Wargaming Zone     

Francuscy rycerze z XV w.
Data: Śr 09 Lis, 2005
Autor: Michał Chlipała
Recenzja plastikowych figurek firmy Zvezda w skali 1:72

Opis:
Produkt: Francuscy rycerze z XV w., Producent: ZVEZDA, Materiał: plastik, Kolor: szary, Skala: 1:72.

Recenzja:
Pudełko nie różni się od opakowań innych kompletów Zvezdy. Na awersie ilustracja przedstawiająca natarcie francuskiego rycerstwa, zaś na rewersie zdjęcia złożonych i pomalowanych figurek, wraz z wyszczególnieniem ich liczby w zestawie.

Wewnątrz znajdziemy części do złożenia 19 kompletnych figur jeźdźców, wraz z kopiami czy kuszami dla pocztowych dołączanymi osobno. W sumie powstaje 6 rycerzy oraz dowódca kompanii i 12 innych konnych (z czego 2 funkcyjnych). Figurki, jak i poszczególne części odlane są bardzo dobrze, praktycznie bez śladu nadlewek. Jakkolwiek wykonano je z dość twardego, szarego polietylenu, angielskie recenzje określają ten rodzaj materiału jako miękki, a więc do jego obróbki lepiej posłużyć się skalpelem.

Zanim omówimy jakość wykonania warto zauważyć, że komplet ten ma przedstawiać francuskie (a co za tym idzie także burgundzkie) rycerstwo w okresie od lat 40-tych XV w. po lata 80-te tego stulecia. W tym okresie Francja borykała się z licznymi konfliktami, poczynając od kończącej się Wojny Stuletniej (1337-1453), poprzez wojny z wyemancypowanymi dawnymi wasalami Korony Francuskiej, takimi jak Burgundia (wojna 1476-77 i wcześniejsze starcia z inspirowanymi przez nią Ligami Dobra Publicznego w latach 1465, 1467, 1472), wojnę o pozostałości po Burgundii z Maksymilianem Habsburgiem z lat 1478-1479, czy wreszcie Wojnę Szaloną z 1488 r. Buntowali się wielcy feudałowie (żeby wspomnieć tzw. praguerie-ligi buntowników) a po kraju grasowały bandy ecorcheurs-łupieżców, czyli nie opłacanych żołnierzy żyjących z rabunku. W tym okresie armia królestwa Francji przeszła szereg modyfikacji w dziedzinie organizacji i taktyki walki. Jeśli chodzi o jazdę, to na Radzie Królewskiej w Nancy, w styczniu 1445 r. postanowiono większość dotychczasowych chorągwi zlikwidować, a w zamian za to utworzyć 15 tzw. kompanii ordonansowych (compagnies d’ordonace). Nazwa pochodzi od królewskiego dekretu-ordonansu, który określał dowódcę, liczebność jednostki, kwatery etc. Każda miała być dowodzona przez jednego z zasłużonych i możnych dowódców (jedną dysponował np. konetabl Francji), a składać się miały ze stu kopii. Kopia, będąca najmniejszą jednostką taktyczną średniowiecznej jazdy, składała się z rycerza i pięciu lekkozbrojnych, z czego dwóch strzelców. Kompanie rozmieszczono w określonych miastach, które miały obowiązek je aprowizować i wypłacać im żołd. W 1446 r. w Langwedocji powołano 5 kolejnych kompanii. Ten system utrzymał się we Francji aż po panowanie Ludwika XIV (1643-1715), kiedy wprowadzono podział na pułki jazdy (efemeryczne pułki wprowadził już Richelieau w latach 30-tych XVII w.), choć liczebność kompanii ze stulecia na stulecie malała. Identyczny system wprowadziła w tym samym okresie Burgundia, przeżywająca złote lata swojego rozkwitu (po upadek w 1477 r.)

Z tego typu jednostką mamy do czynienia w tym komplecie. Zdają się o tym świadczyć zarówno rynsztunek, jak i występowanie pewnych określonych żołnierzy. Jak już wspominałem 4 figury występują w tym zestawie tylko w jednym egzemplarzu. Są to: kapitan, chorąży, trębacz i giermek. Kapitan-dowódca kompanii został przedstawiony w imponująco oddanej pełnej zbroi płytowej z odsłoniętą zasłoną hełmu, zwieńczonego pióropuszem. W ręku trzyma nadziak (tzw. bec-de-corbin, kruczy dziób), broń która jako jedna z niewielu mogła druzgotać blachy późnośredniowiecznej zbroi płytowej. Styl zbroi wydaje się typową dla epoki, z hełmem- przyłbicą typu armet, podczas gdy sama zbroja pozostaje mieszaniną elementów zbroi mediolańskiej (potężne pancerne rękawice, w których nie wyodrębniono palców, rozbudowane nałokcice) z elementami typowymi dla zbroi północnoeuropejskich, jak chociażby symetrycznością obu połówek zbroi, czy napierśnikiem z silnie zaznaczoną „ością”. Wyraźnie oddano także długi miecz rycerski. Ogólnie figurka wykonana jest ładnie, jednak posiada pewne wady, które dotyczą całego kompletu, więc omówię je na zakończenie. Chorąży jest znacznie lżej uzbrojony. Jak wynikałoby z rysunku (odlew figurki jest tu słaby) ma na sobie brygantynę (skórzany kaftan z dwóch warstw materiału, między które zanitowano drobne żelazne płytki), wraz elementami płytowymi osłaniającymi brzuch i nogi do kolan. Ręce i dłonie pozostawiono nieosłonięte, zaś głowę chroni lekki hełm typu łebka, wraz z dwoma osłaniającymi uszy i policzki okrągłymi podwieszanymi tarczkami, niezmiernie popularnymi wśród wojsk burgundzkich. Miło, że ktoś pomyślał o tym, że pancerne trzewiki nie były zbyt często używane, zwłaszcza przez uboższych jeźdźców i zamiast tego wyposażył chorążego w zgodnie z ówczesną modą odwinięte wysokie buty. Gorzej jest z wyglądem samego sztandaru, który zgodnie ze złą manierą firm modelarskich jest już wyrzeźbiony, co więcej wyrzeźbiony błędnie, bowiem wzorowany jest na sztandarach z okresu Wojen Włoskich (1492-1559). Obie te figurki są dokładnie odwzorowane z książeczki wydawnictwa Osprey Armies of medieval Burgundy 1364-1477, seria Man-at-arms 144, z wszystkimi wadami i zaletami takiego odwzorowania. Trębacz jest pozbawiony innej ochrony niż hełm typu łebka. Sam w sobie jest świetną pod względem rzeźbiarskim figurką, doskonale nadającą się zrobienie na jej bazie innego lekkozbrojnego. Niepotrzebnie tylko zepsuto wams (kaftan), oraz płomień od trąbki rzeźbiąc na nich wielkie lilie. Ładną figurką jest giermek, przedstawiony w sytuacji, gdy wiezie zapasową kopię dla swego rycerza. Stanowi on po części kompilacje wizerunku giermka z wymienionego „Ospreya” i fantazji rzeźbiarza, która dodała mu płytowe osłony rąk oraz podbrzusza i brygantynę lub aketon (przeszywanicę) chroniącą korpus. Kopia ma długość 5 cm, a więc ok. 3.6 m w rzeczywistości. Figurka również po niewielkich zmianach może idealnie zostać przerobiona na lekkozbrojnego wojownika.

Pozostałe pozycje występują w komplecie seriami, po trzy sztuki. Są to dwaj rycerze, lekkozbrojny i strzelec, który może być zrobiony w dwóch odmianach. Jeśli chodzi o rycerzy, to jeden z nich został przedstawiony z szarżując ze wzniesionym mieczem i stanowi szczególnie ładną figurkę. Wyobrażono go w pełnej zbroi mediolańskiej i hełmie-przyłbicy typu grand bassinet, zaś spod naramienników wychodzą ozdobne wycinane w zęby płomienie, charakterystyczne dla mody z epoki. Pozytywne wrażenie psuje niestety źle wykonana czworokątna tarcza kopijnicza. Mimo, że została przedstawiona zawieszona na lewym ramieniu, co pozwalało zostawić dłoń wolną do powodowania koniem, to jednak wbrew regułom konstruowania tego typu tarcz została przedstawiona jako wypukła, nie wklęsła, co pewnie wynika z konieczności odlania figurki jako jednej bryły. Drugi rycerz szarżuje z kopią. Również w tym wypadku świetne wrażenie ogólne psują detale. Doskonale oddano zbroję mediolańską, z charakterystyczną dla niej asymetrią (bardziej rozbudowany lewy naręczak tutaj wzbogacony o tarczkę opachową), rycerz ma odpowiednio wychyloną sylwetkę i wyprostowane nogi. Zgodnie z tendencją właściwą dla zbroi mediolańskich tego okresu nie nosi tarczy. Nie wiem dlaczego natomiast jest przystrojony w tzw. tabard (rodzaj okrycia zbroi stosowanego na turniejach, prezentującego herb właściciela), w tym okresie na polu walki raczej nie używany. Dodatkowo niepotrzebnie wyrzeźbiono go w hełmie typu psi pysk, który był używany w okresie o dwadzieścia lat wcześniejszym (a w ogóle nie był on nigdy popularny we Francji). Lekkozbrojny to tzw. coutelier, czyli nożownik. Taki wojownik uzbrojony był w płytową półzbroję, miecz i lekką broń drzewcową, najczęściej sulicę lub glewię, której ostrze wyglądające jak długi nóż nadało mu tę nazwę. Co najmniej jeden taki jeździec wchodził w skład kopii. Figurka ma hełm typu łebka niemiecka (tzw. salada, rzecz niezmiernie popularna we wszystkich armiach tego okresu poza włoskimi, a niezwykle rzadko rzeźbiona na figurkach) oraz o dziwo pełną zbroję płytową. Niepotrzebnie wyrzeźbiono jej nogi okryte zbroją (nie powinien mieć ich opancerzonych), jakby tego było mało, jego broń, to dziwne skrzyżowanie glewii z halabardą, która nie wiadomo do czego służy. Wams na zbroi (w kroju zgodnym z ówczesną modą) ma niestety wyrzeźbiony krzyż w kształcie litery X, co wskazuje na to, że jest to Burgundczyk (jeździec francuski miałby krzyż zwykły). Figurkę także odwzorowano z „Ospreya” o burgundzkiej armii, niestety również niezbyt sensownie wzbogacając ją o pewne dodatkowe elementy (płytowe osłony nóg). Wreszcie strzelcy. Figurek jest sześć i wszystkie wyglądają tak samo. Mają kapaliny, brygantyny, płytowe osłony rąk i nóg (bez stóp i dłoni), miecze i typowe dla epoki wysokie, odwinięte buty. Ciekawostką jest fakt, że stworzono dla tych figur wymienne ręce uzbrojone albo w kusze, albo w rusznice. Stosownie do tego można dodać do figurki albo lewar do naciągania kuszy (tzw. kozią nóżkę) albo woreczek z kulami i prochem. Problem polega na tym, że prezentowane w dziełach z tego okresu wizerunki konnych strzelających z rusznic z siodła były raczej próbą pokazania pewnej teoretycznej, nie realnej możliwości. Ówczesna broń palna ze względu na swą konstrukcję (konieczność używania lontu) nie pozwalała na używanie jej z konia. Tutaj z resztą nie do końca dobrze ją oddano, projektując stanowczo za krótką kolbę, którą jeździec powinien opierać nad ramieniem, nie o ramię. Żal trochę, że nie zaprojektowano innej wersji strzelca z kuszą (np. jadącego z kuszą w dłoni) bowiem figur pocztowych tradycyjnie w kompletach rycerzy brakuje.

Wszystkie figury mają bardzo dokładną rzeźbę, oddano doskonale takie detale jak miecze, elementy zbroi, czy nawet sztylety u boku. Zgodnie z modą panującą w tamtym okresie mają wokół hełmów oplecione wałki z różnokolorowych wstążek, które wzorowano na bizantyjskich i tureckich turbanach (Europa Zachodnia dzięki wychodźcom z Bizancjum przeżyła wówczas krótki okres fascynacji Orientem). Ale mają też kilka wad charakterystycznych dla całego kompletu. Największą i stanowiącą poważny problem dla ewentualnego wykorzystania tych figurek jest odlanie tylnego łęku siodła wraz z figurką. Powoduje to konieczność użycia danego jeźdźca tylko i wyłącznie z figurką konia z kompletu, która jest mu przypisana przez projektantów i wyklucza jakąkolwiek możliwość zmiany wierzchowców bez konieczności użycia skalpela. Nadto łęki i siodła są stanowczo niedopasowane, co powoduje równie palącą konieczność sięgnięcia po szpachlówkę, jeśli nie chcemy, by nasza jazda wyglądała jakby coś jej się przylepiło poniżej krzyża. Kolejnym mankamentem tego kompletu jest umieszczenie po wewnętrznej stronie nóg żołnierzy dwóch bolców, które teoretycznie powinny wejść w otwory nawiercone na boku konia, co miałoby zapobiec zsunięciu się figurki z siodła. Problem polega na tym, że w miękkim plastiku nie da się ich również na te siodła wsadzić bez konieczności ścięcia lub wyłamania tych bolców.

Na koniec kilka słów o figurkach koni, które są niestety fatalne. Występują w czterech wzorach, trzech nadających się dla rycerzy (po 4 sztuki z każdego wzoru), i jednym z rzędem wyraźnie uboższym dla pocztowych (7 sztuk). Niepotrzebnie koniom rycerskim dano płytowe napierśniki i w dwóch wzorach kropierze, są one bowiem słabo wyrzeźbione. To jednak nic kiedy porównamy rozmiar koni z rozmiarem jeźdźców. Rumaki są wyraźnie za małe!!! Biorąc pod uwagę, że mają przedstawiać ciężkie, zimnokrwiste konie kopijnicze, te wyglądają raczej jak kucyki. W kłębie taka figurka ma ok. 2 cm, co odpowiada 1.4 m., a to stanowczo za mało. Są tym samym niższe niż konie z „rycerskich” kompletów z Italeri, czy Revella. Ponadto umięśnienie koni ze Zvezdy jest zbyt skromne.

Podsumowując trzeba stwierdzić, że jest to komplet ciekawy, figury są dobrze odlane, ale jeśli dążymy do tego, by nasze figurki prezentowały się jak najbardziej realistycznie i by miały zachowane odpowiednie proporcje czeka nas trochę pracy.

Komentarze

Sob 03 Lut, 2007 Kurczak napisał:
Mimo tych kilku blędów należą się brawa dla Zvezdy za rozwijanie tematu Średniowiecza.

Wt 14 Lut, 2006 Gość napisał:
jestem królewną jedże na koniu okrakiem. rycerzu czekam. na twą. odpowiedż. królewna marta.

Wt 20 Gru, 2005 Gość napisał:
Persowie są rzeczywiście świetni! Zgadzam się i polecam!!

Pon 14 Lis, 2005 Gość napisał:
Ostatniu kupiłem rycerzy francuskich i jestem zadowolony, ładne wykonanie ciekawe pozy, także polecam.

Czw 10 Lis, 2005 Filip napisał:
francuzi to ciekawa paczka. polecilbym figurki starozytnosci ze zvezdy m.in. persów wykonanie jest oryginalne
i bardo dokladne


Dodaj komentarz