do zdobycia dla Francuzów bez większych problemów, wejście do gry jednostek (biernych co prawda) w Małaszkach było wybrane w dobrym punkcie, gdzie Rosjanie zewsząd zalewani są potokami wojsk francuskich, czas wejścia posiłków rosyjskich dobrany był tak, by w razie konieczności osłonić odwrót na drugą linię lub przeprowadzić niewielkie manewry spowalniające wojska francuskie.

W rozmowach po bitwie pojawiły się zastrzeżenia strony francuskiej co do sił, które posiadały obie strony. Nie będę komentował czy można było wygrać drugą fazę walki nie mając przewagi w kawalerii oraz będąc wykrwawionym po pierwszym szturmie. Można się spierać jak przebiegłoby to starcie, gdyby gracze francuscy przyjęli inną opcję ataku, przykładowo bardziej na południu, gdyby działali bardziej zdecydowanie i wreszcie gdyby przede wszystkim wykorzystali swoją artylerię, która w tej bitwie oddała bodajże jedną salwę. Jednak ja postaram się odpowiedzieć na pytanie dlaczego taki układ sił przyjąłem.

Otóż mój szanowny kolega Hubert, który nawet jak wygra to marudzi, bardzo słusznie zauważa sędziowski problem, że przy scenariuszach asymetrycznych dobór sił jest szalenie trudny i kłopotliwy. Wartości punktowe właściwie niewiele pomagają, dlatego trzeba szukać innych rozwiązań. I parę takich rozwiązań u Huberta podpatrzyłem, a w toku kilku dyskusji z nim na tematy „okołosędziowskie” doszedłem również do wniosku, że można podjąć próbę takiego równoważenia, mimo jego obaw, że to zadanie ciężkie. Ten scenariusz miał się z problemem zmierzyć.

Ponieważ założyłem, że strona francuska pójdzie do ataku, to musi mieć znaczną przewagę w piechocie i artylerii. I tak w gruncie rzeczy było: większa liczba batalionów, większy wagomiar dział. Kawaleria reprezentowana była symbolicznie: do rozpoznania i osłony - i tak właśnie została użyta.

Z kolei strona rosyjska miała tylko 3 bataliony plus jegrów, których rozsądnie podzieliła, do tego małą liczebnie i wagowo artylerię z połową amunicji. Nie będę krył, że zastosowałem to sprytne zagranie obcinając rosyjską artylerię do granic możliwości zainspirowany działaniami jednego z naszych kolegów, który w jednej z bitew kampanijnych wprowadził w błąd marszałka strony przeciwnej taszcząc na pole walki nieszkodliwe zaprzęgi, które udawały artylerię. Ponieważ artyleria ma amunicję na ponad 2 godziny walki, postanowiłem, że w małym starciu, które szykuję, strona broniąca nie może zwyczajnie masakrować atakującego artylerią, ale powinna także popracować piechotą. Dlatego rosyjska artyleria była słabsza, a mądrze ustawiona uniknęła walki z przeważającą artylerią francuską. Celowo nie umieściłem także na polu walki żadnych wzgórz, czy innych elementów dających przewagę stronie rosyjskiej. Jedynie umieszczenie artylerii w lesie dawało jej osłonę, ale przez to huzarzy francuscy ponieśli mniejsze straty, gdyż salwy musiały minąć sporą odległość wśród krzaków i drzew, co znacznie osłabia skuteczność strzału. Potem bateria strzelała już z otwartych pozycji.

Kawaleria rosyjska była mało użyteczna, tak właśnie miało być w początkowej fazie walk. Niemniej w czasie odwrotu miała pozwolić na oderwanie się i przygotowanie do obrony na drugiej linii. To, że wydarzenia potoczyły się inaczej, to już osobna historia.

Kolejny temat to teren. Przygotowałem takie założenia terenowe, by Francuzi mogli je zdobyć przy relatywnie niewielkich stratach własnych, co nie do końca się udało, ale wynikło to z obranych przez strony planów. Głównodowodzący rosyjski chyba zdawał sobie z tego sprawę, ale miał gotową drugą linię obrony, nieco gorszą od poprzedniej, ale wciąż dającą nadzieję na podjęcie walki na dobrych warunkach. Wzgórze przy drodze do Bań zostało graczowi rosyjskiemu wyraźnie przedstawione jako takie, które nie da przewagi przy strzelaniu do artylerii (koszenie zaprzęgów), ale da niewielką przewagę w walce wręcz. W dodatku zasłoni stojące z tyłu jednostki. Laski były na całym polu walki rzadkie, za wyjątkiem okalającej pole walki puszczy, która była traktowana jako las gęsty. Dawało mi to także możliwość „zmuszenia” graczy do walki w otwartym polu, a nie stosowania partyzanckich technik rodem z drugiej wojny światowej.

I trzeci problem: czas trwania bitwy. Ponieważ większość naszych spotkań to jednodniówki, postanowiłem nieco przełamać schemat i zmusić graczy do jak najdłuższego grania w sensie czasu bitewnego. Zastosowałem więc kilka wybiegów: niewielkie siły, zamknięty teren walki bez zbyt dużej liczby przeszkód terenowych, proste zadania i cele, rygor i dyscyplina w fazie pisania rozkazów i ruchu. Tym sposobem udało nam się zagrać jakieś 3 godziny czasu bitwy, tj. ponad 30 tur. Wynik całkiem niezły, a byłby pewnie lepszy, gdyby nie fakt, że bitwę rozpoczęliśmy z prawie dwugodzinnym opóźnieniem w stosunku do mojego pierwotnego planu. To pozwoliłoby nam spokojnie dograć do tury 40, gdzie jasno okazałoby się, kto zwyciężył, jednak akurat stało się to wcześniej. Dodatkowym dla mnie pocieszeniem jest fakt, że gracze chyba dobrze zrozumieli swoje rozkazy: Francuzi zaatakowali, choć z opóźnieniem w stosunku do rzeczywistych możliwości, a Rosjanie bronili się twardo, jednak z intencją opuszczenia pozycji i dalszej obrony na drugiej linii.

I na koniec dwa słowa o wyobrażeniach sędziego co do przebiegu walki.

Nie ulegało dla mnie wątpliwości, że pierwsza linia rosyjskiej obrony zostanie przełamana. Otwarte pozostawało pytanie w jakim stylu to przełamanie nastąpi. Dlatego przydzieliłem dwóch bardzo doświadczonych graczy dla strony rosyjskiej, posiłkami dowodził mniej doświadczony, ale bojowy i odważny generał, wiedziałem więc, że gdy nadejdą posiłki, będzie ciekawie.

Na stronę francuską przypadało w zasadzie dwóch doświadczonych graczy i jeden mniej doświadczony, który był również głównodowodzącym całości. Spodziewałem się, że taki układ spowoduje, że francuska przewaga liczebna zostanie nieco zmniejszona mniejszym doświadczeniem strony francuskiej. W sensie taktycznym plan francuski się sprawdził, choć miał sporo wad, gorzej było z dowodzeniem pojedynczymi jednostkami – tu głównodowodzący francuski niestety musi popracować. Niemniej kilka lokalnych sukcesów podległych dowódców powodowało, że do czasu nieszczęsnej szarży Kozaków Gwardii strona francuska wciąż miała szanse na podjęcie dobrej walki, choć widoków na sukces większy niż małe zwycięstwo żadnych (nie zdobyli na czas Drohinia i ponieśli spore punktowo straty).

Moje spore zdziwienie wywołały francuskie plany maszerowania na północną flankę i podjęcia natarcia właśnie tam. Francuzi początkowo zamierzali tam atakować, jednak przy konstruowaniu scenariusza jakoś podświadomie umieściłem w tej okolicy bagna, taki bezpiecznik, który okazał się zadziwiająco przydatny. W połączeniu z punktacją za szybkie opanowanie Drohinia było to skuteczne remedium na przekombinowane manewry. Swoją drogą odważny był ten dowódca francuski, który chciał nie znając sił przeciwnika wystawić mu flankę i maszerować ponad kilometr na nierozpoznany teren.

Skoro doczytaliście opis do tego punktu, oszczędzę Wam pogłębionej oceny graczy i ich działań. Proszę jednak o wypowiedzi na forum, czasami są znacznie ciekawsze niż relacje z bitew, szczególnie, jeśli piszą je uczestnicy opisywanych walk.

Komentarze

Wt 19 Wrz, 2006 pawel11 napisał:
Bardzo dobry opis. Brakuje mi tylko strat stron. A z tego co pamiętam były spore, szczególnie u Francuzów. Pomysł ograniczania amunicji do dział jest interesujący choć ryzykowny. Niemniej w tym przypadku sprawdził się. Co do przebiegu bitwy: zdziwiłem się, że rosyjskiej piechocie udało się bez problemów oderwać od nepla i cofnąć na nowe pozycje. W walce w zwarciu taki manewr jest ryzykowny i rzadko się udaje. Tu był wykonalny dzięki silnej osłonie kawalerii. Podsumowując: bitwa była bardzo ciekawa i zakończyła się jednoznacznym wynikiem. Gratulacje dla autora. Oby więcej takich scenariuszy.

Nd 17 Wrz, 2006 Marcin G napisał:
Chyba zgodzicie sie ze mną, że jednym z najtrudniejszych manewrów jest prowadzenie natarcia wraz z jednoczesnym i skutecznym użyciem artylerii. Jeśli ma się przewagę w artylerii (chociażby jakościową), ale oddaje się tylko 1-2 salwy w bitwie, to na pewno nie jest łatwo taką bitwę wygrać. Trzeba przyznać, że autor scenariusza "ograniczył" zdolność artylerii rosyjskiej poprzez zmniejszenie jej amunicji, ale żeby ten czynnik ujawnił się w tej bitwie, trzeba było ją jeszcze przedłużyć.


Dodaj komentarz