Wargaming Zone     

Łuck – Brody – Dubno i T-34
Data: Nd 05 Cze, 2005
Autor: Jan Lucjan Wyciślak
Artykuł omawia wielką bitwę pancerną z czewrca 1941 r

Wprowadzenie

Bitwa pancerna w rejonie Łuck – Brody – Dubno

Po bitwie

Przypisy



Wprowadzenie

Pierwsza bitwa pancerna stoczona przez T-34 to wielkie zmagania pancerne stoczone końcem czerwca 1941 r. w rejonie Łuck – Brody – Dubno. W dotychczasowej literaturze poświęconej II wojnie światowej nikt dotychczas nie poświęcił tej bitwie wystarczającej uwagi, która pozwoliła by poznać jej przebieg i szczegółowy udział sprzętu pancernego oraz poniesione straty. Fragmentaryczne informacje zamieszczane przez kilku autorów literatury zajmującej się przebiegiem operacji „Barbarosa” zawierają jedynie krótkie i mylne określenia dotyczące przebiegu działań bez wnikania w ich szczegóły. Dlatego w kolejną rocznicę bitwy warto zainteresować się tą nieznaną ogółowi czytelników kampanią pancerną stoczoną na terenach należących do II Rzeczypospolitej.

Blisko sześćdziesiąt lat po wojnie czytelnik beletrystyki wojennej spotyka się w licznych publikacjach ze stwierdzeniem, że sowiecki czołg T-34 to „najlepszy czołg II wojny światowej”, „czołg, który odmienił losy wojny”, „pogromca niemieckich Tygrysów”. Czołg ten wręcz bałwochwalczo wychwalany z sugestią, że wprowadzenie tego czołgu na fronty II wojny przechyliło falę niepowodzeń Armii Czerwonej zamieniając ja w pasmo zwycięstw. Przypomnijmy zatem krótką historię czołgu i jego większe bitewne wystąpienia, by móc ocenić fakty.

Wcale nie w trakcie wojny, ale 19 grudnia 1939 r. Komitet Obrony przy Radzie Komisarzy Ludowych ZSRR przyjął uchwałę o wprowadzeniu na uzbrojenie armii czołgu T-34. Seryjną jego produkcję rozpoczęto 31 marca 1940 r. Po rozpoczęciu produkcji przeprowadzono latem tego roku poligonowe próby porównawcze z niemieckim Pz.Kpfw III, przy czym wynik prób okazał się negatywny dla T-34. Natychmiast przystąpiono do wprowadzania poprawek konstrukcyjnych mających przynajmniej wyrównać szanse bojowe obu tych czołgów. /Andrzej Kiński, T-34, Nowa Technika Wojskowa/ Oprócz T-34 na uzbrojenie armii wprowadzono też czołg, którego odpowiednika w tym okresie nie posiadała armia niemiecka. Był to ciężki czołg KW-1- Kliment Woroszyłow. Z chwilą wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej Armia Czerwona skierowała na fronty wojny łącznie 1475 sztuk czołgów T-34 i KW-1 /Donald Sommerwille, Kronika II wojny Światowej/. Stanowiły one 43% ilości czołgów wprowadzonych do akcji przez armie niemieckie. W ramach prowadzonej operacji „Barbarossa”, dowodzona przez feldmarszałka Gerda von Rundstedta Grupa Armii Południe w składzie, której walczyła I Grupa Pancerna Ewalda von Kleista, miała zdobyć rejon Łuck-Dubno-Równe-Żytomierz posuwając główne swoje siły w kierunku Kijowa. Rejon ten położony na południe od wielkich bagien Polesia, dzięki swojemu ukształtowaniu był zawsze na ziemiach polskich historycznymi „zawiasami” bitewnymi, wokół których toczyło się na przestrzeni lat wiele ciężkich zmagań wojennych. Warto tu przypomnieć choćby niektóre z nich: np. pod Beresteczkiem 28-30 czerwca 1651r., boje toczone o Równe i twierdzę Brody pomiędzy 4 a 29 lipca 1920 r. przez armie II Rzeczypospolitej w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920, czy ostatnie w tym rejonie ciężkie boje Armii Czerwonej w czasie ponownego zajmowania terenów Ukrainy, kiedy to w lutym 1944 r. doszło do okrążenia dużego zgrupowania armii niemieckich pod Korsuniem. Podobnie stało się też w czerwcu 1941 r. Wykorzystując walory terenu, na przełamujące właśnie front niemieckie formacje von Rundstedta natarły czołgi sowieckich zgrupowań pancernych Frontu Południowo-Zachodniego gen. Kirponosa. Wywiązała się bitwa pancerna, która swoim ogromem i zaciekłością działań poszczególnych związków bojowych może być porównywalna jedynie ze zmaganiami związków pancernych na Łuku Kurskim. Przy czym warto dodać, że w toczonej tam od 10 lipca 1943 r. słynnej bitwie pod Prochorowką Front Stepowy gen. Rotmistrowa /1630 czołgów/ użył jedynie 850 czołgów, wszystkie w końcu tracąc. W bitwie w rejonie Łucka, Równego i Dubna obie strony posiadały ich wielokrotnie więcej. Po stronie sowieckiej pierwszy raz wystąpił masowo T-34, natomiast armie niemieckie nie posiadały jeszcze ani Pz.Kpfw V „Panther” czy Pz.Kpfw VI „Tiger”. W roku 1941 wzdłuż całego frontu operacji „Barbarossa”, walczyły cztery niemieckie Grupy Pancerne posiadające łącznie 3428 czołgów z tego 926 szt. to nieco już przestarzałe Pz.Kpfw I i II. Ponieważ przebieg tej stoczonej w dniach 23-29 czerwca bitwy jest na ogół nieznany współczesnym czytelnikom beletrystyki II wojny światowej i z rzadka tylko może on natrafić na krótką informację, że bitwa taka miała miejsce, dlatego przytoczę w całości jedyne, dostępne na polskim rynku opracowanie przebiegu bitwy autorstwa Piotra Chmielowca zamieszczone w książce pt. „W cieniu linii Mołotowa. Ochrona granicy ZSRR z Trzecią Rzeszą miedzy Wisznią a Sołokiją w latach 1939- 41”, wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej w Rzeszowie w 2002 r.



Bitwa pancerna w rejonie Łuck – Brody – Dubno

Zasadnicze uderzenie Grupy Armii „Południe” zostało wykonane siłami 1. Grupy Pancernej i 6. Armii. Trafiło ono dokładnie w styk radzieckich 5. i 6. Armii. W pierwszym rzucie nacierały oddziały piechoty, których zadaniem miało być opanowanie mostów na Bugu oraz zdobycie radzieckich umocnień nadgranicznych. Walki nie trwały długo, chociaż na pokonanie oporu części schronów potrzeba było kilku dni, a pojedyncze przetrwały do lipca. Już o godzinie dziesiątej, po opanowaniu przyczółków na wschodnim brzegu Bugu, gen. Kleist wprowadził do walki XLVIII Korpus Zmotoryzowany pod dowództwem gen. wojsk pancernych Wernera Kempfa. Jego dywizje pancerne obeszły obrońców i ruszyły na Radziechów. Oddziały pancerne i piechoty wspierane były przez pułki bombowe Luftwaffe: Kampfgeschwader 54 i 55, wyposażone w samoloty Ju 88A oraz He 111H. W celu likwidacji niemieckiego klina pancernego gen. Kirponos nakazał uderzenie 4. i części 15. Korpusu Zmechanizowanego. Dowódca radzieckiej 6. Armii, nie orientując się w zagrożeniu, wyznaczył do tego zadania zaledwie dwa bataliony czołgów i batalion piechoty zmotoryzowanej z 4. KZmech. (dowódca gen. mjr A. Własow). Siły przeznaczone do zatrzymania Niemców były niewystarczające, nie udało się więc zlikwidować wyłomu w pasie 5. Armii, który do końca dnia powiększył się do 20 km [1].

Dowództwo Frontu Południowo-Zachodniego początkowo nie znało siły i rzeczywistych skutków niemieckiego uderzenia. Chaos pierwszych godzin wojny i brak łączności z podległymi armiami wpłynął na optymizm meldunku, który wysłano do Głównej Rady Wojennej. 22 czerwca wieczorem Ludowy Komisarz Obrony wydał dyrektywę nr 3, o przejściu 5. i 6. Armii do kontrataku i zajęciu do 24 czerwca rejonu Lublina [2]. Użyć miano co najmniej pięciu korpusów zmechanizowanych, ze wsparciem całego lotnictwa frontu i części lotnictwa dalekiego zasięgu. W ówczesnych warunkach było to zadanie nierealne.

Do zniszczenia sił niemieckich gen. Kirponos postanowił wykorzystać, oprócz piechoty 5. i 6. Armii, wszystkie korpusy zmechanizowane będące w składzie frontu oraz odwodowe korpusy strzeleckie: 31, 36 i 37. Problemem dla dowództwa frontu było oddalenie korpusów zmechanizowanych od planowanych kierunków uderzeń. Zmuszało to do wprowadzania do walki pojedynczych związków pancernych kolejno, co zmniejszało szanse kontruderzenia. Dodatkowo znajdujące się najbliżej dywizje pancerne toczyły już walkę z przeciwnikiem.

Na posuwające się w kierunku Radziechowa czołgi XLVIII KZmot. 23 czerwca rano uderzyły niektóre jednostki 4. i 15. KZmech. Całodzienne walki nie przyniosły oczekiwanego rozstrzygnięcia. Siły użyte do przeciwuderzenia były niewystarczające do powstrzymania Niemców, za atakującymi czołgami nie nadążały też oddziały artylerii, brakowało osłony z powietrza [3]. Pozostałe jednostki tych korpusów walczyły z innymi zgrupowaniami przeciwnika. W ten sposób w rejonie Łucka, Brodów i Równego rozpoczęła się największa bitwa pancerna początkowego okresu wojny niemiecko-radzieckiej. Z obu stron wzięło w niej udział ponad 2 500 czołgów [4].

23 czerwca wieczorem Niemcy zajęli Radziechów i Beresteczko. Tymczasem wysiłki dowództwa Frontu Południowo-Zachodniego w celu zgromadzenia silnego zgrupowania pancernego do przeciwuderzenia nie mogły zostać zrealizowane do 24 czerwca. Użycie 8. KZmech. (dowódca gen. lejtn. Dmitrij Riabyszew) było niemożliwe, gdyż znajdował się on na wschód od Jaworowa. Był to wynik braku znajomości ogólnej sytuacji na froncie przez gen. Muzyczenkę, który wobec rozkazu przerzucenia korpusu w rejon Brodów pozostawił go na zachód od Lwowa. W tej sytuacji początek natarcia na niemiecki klin pancerny postanowiono przesunąć na 25 czerwca. Udział w nim wziąć miały jednostki 8. i 15. KZmech.; ten ostatni planowano wzmocnić 8. Dywizją Pancerną ze składu 4. KZmech.

24 czerwca uporczywe boje na wschód od Radziechowa toczył tylko 15. KZmech. (dowódca gen. mjr Hnat Karpezo). Walka kontynuowana także następnego dnia, obfitowała w dramatyczne momenty. Załoga starszego sierżanta Dudnika nie przerwała ataku nawet po zablokowaniu wieży swojego KW-1. Wycofano się dopiero kiedy czołg zaczął się palić. Inny czołg, pod dowództwem lejtn. Żybina, nie wycofał się nawet wtedy, kiedy jego pancerz został w dwóch miejscach przebity na wylot. Ładowniczy czołgu, młodszy sierżant Finkelsztejn, oślepiony po eksplozji nieprzyjacielskiego pocisku w czołgu, pozostał na swym stanowisku do końca walki [5].

25 czerwca wieczorem oddziały niemieckiej 6. Armii zaczęły z marszu forsować Styr na 70-ciokilometrowym odcinku od Łucka do Beresteczka, zaś rajd 11. DPanc., która oderwała się od własnych sił głównych na 40 kilometrów, przyniósł jej zajęcie Dubna. Gen. Kirponos zaplanował na 26 czerwca zbieżne uderzenie na radziechowskie zgrupowanie nieprzyjaciela. Korpusy zmechanizowane wesprzeć miały przybyłe z głębi kraju korpusy strzeleckie z rezerwy frontu (31, 36 i 37), które zajęły rubież obronną od Stołpychowa (na północ od Łucka) do Gołogór (na południe od Krzemieńca).

Sukcesy niemieckich jednostek pancernych i zmotoryzowanych w pierwszych miesiącach wojny możliwe były także dzięki stosowanej przez nie taktyce walki. W szpicy znajdowały się pododdziały motocyklistów. Unikając walk, rozpoznawały one siły przeciwnika i szukały słabo obsadzonych odcinków. Za nimi w trzech kolumnach posuwały się pododdziały czołgów. Środkowa z nich była zwykle wysunięta i nasycona środkami przeciwpancernymi. W starciu z nieprzyjacielem pozostałe kolumny wychodziły na skrzydła i starały się okrążyć broniące się radzieckie zgrupowanie. Oddziały pancerne ściśle współpracowały z piechotą, lotnictwem i artylerią. W razie kontrataku sił pancernych szybko rozwijano artylerię przeciwpancerną [6].

25 czerwca w lewe skrzydło 1. Grupy Pancernej uderzyły, w kierunku Dubna i Równego, radzieckie korpusy zmechanizowane: 9 KZmech. (dowódca gen. mjr Konstanty Rokossowski) i 19 Kzmech. (dowódca gen. mjr Nikołaj Fieklenko). Natarcia, przeprowadzone na kierunkach rozbieżnych, nie powstrzymały niemieckiego III KZmot. (dowódca gen. kawalerii Eberhard von Mackensen), pomimo dwukrotnego włamania się w niemieckie pozycje na głębokość do 30 km. Następnego dnia z południa do natarcia na Radziechów i Beresteczko przystąpiły także 8 i 15 KZmech. W walkach uczestniczyła także piechota 5 i 6 Armii. Uderzenia jednostek radzieckich nie otrzymały wsparcia ze strony własnego lotnictwa. W ostateczności o wynikach kontruderzenia zadecydować miała przewaga Luftwaffe. Nawet użycie czołgów ciężkich KW-1, górujących nad czołgami niemieckimi grubością pancerza, nie przyniosło sukcesu. Wysłany do ataku na Radziechów 1 batalion czołgów z 19 pułku czołgów z 10 DPanc., dowodzony przez kpt. Zachara Slusarenko, dysponował po walce tylko dwiema maszynami KW-1 – z 18 czołgów KW-1 i pięciu BT-7, jakie przystąpiły do walki. Na czołgach pozostały liczne ślady po celnych strzałach dział niemieckich, które nie zdołały jednak przebić pancerzy [7].

Atakujące w kierunku Beresteczka 34 i 12 dywizje pancerne z 8. KZmech. doprowadziły do częściowego rozbicia niemieckiej 57 DP, osłaniającej prawe skrzydło 1 Grupy Pancernej i do zajęcia Leszniowa. Na lewo od 8 korpusu nacierały też jednostki 15 KZmech. W czasie bombardowania stanowiska dowodzenia ciężko ranny został dowódca tego korpusu, gen. Karpezo. Uderzająca z północy w kierunku Dubna 43 Dpanc. z 19 KZmech. dotarła do wschodnich krańców miasta. Brak wsparcia sąsiednich jednostek, które zostały zatrzymane przez Niemców, zmusił ją jednak do wycofania się pod Równe [8]. Działania radzieckie z niepokojem obserwowano w sztabie gen. Kleista i w dowództwie GA „Południe”. Na południowy kierunek uderzenia kierowano dywizje XLIV KA. W rejon Beresteczka podążały także wojska 16 Dywizji Zmotoryzowanej, 670. dywizjon przeciwpancerny i bateria artylerii przeciwlotniczej. Lotnictwo niemieckie bez przerwy bombardowało oddziały radzieckie.

26 czerwca wieczorem w radzieckim sztabie Frontu Południowo-Zachodniego postanowiono przerwać ataki i wycofać korpusy zmechanizowane poza linię obsadzoną przez odwodowe dywizje piechoty. Podjęto też decyzję doprowadzenia do gotowości bojowej umocnień znajdujących się na starej granicy państwowej (Linia Stalina). Kwatera Główna zażądała jednak kontynuowania przeciwuderzenia. Zmieniające się rozkazy, wręcz chaos decyzyjny, sprawiały jednostkom radzieckim wiele trudności. Dodatkowo 27 czerwca rano niemiecka 11 DPanc., znajdująca się w Dubnie, przebiła się przez sowieckie pozycje i posuwała w kierunku Ostroga.

Rozkaz, jaki otrzymał dowódca 8 KZmech., nakazywał uderzenie na kierunku Brody i Dubno i zajęcie do wieczora Dubna. W czasie przygotowań do ataku do sztabu korpusu przybył członek Rady Wojennej Frontu Południowo-Zachodniego, korpuśny komisarz N. Waszugin. Grożąc gen. Riabyszewowi rozstrzelaniem, nakazywał natychmiastowe rozpoczęcie uderzenia. Nie przyjmując argumentów generała, usłyszał od niego śmiałe, jak na radzieckie obyczaje, słowa: „Uważam za przestępstwo wobec ojczyzny rzucać wojska korpusu częściami na pewne zniszczenie przez przeciwnika” [9]. Wobec braku czasu na zebranie wszystkich pododdziałów, sformowano oddział połączony, na czele którego stanął zastępca dowódcy korpusu, komisarz brygadowy N. Popiel. W natarciu udział wzięła ponownie 34 DPanc. pod dowództwem płk. I. Wasiliewa, licząca 150 czołgów, pułk czołgów z 12 DPanc. (25 czołgów nowych typów) i 6 (korpuśny) pułk motocyklistów. Reszta czołgów z 12 DPanc. z powodu braku paliwa nie zdążyła wziąć udziału w walce. Uderzając wzdłuż szosy Brody –Dubno 34 DPanc. zniszczyła batalion piechoty zmotoryzowanej i kompanię czołgów pod wsią Granówka, a następnie w rejonie Werby zajęła sztab 11 DPanc. Pod wieczór czołgiści radzieccy dotarli do Dubna, wychodząc na tyły 11 DPanc. dochodzącej właśnie do Ostroga. Gen. Franz Halder, szef Sztabu Generalnego pod datą 29 czerwca zapisał w dzienniku: „Na prawym skrzydle 1 Grupy Pancernej, za 11 dywizją pancerną, nastąpiło głębokie włamanie 8 korpusu pancernego, co prawdopodobnie spowodowało znaczne zamieszanie w obszarze pomiędzy Brodami i Dubnem” [10].

27 czerwca natarcie podjął także 19 KZmech., któremu udało się przebić na południe na kierunku Dubna. Z północnego wschodu pod miasto podeszły dywizje 36 KStrzel. Zdecydowany opór stawiany przez Niemców oraz brak koordynacji działań korpusów radzieckich, które dodatkowo działały na różnych kierunkach, przeszkodził w osiągnięciu zamierzonego celu.

Niemieckie dowództwo GA „Południe”, oceniając sytuację w rejonie Dubna jako poważną, skierowało na pomoc dywizjom pancernym 75, 44 i 111 dywizje piechoty, a także 16 DZmot. Nakazano też 16 DPanc. zawrócenie i osłonięcie drogi prowadzącej z Brodów na Dubno. Przygotowano specjalną grupę bojową do walki z czołgami 8 i 15 Kzmech. Oddziały radzieckie zostały uwikłane w ciężkie walki obronne. Niemcy ponownie przejęli inicjatywę. Część sił 8 KZmech. (7 DZmot.) z dużymi stratami dołączyła do sił własnych. Walcząca w okrążeniu w rejonie Dubna 34 DPanc. broniła się przez trzy dni; w końcu czerwca dysponowano tylko 15 czołgami bez paliwa, które uszkodzono i ukryto. W czasie walk zginął dowódca dywizji, płk Wasiliew. Pozostali przy życiu czołgiści starali się przedrzeć na wschód.

Dowództwo niemieckiej 1 Grupy Pancernej planowało dokonać głębokiego włamania na kierunku nowogrodzko-wołyńskim, aby odciąć siły główne Frontu Południowo-Zachodniego od linii rejonów umocnionych na starej granicy. Następnie zamierzano wspólnie z wojskami uderzającymi z rejonu Rumunii okrążyć i zniszczyć siły radzieckie. Próbując temu zapobiec, gen. Kirponos nakazał wojskom 5. Armii nacierać 1 lipca na niemieckie jednostki szybkie, włamujące się w rejonie Równego na kierunku Nowogrodu Wołyńskiego. Uderzenie 27 KStrzel. oraz korpusów zmechanizowanych (22, 9 i 19) z rubieży Łuck – Hoszcza przyniosło pewne sukcesy terenowe, jednakże natychmiastowe wprowadzenie przez Niemców kilku jednostek szybkich (m. in. 13 DPanc., 25 DZmot., Brygady Zmotoryzowanej SS „Leibstandarte Adolf Hitler” i 16. DPanc.), zlokalizowało radzieckie włamanie. W ciężkich walkach obie strony poniosły duże straty w żołnierzach i sprzęcie.

30 czerwca Kwatera Główna Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej nakazała wycofanie się na linię starych rejonów umocnionych (Linia Stalina). Przyczyniły się do tego szybkie postępy 2 Grupy Pancernej działającej na Froncie Zachodnim. Obawiano się okrążenia sił całego Frontu Południowo-Zachodniego. W końcu czerwca jednostki 1 Grupy Pancernej powiększyły włamanie na styku radzieckiej 5 i 6 Armii do 150 km. Sowietom nie udało się zatrzymać niemieckich oddziałów pancernych, jednakże zostały one uwikłane w walki, które opóźniły ich posuwanie się o prawie tydzień, w rezultacie udało się wycofać siły 6 i 26 Armii. To jednak, co nie udało się Niemcom w czerwcu, powiodło się na początku sierpnia pod Humaniem, gdzie w „kotle” znalazły się obie armie radzieckie, a ich dowódcy trafili do niewoli.



Po bitwie

Występujący w tej bitwie czołg T-34 – blisko 300 sztuk – nie zapewnił żadnej przewagi bojowej, która zmieniła by jej przebieg. W wyniku odniesionego w bitwach na terenie zachodniej Ukrainy zwycięstwa, Paul Carl Schmidt archiwista, szef służby prasowej von Ribbentropa ustalił i opublikował w swojej książce, że armie niemieckie zniszczyły i zdobyły łącznie 2585szt. czołgów Armii Czerwonej /Paul Carell, „Operacja „Barbarossa”/.

We wspomnianej na początku artykułu bitwie pod Prochorowką na Łuku Kurskim uznanej za największą bitwę pancerną II wojny światowej, po stronie sowieckiej walczył wielokrotnie już zmodernizowany czołg T-34 (około 350 szt.), jego przeciwnik niemiecki II Korpus Pancerny SS unowocześnił swój stary bitewny sprzęt pancerny o około 100 czołgów Pz.Kpfw VI „ Tiger” nie posiadał natomiast Pz.Kpfw V „Panther”. W tym rejonie posiadał je tylko 39 Pułk Pancerny przydzielony Dywizji Grenadierów Pancernych Grossdeutschland,, która działać miała na kierunku obojańskim, około 40-50 km na płd-zach. od Kurska. Pułk ten prowadził natarcie w kierunku wsi Bieriezowka. Według stanu z 10 lipca cały pułk miał tylko 10 sprawnych wozów, 25 utracił bezpowrotnie, 65 wozów znajdowało się w naprawach, a dalszych 100 wymagało remontu (56 trafionych pociskami artylerii lub uszkodzonych przez miny, 44 uszkodzone z przyczyn technicznych). Następnego dnia, dzięki doskonałej pracy pododdziałów remontowych, które części otrzymywały drogą lotniczą z Niemiec, gotowych do walki było już 38 Panter [za /www.panzer.punkt/pl/]. W pierwszym boju spotkaniowym pod Prochorowką, na początku ataku Frontu Stepowego, w zatrzymaniu tegoż uczestniczyło około 35 „Tygrysów”. Ta niewielka liczba nowoczesnych jak na owe czasy czołgów w połączeniu z resztą korpuśnej broni pancernej zasłała pole tamtej bitwy setkami rozbitych czołgów sowieckich. A więc nie technika czołgu T-34 czy KW-1 decydowała o losach bitew pancernych II wojny i o przebiegu całej wojny. Co za tym decydowało? Czołgów T-34 wyprodukowano na terenie ZSRR w latach 1940-1944 ponad 35 000 szt., od końca 1944 r. do końca wojny jeszcze 22 000 szt., czyli łącznie 57 000 szt. Produkowano do tego w nieco mniejszej ilości pozostałe typy broni pancernych. Stany Zjednoczone wyprodukowały w latach 1942-1945 49 000 czołgów typu Sherman, dostarczając w ramach pomocy do ZSRR 5000 sztuk. Była też produkcja i dostawy brytyjskie. W tym samym czasie Niemcy na potrzeby frontów II wojny wyprodukowały między innymi:

11 000 Pz.Kpfw.IV, ok. 6000 Pz.Kpfw V „Panther”, ok. 1400szt. Pz.Kpfw VI „ Tiger” i tylko 473 Pz.Kpfw VI Ausf E „Tiger II”, czyli „Königstiger” / Andrzej Kiński, T-34, Technika Wojskowa, lipiec 2000/. Na tych typach spoczywał główny ciężar walk. Produkcja pozostałych czołgów słabszych technicznie, miała mniejsze znaczenie bojowe. I to między innymi wyjaśnia przebieg wojny i jej ostateczne skutki.

W sprawie ilości czołgów użytych podczas bitwy pancernej w rejonie: Dubno-Łuck-Brody, po stronie radzieckiej. 1 czerwca 1941 r. w KOWO było 4788 sprawnych czołgów. Ilościowe straty Armii Czerwonej w pierwszych dniach operacji „Barbarossa” stały tutaj pod względem wielkości na drugim miejscu. Od 22 czerwca do 6 lipca utraciła ona 4381 czołgów (według źródeł rosyjskich). Według niemieckich danych propagandowych z października 1941 r. straty radzieckie na zachodniej Ukrainie (z okresu bitwy) wyniosły: 150 tys. żołnierzy, 1970 czołgów i 2190 dział. 4 KZmech wziął udział w walkach tylko niewielkimi pododdziałami. 15 KZmech. liczył 22 czerwca 680 czołgów (minus straty w pierwszych dniach wojny). 8 KZmech. liczył 858 czołgów, z czego do omawianej bitwy włączyło się około połowy (reszta to straty, głównie niebojowe). Z 22. KZmech. do walki włączyło się 45 czołgów, a dodatkowe 415 dopiero 1 lipca. 9 KZmech. posiadał 22 czerwca 178 czołgów, a 19 KZmech. dalszych 395. Dodatkowo do 26 czerwca w pierwszych walkach brały udział także czołgi 16. DPanc. z 16. KZmech. Łącznie więc ze strony Armii Czerwonej w dniach 25-30 czerwca 1941 r. w walkach udział wzięło 1728 czołgów. Doliczając pojazdy pancerne z dywizji strzeleckich, można założyć, że liczba zniszczonych czołgów podana przez Niemców (1970 sztuk) jest bliska prawdy.



Przypisy

1. W. Anfiłow, Krach Blitzkriegu, Warszawa 1978, s. 298-299.

2. Ibidem, s. 349; I. Bagramian, Taki był początek wojny, Warszawa 1972, s. 125, 148 i nast.; G. Żukow, Wspomnienia i refleksje, Warszawa 1970, s. 350-352.

3. W. Anfiłow, Krach Blitzkriegu, s. 351-352.

4. Szerzej zob. I. Moszczanskij, Opieracija Barbarossa. Tankowoje srażenije na Zapadnoj Ukrainie 22 ijunia - 7 ijula 1941 goda, Moskwa 2002, passim.

5. W. Anfiłow, Krach Blitzkriegu..., s. 356-357.

6. Ibidem, s. 368-369.

7. Z. Slusarenko, Ostatni wystrzał, Warszawa 1981, s. 139-141. W odróżnieniu od konstrukcji, wiele zastrzeżeń budzi jakość wykonania czołgów. Zanim ciężkie czołgi 1 batalionu weszły do walki, 13 z nich utracono na skutek usterek technicznych. Ibidem.

8. W. Anfiłow, Krach Blitzkriegu..., s. 372 i nast.; I. Bagramian, Taki był początek..., s. 183-184; I. Moszczanskij, op. cit., s. 55-57; G. Żukow, Wspomnienia..., s. 331; K. Rokossowski, Żołnierski obowiązek, Warszawa 1976, s. 38 i nast.; N. Popiel, Trudne dni, Warszawa 1961 (wspomnienia brygadowego komisarza 8. KZmech., m.in. z walk o Leszniów i Dubno).

9. Cyt. za: I. Moszczanskij, Operacija..., s. 57.

10. F. Halder, Dziennik wojenny, t. 3, Warszawa 1974, s. 50-51.

Komentarze

Nd 19 Mar, 2006 Marcin G napisał:
Co do Lodołamacza i przygotowaniach sowieckich to dostałem pałę na egzaminie, bo próbowałem profesorowi-kryptokomuście udwodnić tezę, że ZSRR zamierzał zaatakować Europę Zachodnią. Użyłem zresztą argumentu, że każdy kraj rewolucyjny (porewolucyjny) dąży do eksportu zdobyczy rewolucji, a więc do wojny z sąsiadami.
Co do taktyki Rosjan, tu na pewno także trzeba upatrywać przyczyn wielkich strat sowieckich. Ale to temat na długą dyskusję...

Wt 28 Lut, 2006 Gość napisał:
Witam!
Wszystko, co Panowie piszecie, jest niewatpliwie bardzo interesujące i wnosi coś w niezwykle ubogą dokumentację - a co za tym idzie - wiedzę o pierwszych dniach wojny obronnej Hitlera przeciwko Sovietom. Otóż właśnie do takich wniosków musimy dojść, jeśli szczegółowo wpatrzymy się w przebieg działań operacyjnyjnych po obu stronach frontu operacji Barbarossa. Wydaje mi się, że straty ponoszone przez Sovietów są wynikiem ich działań nie obronnych, tylko ofensywnych, ponieważ, to oni (według ich rozkazów) mieli atakować, a nie III Rzesza. Tu jest problem. Pamiętam, z jaką wielką radością czytałem kolejne strony Lodomałacza (Suvorow), gdyż wyjaśniały mi stopniowo brak logiki w przebiegu wojennego lata 1941. Historia nie znosi braku logiki. Jeśli coś jest nielogiczne - zniszczono dokumenty. Innego wytłumaczenia nie ma. Plan Barbarossa, niezależnie od wiedzy Niemców, był najgenialniejszym kontruderzeniem obronnym w dziejach ludzkości. Jeśli przyjmiemy takie założenie, przestajemy widzieć "bałagan" w sovieckim Sztabie Generalnym, tylko konsekwentne próby zrealizowanie przygotowanej w najdrobniejszych szczegółach ofensywy na Europę zdezorganizowaną przez Hitlera.
Zostały one w końcu zaprzestane pod koniec lipca 1941 przez Soviety.

Dariusz Mikoś

Pi± 13 Sty, 2006 pawel11 napisał:
Bardzo interesujący artykuł. Bardziej zainteresowanym konstrukcją T-34 polecam książkę ,,T-34 Mityczna broń" Jest jeszce do dostania. Zawiera ona m.in. bardzo ciekawy opis bitwy pod Mceńskiem w 1941, która wg, Rosjan była pogromem niemieckich sił pancernych i triumfem T-34. He! He!Odnoście systemów bitewnych II W.Ś.: nie wiem jak wygląda starcie T-34 z Pzkw III w wersji z armatą 50/42 ale na systemie G.I. Commander jest to realistyczne. Rosjanie mają bardzo małe szanse trafić ze swoich armat 76 mm na dystansie powyżej 750 metrów, a Niemcy nie mają problemów z trafieniem przeciwnika lecz nie mogą przebić jego pancerza. W sumie wygląda to tak, że jeśli ,,Iwan" trafi to zniszczy, a Niemiec skoro trafi kilka - kilkanaście razy to też poszkoduje czołk przeciwnika (uszkodzenia strukturalne itp) czyniąc go niezdatnym do walki.
Pozdrawiam.

Sob 23 Lip, 2005 Marcin G napisał:
Na pewno był to jeden z istotniejszych czynników. Dodałbym jeszcze do tego szeroko pojętą wartość niemieckiej armii w owym czasie. Tak czy owak pewnie wymieniając główne czynniki porażki dojdziemy do wniosku, że sama techniczna jakość sprzętu nie będzie chyba na pierwszym miejscu :)

Nd 03 Lip, 2005 l'aigle napisał:
To rzeczywiście, że pojawił się artykuł na temat T-34, który cieszy się chyba niezasłużoną sławą zwycięzcy II Wojny Światowej. Jeśli zaś chodzi o brak rozważań, dlaczego pod Brodami Sowieci walczyli nieumiejętnie i nie wykorzystali swojej przewagi sprzętowej, to sądzę, że powodem był poziom kadry oficerskiej po czystkach stalinowskich z drugiej połowy lat 30-ych

Śr 08 Cze, 2005 Marcin G napisał:
Artykuł o T-34 został przeze mnie wybrany z serwisu historycy.pl m. in. z myślą o szerokim gronie graczy MP (jak sądzę niekonieczne złożonym ze znawców tematu II w. św.) Szczerze mówiąc spodziewałem się jakiegoś komentarza do artykułu, a tu nic. Ad rem - pisząc o tym, ze T-34 nie odegrał technicznie żadnej roli w starciach w czerwcu 1941 r. warto byłoby się zastanowić nad tego przyczynami. Nie mozna też pominąć faktu, że jego pojawienie się (i czołgu KW) było dla Niemców sporą niespodzianka. Wyraxnie widać to po wpisach F. Haldera w jego dzienniku. Inna sprawa, ze podawane tam dane są interesujące same w sobie i świadczą o tym, że Niemcy nie mieli pojęcia o istnieniu obu tych typów czołgów. Co do artykułu: można było chyba szerzej wykorzystać wspomnienia Haldera - szefa Sztabu Generalnego, bo o walkach w rejonie Brodów i Łucka jest tam sporo informacji.


Dodaj komentarz