.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Modern Spearhead:.
Wargaming Zone     
Niedziela godzina 03:04,
16 grudzień 2018

Modern Spearhead
Data: Wt 20 Gru, 2005
Autor: Jan Snopkiewicz
Charakterystyka przepisów symulujących współczesne pole walki

Pewnego upalnego dnia, w połowie lipca siedziałem przed komputerem zapatrzony we wspaniałą moim zdaniem grę komputerową Operation Flashpoint będąca wiernym symulatorem współczesnego pola walki. W pewnym momencie naszła mnie ciekawa myśl, że niezłym pomysłem byłoby zagranie w jakaś grę symulującą współczesne wojny w większej skali, na poziomie taktycznym lub nawet operacyjnym. Miałem już dość wojen napoleońskich lub ciągłych starć falang z wojskami perskimi. Zasięgnąłem rady u moich kolegów i... w krótkim czasie stałem się graczem Spearhead’a.



O przepisach

Autorami gry są Alex Macris i John Moher, którzy zbudowali zasady w oparciu o przepisy ,,drugowojennej” wersji Spearhead’a autorstwa Arty Conliffa. Same przepisy są druga wersją zasad odnoszących się również do drugiej wojny światowej. Różnice pomiędzy grami w samej mechanice nie są zbyt wielkie. Jednak wyposażenie i metody walki są zupełnie inne i dlatego nie chcę omawiać tych dwóch gier jednocześnie. Gra obejmuje swoim zasięgiem lata od 1945 do czasów współczesnych. Do zasad dołączone są listy armii, liczne tabele przedstawiające charakterystyki oddziałów oraz oczywiście „quick combat chart” pozwalający na szybkie odnalezienie co potrzebniejszych zasad.

Gra jest stworzona w ten sposób, aby zasymulować starcia na poziomie taktycznym lub operacyjnym. Jedna podstawka piechoty bądź jakichkolwiek pojazdów oznacza pluton. Następnie wojska grupuje się w bataliony, brygady, dywizje etc. Zalecane jest, aby w grach udział brały, co najmniej trzy bataliony na każdą ze stron. Z mojego osobistego doświadczenia wynika, że prawdziwa zabawa zaczyna się na poziomie dywizji (u Rosjan) lub brygady (w przypadku NATO).

Gra jest na tyle uniwersalna, że nie ogranicza gracza do wystawienia określonej liczby wojska. Równie dobrze (a słyszałem o takich rozgrywkach) jest możliwe przeprowadzenie ataku całego frontu rosyjskiego na np. dywizję amerykańską – skala gry i prostota mechaniki zdecydowanie na to pozwala.

W dołączonych do zasad listach armii znaleźć można dokładne wykazy składu jednostek w poszczególnych armiach z poszczególnych okresów. Można więc odtworzyć zarówno hipotetyczny scenariusz ataku ZSRR na Europę Zachodnią jak i rozegrać szereg wojen na bliskim wschodzie. Przepisy umozliwiają nawet rozegranie wojny o Falklandy, czy operację ,,pustynna burza”.



Jak w to się gra?

Gra rozgrywana jest w turach. Tura składa się na fazę ruchu, walki, zbierana się i ucieczki oraz na fazę wydawania i zmiany rozkazów. Przyjmuje się, że tura trwa ok. 15-20 minut na polu bitwy.

Zasady skupiają się przede wszystkim na dowodzeniu. Każdy graczy otrzymuje na początku gry swoją własną mapę terenu walki. Zapisuje on na niej sekretnie rozkazy dla swoich oddziałów (za pomocą strzałek – oznaczających kierunek poruszania się jednostki oraz trasę przejazdu). Kiedy dyspozycje zostaną wydane w zależności od inicjatywy gracze wykonują rozkazy, zgodnie z tym, co wcześniej zapisali (autor przyjmuje, że gracze są uczciwi).

Pierwotnie wydane dyspozycje są trudne do zmienienia (zwłaszcza u Rosjan), co powoduje, że źle zaplanowanie bitwy już na wstępie doprowadzi do klęski. Bataliony (to im jako jednostkom wydaje się rozkaz) w momencie otrzymania rozkazu ruchu muszą np. jechać co najmniej połową prędkości, jeżeli zobaczą przeciwnika to w następnej turze mogą się zatrzymać i obrócić w jego kierunki do 45 stopni, nic więcej! Po utracie kontaktu wzrokowego batalion musi dalej wykonywać rozkaz nawet wówczas, kiedy jedzie prosto na okopane pozycje wroga! Dlatego tak ważne jest wydawanie odpowiednich dyspozycji. Rozkazy można zmieniać tylko w momencie kontaktu wzrokowego z wrogiem.

Kiedy ruch się zakończył dochodzi do walki. W tym memencie można przywołać artylerię, lotnictwo itd. Następnie dochodzi do walki ogniowej – najpierw strzelają jednostki, które w danej turze się nie ruszały (stąd ważne jest zajmowanie odpowiednich pozycji), potem dopiero jednostki, które się poruszały. Walkę rozstrzyga się za pomocą odpowiednio zmodyfikowanego w zależności od pancerza, kalibru działa rzutu 6-cio ścienną kostką (lub w wyjątkowych przypadkach rzutem dwoma kostkami). Wynikiem może być zniszczenie lub przyciśniecie „suppres” – dwa ,,supressy” oznaczają zniszczenie danej jednostki.

Nie musze chyba wspominać o znaczeniu przeszkód terenowych – dają one osłonę, można się w nich ukryć i czekać na wroga, odpowiednio spowalniają one ruch lub go przyspieszają (jak drogi).



Co w tym ciekawego?

Pozornie po przeczytaniu tych akapitów zapewne większość czytelników uzna, że jestem po prostu bezmyślnym fanatykiem tej gry i że nie za rzeczy niezwykłe uważam ciekawie, choć dosyć prosto uregulowaną kwestię dowodzenia czy walki. Jednak ta gra ma bardzo wiele różnych „smaczków”, które sprawiają, że uważam ją za jedną z najlepszych w swoim gatunku.

Jak powiedziałem gra przeznaczone jest do rozgrywania sporych starć. A skoro naciera front rosyjski na dywizję to, dlaczego nie walnąć „na przeczyszczenie” bombki atomowej? Nic prostszego - można to zrobić. Jeżeli tylko w scenariuszu istnieje taka możliwość to można zobaczyć, co się stanie jak wcisnę ten czerwony guzik... Oczywiście jak zapewne można się domyśleć skutki będą dosyć efektowne, ale w rozgrywaniu naprawdę dużych bitew można bez obaw o utratę wszystkich jednostek zastosować tę jakże sympatyczną broń. Oczywiście pełen wybór – od A do N – możesz uderzyć bomba atomową, wodorową, neutronową – po prostu, czym sobie życzysz.

No, ale żyjemy w cywilizowanym świecie gdzie nie stosuje się tak drastycznych środków, no a poza tym jak oni się zdenerwują i nas walną... eeeeee, lepiej nie. No to co wobec tego? Może broń chemiczna? Tutaj także mamy do dyspozycji pełen asortyment – od działającej czasowo po permanentnie skażającej teren. A może biologiczna – też ciekawa. (hmm muszę się zastanowić...)

Takie właśnie masz możliwości dowodząc jedną ze stron (oczywiście nie radzę przesadzać z bombkami, bo gra się szybko skończy). Ale gdyby to było wszystko…

Bardzo ciekawą opcją jest na przykład wojna elektroniczna – można zmieniać rozkazy wrogowi albo wykrywać jego dowództwo i walnąć sobie w nie z artylerii. Można zakłócać i namierzać się nawzajem do woli.

Oczywiście nie wspominam już o kilku (chyba z 5-6) rodzajach amunicji do artylerii. Pociski kasetowe, przeciwpancerne, rakietowe – po prostu, czego dusza zapragnie (no oczywiście u Rosjan jest trochę gorzej…). Dobra salwa z baterii amerykańskiej potrafi w ciągu jednej tury zmieść batalion, a w ciągu kilku nawet pułk!

Bardzo podobnie jest z działaniem lotnictwa – taki A-10 to spokojne może zniszczyć batalion czołgów rosyjskich. Podobnie śmigłowce szturmowe – wyznacza się im misję – po prostu latają i wykonują zadania, co oznacza ogólną strzelaninę.

Oczywiście jak gracz sobie życzy to może wystawić baterię ciężkich rosyjskich rakiet ziemia – powietrze i zapalczywość natowskich pilotów skończy się dosyć boleśnie…

Poza tym w przypadku Rosjan trzeba dbać o posiadanie pojazdów inżynieryjnych – wraki często blokują przejazd, co jest dosyć kłopotliwe. Bardzo klimatycznie to wygląda, gdy pułk rosyjski jedzie drogą zawaloną wrakami innego rosyjskiego batalionu, który nieszczęśliwie wpadł w zasadzkę.

Bardzo realistycznie wypada pośrednie zmuszenie gracza do zastosowania taktyk współczesnych armii. Rosjanie raczej musza kombinować i wyłapywać słabe punkty w ugrupowaniu wroga, wspierać sukces itd., bo niestety przyjęcie „na klatę” ognia Abramsów albo nawet M60 nie jest niczym szczególnie sympatycznym. Podobnież RFN raczej musi zachowywać mobilność, bo znowuż jak się batalion spotka z pułkiem rosyjskim w szczerym polu to może być nieciekawie.



A czym się w to gra?

Osobiście najbardziej rekomenduje skalę 1:600. Moi koledzy wydali już całą linię produkcyjną obejmującą jak dotąd wojska ZSRR i USA. Z tego, co wiem niedługo ma się ukazać armia RFN.



Bynajmniej nie rekomenduje ich zestawów ze względu na jakieś korzyści finansowe, które z tego mam. Po prostu taka skala pozwala na odwzorowanie jednostek niemalże w skali 1:1. Podstawki mają, bowiem wymiary 3x3cm – na każdej z nich spokojnie mieszczą się 3 modele. Jeśli więc przyjąć, że w plutonie Abramsów znajdują się cztery maszyny to… sami widzicie.



Poza tym zestawy są tanie – za 300 zł spokojnie można skompletować radziecką dywizję pancerną. Cena zestawu to z tego, co wiem – 12,50 zł za 15 pojazdów, 25 zł za zestaw 15 pojazdów wraz z piechotą (np. BMP + piechota, M113 + piechota). Nie wspominam już o łatwości malowania! Jeden batalion w godzinę – da się zrobić! Jest to jednak skala niemalże pionierska i z tego, co wiem robiona jedynie przez moich kolegów. Dużo popularniejsza jest skala 1:300. Jest w niej na pewno dużo więcej modeli i jest bardziej dostępna. Jest jednak parę „ale” które skłaniają mnie do kompletowania armii w skali 1:600.



Moim zdaniem jest ona po pierwsze mało efektowna (1 pojazd na podstawce to nie trzy).

Po drugie droga (z tego, co wiem to modele GHQ kosztują 44 zł za zestaw 5 czołgów).

Po trzecie ładne pomalowanie pojazdów w tej skali jest dużo bardziej czasochłonne a jak się chcę skompletować front radziecki no to… trzeba trochę się namęczyć.

Zasady są dostępne na zachodzie, można je bez większych problemów zamówić. Moi koledzy dysponują jednakowoż kilkoma egzemplarzami przeznaczonymi na sprzedaż.



A gdzie można zagrać?

No cóż, osobiście wiem o jednym ośrodku gry w spearhead’a – w Łodzi. Ja sam wraz z kilkoma kolegami zaczęliśmy grać w te zasady i przyznam szczerze, że czujemy się trochę jak pionierzy. Nie słyszałem osobiście o jakimś innym miejscu – jeśli ktoś zna jakieś to chętnie sam się dowiem. W najbliższym czasie (z tego co wiem) nie szykujemy pokazów, ale oczywiście serdecznie zapraszamy do klubu. Jeśli ktoś chciałby pograć – nic prostszego – modele są, profesjonalni gracze też ;-).

Jeśli ktoś byłby zainteresowany kontaktem to podaje swój e-mail – ney@vp.pl. Każdy z nas chętnie zmierzy się z nowymi graczami:-).

Osobiście uważam, że opisane przeze mnie przepisy są jednymi z najlepszych w swojej klasie. Dynamiczne, proste, realistyczne – oto cechy, które ta gra bez wątpienia posiada. Jest ona ciekawa alternatywą dla gier typu Micro Armour, których - nie kryjąc tego - zwolennikiem nie jestem.




Komentarze

Nd 26 Lut, 2006 nEY napisał:
Witam

Hubercie - dajcie spokoj z tymi jakimis kazusitycznymi dywagacjami na temat podtsawek. Jestescie racjonalnymi graczami wiec mozna chyba załozyc ze nie bedziecie parkowac czołgami boczek w boczek. Podstawki to moim zdanie kwestia naprawde drugorzedna, symbloizuja one pole działania putonu. Jak dla mnie to mozna i grac bez podstawek o ile tylko zachowa sie szeroko pojeta racjonalnosc.

Pozdrawiam

Pi± 24 Lut, 2006 Hubert napisał:
Witam,

I jeszcze detal - Rafalell - co najmniej jedne przepisy, oczywiście Napoleonic Warfare ;) całkiem nieźle trzymają szerokość figurki w stosunku do rozmiaru terenu i skali reprezentacji (co dla odmiany oznacza, że cała masa innych przepisów, które używają takich samych, lub podobnych (kwestia systemu metrycznego, lub cali) podstawek i skal też całkiem nieźle trzyma szerokosci frontu). W poczynając gdzieś od okolic Wojny Burskiej pojawia sie problem, co chcemy uznać, za szerokosć frontu. Czołgi nie pojadą błotnik w błotnik. Ale co to ma być? Regulaminowe odstępy? To polecam historię z regulaminowymi odstępami, gdy Rosjanie wkraczali do Czechosłowacji.

Pozdrawiam

Pi± 24 Lut, 2006 Hubert napisał:
Witam,

Rafaell: pewnie nie znajdę swojego egzemplarza. Pytałem się już ludzi dobrej woli, "kto to pożyczył", ale, naturalnie, nikt nic nie wie, nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Musiał to pożyczyć jakiś "człowiek złej woli". ;)

Paweł: A-10, TOW? To są drobiazgi. Copperhead, MRLS i wszystko jasne. A na marginesie, w The Game Modern usiłowałem polatać Mi-24 (w dziwnym przekonaniu, że mam super śmigłowiec) i okazał się żałosny. Jakieś opinie odnośnie Mi-24? Porównania do konkurentów?

Pozdrawiam

Śr 22 Lut, 2006 Gość napisał:
Czołem

No cóz rekomendowany stosunek to 1:6 na kożyśc Rosjan. Mozna go zredukować do 1:4, ale nie radzę niżej. Na brygadę amerykańską powinna przypadać moim zdaniem dywizja rosyjska, na dywizje amerykańską armia albo nawet front.
Odwzrowouje to rzeczywisty tsosunek sił biorac pod uwagę, ze w razie jakiegoś ataku Rosjanie na pewno na jednym odcinku zgrupwoaliby mnóstwo sprzętu, osiągając prawdopodobnie przewagę 1:6. Abramsy z jakimis T to wyglada jak bicie dzieci (chyba ze T wyjada z boku;) ) wiec trzeba zawsze dawac przewage Rosjanom, inaczej nie ma co grac Rosjanami (chyba ze ktos lubi jak go morduja)
Dodam, ze standardowy batalion rosysjki to 6 podstawek+ dowództwo czyli w modelach 1:600 20 modeli. Batalion wsparcia biechoty (pancerny) to 9 podstawek+dowództwo (29 modeli w 1:600). Liczba batalionów wacha sie w zaleznosci od dywizji (w pancernej jest 10 batalionów pancernych (w tym jeden ,,większy") i 6 batalionów piechoty (9 podstawek +dowództow + 2 moździerze) na BMP + rozpoznanie, artyleria etc.

Pozdrawiam

Śr 22 Lut, 2006 pawel11 napisał:
Batalion Abramsów to 42 czołgi? Robi wrażenie. Tylko ciekawi mnie ile czołgów prod. rosyjskiej trzeba wystawić jako jego przeciwnika żeby starcie miało jakiś sens? (oczywiście nie biorę pod uwagę innych wynalazków ,,made in wolny Swiat tzn; Apache, A-10,Tow itd)."

Nd 12 Lut, 2006 Rafaell napisał:
Witam,
Zamowilem wlasnie MSH i mam juz batalion abramsow (ghq). Jesli Hubert nie znajdzie swojego egz Spearhead-a zamowie tez ten do wwII. Sklania mnie ku temu moj "google test" ;). Co do podstawek (w przypadku modeli GHQ) to nie widze sensu przebazowywania tego co juz mamy do GIC z 2,5 na 3 cm. W naturalny sposob czasy wspolczesne nalezy zastosowac 3/3cm (abrams to duzy czolg). Z doswiadczenia wiem ze wiekszosc autorow zalecanych wielkosci poodstawek wcale nie opiera na jakichs magicznych przeliczeniach szerokosci frontu czy glebokosci batalionu ale po prostu na wielkosci posiadanych przez siebie firgurek czy modeli. W koncu ten grenadier jakos kurna musi stac :D

Pi± 23 Gru, 2005 Gość napisał:
Gdzie można dostać do tej gry zasady przetłumaczone na nasz język? Z chęcią bym je przeczytał, w młodości w latach 80-tych, z kolegą tworzyliśmy własne gry planszowe, w których odzwierciedlaliśmy hipotetyczne stacia NATO vs UW.
pozdrawiam

Śr 21 Gru, 2005 Hubert napisał:
Dzięki. Więc jak tylko zachowam takie same podstawki dla obu stron będzie OK. To już tylko pozostaje mi powołać specjalną komisję (nie musi być sejmowa...), która przeprowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia mojego egzemplarza Spearhead'a ;)

Pozdrawiam

Śr 21 Gru, 2005 Bogus_law napisał:
'Klasyczny' Spearhead nie narzuca wielkości podstawek, w skali 1:300/285 sugeruje 1-1/4 cala dla pojazdów a piechote dowolnie :).

Śr 21 Gru, 2005 Hubert napisał:
Witam,

Podejrzewam, że może chodzić o jakieś obliczeniowe szerokości frontu, oraz o to, żeby strony nie "upychały" jak nawiększej liczby sprzętu na tej samej szerokości frontu przez zawęrzanie podstawek (lub by pluton czołgów nie chował się za wygódką...). Przypuszczam, że jak obie strony będą miały tą samą szerokość podstawek, to jakaś straszna tragedia się nie stanie. Bo sprzętu od GI Commandera nie mam zamiaru przebazowywać - nie ma nawet takiej opcji ;)

Pozdrawiam

Śr 21 Gru, 2005 nEY napisał:
Witam

No cóz - w samej grze napisane jest wyraźnie, że podstawki muszą mieć 3 cm szerokości - głębokość może być większa (można tworzyć takie kolumienki) ale czy coś złego sie stanie jak ubedzie te 0,5 cm - szczerze mówiąc nie wiem - nie próbowałem tak grać - ale chyba nie spowoduje to zawalenia się całej mechaniki gry.
Osobiście nie próbowałem ale nie wydaje mi sie, żeby to miało coś zmienić.

Pozdrawiam
Janek

Śr 21 Gru, 2005 Hubert napisał:
Ja muszę najpierw ustalić, co się stało z moim Spearhead'em do drugiej wojny światowej. Bo wygląda na to, że pozostały mi po nim tylko listy armii... A tego to bym nawet wypróbował, bo pojazdy i piechotę mam na podstawkach 2,5x2,5cm, więc pewnie nie byłoby problemów nawet bez skalowania terenu i ruchów (przynajmniej dla potrzeb próbowania takie skalowanie nie byłoby potrzebne - czy też może jest to konieczne? Nie pamietam jego mechaniki, więc nie wiem jak to jest.)

Pozdrawiam

Śr 21 Gru, 2005 Gość napisał:
Witam,
Kto w Warszawie gra w modern spearhead?

Pozdrawiam
rrober

Śr 21 Gru, 2005 nEY napisał:
Witam

Co do rapotu - zobowiązuje sie ze go zrobie - ale poki co nie ma to sensu bo praktycznie tylko ja mam figurki - kilku graczy dopiero sie uczy wiec nie ma sensu moim zdaniem opisywać walk 6 batalionów rosyjskich. (co prawda raz juz rozegralismy atak 2 pułków rosyjskich na 2 bataliony amerykanskie ale wtedy jeszcze nie myslelismy o opisywaniu starc) Docelowo chce osobiscie skompletowac dywizję rosysjka pancerna i brygade RFN - scenariusz taki z pewnoscia opiszę.

A co do domków:D - sa to po prostu przerobione domki z Monopoly - odpowiednio pomalowane i unowoczesniuone przez jednego z graczy:)

Co do skali to kazdy lubi co innego - ale na prawde wychodzi to bardzo realistycznie - zreszta w skali MP nie dałoby sie rozegrac tak wielkich starc - ale to juz zalezy od gustu, a o nich nie należy dyskutować.

Pozdrawiam

Śr 21 Gru, 2005 Hubert napisał:
Witam,

A może by tak jakiś raport z bitwy? Spearheada (tego do WWII) czytałem, ale nie miałem go okazji wypróbować. Nie bardzo byli chętni, a poza tym, prawdopodobnie musiałbym go najpierw przetłumaczyć, a nie zachwycił mnie aż tak, żebym się na to zdecydował.... Szczerze mówiąc mam pewne uprzedzenie do systemów, w których jeden model, czy podstawka, reprezentują coś innego niż jeden pojazd. Jako, że nie miałem jak wypróbować, więc nie do końca sobie wyobrażam, jak on w praktyce działa.

Nieco inna sprawa - na ostatnim ze zdjęć są domki. Ktoś je produkuje do skali 1:600, czy jest to robione od podstaw?

Pozdrawiam

Wt 20 Gru, 2005 nEY napisał:
Witam

No cóz nie bede ukrywał ze przy poruszaniu sie po strzałkach zawsze wystepuja pewne niedokładnosci (choćby z powodu iedokładnej mapy) ale ogolnie przy uczciwych graczach daje sie to spokojnie odwozorwac.

Co do standowania 3mm żołenierzy - naprawde - wymaga to odrobiny cierpliwosci ale daje sie spokojnie poustawiac. Fakt zebow nie widac:D ale......no nie mozna miec wszytskiego:P

Nie ma systemu punktowego! Sa tylko listy armi no i ewentualnie samemu mozna sobie zrobic taka liste (slyszłem o człowieku który zrobił polska brygade desantową). Moim zdaniem jest to dobre bo zapobiega Meinpanzerowym taktykom wrzucania na stół dziesiatek tygrysów albo grupowania na jednym stole w armii francuskiej z 1940 roku całej kupy czołgów.
Oczywiscie jak ktos bardzo chce to zrobi co mu sie podoba ale szczerze nie radze.

Zreszta ostanio okazało sie ze twórcy mieli złe dane odnosnie liczebnosci bmpów w batalionach. Według pierwotnych założen w batalionie miało byc 6 podstawek a teraz nagle okazało sie ze ma byc 9 :D -troche by sie zdziwili podczas prawdziwej wojny. Polecam wiec zdobywac informacje i robic konkretne jednostki - np. jakas polską dywizje albo 3 amerykanska dywizje pancerna (na abramsach) czy cos takiego.

Pozdrawiam

Wt 20 Gru, 2005 Andy napisał:
Hej. Opis brzmi zachęcająco, choć trudno mi wyobrazić sobie wykonywanie dokładnych ruchów na postawie strzałek. Skala 1;600 oznacza, że piechur ma 3mm wysokosci - jak toto pomalować, oczu nie będzie widać :D
Mam jeszcze pytanie, czy do doboru sił stosuje się system punktowy czy muszą one być zawsze dokladnie określone w scenariuszu ?

Wt 20 Gru, 2005 Hubert napisał:
Cena na stronie Wargamera, to 42,00 zlote, a nie 44,00 zlote. Tak ja ja zrozumialem komentarz Bogus_lawa, to zwraca on uwage na to, ze w skali 1:285/1:300 dziala poza GHQ szereg innych firm (nazw nie bede wyliczal, bo jeszcze zostane oskarzony o kryptoreklame, kto chce ten je znajdzie - czesc z nich nawet w tym serwisie), ktore oferuja modele znacznie tansze, ale, zarazem o zdecydowanie nizszym standardzie wykonania niz GHQ.

Pozdrawiam

Wt 20 Gru, 2005 nEY napisał:
Witam

Faktycznie przyznaje się do niestaranności - ceny modelii GHQ wziąłem ze strony wargamera - przepraszam jeżeli kogoś wprowadziłem w błąd. Pewna jest za to cena figurek w skali 1:600 - zresztą proponuję abyscie sami przeprowadzili kalkulacje - nie chcę być postrzegany jako narzucający komuś konkretne figurki do konkretnej gry.

Pozdrawiam

Wt 20 Gru, 2005 Bogus_law napisał:
Super, więcej takich opisów i może jednak cos się ruszy :).
Kilka uwag:
Polecam strone , jakby już troche zapomnianą przez autorów:
http://www.geocities.com/modernspearhead/

Co do wady figurek 1:300/285 jaką jest cena. Nie zgodzę się z tym. Owszem oferowane u nas figurki GHQ sa drogie, w końcu to najdroższe figurki w tej skali jakie mozna znaleść ( do tego najładniejsze trzeba przyznać ). Na rynku jest obecna także jeszcze oferta innych producentów któży oferują pojazd za około 40 pensów, co nie jest aż tak koszmarnym obciążeniem dla kieszeni.
Co nie zmienia faktu że kuszą mnie te maleństwa 1:600. Może sobie w tej skali jednak poprowadze gorącą zimną wojne ?


Dodaj komentarz