.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Berlin. Upadek 1945:.
Wargaming Zone     
¦roda godzina 08:28,
19 grudzień 2018

Berlin. Upadek 1945
Data: Nd 20 Mar, 2005
Autor: Marcin Gawęda
Recenzja książki "Berlin. Upadek 1945", autor Antony Beevor

Opis:
Tytuł: Berlin. Upadek 1945, Autor: Antony Beevor, Wydawca: Magnum, Rok wydania: 2003, Oprawa: miękka, Język: polski, ISBN: 83-89656-00-0, Ilość stron: 426, Ilość fotografii: ok. 50, Ilość map: 16.

Recenzja:
Berlin, książka Antony’ego Beevora, jest kolejną pozycją tego autora, która jest dostępna na polskim rynku (wcześniej Stalingrad). Zaletami książek Beevora są: barwny styl, wszechstronne wykorzystanie źródeł, ciekawe relacje o wydarzeniach widzianych oczami zarówno szeregowych żołnierzy czy zwykłych cywilów, jak i generałów. Od razu trzeba jednak zaznaczyć, że jest to obraz malowany głównie tymi relacjami, złożony z epizodów, nie jest to więc wojskowo-polityczna analiza wydarzeń. Zresztą jeśli już chodzi o stronę wojskową Beevor odrobił zadanie domowe, ale czytelnik nie powinien spodziewać się, żadnych wojskowych danych, czy suchych liczb. Odniosłem nawet wrażenie, że w terminologii wojskowej autor nie czuje się najlepiej (mamy co prawda czołgi T-34 czy Królewskie Tygrysy, ale chyba ani razu nie pada słowo transporter opancerzony zastąpione przez jakiś dziwny, ogólny opis – pojazd gąsienicowo-kołowy). Dla Beevora najważniejsze są emocje, a te najlepiej poznawać poprzez pojedynczych ludzi i określone sytuacje.

Dla czytelników, którzy znają wojenne losy operacji berlińskiej książka Beevora może być znakomitym uzupełnieniem dla militarnego tła wydarzeń: strach zalegający bombardowany Berlin, beznadziejna ucieczka milionów Niemców przed sowietami, gwałty i grabieże Armii Czerwonej, tragiczne położenie hitlerowskich Niemiec skazanych na zasłużoną karę, ostatnie dni Hitlera, działania oddziałów NKWD itd. Zwłaszcza kwestie dotyczące Smiersza i NKWD wzbudziły moje zainteresowanie. Dowiadujemy się np. że w czasie ofensywy zimowej wojska NKWD przy 3 Froncie Białoruskim w Prusach Wschodnich liczyły aż 12 000 żołnierzy. Na ich czele stał Wiktor Abakumow, który z upodobaniem aresztował młode kobiety a potem je gwałcił. Tak na marginesie, dowiadujemy się także, że uwielbiał bić więźniów gumową pałką.

Oczywiście nie brakuje w książce także epizodów stricte militarnych, ukazanych poprzez relacje i wspomnienia żołnierzy. Pikanterii dodaje fakt, że w ostatnich dniach obrony Berlina walczyli tam żołnierze w mundurach SS z niemal połowy Europy. Militarystów zainteresuje pewnie fakt, że 20-stolatek z dywizji Charlemagne, niejaki Eugene Vanlot, zniszczył panzerfaustami 8 czołgów T-34, przy czym 6 w ciągu 24 godzin.

Warto podkreślić, że książka Beevora nie opiera się wyłącznie na obfitych źródłach niemieckich, ale przedstawia także atmosferę końca wojny od „wschodniej” strony. Dzieje się tak m. in. dlatego, że wśród wielu rosyjskich źródeł cytowany jest dość często niepublikowany diariusz korespondenta wojennego Wasilija Grossmana. Grossman i inne relacje, zresztą obu stron, oddają apokaliptyczny czas, kiedy Armia Czerwona pałająca nienawiścią do wszystkiego co niemieckie (zresztą celowo podsycaną) okazuje się w znacznej mierze niesfornym tłumem, nad którymi nie mogą (lub nie chcą) panować oficerowie.

Książka oparta jest o bogatą literaturę i źródła, ale przede wszystkim napisana została na podstawie kilkudziesięciu (lub jeszcze więcej) wspomnień, relacji i pamiętników (w znacznej części niepublikowanych).

Książkę czyta się z zapartym tchem, a nawet czytelnik obeznany z przebiegiem działań militarnych znajdzie wiele ciekawych epizodów, a wtrącone autentyczne zdanie lub dwa mają czasem wartość niezwykłą. „Nasze czołgi poruszają się szybciej niż pociągi do Berlina” – chwali się w czasie ofensywy zimowej pułkownik Gusakowski prowadzący swoje T-34. Każdy kto zna, nawet słabo, przebieg operacji wiślańsko-odrzańskiej wie, że to znaczna przesada, ale i tkwi w tym... ziarnko prawdy. Takie wojenne smaczki przeplatają się z obrazami gwałtów, zniszczenia i udręki, nie tylko żołnierzy ale i ludności cywilnej. Gdzie indziej czytamy: „W nocy 24 lutego – relacjonował Cygankow – grupa 35 oficerów i ich dowódca batalionu wtargnęli do sypialni kobiet w wiosce Zarzysko, dziesięć kilometrów na wschód od Dobrej i wszystkie zgwałcili”. Takich relacji jak ta jest w książce bardzo wiele. Podane wyżej dwa cytaty przytoczyłem na chybił-trafił. Nie trudno je znaleźć, bo jest ich wiele na każdej stronie, czasem jest to dosłownie kilka wyrazów, czasem kilka zdań. Z tych cytatów składa się w znacznej mierze książka, reszta to opisywane przez autora podobne epizody.

Nie jest to więc żadna analiza działań wojennych, raczej zbiór świadectw obu stron o ostatnich miesiącach wojny. Lektura robiąca wrażenie, bo świadkowie mówią prawdę. A wojenna prawda jest okrutna.

Książkę uzupełniają interesujące, dobrej jakości fotografie. Jest jednak pewien mankament, na który trzeba zwrócić uwagę – forma przypisów. Otóż w tekście głównym nie ma żadnych oznaczeń przypisów. Tak więc wszystkie cytaty mają opisane swoje pochodzenie na końcu książki, ale trzeba to robić na wyczucie, co znacznie utrudnia czytanie tym, którzy są zainteresowani skąd pochodzi dana kwestia. Do plusów można z kolei zaliczyć indeks osobowy, który ułatwia szybkie odnajdywanie interesujących nas fragmentów.

Reasumując – książka na pewno godna jest polecenia, ale nie tym, którzy oczekują suchych liczb dotyczących liczebności wojsk i sprzętu oraz analizy działań bojowych.

Komentarze

Śr 24 Maj, 2006 Gość napisał:
CZYTAŁAM KSIĄŻKĘ I JESTEM POD WRAŻENIEM


Dodaj komentarz