Wargaming Zone     

Krym 1854-1855
Data: Czw 24 Sie, 2006
Autor: Paweł Zatryb
Recenzja nowej pozycji Bellony z serii HB

Opis:
Tytuł: KRYM 1854 - 1855 ; autor: Michał KLIMECKI; wydawca: Dom Wydawniczy Bellona; rok wydania: 2006; oprawa: miękka; format: 13 x 20; język: polski; ISBN 83-11-10481-6; seria: Historyczne Bitwy; ilość stron: 266; ilość fotografii: 15; ilość map: 3.

Recenzja:
Jako autor serii artykułów o wojnie krymskiej nie miałem początkowo zamiaru pisać recenzji powyższej książki. Bałem się podejrzeń czytelników, iż kierują mną niskie motywy. Niemniej po lekturze ,,Krym 1854 – 55” nie wytrzymałem. Ocena zarówno książki jak i recenzji należy do czytelników.

Michał Klimecki w ramach serii HB napisał bardzo dobrą książkę ,,Gorlice 1915” oraz trylogię na temat walk o kształt granic wschodnich odrodzonej Polski (Lwów 1918 – 19, Czortków 1919, Galicja Wschodnia 1920), której poszczególne tomiki reprezentowały różny, ale ogólnie dobry poziom. Jego nowa książka odchodzi od okresu, w którym dotychczas się specjalizował. Niestety.

W tomiku ,,Krym 1854 – 1855 mylący jest już sam tytuł. Autor na trochę ponad 250 stronach usiłuje opisać całą genezę i przebieg ,,wojny wschodniej” z lat 1853 – 1856. O ile pierwszy rozdział dotyczący wzajemnych stosunków przyszłych uczestników wojny w pierwszej połowie XIX w. nie budzi zastrzeżeń to dalej jest gorzej. M. Klimecki przedstawia co prawda dość szczegółowo strukturę armii rosyjskiej, ale z nieznanych przyczyn najpełniej charakteryzuje kawalerię. Opis organizacji, charakterystyki żołnierzy i korpusu oficerskiego oraz taktyki walki jest poprawny. Za to pisząc o broni autor popełnia kardynalne błędy twierdząc, że rosyjska piechota była uzbrojona w odprzodkowe gładkolufowe muszkiety skałkowe. Widocznie umknęło mu przezbrojenie w latach czterdziestych armii polowej na broń kapiszonową. Uzupełnieniem tej bzdury jest informacja, że niektóre jednostki były uzbrojone w zakupione w Belgii gwintowane odtylcowe sztucery. Były, ale nie w odtylcowe.

O dziwo, analogiczna charakterystyka armii tureckiej - choć krótsza - jest dobrze napisana tyle tylko, że w części dotyczy sytuacji po reformach podjętych po zakończeniu wojny (np. szkolnictwo wojskowe, liczebność armii).

M. Klimecki pomija za to prawie całkowicie charakterystyki armii angielskiej i francuskiej. Ogranicza się właściwie do opisania stosunków społecznych panujących w obu armiach (widocznie styl życia oficerów angielskich miał olbrzymi wpływ na wynik walk ;). Wspominając o uzbrojeniu znów popełnia kolosalny błąd pisząc, że sojusznicy byli uzbrojeni albo w sztucery gwintowane (miały je aż dwa angielskie bataliony strzelców) albo odtylcowe karabiny i działa. O broni na kule Minie nie wspomina ani słowem.

Opisy działań dyplomatycznych towarzyszących konfliktowi są rzetelne (dobra baza źródłowa). Tego samego nie można powiedzieć o przedstawionym przez M. Klimeckiego obrazie działań militarnych. Autor opisuje działania na Krymie, w Księstwach Naddunajskich, na Kaukazie, na Bałtyku, Morzu Białym oraz wybrzeżach Pacyfiku i chwała mu za to. Gorzej, że nie zachowuje właściwych proporcji. Dość szczegółowo opisuje bitwy i potyczki kampanii dunajskiej oraz na Kaukazie, ale umyka mu np. tzw. drugie bombardowanie Sewastopola czy ,,Mały Inkerman”. Opis szturmu Pietropawłowska na Kamczatce (3600 walczących) zajmuje tylko 3 strony, a jednej z najważniejszych polowych bitew na Krymie, w której uczestniczyło co najmniej 55 tys. Żołnierzy, tj. pod Inkermanem aż 1,5 strony (z tego część odnosi się do pochówku poległych Rosjan).

W opisach bitew roi się od błędów merytorycznych. Kilka przykładów. Pisząc o Bałakławie M. Klimecki myli numerację brytyjskich dywizji, klasyfikację jednostek (pułki dragonów zamiast lekkich dragonów), mianuje gen. G. Cathcarta bliskim krewnym królowej Wiktorii, Wzgórza Nasypowe nazywa groblą. Wreszcie sam opis walki zawiera przeinaczenia, które dają mylny pogląd na przebieg walk (dlaczego kawaleria rosyjska szarżująca na 93 pułk nagle skręciła? Na co właściwie szarżowała Ciężka Brygada?). Prawdziwym kuriozum jest opis śmierci kpt. Nolana. Nawet w źródłach, na które powołuje się autor (T. Brighton ,,Szarża Lekkiej Brygady” Warszawa 2006) stoi czarno na białym, że poległ trafiony odłamkiem granatu artyleryjskiego w pierś. Ale M. Klimecki wolał napisać, że został trafiony kulą w czoło. Dobrze, że nie dodał, iż była to kula armatnia. Autor twierdzi też, że atak Ciężkiej Brygady na artylerię rosyjską zatrzymał Lord Raglan. Pewnie sms-em.

W bitwie nad Czarną Rzeką wg. M. Klimeckiego uczestniczy rosyjska 16 Dywizja Piechoty. Ciekawe, że nikt poza autorem jej tam nie zauważył.

W ostatnim szturmie Sewastopola uczestniczy 8 francuskich i 5 angielskich dywizji plus włoska brygada. To dziwne ale wszystkie publikację, które czytałem do tej pory piszą o odpowiednio 4 i 2 dywizjach oraz sardyńskim batalionie. M. Klimecki twierdzi, że idąc do szturmu na Kurhan Małachowski oddziały francuskie musiały przejść kilkaset metrów ,,ziemi niczyjej”, podczas gdy liczni inni autorzy, zapewne z niewiedzy, piszą o 40 – 60 metrach. Francuzi zdaniem M. Klimeckiego zdobywają ,,rosyjskie kluczowe pozycje, w tym Kurhan”, a historycy byli dotąd przekonani, że udało się opanować tylko i wyłącznie Kurhan.

Podobne ,,kwiatki” z recenzowanej książki mógłbym wymieniać jeszcze długo ale już mi się nie chce.

Autor jest też na bakier z cyframi, bo dość bezkrytycznie przyjmuje liczby strat podawane przez źródła rosyjskie (szczególnie w bitwach z Turkami). Zresztą oparcie opisów działań militarnych (i nie tylko) prawie wyłącznie na źródłach rosyjskich jest widoczne w całej książce (te ,,zachwyty” nad humanitarnym Carem Mikołajem I).

Jakość książki podnosi nieco rzetelne przedstawienie sytuacji bytowej żołnierzy w trakcie walk na Krymie, rosnącej roli kwestii ekonomicznych w wojnie, czy nawiązanie do takich spraw jak rola prasy i udział kobiet w szpitalnictwie wojskowym. Dziękuję też M. Klimeckiemu, że opisując w swoim dziele ,,sprawy polskie” odszedł od prezentowanej przez wielu innych autorów linii ,,plamy na słońcu a sprawa polska”.

Książka powstała na bazie 84 pozycji. W oczy rzuca się bardzo mała ilość źródeł angielsko i francuskojęzycznych (tylko 9). M. Klimecki wykorzystał za to chyba wszystkie polskie książki wspominające o wojnie krymskiej. Szkoda tylko, że w większości dotyczą one tematyki marynistycznej lub zagadnień politycznych. No i ze zdziwieniem zauważyłem w bazie źródłowej książki popularnonaukowej takie pozycje jak „Błędy militarne” G. Regan (polecam szczególnie rozdział o Samosierra 1808) oraz J. Pimlott „Wielkie bitwy i kampanie” (bardzo kolorowa książka ;). Zastanawiam się też jak można pominąć, pisząc książkę o wojnie krymskiej, ,,biblię” historyków zajmujących się tą tematyką, tj. pracę J. W. Pembertona „Battles of the Crimean War” (wyd. Londyn 1975, do wypożyczenia w Centralnej Bibliotece Wojskowej w Warszawie). W książce są też 3 mapy (dwie Krymu i jedna Sewastopola). Szkoda, że nie zamieszczono dodatkowo planu bitwy pod Bałakławą, bo z opisu M. Klimeckiegi trudno się zorientować, jak wyglądało pole bitwy.

Podsumowując: „Krym 1854 – 1855” można przeczytać. Ale po co?

Odbiegając nieco od tematu. Mam nadzieję, że ,,Bellona” nie uraczy czytelników już żadną książką z serii HB dotyczącą europejskich wojen II poł. XIX w. W każdym razie ja po lekturze „Magenta – Solferino” i „Krymu” odniosłem wrażenie, że autorzy niezbyt przykładają się do tego co piszą (ciekawe dlaczego?) i nie zaryzykuję już jej zakupu.

Komentarze

Wt 19 Wrz, 2006 Torpedo napisał:
Kupiłem. Przeczytałem. Trafna recenzja. Nawet ,,opinie" na stronie wydawnictwa nie są entuzjastyczne, a to już wiele mówi o książce.

Pi± 25 Sie, 2006 rrober napisał:
Zgarzam się z opinią co błędów merytorycznych i nieścisłości, ale muszę przyznać, że książkę czyta się doskonale - szkoda tylko, że autor nie przygotował się właściwie do pracy :(

Czw 24 Sie, 2006 Marcin G napisał:
Jak zobaczyłem tą pozycję na półce w księgarni, też sie przez chwilę zastanawiałem, czy ją kupić (ale jakoś tak ostatnio długo się zastanawiam nad pozycjami z tej serii :). Teraz mam już wyrobione zdanie na ten temat.

Czw 24 Sie, 2006 smednir napisał:
Wielkie dzieki za wyczerpujaca recenzje. Przymierzalem sie do zakupu ksiazki, ale jak rozumiem, popelnilbym blad.
Na szczescie mam na co wydawac pieniadze ;)
Pozdrawiam


Dodaj komentarz