Wargaming Zone     

Magenta-Solferino 1859
Data: Pi± 05 Sie, 2005
Autor: Paweł Zatryb
Recenzja nowości z serii HB

Opis:
Tytuł: MAGENTA - SOLFERINO 1859 ; autor: Ryszard DZIESZYŃSKI; wydawca: Dom Wydawniczy Bellona; rok wydania: 2005; oprawa: miękka; format: 13 x 20; język: polski; ISBN 83-11-10136-1; seria: Historyczne Bitwy; ilość stron: 176; ilość fotografii: 17; ilość map: 3.

Recenzja:
Z dużym zadowoleniem przyjąłem na początku roku wiadomość, że w ramach serii HB ukaże się pozycja dotycząca wojny włoskiej 1859 roku. Prezentowana tematyka podobnie jak pozostałe wojny europejskie z lat 1853 – 1871 na polskim rynku wydawnictw historycznych praktycznie nie istnieje. Przyznam, że mój entuzjazm opadł nieco gdy dowiedziałem się, że książka ma tylko 176 stron. Po tym - nieco przydługim ,,osobistym” wstępie przystępuje do recenzji.

Prezentowana pozycja jest pierwszą książką tego autora w ramach serii HB.

Książka ma 11 rozdziałów. Autor przedstawia w wielkim skrócie historię polityczną północnych Włoch (Sabaudii i Piemontu) od początków państwowości na tym obszarze do roku 1846. Następnie przechodzi do wydarzeń z lat 1848 – 49 opisując dość szczegółowo wojnę pomiędzy Królestwem Sardynii a Cesarstwem Austriackim. Dalej ukazano działalność polityczną premiera Kamila Cavoura, której ukoronowaniem było podpisanie sojuszu z cesarstwem francuskim Napoleona III. W kolejnym rozdziale ogólnie opisano organizacje armii przeciwników, dowódców stron oraz początkowe działania kampanii. Dalej dochodzimy do opisu bitwy pod Magentą i jej następstw. Następnie R. Dzieszyński przedstawia próbę nieudolnej ofensywy armii austriackiej dowodzonej osobiście przez Cesarza Franciszka Józefa I, której następstwem była bitwa pod Solferino. Sam przebieg tytułowego boju, wynik, końcówkę kampanii i postanowienia traktatu pokojowego opisano w dwóch rozdziałach. Ostatni rozdział został poświecony dalszym działaniom mającym na celu zjednoczenie wszystkich etnicznych ziem włoskich.

Książkę napisano w oparciu o 17 pozycji. Wśród nich jest tylko jedna pozycja niepolskojęzyczna. Całości przyznaję 3+ (trzy z plusem).

Książka jest napisana w sposób przystępny i zwarty, co stanowi jej dużą zaletę. Boleję jednak, że R. Dzieszyński nie pokusił się o szersze przybliżenie czytelnikowi organizacji i uzbrojenia armii przeciwników (zwłaszcza, że była to pierwsza wojna, w której użyto gwintowanej artylerii), ale ponieważ zdarza się to wielu autorom z serii HB jest to do wybaczenia. W zamian czytelnik jest faszerowany nazwiskami dowódców brygad, dywizji i korpusów (wraz z datami ich życia). Sam przebieg walk został opisany ciekawie i przejrzyście. Zaletą są też czytelne mapy. I właściwie to wszystko co można powiedzieć dobrego o książce. R. Dzieszyński popełnił kilka błędów. Już we wstępie podaje błędną datę – 1569 bitwy pod Saint Quentin (powinno być 1557), dalej błędy się nasilają i stają się rażące: czytamy o Francuzach uzbrojonych w karabiny iglicowe, karabinach maszynowych Chassepota, pancerzach błyszczących na dragonach, lansjerach i guidach. Autor ma też problemy z liczeniem: w jednym z rozdziałów czytamy o austriackiej dywizji liczącej 22 tysiące żołnierzy. Z kolei na stronie 121 armia sprzymierzona liczy 147 tysięcy żołnierzy i 450 dział, a już cztery strony dalej 170 tysięcy i 400 dział, itd. Tego typu błędy obniżają wartość każdej książki – w tym i recenzowanej.

Komentarze

Dodaj komentarz