Autor Wątek: Raporty bitewne  (Przeczytany 42451 razy)

pawel11

  • ****
  • Wiadomości: 336
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #60 dnia: Marzec 12, 2010, 09:05:16 am »
Witam.
Oddział husarii w wersji kamikaze rzeczywiście psuje bitwę. Tylko pytanie: czy chorągiew husarii szła na czele armii polskiej? Zdjęcia robie na bitwach niezależnie od tego czy mam w planie pisać AAR czy nie. Skasować je to nie problem. Czy odbyła się bitwa w Niepołomicach? Żadnych informacji...
Pozdrawiam.
 

Marcin G

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 753
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #61 dnia: Marzec 16, 2010, 10:01:25 am »
Wiem, że bitwa się odbyła, ale faktycznie szczegów jak na lekarstwo ;)
Co do husarii, faktycznie szła na czele pułku. Druga sprawa wcale nie jest łatwo ją "ukryć", bo jak się można domyślać artyleria szwedzka usiłuje strzelać właśnie do niej.
Rozegraliśmy już sporo bitew i jest kilka kwiatków, które na pewno trzeba usunąć/zmienić, wszystko przed nami  :)

finn

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 81
    • Zobacz profil
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #62 dnia: Marzec 17, 2010, 12:27:04 am »
Wiem, że bitwa się odbyła, ale faktycznie szczegów jak na lekarstwo ;)

Wiem, że bitwa się odbyła, ale faktycznie szczegów jak na lekarstwo ;)

Skoro tak męczycie, to krótki raport po bitwie.
Scenariusz przygotował Robert. Jako inspirację podał Hanau.

W skrócie: dwie brygady piechoty francuskiej wzmocnione kawalerią znajdują się w położeniu centralnym. Od południowego wschodu w kierunku Francuzów posuwają się Austriacy, od południowego zachodu stoją Bawarczycy, od północo-zachodu zbliżają się Rosjanie.
Zadaniem Francuzów jest wycofania się z pola walki, koalicja ma im to uniemożliwić. Francuzi mogą się wycofać na południowy wschód lub południowy zachód, wiedzą, że próba przebicia na północ doprowadzi do spotkania z bardzo licznymi Rosjanami i jest to niemal pewna klęska. Dowódcy francuscy wybierają uderzenie na oddziały bawarskie, przedbitewna narada dowódców koalicji taki właśnie kierunek uderzenia określa na 90% i do tego dostosowują oni swoją taktykę.

Mapa (schematyczna)



Przepraszam za jakość mapy, po wrzuceniu na serwer się skompresowała dodatkowo, postaram się ją dodać w inny sposób, by była czytelniejsza

Kolory oznaczają:
Zielony - wyjściowe pozycje rosyjskie
Jasnoniebieski - wyjściowe pozycje bawarskie
Niebieski - wyjściowe pozycje francuskie
Szary - wyjściowe pozycje austriackie

Jasnozielony - las
Beżowy - wzgórza
Ciemnozielony - wioska
Brąz - drogi
Ciemnoniebieski - strumień

Kropka czarna - bateria francuska na wzgórzu
Kropka czerwona - miejsce starcia kirasjerów i lansjerów
Kropka różowa - pozycja batalionu zaszarżowanego przez szwoleżerów i piechotę
Kropka żółta - francuski batalion klasy B

Siły stron

Siły francuskie są mało liczne, składają się z (proszę o wyrozumiałość, z głowy nie potrafię wszystkich jednostek podać i mogę popełnić pomyłkę) 3 batalionów grenadierów: jeden klasy A, dwa klasy B, czterech batalionów piechoty (jeden klasa B, dwa klasa C, jeden klasa D), dwóch baterii artylerii, pułku kirasjerów (chyba klasa B), pułku lansjerów (klasa B), siły osłonowe wydzielone do opóźniania Rosjan to (zapewne) pułk huzarów i batalion lekkiej piechoty plus batalion piechoty liniowej.
Bawarczycy to 4 bataliony piechoty (2 klasy D, 2 klasy C), batalion piechoty lekkiej, bateria artylerii, pułk szwoleżerów.
Austriacy to 6 batalionów liniowych, bateria artylerii, pułk kirasjerów, pułk szwoleżerów.
Rosjanie to pułk dragonów, pułk kozaków, 4 bataliony piechoty, solidna bateria rosyjskiej artylerii.

Przebieg bitwy

Francuzi ustawiają się do realizacji planu wysuwając na czoło 2 bataliony grenadierów osłaniane z prawej flanki przez kirasjerów, z lewej przez lansjerów. Do tego bateria artylerii. Gorzej z drugą brygadą, bo ma ona do przekroczenia strumień, więc jest nieco opóźniona w stosunku do pierwszej, w późniejszej fazie boju skupi się ona na walkach z Austriakami osłaniając lewe skrzydło francuskie. Osłona przed Rosjanami jak wyżej wspomniałem jest symboliczna.
Bawarczycy właściwie nie mają planu. Stłoczeni na niewielkiej przestrzeni mają osłoniętą tylko prawą flankę lasem, mości się tam lekka piechota, obok lasu staje ugrupowanie obronne: dwa bataliony klasy C z artylerią pośrodku, wspierane z tyłu przez dwa bataliony klasy D i pułk szwoleżerów. Głównym zadaniem Bawarczyków jest jak najwięcej strzelać i stać póki się da, gdy grenadierzy dojdą do zasięgu szarży rezultat jest z góry przesądzony. Ponieważ właśnie taki rozwój sytuacji w alianckim sztabie został przewidziany, plany austriackie są równie proste.
Austriacy mają plan A i plan B. Plan A (obronny i zachowawczy) zakłada dojście do pewnej linii na której następuje zatrzymanie w ugrupowaniu bojowym. Od prawej idąc: batalion piechoty, bateria artylerii, dwa bataliony piechoty. Za ich plecami w marszu posuwały się oba pułki jazdy, ich zadanie w planie A to zajęcie pozycji na lewo od piechoty. Za plecami piechoty mają stać kolejne 3 bataliony celem wsparcia pierwszej linii. Ale jest i plan B, który zakłada, że jeśli pułk kirasjerski ruszy do przodu, pozostałe jednostki odchylają się lekko w kierunku zachodnim i maszerują z zadaniem zaatakowania przeciwnika niezależnie od okoliczności (prócz akcji samobójczych rzecz jasna). Plan B jest bardzo agresywny.
Plany Rosjan, mimo, że jasno sprecyzowane na naradzie są niejasne. Bo mają oni zamiar ścigać przeciwnika piechotą i kawalerią, ale jak się okaże dalej "chcieliśmy dobrze, wyszło jak zawsze".

Walec rusza do przodu

Jak było do przewidzenia Francuzi żwawo ruszyli przed siebie. Odległości nie były wielkie, więc artyleria bawarska szybko znalazła cel do ostrzału, z niedużą chwilowo skutecznością (odległość). Część oddziałów francuskich musiała pomanewrować ze względu na wioskę i wzgórze, jednak rozwinięcie przebiegło wzorowo. Druga brygada trochę opóźnia marsz ze względu na kiepski teren, tu wiele nie da się zrobić. Siły osłonowe raźno ruszają na Rosjan.
Bawarczycy nieznacznie posuwają się do przodu, aktywny jest tylko batalion lekki, zajmuje dobrą pozycję w lesie.
Rosjanie wysyłają do przodu pułk kozaków, piechota wziąwszy artylerię pomiędzy siebie spacerkiem rusza do przodu. Dragoni nie bardzo wiadomo gdzie są, bo osłaniają tyły piechoty.
Austriacy bez straty czasu przesuwają się na linie obrony wyznaczone w planie A. Ponieważ dowódca austriacki widzi rozwój sytuacji, postanawia wcielić w życie plan B - jednostkom austriackim nie grozi żadne poważne niebezpieczeństwo, za to Bawarczycy niedługo będą mieć kłopoty, więc trzeba im pomóc, jak najszybciej. Generał w przypływie animuszu galopuje do pułku kirasjerów i z okrzykiem "Za Cesarza i Ojczyznę, za mną" prowadzi pułk w kierunku francuskiego skrzydła. Pozostałe jednostki stosownie do rozkazu ruszają naprzód odchylając się tak, by uderzyć na flankę francuską. Flanka jednak oznacza uderzenie na las i wzgórze, piechota obiera kierunek na las asekurując prawe skrzydło baterią i batalionem rozwiniętym w linię.

Francuzi powoli rozpoczynają marsz w kierunku Bawarczyków. W liniach bawarskich zdumiewający spokój, jedynie bateria gotuje się od bezustannego ognia, gdyby nie pomoc piechurów pomagających chłodzić działa pewnie by popękały z rozgrzania. A kule zbierają żniwo, coraz więcej grenadierów pada na pola, tu i ówdzie widać fruwające bermyce i inne części oporządzenia. Lewe skrzydło francuskie zajmuje las, co widzą Austriacy, ale nie mają wyboru, na las trzeba uderzać. Jedynie kawaleria austriacka prowadzona przez generała decyduje się na rzadki krok. Uderzając w przesmyk pomiędzy lasem zajmowanym przez bawarską lekką piechotę a wzgórzem na którego zboczu rośnie las dostrzega flankę połowy pułku lansjerów, którzy zbliżyli się do pozycji lekkiej piechoty bawarskiej. Austriacki generał kalkuluje przebieg ataku i dochodzi do wniosku, że atak na flankę lansjerów może skończyć się dwojako:
albo kirasjerzy zatrzymają się, bo przeciwnik się załamie, wtedy stracą sporo czasu na porządkowanie szyku i dostaną flankowy atak od drugiej części lansjerów, którzy czekają na wzgórzu
albo pognają za nimi zasłaniając widok baterii bawarskiej i generalnie manewrując przed baterią przeciwnika, co skończy się kiepsko.
Generał porzuca pomysł ataku na flankę, w zamian nakazuje połowie pułku kirasjerów uderzać na połowę pułku lansjerów stojących na wzgórzu. Jak się okazuje nie przewidział faktu, że lansjerzy są klasy B i atak z flanki niekoniecznie mógł ich złamać, co byłoby dla Austriaków korzystne. Za to atak pod górkę na lansjerów klasy B niweluje całą przewagę, jaką mają nad nimi kirasjerzy. Jednak rozpaczliwa sytuacja Bawarczyków taki krok w zupełności usprawiedliwia - bateria bawarska musi strzelać bez przerwy, a szwendający się kirasjerzy mogliby dostać silną kontrę od lansjerów czających się na wzgórzu, uciekająca kawaleria austriacka na pewno nie podbudowałaby morale piechoty właśnie szykującej się na atak grenadierów gwardii! Cała austriacka filozofia sprowadza się zresztą do jednego zadania: opóźnić posuwanie francuskich oddziałów niezależnie od kosztów, wywalczyć czas.
Ścigający Rosjanie posuwają się tak szybko, że lekka piechota francuska zasypia z nudów, część żołnierzy bierze kąpiel, a lekka jazda francuska markując generalną szarżę spędza spanikowanych kozaków daleko poza las, gdzie muszą się zebrać i poczekać na rozkazy od jego Wieliczestwa. Dragoni radośnie osłaniają tabory, piechota rosyjska maszeruje w tempie spacerowym.

Bawarskie lewe skrzydło widzi zagrożenie jakie szykuje dowódca francuski. Dzięki bohaterstwu jednego z batalionów grenadierów (klasa A), który dzielnie posuwa się naprzód ponosząc koszmarne straty od artylerii bawarskiej prawe francuskie skrzydło formuje szyk uderzeniowy: kirasjerzy wespół z drugim batalionem grenadierów za chwilę podejdą na odległość szarży.
Lecz na zajmującym lewe skrzydło francuski wzgórzu zaczynają się austriackie cuda. Kirasjerzy uderzają na lansjerów, ponosząc spore straty cofają się, ale utrzymują szyk. Lansjerzy posuwają się za nimi. Tymczasem dowódca francuski popełnia błąd - na skraj lasu wychodzi trzeci batalion grenadierski (klasa B). Pozbawiony osłony lasu natychmiast staje się celem kombinowanego ataku: cały pułk szwoleżerów oraz jeden z batalionów piechoty rzucają się do równoczesnej szarży na zaskoczonego przeciwnika. Pozostałe bataliony austriackie zbliżają się do lasu, jednak ich zapał studzi dobrze ustawiony batalion francuski, jak się okaże nieco później - klasy B!
Walka trwa nadal i tym razem kirasjerzy biorą odwet na lansjerach - połamane lance i zamieszanie w szykach lansjerów powodują, że ciężka jazda monarchii habsburskiej łamie szyk lansjerów i rozpoczyna pościg. Ale na drodze staje bateria francuska strzelająca ze wzgórza do Bawarczyków, więc generał austriacki zachęcający dotychczas swoich podwładnych do walki zatrzymuje rozgrzanych podkomendnych, by uporządkowali szyk.
Grenadierzy, którzy niebacznie wyszli na skraj lasu nie ponoszą dużych strat, impet szarży rozbija jednak ich szyki i zmusza do ucieczki. Piechota austriacka z dzikim wrzaskiem rusza w pogoń ginąc w leśnych ostępach, jednak lekka jazda widząc nowy cel - stojącą lekko bokiem baterię francuską zatrzymuje się i porządkuje szyk. Bateria francuska obraca się by prowadzić ogień do szwoleżerów lub piechoty, która prawdopodobnie wyleci z lasu wprost pod jej lufy, ale ma pecha. Batalion piechoty nie mogąc dogonić grenadierów traci z nimi kontakt i zatrzymuje się, zebranie szyku zajmie Austriakom sporo czasu zwłaszcza, że przed nimi pojawił się nowy przeciwnik - batalion piechoty francuskiej, na szczęście jego pozycja uniemożliwia mu atak na Austriaków - zaszło tu śmieszne i rzadkie zjawisko znane pod nazwą "złapał Kozak Tatarzyna" - pozycje obu oddziałów powodowały, że nie mogły one w lesie poruszyć się naprzód, jednak nie mogły też na siebie uderzyć (Austriacy z racji dezorganizacji, piechota francuska stała lekko skośnie i miała Austriaków lekko na flance). Szwoleżerowie kryją się przed oczyma francuskich artylerzystów i porządkują szyk.
Pozostałe bataliony austriackie manewrują by podjąć uderzenie na las, tyłowy pułk piechoty austriackiej, zgodnie z rozkazem, najkrótszą drogą podąża w kierunku pozycji bawarskich nawiązując kontakt z lekką piechotą bawarską.
Na północy bez zmian, z wyjątkiem lekkiego cofnięcia sił francuskich, Rosjanie nadal spacerują. Ponieważ zbliżyli się do strumienia z mostem, sztab rosyjski rozpoczyna gorączkowe narady: czy forsując strumień zdejmujemy gacie, czy jednak narażamy je na zamoczenie? Problem ten zdaje się frapować rosyjskich dowódców bardzo długo, bo ich energia nie uaktywnia się bynajmniej w szybkim marszu czy próbie nawiązania kontaktu bojowego z nieprzyjacielem.

Punkt kulminacyjny

Francuskie oddziały atakujące Bawarczyków osiągają swój cel. Dzielna bateria bawarska oraz piechota zostają wystraszone okrzykami nie mniej dzielnych grenadierów gwardii, widok kirasjerów gotowych do szarży również nie powoduje entuzjazmu u Bawarczyków. Lewe skrzydło łamie się, jednak cena zapłacona za to przez Francuzów jest wysoka. Prawe skrzydło bawarskie dzielnie stoi, dodatkowo zbliżają się tu już austriaccy piechurzy.
Francuska bateria na wzgórzu zostaje zdobyta przez kirasjerów, jednak nie bardzo da się ją utrzymać, bo z flanki powoli nadchodzą grenadierzy wypłoszeni z lasu a od czoła formują się lansjerzy, którzy cofnęli się lub uciekli właśnie na tę pozycję. Druga część pułku kirasjerskiego wychodzi na wzgórze i widzi flankę grenadierów francuskich, jednak z racji dezorganizacji dziedziczonej od pierwszej części pułku po nieudanej szarży na cofających się artylerzystów, nie mogą szarżować, dopóki nie uporządkują szyków. Grenadierzy sprawnie formują czworobok i po frytkach, szarża jest bezcelowa. Za to bawarscy strzelcy z gwintówkami robią ćwiczenia strzeleckie do mas upakowanej piechoty.
Szwoleżerowie próbują wspomagać kirasjerów na ich prawej flance, austriacka piechota dociera do pozycji bawarskich wspomagając ich jedynie moralnie, bo przeciwnik za daleko do zaatakowania, drugi pułk austriackiej piechoty atakujący las na francuskiej flance manewruje by uderzyć na blokujący drogę batalion. Ten otwiera ogień do czołowego batalionu austriackiego i okazuje się, że ponad 40 piechurów w białych mundurach użyźnia niemiecką ziemię. Batalion raczej nie będzie próbował bohaterstwa, bez wsparcia wiele nie poradzi, tym bardziej, że przeciwnik klasy B. Austriacka artyleria toczyła w międzyczasie pojedynek na dużej odległości z drugą baterią francuską, dostało się też plączącemu się w okolicy innemu batalionowi francuskiemu, gdy obie te jednostki schowały się za wzgórze, dowódca baterii postanowił poszczerbić batalion klasy B tak skutecznie mordujący jego współziomków i ruszył celem zajęcia pozycji na flance francuskiego batalionu.

Szczęśliwym trafem rosyjscy dowódcy doszli do wniosku, że gacie można zamoczyć i powoli przekraczają ciek wodny, który urósł w międzyczasie do rozmiarów oceanu. Skrajny batalion austriacki osłaniający prawą flankę widzi w odległości ponad kilometra jak z szeregów rosyjskich wychodzi pop w czarnej sutannie i niczym Mojżesz prowadzi lud wybrany przez wzburzone fale strumienia. Okrzyk aprobaty wzbudza również pojawienie się rosyjskich dragonów, ich błyskawiczne natarcie szokuje prostych austriackich rekrutów: Rosjanie udowadniają niemożliwe - ścigają przeciwnika prowadząc swoje konie za uzdy, zdumieni Francuzi stoją jak wryci, Austriacka piechota takoż. By oddać sprawiedliwość prawoskrzydłowy batalion austriacki za największe osiągnięcie tego dnia uznał uratowanie życia dwóm dzielnym żołnierzom batalionu: przelatująca kula armatnia podmuchem obaliła jednego nieszczęśnika tak, że nadział się rzycią na bagnet drugiego, który złamawszy się ranił właściciela w rękę. Całe zdarzenie skrupulatnie odnotował kronikarz 11 Infanterie Regiment Erzherzog Rainier i jeśli ktoś nie wierzy, odsyłam do Kriegsarchiv Vien do historii pułku, o!

Zakończenie

Francuzi dokonali w końcu głębokiego obejścia skrzydła bawarskiego, jednak nie złamali całej brygady. Na wzgórzu dominowała jazda austriacka, która popędziła artylerzystów, zaszarżowała lansjerów i zepchnęła  ich w kierunku nadchodzących rosyjskich dragonów, którzy zainspirowani widokiem kawalerii francuskiej ze zdumieniem zauważyli, że koni można dosiąść, dzięki czemu mogą poruszać się szybciej, no i wygodniej.
Las na dawnej francuskiej lewej flance przechodził nieubłaganie w ręce austriackie, Rosjanie niemal połączyli się z Austriackimi forpocztami kawalerii zamykając pierścień okrążenia wokół części jednostek francuskich.

W tym momencie nastąpił koniec walk, podsumowaliśmy osiągnięcia obu stron i zgodnie doszliśmy do konkluzji:
z pola walki wycofa się na pewno pułk kirasjerów, pułk lansjerów, pułk lekkiej jazdy, batalion klasy B, poszatkowany batalion grenadierów klasy A (co do tego ostatniego wcale nie byłem pewny takiego rezultatu, czekał go bliski atak piechoty i kawalerii, ale to moje subiektywne odczucie). Reszta francuskich jednostek została skazana na pożarcie i niewolę. Więc rezultat był nieco więcej niż małe zwycięstwo koalicji, ale do dużego sporo mu brakowało. Jeśli mierzyć rezultat liczbą wziętych dział, było podobnie, obie baterie francuskie dostały się w ręce koalicji, ale Bawarczycy stracili swoją baterię, co mnie jednak zupełnie nie dziwi.

Chwała Robertowi, który dzielnie stawał Bawarczykami, nie wykazał się jakąś szczególną błyskotliwością, bo i nie mógł, ale szyk i twardość ustawienia budzą szacunek. Paweł i Piotrek jako Francuzi (przepraszam jeśli pomyliłem imię) również popisali się kunsztem, ale niestety, nie zawsze "audaces fortuna iuvat". Wielki nieobecny Rosjanin - Przemek. I mistrz ciętej riposty dowodzący Austriakami - czyli niżej podpisany - tym razem fortuna była po mojej stronie, Blucherowskie "Vorwarts, Vorwarts" dało efekty.

Mam nadzieję, że warto było czekać na ten skromny opis, działo się bowiem zdecydowanie więcej niż w bitwie XVII w., a choć nie mamy samowzbudnej jedną kulą artyleryjską husarii, mieliśmy za to ociężałych dragonów. O!

pawel11

  • ****
  • Wiadomości: 336
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #63 dnia: Marzec 17, 2010, 01:24:27 pm »
Gratuluje.
Prawie jak AAR ;)
Można napisać Marcinku? I bez zdjęć? Jak widać można. ;D
Bardzo interesujący scenariusz i ciekawy przebieg rozgrywki. W mojej subiektywnej ocenie Francuzi spisali sie całkiem nieżle. Silny opór Bawarczyków i animusz Austriaków powinien skutkować całkowitym unicestwieniem sił francuskich. Na szczęście dla Francuzów Rosjanie ,,zaspali". Dzięki temu zdeterminowany atak Francuzów doprowadził do przebicia się części ich oddziałów. Ciekawi mnie jakie były proporcje strat krwawych stron. Podejrzewam, że Francuzi stracili więcej figur, bo atakowali w kolumnach po silnym ogniem artylerii bawarskiej. Mam pewne zastrzeżenia co do klasyfikacji oddziałów francuskich: kirasjerzy i lansjerzy klasy B w realiach kampanii 1813 r. to chyba przesada?
Pozdrawiam wszystkich uczestników.

pr71

  • Członkowie stowarzyszenia
  • *
  • Wiadomości: 390
    • Zobacz profil
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #64 dnia: Marzec 17, 2010, 10:46:05 pm »
Co do klas kirasjerzy byli sascy - ale tak naprawdę ich klasa nie odegrała większego zanczenia. Co do lansjerów zapewne masz racje - no cóż położenie Francuzów nawet biorąc pod uwagę klasy było nazwijmy to ciekawe wystrczająco ;)

Super raport - bardzo mi się bodoba :)

pawel11

  • ****
  • Wiadomości: 336
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #65 dnia: Marzec 18, 2010, 08:20:49 am »
Witam.
Skoro kirasjerzy byli sascy to faktycznie mogli mieć klase B nawet w realiach kampanii 1813 r. A jeżeli chodzi o ,,trudną sytuację" Francuzów to plecam raport z bitwy pod Hanau.

pawel11

  • ****
  • Wiadomości: 336
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #66 dnia: Marzec 07, 2011, 08:03:05 am »
W ostatni weekend (5-6.3.) w Warszawie było zatrzęsienie bitew. W sobotę starcie Szwedzi vs. Armia Cesarska w roku 1631 na przepisach ,,Wojna przez wieki", a w niedziele bitwa z XVI wieku (Wojny włoskie) na systemie ,,Field of Glory".

Robert

  • Redaktor
  • *****
  • Wiadomości: 314
    • Zobacz profil
    • WargamingZone
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #67 dnia: Marzec 07, 2011, 05:32:29 pm »
Widziałem zdjęcie- super! A będzie jakiś AAR?
Pozdrawiam, R.

pawel11

  • ****
  • Wiadomości: 336
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #68 dnia: Marzec 09, 2011, 07:52:51 am »
AAR z bitew ,,marcowych" powstanie zaraz po publikacji AAR z niepołomickiej bitwy lutowej... :D

Robert

  • Redaktor
  • *****
  • Wiadomości: 314
    • Zobacz profil
    • WargamingZone
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #69 dnia: Marzec 09, 2011, 11:41:27 am »
 ;D no to trochę poczekamy  :D

Paweł Puzio

  • *
  • Wiadomości: 17
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #70 dnia: Kwiecień 28, 2013, 03:01:15 pm »
Dzięki Szkockiemu, udało mi sie pierwszy raz zagrać w Napoleona. Jednostronna relacja do przeczytania na blogu

http://lobuzio.wordpress.com/2013/04/27/bitwa-o-most-na-tagu/

Szkocki oddalił kawał dobrej roboty, zapewnił miejscówke, figurki, no i sędziował ( na pewno mocno męczące przy tak zielonych graczach ). Z racji późnej pory nie było możliwości jej skończenia.

Robert

  • Redaktor
  • *****
  • Wiadomości: 314
    • Zobacz profil
    • WargamingZone
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #71 dnia: Maj 07, 2013, 09:50:01 pm »
Kilka kolejnych starć i idzie już znacznie szybciej. Wybraliście (domyślam się ,że Szkot ;-) dobrą skalę, Colonel level daje najwięcej frajdy dla gracza. Pozdrawiam serdecznie i czekam niecierpliwie dalszego ciągu, R.

Marcin G

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 753
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #72 dnia: Maj 15, 2013, 04:52:28 pm »
Brawo dla Szkota. Tym bardziej, ze obowiązki codzienne powoduję, że coraz trudniej zebrać ekipę do grania  ;)
No ja na przykład trochę wypadałem z tematu, a w Niepołomicach też chyba ostatnio trudno o większą grupę graczy.   

Paweł Puzio

  • *
  • Wiadomości: 17
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Raporty bitewne
« Odpowiedź #73 dnia: Maj 15, 2013, 05:20:32 pm »
Myśle ze jak nie w maju to w czerwcu uda sie zagrać. Ja narazie kompletuje literaturę o armii rosyjskiej, i w ogóle o tej skali działań wojennych w epoce.

A jak zagramy to i relacja bedzie, gdyż lubię takie rzeczy pisać.

Pozdrawiam