.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Odlewnictwo a wargaming:.
Wargaming Zone     
¦roda godzina 08:29,
19 grudzień 2018

Odlewnictwo a wargaming
Data: Pon 27 Cze, 2005
Autor: Marcin Kubicki
Artykuł o odlewaniu figurek

Wprowadzenie

Historia wargamingu

Trudna droga do celu

Technologia wykonywania figurek

Forma

Metal

Odlew

Zdjęcia



Wprowadzenie

Przypomnijmy dla porządku czym jest wargaming. Najkrócej mówiąc jest to rodzaj hobby, w którym za pomocą odpowiednich modeli, figurek, zasad (przepisów i scenariusza) możemy rozgrywać symulacje bitew, potyczek i kampanii osadzonych w realiach dowolnych okresów historycznych. Trywializując, jest to rodzaj rywalizacji pomiędzy kilkoma (lub nawet kilkunastoma) graczami, którzy wykorzystując swoje zdolności, wiedzę , spryt, a także znajomość epoki i konkretnych przepisów, przy pomocy „żołnierzyków” oraz innych akcesoriów (np. elementów scenerii, zabudowy itp.) występują „zbrojnie” przeciwko sobie, czerpiąc z tej „zabawy” mnóstwo satysfakcji, emocji i przyjemności.

Piękne, ale nasuwa się pytanie, co to wszystko ma wspólnego z odlewnictwem?

Otóż ma, a przynajmniej może mieć. Kluczowym elementem są tu owe „żołnierzyki”, w dalszej części artykułu nazywane figurkami.



Historia wargamingu

Historia metalowej figurki „historycznej” sięga co najmniej XVIII wieku. Już młody podporucznik Bonaparte (później cesarz Napoleon I) w czasie swych studiów miał zestaw strzelców korsykańskich (nie wiadomo wprawdzie z czego wykonanych, ani w jakiej skali), których ustawiał na wszelkie sposoby – dzięki czemu miał podobno wymyśleć kolumnę dywizjonową, najskuteczniejszy szyk francuskiej piechoty, która święciła tryumfy w późniejszych latach na wszystkich polach bitew tego okresu.

Idąc dalej, już nasi dziadkowie i pradziadkowie bawili się bliżej nie sprecyzowanymi ołowianymi lub cynowymi figurkami, które ktoś musiał wykonywać – a więc opracować, wykonać formy i wreszcie odlać. Na zachodzie Europy w latach 60-tych i 70-tych XX wieku pojawiły się pierwsze firmy oferujące figurki wargamingowe – a więc wykonane w standardzie ubioru lub munduru oraz uzbrojenia danej epoki.

Współczesny wargaming narodził się w Anglii na początku lat 70-tych. Zaczęły wówczas powstawać systemy do poszczególnych okresów historycznych, precyzyjne i coraz bardziej rozbudowane przepisy. Powstawały kolejne firmy produkujące figurki i akcesoria, stowarzyszenia i kluby zajmujące się tym zjawiskiem. Wreszcie całe sklepy oferujące wszystko co jest potrzebne do tego rodzaju hobby.

Tak jest do dzisiaj. Firm produkujących najprzeróżniejsze metalowe figurki w wielu okresach i skalach można naliczyć co najmniej kilkadziesiąt.

Co ciekawe, przez skalę rozumie się w wargamingu wysokość figurek w milimetrach, a nie jej „pomniejszenie” względem wzrostu normalnego żołnierza, co jest podstawą pracy „zwykłego” modelarstwa. Najpopularniejszymi skalami są: 5/6 mm, 10 mm, 15 mm, 20 mm i 25/28 mm.



Trudna droga do celu

W Polsce właściwie nie ma firm zajmujących się wykonywaniem metalowych figurek do wargamingu w takich skalach, a na rynku funkcjonuje jedynie pełen asortyment modelarstwa redukcyjnego (Wyjątek to Mirage Hobby ze swoimi 15-stkami).

Autor niniejszego artykułu swoją przygodę z wargamingiem również rozpoczynał od zwyczajnych plastikowych figurek, wiele lat temu. Zbierając i malując figurki i pojazdy (skala 1 : 72) jedynie na półkę, przez przypadek 12 lat temu trafił na ludzi, którzy chcieli robić coś więcej, a więc zajmować się „czymś” co „cywilizowany zachód” nazywa grami wojennymi.

Przez długi czas używaliśmy tylko „plastików”, gdyż zagraniczne figury były trudne do ściągnięcia i zbyt drogie na polskie warunki. Jednak prawdziwy kłopot pojawił się wtedy, gdy ani w plastiku, ani w metalu nie można było znaleźć interesujących nas figur z okresu wojen XVII- wiecznej Rzeczypospolitej. Były dwa wyjścia z takiej sytuacji. Albo dać sobie spokój (co nie wchodziło w grę), albo zrobić samemu takie figurki. Na wspomnienie o pierwszych niezdarnych przeróbkach wykonywanych na plastikach za pomocą wikolu, papieru, taśmy klejącej, wreszcie modeliny, dzisiaj ogarnia mnie uśmiech rozbawienia.

Przełomem okazał się materiał z którego można było rozpocząć rzeźbienie figurek „praktycznie” od podstaw. Jest to rodzaj dwuskładnikowej masy plastycznej (lub też szpachelki), która pozwala na dowolne jej formowanie i wygładzanie. Masa ta po pewnym czasie zastyga, pozwalając się jeszcze delikatnie szlifować lub obrabiać. Dzisiaj rzeźbienie jednej figurki zajmuje mi kilkanaście do kilkudziesięciu godzin, jest to więc zajęcie bardzo pracochłonne, żeby nie powiedzieć żmudne, jak również wymaga odrobiny talentu, doświadczenia i anielskiej cierpliwości (!).

W tym tempie można by wykonywać swoje wojska do śmierci (albo jeszcze dłużej). Dlatego też pojawiło pytanie kluczowe: Czy można powielić wykonane figurki metodą stosunkowo prostą i na tyle tanią, żeby pensja nauczyciela historii mogła podjąć to wyzwanie? Odpowiedź brzmi: można, choć jej opracowanie zajęło mi ostatnich kilka lat doświadczeń i więcej niż kilka wyżej wspomnianych pensji. Autor zastrzega z góry, że traktuje siebie jako absolutnego amatora-samouka w tej dziedzinie, w związku z tym dla fachowców część terminów i opisów użytych w niniejszym artykule może brzmieć nieprofesjonalnie.



Technologia wykonywania figurek

Firmy produkujące metalowe figurki na Zachodzie, używają do tego celu dwóch metod: wirówkowej i grawitacyjnej.

Autor w artykule przedstawia metodę drugą, jako, że pierwsza wymaga inwestycji co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych i odpowiedniego pomieszczenia (wielkości np. garażu) przeznaczonego na warsztat pracy.

Odlewanie grawitacyjne wymaga posiadania: odpowiednio wykonanego modelu-matki (pierwowzoru), który będzie powielany, materiału i wiedzy do wykonania formy dwudzielnej, odpowiedniego stopu metalu i miejsca na warsztat „odlewniczy”.

Po wielu próbach i wysiłkach autor natrafił na silikon żaroodporny, który jest przeznaczony do odlewania małych elementów w temperaturze 350-400°C. Nie jest to materiał tani, charakteryzuje się jednak znakomitym odwzorowywaniem szczegółów, długim czasem sieciowania (zastygania) i odpornością na zużycie – rzędu 30-50 odlewów.



Forma

Figurka-matka zostaje umieszczona w plastelinie, która służy do wykonania odpowiedniego podziału przyszłej formy (fachowcy nazywają to fałszywką). W zależności od stopnia skomplikowania figury zajmuje to 1-3 godzin. Całość następnie należy obramować (zwykłym kartonem), przedtem wykonując kanały wlewowe oraz otwory odpowietrzające. Wysokość oraz kształt kanałów wlewowych wykonuje intuicyjnie, co jest efektem żmudnych prób i wykonania wielu form, wiedząc coś-niecoś na temat słupa ciśnienia, choć nie potrafię tego dokładnie wyliczyć. Również odpowietrzenie wychodzące do podstawy formy jest obowiązkowe – pozwala bowiem na pełniejszą penetrację formy przez metal, dzięki czemu wszystkie drobne i cienkie elementy odlewają się znacznie dokładniej (i częściej) niż bez odpowietrzenia. Wcześniej często „gubiły się” lub nie dolewały.

Tak przygotowana figurka-matka jest gotowa do zalania silikonem. Nie należy go oszczędzać. Cienkie ścianki formy stanowią duży kłopot przy późniejszym zalewaniu go metalem (przewracają się, są niestabilne).

W chwili obecnej autor wyeliminował kolejny kłopot technologiczny. Zalany model należy obowiązkowo odpowietrzyć przy użyciu pompy i komory próżniowej.

Wcześniej, zdając sobie sprawę z faktu, że powietrze zostaje pod silikonem, zalewałem formę bardzo powoli (warstwowo niemalże) i wielokrotnie nakłuwałem widoczne bąbelki wypuszczając z nich powietrze. Była to jednak metoda chybił-trafił, część form, bowiem udawała się, a część miała bąble, które w odlewie często nie były możliwe do usunięcia, dyskwalifikując taką figurkę do użytku i powodując całkowitą nieprzydatność formy.

Przed zalaniem formy należy wykonać jeszcze jedną, bardzo istotną, choć prostą czynność. W obramowanej połówce plasteliny z figurką-matką (fałszywce) konieczne jest umieszczenie kilku patyczków stabilizujących (tzw. kołki centryczne). Znakomicie sprawdza się w tej roli odpowiednio przycięta wykałaczka. Stabilizatory te służą do odpowiedniego składania przyszłych „połówek” formy dwudzielnej. Zapobiegają też przesuwaniu się obu części względem siebie, a w konsekwencji zapobiegają przemieszczeniom w obrębie odlewu.

Następnie obramowany „model” należy zalać silikonem (odpowiednio rozmieszanym), odpowietrzyć (czas pozostawienia w komorze próżniowej to około 20-30 minut) i pozostawić go na 24 godziny. Po tym czasie otrzymujemy całkowicie zastygniętą jedną połówkę formy (rewers). Figurkę „matkę” należy teraz cierpliwie „oczyścić” z plasteliny, i pozostawić w silikonowej połówce. Kolejna czynność to wyprowadzenie z plasteliny kształtu „awersu” (drugiej połówki formy) odpowietrzeń oraz kanałów wlewowych i powtórne obramowanie, najlepiej tą samą ramką kartonową. Należy zwrócić szczególną uwagę na to, czy pomiędzy obramowaniem a silikonem nie ma żadnych szczelin, miejsc, którymi mógłby wyciekać silikon z zalewanego awersu. Przed powtórnym zalaniem rewers formy musi zostać dokładnie natłuszczony, aby silikon obu połówek formy nie skleił się, dając nam nie dwudzielną formę a jednolitą bryłę z uwięzioną wewnątrz figurką-matką. Do smarowania najlepiej użyć oleju roślinnego lub kremu.

Kolejno powtórzone zostają wszystkie czynności związane z zalaniem formy i jej odpowietrzeniem. Po odczekaniu kolejnej doby otrzymujemy gotową dwudzielną formę, z której usunięte zostają tylko resztki plasteliny i figurka-matka. Jeżeli kanały wlewowe i odpowietrzające są drożne, kolejną czynnością będzie odlewanie właściwego modelu figurki.



Metal

Nie jest wielką tajemnicą, że wszelkiego rodzaju figurki historyczne lub wargamingowe są odlewane z tak zwanego białego metalu (white metal). Jest to stop cyny i ołowiu z domieszką bizmutu i ewentualnie innych pierwiastków, np: antymonu. Proporcje stopu zależą od wielkości (skali) i stopnia skomplikowania szczegółów figurek, i są tajemnicą producentów.

Poszczególne pierwiastki mają temperaturę topnienia od około 200 do około 600°C, ale całość stopu topi się spokojnie na zwykłym palniku kuchennym lub butli gazowej; nie potrzebna jest więc temperatura wyższa niż uzyskiwana na propanie-butanie.

Proporcje stopu najlepiej odmierzać wagowo według wyliczeń procentowych. Autor dosyć długo eksperymentował z proporcjami składników stopu, aż otrzymał skład najodpowiedniejszy. Z dostępnych na rynku tygli porcelanowych lub szklanych (żaroodpornych) szybko zrezygnowałem (okazały się one zbyt niewygodne lub kruche), na rzecz „samoróbki” ze zwykłego obciętego garnuszka stalowego z wyklepanym precyzyjnie „dziubkiem” i odpowiednio dorobionym, wyprofilowanym uchwytem. W celu zmniejszenia strat temperatury wystarczy przykryć tygiel zwykłą przykrywką lub dopasowaną pokrywą. Ze względu na raczej niezdrowy charakter oparów wydzielanych przy całej „zabawie” (związki ołowiu) proces odlewania należy wykonywać w miejscu dobrze wentylowanym oraz używać odpowiedniej maski. Samo odlewanie nie nastręcza już większych kłopotów. Stop należy mieszać i odczekać, aż osiągnie piękny srebrny kolor i konsystencję „rozgrzanego syropu”. Fachowo nazywa się to prawdopodobnie temperaturą wrzenia stopu. Gdy na powierzchni tygla zbierze się zbyt wiele zanieczyszczeń i stop zaczyna zmieniać kolor na ciemnopomarańczowy lub lekko przeźroczysty mamy do czynienia z przegrzaniem stopu i zbyt wysoką temperaturą. Zalanie formy w tym momencie doprowadzi do jej przypalenia , a w konsekwencji jej uszkodzenia lub zniszczenia. Konieczne jest więc utrzymywanie właściwej temperatury stopu, np. przez jego obserwację lub zastosowanie specjalistycznego termometru.

Ponieważ formy są dwudzielne, należy albo wykonać do nich odpowiednie obejmy, albo każdorazowo przed zalaniem obklejać je odpowiednim plastrem. Ze względu na duże straty temperatury jednorazowo możemy zalać 4-8 form, później bowiem, metal jest zbyt wystudzony i za gęsty, aby skutecznie spenetrować całą formę. Stop należy więc ponownie podgrzać. Im większe są otwory wlewowe i im grubsze ścianki formy, tym łatwiej „trafić” strumieniem stopu z tygla do takiej formy, nie ryzykując przelania, przewrócenia lub „poparzenia” obejmy czy plastra co prowadzi do otwarcia formy i wylania zawartości.



Odlew

Po udanym zalaniu formy, konieczne jest odczekanie 5-10 minut (zależnie od wielkości odlewu), aż zawartość ostygnie. Po otwarciu formy i wyjęciu figurki, należy odciąć delikatnie kanały wlewowe.

W chwili obecnej dzięki zastosowaniu odpowiedniej wysokości wlewów i zawartości stopu ta technologia daje około 70-75% udanych zalań, a więc 3 z 4 zalewanych figurek (z tej samej formy) mają satysfakcjonujące kształty.

Na zakończenie figurki zostają opiłowane, nawiercone, odtłuszczone, zagruntowane, aż wreszcie pomalowane – ale to już inna historia.

I tak w lapidarnym skrócie autor przedstawił swoją przygodę z odlewnictwem. Okazało się ono jedyną metodą, dzięki której mógł on rozwijać swoje hobby.

Efekt moich wysiłków możecie ocenić zaglądając do galerii.

Aha, niezorientowanych informuję, że Marcin Kubicki i klemens to ta sama osoba.



Zdjęcia

Jazda kozacka / figurki 20 mm / Morion Miniatures / z kolekcji własnej Marcina Kubickiego / zdjęcia Michał Juszczyk

Rajtaria szwedzka / figurki 20 mm / Morion Miniatures / z kolekcji własnej Marcina Kubickiego / zdjęcia Michał Juszczyk

Piechota zaporoska / figurki 20 mm / Morion Miniatures / z kolekcji własnej Marcina Kubickiego / zdjęcia Michał Juszczyk


Więcej zdjęć figur już pomalowanych znajduje się w naszej galerii figur z okresu XVI - XVIII wieku.

Komentarze

Pi± 30 Cze, 2006 Gość napisał:
Trafiłam przypadkiem, ale ogarnęło mnie wielkie zainteresowanie. Marcysiu, jeśli będziesz miał taką ułańską fantazję, to proszę skontaktuj się...będę szalenie wdzięczna. Pozdrawiam aśka <asiawegl@yahoo.com>

Pi± 19 Maj, 2006 Gość napisał:
Czy ktoś w Polsce mógłby wykonać figurkę czy figurki w skali 1/144 - figurka o wysokosci 12.5 -12.7 mm?

Wt 21 Lut, 2006 Hubert napisał:
Witaj Gościu,

Jeżeli już roztrząsamy kwestie odlewów, to na tak zwanym zachodzie są firmy, które sprzedają nie tylko podręczniki, ale również gotowe formy i stop do odlewów (właściwe proporcje składników są dość istotnym warunkiem sukcesu). Osobna sprawa, czy w takich formach, garażowymi metodami osiągniesz jakość porównywalną z poważnymi komercyjnymi producentami, ale być może dla cześci graczy taka jakość będzie satysfakcjonująca.
Co do zakazywania, itd., itp., to do kwestii prawnych związanych z powielaniem figurek już się odnosiłem - nie ma się co powtarzać.
Jeżeli chodzi o treść artykułu, to autorzy piszą artykuły o takim zakresie i tak szczegółowe, jak uważają za stosowne. Jeżeli uważasz, że potrafisz napisać lepszy artykuł (co zdaje się sugerować Twój komentarz), to serdecznie zapraszam. W sekcji kontakty znajdziesz link do redaktora.

Pozdrawiam

Wt 14 Lut, 2006 Gość napisał:
Witam Wszystkich.
Przeczytałem właściwie wszystko co tutaj jest napisane. A więc:technologia wykonania i odlewania figur jak i komentarze.Przyznaję że autor "technologi"dał z siebie wszystko.Szkoda tylko że cały ten opis można włożyć do lamusa. Bo to co jest zaproponowane to tak jakby pobiec z motyką na Merzedesa. Zdziwicie się dlaczego tak piszę. Odpowiadam;W tybecie czy Kamerunie wiedzą na ten temat wiecej i o setki lat wcześniej.Ponowie ;każdy może w maleńkim sklepiku na zachodzie kupiś podręczniki na te tematy.Jest tam dokładnie wyjaśnione ,bez uciekania się do sztuczek(tajemnica)Jeden z wypowiadaczy nawet zarządał zakazu informowania o tych technologiach. Wsteczniactwo totalne. Bo zamiast robic wszystko by ludzie wiedzieli jak ,co i gdzie to najlepiej zakazać.Jeżeli ktoś chce więcej wiedzieć na ten temat to zapraszam . Bogumił M.
adamusbob@o2.pl

Śr 08 Lut, 2006 Gość napisał:
Witam!
Znalazłam się na tej stronie, bo poszukuje możliwości i informacji odnoście powielania figurek. Chciałabym dowiedzieć się, z czego i jak można wykonać elastyczny odlew by dał ściągnąć z formy (pierwotnego modelu z utwardzonej masy plastycznej) nawet o dość drobnych wystających elementach, a z drugiej strony zachował swój kształt. Ten artykuł przyznam, że jest dla mnie zupełnie nie czytelny, gdzie ma być plastelina, gdzie silikon (mam go nieco po szkole charakteryzacji), robiłam odlewy, ale przy tym opisie zupełnie nie mogę sobie tego wyobrazić. Trochę inną zajmuję tematyką niż ta strona, figurki robię sama z modeliny, tematyka dowolna, wielkość to 10- 20 cm, bardziej w stylu McFarlane'a, także odlewanie często dość skomplikowanych postaci jest dla mnie cudem techniki, który staram się zgłębić, czy jest to możliwe w domowych warunkach. Pytam, jako, że ta tematyka widzę nie jest wam do końca obca, może ktoś by mi coś doradził. Może znacie kogoś kto się tym zajmuje lub się na tym zna. Z góry dziękuję.
Mój adres do_oli@wp.pl
Pozdrawiam!

Wt 09 Sie, 2005 Gość napisał:
Cholera to nie tokonto. Moj adres e-mail to adam1200@poczta.onet.pl

Pozdraiwam .

Wt 09 Sie, 2005 Gość napisał:
Witam panie Marcinie. Myśle ze mnie pan zna. To ja Adam M z Pański były juz uczeń histroii w podstawuwce. Pamięta pan dał Pan Mi i Angeli 6 na Koniec roku z histroii . Jeżeli chce pan pogadać to zapraszam pod maila adamek1200@poczta.onet.pl

Przepraszam za offtopicznośc lecz nie moglem znaleść na tej stronie jakiego kolwiek miejsca do kontaktu.

Pozdrawiam . Adam M

Śr 20 Lip, 2005 Gość napisał:
Nie sądze, widze że Rafał ma chopla na punkcie 15mm/ i neguje wszystko inne/.Ten 1zl za figure obejmuje pewnie conajmniej kilkadziesiat odlewów z jednej pozycji i jest to transakcja z ręki do ręki.Biorac pod uwagę, że materiału na jedna 15mm potrzeba conajmniej 3-4 razy mniej niż na 20mm, to cena nie jest znów taka rewelacyjna.No, ale to rzecz gustu.Ciekawe, czy R.K zleca powielanie ściągnietych 15mm, czy ewentualnie "przerobionych"??Do takiego wniosku dochodzę, wczytując się w jego "ciekawe i bardzo na miejscu'"komentarze.
pozdrawiam "normalnie"/czyli nie czołgiem i drezynką/

Wt 19 Lip, 2005 l'aigle napisał:
Ciekawe czy cena 1 zł za kopię figury 15mm dotyczy legalnej działalności z podatkiem VAT, dochodowym i składkami ZUS?

Wt 12 Lip, 2005 Rafal1999 napisał:
Witam,

ja od początku nie mam problemów z zalogowaniem się na poprzedniej wersji i na obecnej, choć stara wersja streony uważam byłe lepsza, ale nie odemnie to zależy.
Co do figur to uważam iż skala 20mm (1/72) jest co co innych niż WWII chybiona ale każdy robii to co lubi. Jak firma Morion M. będzie miała zbyt to gratuluję. Co do wykonania formy i odlewu to można to zawsze zlecić profesjonaliście. Forma kosztuje 40 zł a adlew 15 mm figurki około 1zł. Jeżeli wejdzi się w kontakt z kolegami z Łodzi to można koszty formy i odleu mocno obniżyć.
Co do kopiowanie cudzych to autor chyba miał na myśli figurę bez żadnych zmian w jej wyglądzie.

Czołgiem lub drezynką,
Rafal1999

Czw 07 Lip, 2005 klemens napisał:
Widzę, że podczas mojej nieobecności dużo się działo po ukazaniu się artykułu.Wszystkie wątpliwości doskonale wyjaśnili Hubert, Michau, no i oczywiscie Redaktor/chyba to jeszcze nie wazelina?/.Podkreślę jeszcze raz, że nie powielałem cudzych figur tylko własnorecznie wykonane.Również obawa dotyczaca "instruktarzu kopiowania" jest bezzasadna- życze powodzenia tym,którzy na bazie artykułu będą w stanie skopiować cokolwiek przypominajacego choć w 50% orginał.Dziękuje wszystkim za słowa uznania i mądre uwagi.Myśle, że figurki Morion Miniatures będą dostępne już lipiec/sierpień /choć nie wszystko zależy odemnie/.Pozdrawiam

Pon 04 Lip, 2005 Hubert napisał:
Witam,

Też widziałem takie "produkty". I cudzysłów jest tu jak najbardziej na miejscu. Wygląda to..., tak jak wygłada. Z drugiej strony jak kogoś ograniczają finanse (a nie ma co ukrywać, że w naszym kochanym kraju nie należy to do rzadkości), to modele może sobie ulepiś i z plasteliny i tym też się da grać i dobrze bawić.

Co do logowania się na stronie, to tu uśmiech do Webmaster'a. Nie jesteś pierwszą osobą od której słyszę, że jest jakiś problem....

Pozdrawiam

Pon 04 Lip, 2005 Gość napisał:
Tak Hubercie, nie sądzę a jestem tego pewien. Już widziałem takie "produkty".

Wystepuję jako gość gdyż strona przestała umożliwać mi zalogowanie się.

Nd 03 Lip, 2005 Gość napisał:
Wygląda na to, że nareszcie jest szansa, że zniknie luka w dwudziestkach obejmująca armie środkowoeuropejskie.
Gratuluję pomysłu i odwagi!!!

Pi± 01 Lip, 2005 Hubert napisał:
Witam,

Dla zainteresowanych przypomnę - strona pozwala wysłać wiadomość do konkretnego użytkowinka. Na strone głównej wybiera się w sekcji Statystyki Profile użytkowników, a dalej wszystko jest, mam nadzieję oczywiste. A swoją drogą... Konrad, naprawdę sądzisz, że ktoś będzie powielał modele GHQ?

Pozdrawiam

Pi± 01 Lip, 2005 Gość napisał:
Marcinie, Czy mógłbys się ze mną skontaktować ?
wojsport@poczta.onet.pl

Pi± 01 Lip, 2005 Gość napisał:
Michau
Skontaktuj się proszę ze mną na adres: kontakt@wargamer.pl
pozdrawiam
Konrad Sosiński

Czw 30 Cze, 2005 Michau napisał:
Strona MM jest jeszcze w fazie testów, ale niebawem powinna hulać. Nie omieszkam podać adresu :-)

Czw 30 Cze, 2005 Hubert napisał:
Moje doświadczenia z bardzo niegdysiejszym przerabianiem konia angielskiego huzara na konia pruskiego dragona nie pozostawiają mi żadnych złudzeń, co do tego ile pracy wymaga włąsnoręczne wyrzeźbienie czegokolwiek. Ale możliwe, że faktycznie, dla tych co nie próbowali, nie jest to z artykułu Marcina oczywiste.

A jak już robimy firmie MM taką reklamę, to może ktoś ma na nią jakieś namiary? Mają jakąś stronę? Szybkie sprawdzenie w google i TMP nie przyniosło żadnych efektów... :(

Pozdrawiam

PS. Figurka odlana w srebrze to była ciekawostka, ale figurki (autorskie) powielane (w mosiądzu) przez profesjonalną firmę odlewniczą robiły wrażenie. Na marginesie - figurka Wirtemberczyka, której zdjęcie figuruje w lewym górnym rogu strony (i od jakiegoś czasu zdaje się złużyć za logo WargamingZone) to też figurka rzeźbiona od podstaw, autorem jest Paweł Kur.

Czw 30 Cze, 2005 Michau napisał:
Jeżeli ktoś uważnie przeczyta artykuł to dowie się z niego jak (mniej więcej) wyglądał i jak długo trwał proces dopracowywania technologii powielania WŁASNORĘCZNIE wykonanych figur... Mniej więcej dlatego, że diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, o których Marcin nic nie pisze, albo pisze niewiele (patrz np. proporcje stopu). I bardzo dobrze. Konia z rzędem temu, kto tylko na postawie zawartych w artykule instrukcji będzie tworzył wystarczająco wierne kopie. Koszmarki bez głowy albo ręki (bo się akurat nie dolały) chyba nie są warte zachodu i kilku godzin pracy. Natomiast zaawansowanych alchemików-odlewników, którzy już posiedli wiedzę i doświadczenie nic nie powstrzyma (patrz np. 2 komentarze niżej - kopiowanie figur w srebrze). Pół biedy jeśli będą chcieli robić figury tylko dla siebie, gorzej jeżeli będą chcieli na tym zarobić.

Moim zdaniem artykuł Marcina należy więc traktować raczej w kategorii ciekawostki, rozważań człowieka siedzącego w temacie od lat, który chciał się ze światem ;-) podzielić częścią własnych doświadczeń.

Chciałbym też przy okazji uspokoić wszyskich zaniepokojonych o prawa autorskie Morion Miniatures. Nie zostały one w żaden sposób naruszone.

PS1. Niebawem Figurki z MM będzie można poogladąć z bardzo bliska :-).
PS2. Wszystkie figury na zdjęciach do artykułu należą do kolekcji własnej Marcina Kubickiego - proszę "moderatorów" o poprawki w podpisach

Czw 30 Cze, 2005 Marcin G napisał:
Ponieważ artykuł wzbudził pewne niezdrowe emocje, spieszę donieść, że według mojej wiedzy autor artykułu jest twórcą figur dla firmy Morion Miniatures. Nie ma więc mowy o jakiejkolwiek kradzieży i zachęcaniu do nielegalnego odlewania cudzych figurek. Najlepiej jednak, gdyby sam autor wypowiedział się na ten temat, ale o ile wiem chwilowo nie jest to możliwe. Tak czy owak nie zachodzi tutaj żadne naruszenie prawa.

Czw 30 Cze, 2005 Hubert napisał:
Gościu, przypomnę Ci, że każdy człowiek odpowiada za swoje czyny. Kierując się Twoim sposobem rozumowania, producent młotka powinien odpowiadać za morderstwo, jeżeli ktoś zatłucze tym młotkiem kogoś innego na śmierć. Artykuł w żaden sposób nie zachęca do nielegalnego kopiowania figurek - jeżeli przeczytałeś go uważnie, to doskonale o tym wiesz.

I tak, mylisz się, gdybyś zadał sobie trud sprawdzenia informacji o autorze, zamieszczonych na stronie, to dowiedział byś się, że jest on autorem figurek dla Morion Miniatures. Oczywiście możemy się wdać w rozważania w rodzaju: "jak sformuowana jest umowa przekazania praw autorskich pomiędzy firmą A a osobą B", ale istnieje coś takiego jak tajemnica handlowa i w związku z tym są to rozważania czysto akademickie.

Co do zaś praktyk w kółkach różnych i praw autorskich. Jeżeli nauczający tych praktyk sugerowali ich zastosowanie do powielania oryginalnych modeli to jest to naganne (szczególnie, jeżeli tego typu sugestie były skierowane do młodzierzy). Przypomnę jednak, że gdy zmienimy 30% treści/zawartości (czasami dość subtelne kryterium, ale od rozstrzygania sporów są sądy) to prawo autorskie przestaje obowiązywać. Więc jeżeli używa się takiej techniki do powielania modelu który został w ponad 30% przerobiony, to nie jest to ani naganne, ani sprzeczne z prawem. Dodam jeszcze, że istnieją w tym kraju zakłady usługowe, do których można zanieść wzorzec i za pieniądze otrzymać dowolną liczbę jego kopii w żądanym metalu (widziałem np. figurkę powieloną w srebrze :-) , od razu wyjaśniam, że to nie ja byłem autorem tej ekstrawagancji ;-) ). Nie jestem przekonany, że wszystkie sprawdzają, czy powielający posiada upoważnienie właściciela praw autorskich.

Co do zaś kwestii - dlaczego "żadna poważna firma nie zainwestuje w nasz rynek". Po pierwsze - napoważniejsza, Games Workshop już zainwestowała. Fakt, nie jest to wargaming historyczne, ale to już inny temat. Najstarszy producent modeli historycznych w mikroskali (GHQ), ma w Polsce swojego dystrybutora. Więc nie do końca "żadna". Po drugie, i w tej chwili stanę się bardzo niepopularny, ile osób zajmuje się tym hobby w Polsce, a ile w Wielkiej Brytanii? Ile, średnio, pieniędzy na hobby może wydać miesięcznie przeciętny Polak, a ile Brytyjczyk? Istnieje coś takiego jak wielkość rynku i to (głównie) determinuje zachowania przedsiębiorców. Dodaj jeszcze do tego barbarzyńskie cło i VAT natrzucane przez nasze pazerne państwo.

Pozdrawiam

Czw 30 Cze, 2005 Hubert napisał:
Nareszcie ktoś znający się na rzeczy znalał i czas, i chęć, by podzielić się swoim doświadczeniem z innymi. Świetny pomysł.

Pozdrawiam

Czw 30 Cze, 2005 Gość napisał:
W mojej opinii powyższy artykuł stanowi nic więcej jak wręczenie do ręki wytrycha potencjalnemu złodziejowi. Autor artykułu nie wspomniał czy posiada zgodę producenta na powielanie modeli. Nie znam firmy Morion Miniatures ale nie sądzę aby wyraziła ona taką zgodę. Jeżeli się mylę, lub autor sam wykonał przedstawiane na zdjęciach modele to bardzo przepraszam.

Zamieszczanie takich instrukcji odlewania porównałbym z zamieszczeniem instrukcji kradzieży samochodów. W mojej opinii odlewanie figurek to po prostu kradzież. Sam byłem świadkiem jak w jednym z warszawskich kółek modelarskich starzy modelarze uczyli dzieciaki jak powielać modele. Oczywiście to były oryginalne modele zakupione gdzieś w sklepie. Czyli innymi słowy na zajęciach kółka modelarskiego uczy się młodych modelarzy jak kraść czyjąś wartość intelektualną. Jest to karygodne.

Uważam, że zamieszczanie takich artykułów najzwyczajniej szkodzi naszemu hobby. Jeżeli ktoś dziwi się dlaczego historyczny wargaming, tak popularny na całym świecie, u nas jedynie raczkuje to odpowiedź jest prosta. Żadna poważna firma nie zainwestuje w nasz rynek. Wszyscy trzymają się od nas z daleka. Dlaczego? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie....

Apeluję do osób obsługujących stronę do jak najszybszej reakcji i usunięcia tego tekstu. Stanowi on bowiem nic innego jak namawianie do popełnienia przestępstwa.

Czw 30 Cze, 2005 Gość napisał:
Ciekawy artykuł - autorowi gratuluję pomysłu. No i fajnie, że są zdjęcia figur nie pomalowanych i pomalowanych :) (te w galerii). Pozdrawiam.

Śr 29 Cze, 2005 Gość napisał:
...no... z każdym kształtem to bym się tak nie rozpędzał. Z kulą by było trudno :-). Ale formy prostopadłościenne jak najbardziej - świetny pomysł!

Wt 28 Cze, 2005 Gość napisał:
Obramować formę można też klockami lego, są modułowe i pozwalają uzyskać praktycznie dowolny kształt formy.


Dodaj komentarz